string(15) ""
» Blog » Podoba mi się karta X
19-04-2014 23:13

Podoba mi się karta X

W działach: RPG | Odsłony: 1690


Bardzo się cieszę, że jest ktoś taki jak Petra, kto przedstawia nowe pomysły takie jak właśnie karta X. Myślę, że narzędzia tego typu będą powoli zmieniać myślenie na temat naszego hobby.

Pamiętam jak za czasów Magii i Miecza popularna była jesienna gawęda, jak wtedy, gdy stary Świat Mroku był hitem o RPG mówiło się jako o sztuce, drodze do emocjonalnego katharsis. Wtedy każdy kto mówił o rzucaniu kostkami miał przechlapane (przynajmniej w fundomie, bo poza grając w WODa gracze rzucali wiadrami kości a nasze postacie rzucały samochodami).

Od tego czasu wiele wody upłynęło i dziś o RPG mówi się, że jest to zabawa. Nacisk kładzie się na słowo GRA. Jest to niezobowiązująca, przyjemna rozrywka. Z jednej strony takie spojrzenie na nasze hobby ma zaletę – chyba Beamhit, albo ktoś inny opisywał zdarzenie, że MG kazał mu wychodzić zimą na balkon bez kurtki by lepiej mógł odgrywać zimno odczuwane przez swoją postać. Teraz takich kwiatków powinno być mniej. Wystarczy powiedzieć "stary wyluzuj, to tylko gra".

Ma też jednak wadę. Bagatelizuje się fakt, że gry fabularne mają potencjał być tym o czym pisano w Magii i Mieczu, czyli silnym przeżyciem emocjonalnym. A co za tym idzie, można kogoś niechcący skrzywdzić. Przez sposób patrzenia na nasze hobby niedoceniamy tego faktu. "Więc powiadasz, że doznał traumy grając w Chińczyka? Niemożliwe" –ktoś mógłby powiedzieć. Myślę, że to jest przyczyną kontrowersji wokół karty X. Żeby uznać jej przydatność, trzeba zgodzić się z tym, że RPG może czasami być niebezpieczne, a to wymagałoby zmiany sposobu myślenia wielu z nas.

Proponuje zatem lekką zmianę perspektywy. Może zamiast mówić bezpieczne/niebezpieczne, mówmy przyjemne/nieprzyjemne. Chyba każdy się zgodzi, że jeśli MG okaleczy postać gracza, ten drugi może przeżyć nieprzyjemne emocje. Jeśli bardzo lubi swoją postać, to przeżyje może nie traumę, ale z pewnością takie emocje jak żal czy smutek, które mogą być bardzo silne i właśnie – nieprzyjemne. Słyszałem o graczach, którzy płakali po śmierci postaci z którą się zżyli podczas długiej kampanii. Myślę, że nikogo nie wyślemy do psychologa tylko dlatego, że przeżywa negatywne emocje. Myślę też, że jako MG, zależy nam by gracze na sesjach się przede wszystkim dobrze bawili i ograniczamy nieprzyjemne emocje do niezbędnego minimum. Każdy ma do tego swoje narzędzia. ETC w jednym z komentarzy kiedyś pisał, że nie okalecza postaci swoich graczy, bo wie, że oni też mu prowadzą i mogliby się zemścić. Wnioskuje po tym, że nie będzie ich też celowo narażał na traumy. Mallagar na  sytuacje konfliktowe ma trzy narzędzia: rozmowa, rozmowa i przede wszystkim rozmowa.

Petra natomiast udostępniła kartę X. Owszem narzędzie to ma pewne wady, ale to co mi się w nim podoba to to, że ułatwia asertywne zachowania nieśmiałym graczom. Naprawdę, będzie dużo osób, którzy chcą być lubiani i którzy boją się przeciwstawić grupie, dlatego nie powiedzą, że im coś nie pasuje. Tak jest zwłaszcza u nastolatków. Karta X daje takim ludziom głos. Po drugie podoba mi się idea stojąca za tą kartą, że od gry ważniejsi są ludzie i ich dobre samopoczucie. RPG to już nie gra.  RPG to ludzie. A jak znajdzie się osoba wrażliwsza, to może karta X zaoszczędzi jej wizyty u psychologa. I właśnie dla tej ostatniej osoby napisałem ten tekst – jeśli jest wynalazek, który może oszczędzić komuś bólu, to moim zdaniem warto go promować.
 

Komentarze


Malaggar
   
Ocena:
+2

Ja ograniczę się do odpowiedzi na malusi fragment
 

warto by zamieścić ze dwa przykłady z sesji podobne do tego Petry

Nie. Nie warto.

21-04-2014 17:16
jakkubus
   
Ocena:
+4

@dzemeuksis

Cytaty z instrukcji to opinia autora tejże, zaś sama Karta X to marna proteza myślenia i nieważne jak by ją ulepszać, marną protezą pozostanie.

21-04-2014 17:20
dzemeuksis
   
Ocena:
0

@jakkubus

Autor karty pisze wyraźnie: rozmawiać. Mimo tego Headbanger pisze: karta postuluje nie rozmawiać. dzemeuksis przedstawia fragmenty, które jasno pokazują, że autor karty X pisze: rozmawiać. Na to jakkubus pisze, że fakt, że autor karty X pisze: rozmawiać, nie jest faktem, tylko opinią autora. Logika internetowa.

jakkubus, możesz sobie uważać kartę X za protezę myślenia. Tyle że nawet gdybyś miał rację (kto wie, może masz), to i tak nie zmieniłoby faktu, że autor karty X zachęca do rozmowy.

21-04-2014 17:33
Headbanger
   
Ocena:
+5

To teraz Dżem ustala fakty. Tylko nie rozumie kontekstu. Też miałem wrażenie, że jesteś inteligentniejszy.

"że po prostu chcesz powiedzieć „nie” i masz dość konieczności ciągłego tłumaczenia się."

str. 3

"-Nie trzeba się tłumaczyć.
-Nie jest ważny powód"
str. 4

"Nie trzeba się tłumaczyć.
Tłumaczenie jest niedobre, ponieważ wymaga dodatkowego wysiłku, podnosi poprzeczkę. Ponadto może sprawić, że dana osoba poczuje się zmuszana do usprawiedliwiania się. Do tego czas zużyty na wyjaśnienia jest czasem straconym dla gry".
str. 5

"6. Nie jest ważny powód'
Żadnych ocen. Żadnych pytań."
str. 6


Cała strona 8 jest o tym by nie rozmawiać i nic nie wyjaśniać (nie żeby tam było jakoś dużo tekstu).


Mamy się licytować?

Natomiast:
"Co zrobić, jeżeli nie wiesz, jaki element ma być usunięty kartą X? Przerwijcie grę i niech osoba prowadząca grę lub bliska przyjaciółka bądź przyjaciel porozmawia z osobą, która użyła karty X."
To nie oznacza rozmowy, to oznacza, że jak NIE WIESZ co trzeba usunąć za pomocą karty X to bierzesz gościa na stronę i pytasz - ziom to były pająki czy lobotomia bo nie wiem co wycofać? A pająki... ok.

zaś "Jeżeli kiedykolwiek będzie z tym jakiś problem, dowolna osoba może poprosić o przerwę i możemy porozmawiać prywatnie."
Tyczy się efektu karty, jeżeli gra jest zbyt często cofana, albo jest problem z wycięciem zawartości to pytasz o co chodzi. Tutaj nie ma mowy o normalnym przedstawieniu sprawy.

Nawet jeżeli, źle zinterpretowałem tekst, jest dużo fragmentów wykluczających się nawzajem co jeszcze gorzej świadczy o tej karcie jako o narzędziu. Jest więcej komunikatów by nie rozmawiać, nie pytać i nie oceniać. Oczywiście to nie są fakty bo nie pasują dżemowi.

@Borsuk
Już nie rozumiem, raz mówisz, że nie oddzielają rzeczywistości od fikcji potem, że jednak tak. To jak jest?

Ja mam proste ultimatum w RPG - cokolwiek się dzieje w grze zostaje w grze. Jakikolwiek ślad braku dystansu i przełożenia tego na życie realne owocuje bootem z gry na zawsze. Jak dotąd miałem 2 takie przypadki (jeden był prewencyjny - widząc problem nie doprowadziłem do wspólnej gry). To jest GRA nie gabinet doktora Freuda, nie będę nikomu robił terapii na sesji. Będę budował fabułę i próbował zabić bohaterów graczy, wrzucając intelektualny smaczek ciekawych konfliktów i dylematów moralnych. Tyle.

21-04-2014 17:38
jakkubus
   
Ocena:
+4

Tłumaczenie jest niedobre, ponieważ wymaga dodatkowego wysiłku

Cytat z Karty X, który chyba najlepiej ją podsumowuje. Jest ona po prostu narzędziem usprawiedliwiającym lenistwo i bylejakość graczy czy MG na sesji.

21-04-2014 17:45
Johny
   
Ocena:
+1

Headbanger

~~Już nie rozumiem, raz mówisz, że nie oddzielają rzeczywistości od fikcji potem, że jednak tak. To jak jest?

Ci gracze zazwyczaj oddzielali rzeczywistość od fikcji. Po prostu raz czy dwa zdarzyło im się tego nie zrobić. Ale najczęściej wszystko, jak u ciebie, pozostawało w grze.
 

21-04-2014 17:53
Petra Bootmann
   
Ocena:
0

Dodatkowo (to już mój własny, niesprowokowany postulat), warto by zamieścić ze dwa przykłady z sesji podobne do tego Petry, tylko dokładniej opisujące sytuację tak, żeby było wiadomo: kto zaproponował inne rozwiązanie? czy samo wyszło od jednego z grających, czy to była luźna dyskusja wszystkich zainteresowanych, czy też MG wskazał osobę, która ma je zaproponować? czy osoba X-ująca miała okazję zaakceptować propozycję zanim wrócono do gry? jak wygląda sytuacja, kiedy przedstawiona propozycja nadal nie odpowiada osobie X-ującej? czy najprościej nie rozwiązywać tego tak, żeby ona sama była odpowiedzialna za propozycję zmiany?

Cóż, to już jakie grupa/ osoby wypracują sobie rozwiązania. Ja zwykle przekazuję kontrolę - czyli to osoba, która wprowadziła coś, co jest zaiksowane, ma możliwość wprowadzenia czegoś innego, a z kolei osoba, która zagrała kartę X, określa, czy to coś nowego zamiast jest ok. Chętnie usłyszałabym, co osoba iksująca proponuje. Kiedy nie podaję, kto zaproponował rozwiązanie, mam na myśli to, że to nieistotne (wystarczy zadbać, żeby każdy miał możliwość wypowiedzenia się).

Co do najprościej - tak, ale warto zwrócić uwagę, że osoba, której coś zostało wprowadzone, może czuć się pokrzywdzona, że odbiera się jej wpływ na grę.

Oraz: zawsze, jeśli nie można wypracować rozwiązania, można przerwać grę. Czasem to najwłaściwsze rozwiązanie.

21-04-2014 17:53
dzemeuksis
   
Ocena:
0

@Headbanger

Fajnie że cytujesz fragmenty instrukcji odnoszące się do powodów, ale nie wiem po co - one potwierdza ją dokładnie to, o czym pisałem już wielokrotnie. Natomiast dwa ostatnie cytaty instrukcji - przeczytałem twoją ich interpretację i nadal nie wiem, dlaczego uważasz że nie stanowią zachęty do rozmowy. Piszesz, że nie ma mowy o normalnym przedstawieniu sprawy. Może o to chodzi. To w takim razie może nie byłoby problemu, gdybyś zamiast nieprawdziwie twierdzić, że karta X zakazuje rozmowy, zwyczajnie pisał, że karta X postuluje nienormalny/szkodliwy/cokolwiek sposób komunikacji, gdyż... (i tu jakieś uzasadnienie).

dużo fragmentów wykluczających się nawzajem

Czy mógłbyś podać konkretne przykłady? Bo przyznam szczerze, że mi umknęły.

21-04-2014 17:57
Headbanger
   
Ocena:
+4

@Borsuk

No to jest zdrowo ;). Owocnych sesji. Nikt jednak nie jest doskonały, jeżeli pojawia się taki problem, trzeba szczerze porozmawiać z całą drużyną, tak by było komfortowo i by nie piętrzyć niepotrzebnych konfliktów. Takie jest moje zdanie

@Dżem
"Czy mógłbyś podać konkretne przykłady? Bo przyznam szczerze, że mi umknęły."
Przedstawiłem.

Okej, specjalnie dla Dżema. Karta X postuluje nienormalny i szkodliwy sposób komunikacji, gdyż promuje jednostronne usuwanie niewygodnych elementów, bez tłumaczenia i wyjaśniania źródła dyskomfortu w grupie. Służy jedynie do zmiany sceny dla własnej wygody, zaś brak wymagania wyjaśnień daje ogromne pole do nadużyć. Ucina jakąkolwiek dyskusję o powodach, która to mogłaby bardzo pozytywnie wpłynąć na wzajemne zrozumienie w trakcie gry, oraz zdecydowanie poprawić atmosferę a zarazem komfort gry.


W sumie... całkiem nieźle to brzmi.

21-04-2014 17:57
dzemeuksis
   
Ocena:
+1

Ok, to jest konkretna i zrozumiała opinia. A już całkiem idealnie by było, gdyby wynikała z doświadczenia z używaniem tej karty, albo przynajmniej z zasłyszanych opinii osób, które jej używały.

21-04-2014 18:38
Headbanger
   
Ocena:
0

Wybacz stary, ale aż tak się nie poświęcę.

21-04-2014 18:40
Agrafka
   
Ocena:
+7

Petra - to rozwiązanie brzmi sensownie, ale jako osoba o dużej empatii na pewno zrozumiesz, że jako gracz nie uznaję zajmowania się robotą mistrza gry za niego. Opcja "co powinno się stać" to opcja dla MG, ja jej nie tykam. Ale wierzę, że to może się sprawdzać.

Reszta - zaskoczyliście mnie. Do tej pory sądziłam, że RPG to rozrywka grupowa. Walczycie o komfort osób wrażliwych - i ja to cenię. I nagle dzisiaj, wszystko co zrozumiałam o karcie IKS runęło. Bo piszecie mi, że bardziej liczy się komfort jednej osoby niż czterech. I że lepiej jak z sesji wyjdzie czterech niezadowolonych (może przez to skrzywdzonych) graczy niż jeden. Nie do końca rozumiem. A może mam czas się spotkać raz w miesiącu i chcę się oderwać od rzeczywistości? Może te kilka godzin to coś, na czego stratę nie mogę sobie pozwolić? Dlaczego wtedy mam się dostosować do kogoś, kogo nawet dana scena nie dotyczy? Może ten ktoś świetnie się bawił podczas "swoich" scen, a zatapował tylko moją. Co jeśli alternatywa mi się nie podoba? Mam sobie wyjść z sesji razem z pozostałą trójką? Skoro mówimy o empatii, to może powinniśmy patrzeć na sprawę nie tylko pod kątem jednostki ale i całej grupy. Wierzę, że wielu osobom, które mają dużo czasu na hobby nie przeszkadza jedna zawalona sesja. Ale komuś kto ma dzieci, dom, pracę - bardzo. Bo ta jedna sesja to bardzo dużo. I takie tapnięcie i zamienienie kluczowej, mrocznej i heroicznej sceny w coś...delikatniejszego, może zepsuć zabawę wszystkim innym.

21-04-2014 18:49
Malaggar
   
Ocena:
+4

Niezadowolenie jednostki jest tragedią. Drużyny tylko statystyką Agrafko...

21-04-2014 18:51
Scobin
   
Ocena:
+2

@Agrafka

[...] piszecie mi, że bardziej liczy się komfort jednej osoby niż czterech. I że lepiej jak z sesji wyjdzie czterech niezadowolonych (może przez to skrzywdzonych) graczy niż jeden. 

Musiałem niejasno się wyrazić. Spróbuję inaczej: wolę, gdy czworo graczy jest usatysfakcjonowanych na poziomie 6/10, niż gdy trzy osoby mają 8/10, a jedna 2/10 (gdzie dwójka oznacza silnie negatywne doświadczenie, a nie np. po prostu nudę). To dla mnie jednak inna sytuacja niż to, o czym teraz mówisz, a co opisałbym bardziej jako różnicę między "czterema szóstkami" a "trzema siódemkami i jedną piątką". :-)

Mam nadzieję, że teraz udało mi się przedstawić swoje zdanie bardziej jednoznacznie.

Oprócz tego – zgodnie z tym, o czym była mowa w komentarzach – sytuacja taka jak opisana przez Ciebie jest mało prawdopodobna, kiedy połączy się Kartę X z wcześniejszą krótką rozmową o nasileniu brutalności, seksualności itd. A jeśli już coś takiego rzeczywiście się zdarzy, to niekoniecznie trzeba wyrzucać całą scenę. Przypuszczalnie wystarczy nieco ją stonować.

21-04-2014 19:17
Petra Bootmann
   
Ocena:
0

to rozwiązanie brzmi sensownie, ale jako osoba o dużej empatii na pewno zrozumiesz, że jako gracz nie uznaję zajmowania się robotą mistrza gry za niego. Opcja "co powinno się stać" to opcja dla MG, ja jej nie tykam. Ale wierzę, że to może się sprawdzać.

W sytuacji gdy została zagrana karta X na to co zrobiła postać gracza, sensowne jest, żeby to właśnie ten gracz zmienił swoją deklarację (a nie ktokolwiek inny podjął decyzję za niego). Rzucanie propozycji przez całą grupę (zamiast tylko przez MG) nie jest kwestionowaniem autorytetu MG
 

21-04-2014 19:22
dzemeuksis
   
Ocena:
+1

@Petra

Cóż, to już jakie grupa/ osoby wypracują sobie rozwiązania.

No ale sęk w tym, że tam w tej instrukcji nawet takiego banalnego stwierdzenia brakuje (o ile nie zgapiłem)! Że tam za tym tapnięciem idą jeszcze jakieś dalsze procedury nie ujęte w opisie karty. To moim zdaniem jeden z powodów, dla których w umysłach wielu wytworzyła się budząca sprzeciw wizja: oto MG opisuje, jak na ucztę wnoszą półmiski z jedzeniem, na jednej z tac prosiak z jabłkiem w pysku; gracz robi TAP i nabiera wody w usta; po czym siedzi bananem na ryju i zaciesza patrząc na MG pocącego się, by odgadnąć o co chodzi. ;)

Co do najprościej - tak, ale warto zwrócić uwagę, że osoba, której coś zostało wprowadzone, może czuć się pokrzywdzona, że odbiera się jej wpływ na grę.

Jasne. Chodziło mi tylko o to, że pierwsza propozycja powinna wyjść od osoby zgłaszającej problem (potem oczywiście może z tego wyniknąć krótka dyskusja zakończona konsensusem). Wydaje mi się to naturalne. Inaczej znowu ocieramy się o wizję prosiaków. TAP i zacieszam.

21-04-2014 19:30
Agrafka
   
Ocena:
0

W przypadku zatapowania akcji gracza - tak, to gracz powinien zmienić deklarację.
Ale w przypadku zatapowania akcji MG - to MG zmienia deklarację czy osoba tapująca?

21-04-2014 19:31
dzemeuksis
   
Ocena:
+1

Do mnie pytanie? No ja uważam, że pierwsza propozycja powinna wyjść od osoby tapującej bez względu na kto z kim i w jakiej konfiguracji. Zwłaszcza, że problem może wystąpić na różnych poziomach - przykładowo może chodzić wyłącznie o szczegółowość opisu albo o wystąpienie danego zdarzenia. Jeśli problem jest wyłącznie ze szczegółowością opisu, to w większości takich sytuacji będzie bez sensu zmieniać deklaracje i mieszać w fabule, o co łatwo, jeśli propozycja nie wychodziłaby od tapującego a deklarującym (i w konsekwencji zmieniającym deklarację) byłaby osoba o wysokiej empatii.

21-04-2014 19:33
Agrafka
   
Ocena:
0

dzeme, szczerze mówiąc pytałam Petrę, mój błąd że nie zaznaczyłam.

21-04-2014 19:35
Szept
   
Ocena:
+3

Nie mówiąc już o tym, że jeśli zapowiadam, że usuniemy dowolny element, na który ktoś zagra kartę X, a później decyduję się tego nie robić, bo cokolwiek, to jest to złamanie zaufania tej osoby - spokojnie możesz liczyć się z konsekwencjami, jak rozłam grupy i personalne kłótnie.

Myślę, że to, o czym pisała Petra (omówienie szczegółów, poprowadzenie sceny w inną stronę), w takiej sytuacji miałoby szansę zadziałać lepiej.

To zależy od tego jak zdefiniujemy przed sesją działanie karty czy innego elementu w jej typie.  W przypadku takiej karty jak omawiana owszem scena powinna zostać zmieniona. Gra potoczy się dalej, ale niesmak wśród pozostałych postanie.. Nawet jeśli powstrzymają się przed komentowaniem to zastanowią się czy brać udział w grze z tą osobą kolejny raz. Jeśli to drużyna z przypadku to problemu nie ma, jeśli grupa znajomych, która zaczyna ze sobą grywać to dla używającego karty może być problem. Jeśli zobaczy, że użycie karty spowodowało takie reakcje zastanowi się nad kolejnym jej użyciem.

@przykład Petry

I to jest właśnie nadużycie kraty X. Pojawia się scena, która nie dotyczy w żaden bezpośredni sposób zagrywającego kartę. Z kontekstu wnioskuję, że to jakiś system gdzie sesja toczy się w środowisku gdzie seks i narkotyki nie są jakąś rzadkością (takie odniosłem wrażenie). Jeśli ktoś decyduje się na udział w takiej sesji powinien się liczyć z tym, że takie sceny się pojawią. Nie można siadać do pornosa i mieć pretensje, że pokazują gołe tyłki.

Dodatkowo zmieniona scena ma zupełnie inny wydźwięk. Tu zakładamy, że gracz prowadzący Rovera nie miał problemu ze zmianą, ale co jeśli charakter bohatera jest zupełnie inny?

 

Swoją drogą, jak sobie wyobrażacie używanie tej karty na konkursach dla graczy lub MG? Bo jak dla mnie to w takich sytuacjach powinna być zdecydowanie zabroniona.

21-04-2014 19:37

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.