string(15) ""
» Blog » Ja bym poprowadził inaczej.
29-12-2013 22:51

Ja bym poprowadził inaczej.

W działach: Zostać pisarzem, rpg, raport | Odsłony: 651

Czy bycie MG nie przeszkadza wam w byciu graczem? Mnie dzisiaj przeszkodziło. Mój MG stwierdził, że zdenerwował się na mnie bo poczuł się, jakbym to ja chciał poprowadzić jego sesje.
Różnica zdań była w kilku sprawach. Po pierwsze w zachowaniach NPCów.
Moja postać zatrzymała się białym Vanem na przemiłym osiedlu domków jednorodzinnych w Ameryce. Chciałem się włamać do jednego z tych domków. Nie wysiadłem nawet z samochodu a już podjechała ochrona i kazała mi się wylegitymować (?). Gdy zapytali po co tu jestem odpowiedziałem, że przybyłem w odwiedziny do mieszkańca domku (do którego miałem się włamać). Na to ochroniarz powiedział, że mieszkaniec jest na siłowni i żebym tam do niego pojechał. Ja powiedziałem że poczekam. On bym pojechał. Ja że poczekam. On bym pojechał i tak przerzucaliśmy się przez jakiś czas.

Moim zdaniem ta sytuacja była nierealistyczna. Poczułem się jakby MG mówił mi „nie włamiesz się do tego domku”. On jednak uważał, że to realistyczne i że na lepszych osiedlach w USA tak jest.

Druga sprawa to mechanika. Co chwila wtryniałem się MG i poprawiałem go w sprawach mechanicznych. Wiedziałem, że MG nie zna dobrze mechaniki. Dla mnie ta część rozgrywki jest ważna. Dla niego jednak nie. „Co ty z mechaniką wyskakujesz?” to właśnie wtedy gdy się wtrąciłem w tej kwestii, poczuł się, jakbym prowadził za niego.

I ostatnia sprawa. MG ma zawsze rację. W ten sposób mój prowadzący kończy dyskusje. Ja u siebie staram się być bardziej demokratyczny i słuchać graczy. Dla mnie MG ma zawsze rację to oznaka despotyzmu, dla niego pogwałcenie tej zasady to atak na jego autorytet i niszczenie sesji.

Po grze zadzwoniłem do owego prowadzącego by powiedzieć, że nie bardzo mi się podobało. Powiedziałem mu, że źle się czułem (chciałem powiedzieć na sesji) na co on: „Janek, nie musisz się tłumaczyć”.

On też źle się czuł. Pogadaliśmy na ten temat. Nikt się ostatecznie nie obraził.
Pytanie egzystencjalne, które męczy mnie po tej historii, to: czy chcąc być lepszym GRACZEM w momencie gdy moja wizja prowadzenia nie zgadza się z wizją prowadzącego mam powiedzieć „on prowadzi sesje, jego zasady” i siedzieć cicho? Czy może „wszyscy ZAWSZE są odpowiedzialni za sesję” i starać się przedstawiać inny punkt widzenia (przy którym jest ryzyko głośniejszej wymiany zdań)?

 

Raport:

Znowu nie czytałem w sobotę. Coś ten dzień pechowy dla mnie jest.

Komentarze


Johny
   
Ocena:
+3

Z góry przepraszam, że nie wszystkim odpowiem.

etcposzukiwacz – to nie do końca tak działa. Po prostu nasze style prowadzenia są trochę odmienne i to co jego zdenerwuje, na mnie nie wpłynie za bardzo.

Petra – dzięki. Zadałaś bardzo ważne pytania. Moim priorytetem jest zachowanie dobrych relacji z tym MG. Niewypowiedziane ustalenia u niego według mnie są takie: „MG ma zawsze rację” (to jest wypowiedziane), nie zabija się postaci graczy (chyba, że wkurzą MG), mechanika jest pretekstowa, sesje są zazwyczaj improwizowane, największy wpływ na rzeczywistość mają gracze najbardziej wygadani. MG i reszta graczy jest bardzo konserwatywna, więc musiałbym zmieniać status quo sam. Co prawda już i tak uchodzę za ekscentryka w tej grupie ;). Ale co innego próbować przemycić jakieś nowe systemy na sesje gdy inni chcą pozostać przy starych a co innego nakłonić wyznawcę starej szkoły prowadzenia do zmiany sposobu gry. Jak w tym kawale „ilu psychologów potrzeba by zmienić żarówkę? Jeden, pod warunkiem, że żarówka tego chcę”.  Na razie nic nie wskazuje, by MG miał motywacje do zmiany swoich nawyków.
Z tym ochroniarzem macie rację, mogłem to lepiej rozegrać.

Oddtail – dzięki za twój wkład w dyskusję. Tak jak wspominałem w notce, staram się prowadzić w inny sposób niż ty. Bardziej demokratycznie, rozmawiać z graczami podczas sesji, słuchać tego jakie mają potrzeby itd. Jednak dzięki twoim postom łatwiej było mi wejść w skórę autorytatywnego MG. Zobaczyć jak on się czuje, mając na sobie pełną odpowiedzialność za sesję i gdy widzi, że coś w jego mniemaniu to spotkanie psuje a on musi zareagować dla dobra grupy i całej zabawy.

Po waszej dyskusji postanowiłem, że ogólnie dostosuje się do zasad panujących u tego MG. Zobaczę jak będzie. Tak jak pisał Aesadill „czasem chowając dume w kieszeń da się dalej całkiem fajnie grać” 

30-12-2013 15:57
oddtail
   
Ocena:
0

@Borsuk: jeszcze odnośnie autorytarności/demokracji - ja mam dużo bardziej demokratyczne podejście przed/po sesji, niż podczas (i potwierdzają to moi gracze). Sprawdź, może Twój MG ma podobne podejście =)

30-12-2013 15:58
Kamulec
   
Ocena:
0

Podczas gry możesz podjąć polemikę, szczególnie jeżeli coś jest dla Ciebie ważne, ale z umiarem i odpuszczając, jeśli argumenty nie przekonały prowadzącego. Sugestie i spostrzeżenia przedstaw po sesji.

30-12-2013 16:13
Petra Bootmann
   
Ocena:
+1

Borsuk - jeżeli twoim priorytetem jest zachowanie dobrych relacji, cóż, możesz spróbować zawsze na spokojnie porozmawiać o tym, czego chcesz, możesz po prostu zrezygnować z gry z tym kolesiem. To takie dwa sposoby na zachowanie dobrych relacji. O ile zbytnio cię nie frustruje (mnie by frustrowało)autorytarne podejście tego kolesia, to możesz też zaakceptować narzucone przez niego zasady. No i zawsze są inne opcje grania.

I przy okazji: podporządkowanie się czy nieporządkowanie się nie jest wyznacznikiem bycia/niebycia dobrym graczem.

30-12-2013 16:16
Karczmarz
    Hmmm
Ocena:
+2

@Petra

podporządkowanie się czy nieporządkowanie się nie jest wyznacznikiem bycia/niebycia dobrym graczem

Trollersko spytalbym co jest?

@demokracja/autorytarne podejscie

Kolejny raz doskonale rozumiem oddtaila i w duzej mierze podzielam jego zdanie. Sam tez wole autorytarne podejscie do mistrzowania, co nie znaczy ze gra demokratyczna jest gorsza, jest po prostu inna. Przy czym mozna byc autorytarnym na wiele sposobow. Pamietam pewna sesje, po ktorej mocno polemizowalem z MG (byla to sytuacja w ktorej ja, osoba z zewnatrz dolaczylem do ekipy z netu w roli gracza - ekipa byla zrzuta, doswiadczona i grajaca wspolnie od lat, w stalej paczce, zawsze z jednym MG). Tamten MG byl autorytarny w bardzo negatywnym tego slowa znaczeniu. Skupiony na sobie i wykorzystujacy swoja pozycje dla siebie/fabuly/BNow, czesto kosztem samych graczy. Strasznie mi sie to nie podobalo i pamietam ze bardzo dziwilem sie gdy rozmawiajac z graczami ktorzy grali u tego MG przez lata, oni uwazali ze jest wszystko bardzo fajnie i nie wiedza o co mi chodzi i dlaczego sie czepiam (zaczalem czepiac sie juz podczas przerwy w srodku sesji). Ale mozna byc stanowczym i despotycznym jednoczesnie sluchajac graczy i dzialajac dla dobra przygody. Zawsze bylem zdania ze dyskusja nie zawsze dziala. Czasem o wiele lepiej sprawdza sie czlowiek, ktory wie co chce, wie jak to osiagnac i mowi innym co maja robic. Dyskusja jest fajna na forach internetowych lub wsrod teoretykow, ale czasem gdy na sesji chcemy aby cos bylo osiagniete/zrobione, to potrzebujemy kogos stanowczego i charyzmatycznego, kto pociagnie przygode i narzuci tempo.

30-12-2013 16:38
Johny
   
Ocena:
+1

Oddtail nie omieszkam z nim pogadać przed sesją.

Petra zobaczę jak będzie z tym poziomem frustracji. Czasem jest tak jak z filmami rozrywkowymi - nastawiasz się na bezmyślny relaks i dobrze się bawisz, nastawiasz na food for though i odczuwasz zawód. Tak jak napisał Karczmarz należy zmienić oczekiwania. Jeśli rozmowa nic nie da, zobaczę, czy zmiana nastawienia pomorze.

Karczmarz - Ja bym powiedział, że  dobrego gracza cechuje umiejętność współpracy z MG w celu stworzenia dobrej sesji ;). Ale to też jest nieostre bo trzeba by ustalić czy dobra sesja to taka, w której odbyła się pasjonująca historia wymyślona od początku do końca przez prowadzącego, czy może taka w której gracze zdobyli 10 level przeżywając heroiczne starcie z armią potworów.

A co do demokracja / autorytaryzm to myślę, że każdy z tych systemów ma swoje wady i zalety. Autorytaryzm misiów gry, jakiego opisałeś, demokracja też ma. U mnie np. czasem za bardzo ustępuje graczom. Ale co do poziomu autorytaryzmu, to przypominam, że w demokracji też może być ktoś taki jak prezydent, który kieruje całym interesem. Różnica jest taka, że od niego wymaga się więcej dyplomacji. Karczmarzu popatrz na Fate Accelerated w które grałeś. Tam gracze mogą przy pomocy swoich aspektów wywoływać wydarzenia na sesji. Czysta demokracja, a da się sprawnie poprowadzić, trzeba tylko umiejętności improwizacji, rozmów z graczami i znajomości mechaniki.

30-12-2013 18:06
dzemeuksis
   
Ocena:
+3

Myślę że sprowadzanie roli MG do dychotomicznego ujęcia autorytaryzm vs demokracja może utrudnić porozumienie. Posiadanie przez MG ostatniego słowa w kwestiach spornych (w tej dyskusji utożsamiane z "autorytarnością") nie wyklucza zezwolenia na mechaniczne rozstrzygnięcie sytuacji takiej, jak wspomniana w notce (tutaj mam wrażenie postrzegane jako "demokratyzacja"). MG może być wszak osobą, która autorytarnie decyduje o stawkach. Jeśli jednak stosowana na sesji i wcześniej uzgodniona mechanika posiada mechanizmy rozstrzygnięcia konfliktu, MG nie powinien (IMHO) bez jej użycia torpedować inicjatywy gracza, tylko zaproponować stawki. I nie jest to żadna demokratyzacja, tylko stosowanie uzgodnionych reguł. No chyba że ochroniarze mieli jakieś powody do przepędzania postaci graczy (bo np. sami byli złodziejami i chcieli przegonić ewentualną konkurencję/świadków). Innymi słowy: autorytaryzm MG nie zwalnia z przestrzegania uzgodnionych reguł. Chyba że ktoś pisząc autorytaryzm ma na myśli zamordyzm.

30-12-2013 20:44
Petra Bootmann
   
Ocena:
+1

dzemeuksis - mówię o autorytarnym podejściu, czyli: "powinienem mieć większy wpływ na grę, bo jestem MG". To, czy konkretny system definiuje, kto jest ostateczną instancją w podejmowaniu decyzji czy też gracze jakoś to ustalili, jest inną kwestią (i może być tak, że wspólnie wyznaczymy jedną osobę odpowiedzialną za rozstrzyganie trudności mechanicznych).

30-12-2013 23:45
Kamulec
   
Ocena:
+5

MG pełni rolę osoby do której należy ostatnie słowo. To jedna z istotnych zasad gier fabularnych. Oczywiście mogą istnieć gry nakładające na tę władzę pewne ograniczenia, ale jeżeli się nie ustali, że w taką właśnie się gra, to nie jest to rzecz, którą należy zakładać.

31-12-2013 03:13
Johny
   
Ocena:
0

Kamulec w teorii masz rację. Ale w praktyce każda sesja to spotkanie towarzyskie. Są MG którzy mówią ostatnie słowo po spokojnej rozmowie. A są tacy którzy twierdzą, że nie dyskutuje się z MG i koniec. Przyznasz, że jest różnica.

31-12-2013 15:44

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.