» Blog » Dread RPG
15-01-2023 19:15

Dread RPG

W działach: RPG | Odsłony: 90

Dread RPG

Pamiętam te czasy kiedy chodziło się do kiosku po czasopismo Magię i Miecz i czytało różne artykuły dotyczące naszego hobby. Jednym z najpopularniejszych tematów było jak wystraszyć graczy, jak wzbudzić w nich prawdziwe emocje strachu. Sposobów było mnóstwo, od enigmatycznych opisów tak by potwór jak najdłużej był niedopowiedziany i nie dało się go sklasyfikować typu „a to zwykły wampir jest”. Po półmrok, świeczki i przerażającą ambientową muzykę. Patrząc na różnorodność tych trików, można z większym zrozumieniem patrzeć na ludzi, którzy uważali wtedy, że RPG jest sztuką.

Nie pamiętam kiedy po raz pierwszy usłyszałem o grze Dread. Wiem tylko, że wtedy krzyknąłem, że to jest to! Jeszcze się nie zetknąłem z czymś, co by tak bardzo wspierało atmosferę horroru. Ktoś kto to wymyślił, powinien dostać jakiegoś RPGowego nobla. I rzeczywiście w 2006 roku gra zdobyła Ennie Award za innowację i była nominowana do tytułu najlepszej gry i do nagrody w kategorii najlepsze zasady. Słysząc o samej idei wiedziałem, że kiedyś muszę w to zagrać.

Nie mam gry. Ideeę zasad znam z Wikipedii. Tak na dobrą sprawę wydaje mi się, że to wystarczy, choć pewnie kupię sobie ebooka, chciałem drukowaną wersję i widziałem w jednym sklepie ale już jest wykupiona. W największym skrócie Dread to gra w konwencji horroru. Najważniejszą zasadą jest to, że wykorzystuje się tu wierzę z klocków – Jengę. Bardzo popularną grę którą można wszędzie dostać.

Dla tych którzy nie wiedzą jak gra się w Jengę, służę opisem. Wyobraź sobie że na stole stoi wieża z drewnianych klocków. Jest stabilna. Przynajmniej na razie. Twoim zadaniem jest jedną ręką wyciągnąć klocek z dowolnego poziomu innego niż najwyższy i położyć go na samą górę. Tak by wieża się nie zawaliła. Jeśli się zawali przegrałeś. Podchodzisz więc do wieży, Delikatnie dotykasz klocki by sprawdzić czy jakiś nie jest poluzowany. Powoli, powolutku, wysuwasz jeden z klocków, masz wielką nadzieję, że nie zatrzęsie ci się ręka. Kładziesz trochę bardziej nerwowo klocek na szczycie i odczekujesz 5 sekund by się upewnić że wieża nie runie. Ów, udało się, teraz kolejka na następnego zawodnika.

Z każdą kolejką wieża staje się coraz wyższa. Coraz bardziej niestabilna. Kolejne wyciąganie klocków coraz bardziej przypomina pracę saperów. Napięcie sięga zenitu. Aż w końcu komuś się nie uda i odpadnie z gry.

I ten mechanizm przełożono do gry RPG. Gdy postać staje przed jakimś wyzwaniem, testem – ciągnie klocek z wieży. Jeśli wieża się zawali, postać jest wyeliminowana z gry – ginie, popada w szaleństwo, umrze w najbliższej scenie, zostanie uwięziona, będzie po niej. Na początku testy są relatywnie proste, ale z czasem napięcie coraz bardziej rośnie, gracze widzą że atmosfera się zagęszcza i że koniec postaci któregoś z nich jest coraz bliższy.

Tak się składa, że na skutek zbiegu okoliczności niedawno kupiłem sobie Jengę. I udało mi się namówić moich graczy na jedną sesję z jej użyciem. Wikipedia mówi, że w Dread nie ma jednego settingu. Ja zaproponowałem, byśmy grali albo w realiach filmu Aliens, albo w Zew Cthulhu. Gracze wybrali to drugie.

Muszę powiedzieć, że nasza drużyna jest antyhorrorowa. Z jednej strony gracze nie lubią tego gatunku. Z drugiej z tego powodu ja nie mam doświadczenia w prowadzeniu go. Z tego wynikło wiele zjawisk, które wpłynęły na rozgrywkę.

Po pierwsze w ogóle nie umiem przygotowywać straszących scenariuszy i przygód. Tak czytałem te wszystkie artykuły w Magii i Mieczu, ale to było dawno i nigdy nie musiałem tej wiedzy używać. Zagraliśmy więc w genericową przygodę – w Stanach Zjednoczonych lat dwudziestych dwudziestego wiek w muzeum skradziono księgę o której wtajemniczeni – ksiądz egzorcysta, jego znajomy parający się czarną magią okultysta, i czarnoskóry siłacz z cyrku (który tak naprawdę jest przykrywką dla gangu złodziei między innymi antyków) wiedzą, że jeśli to dzieło dostanie się w niepowołane ręce może być niebezpieczne.

Napięcie miało wynikać z konfliktu między graczami. Ksiądz miał zdobyć księgę tylko dla kościoła, Okultysta był przyjacielem kustosza muzeum, a siłacz na zlecenie gangu miał pokrzyżować plany im obu (tak wiem, za dużo prowadziłem Game of Thrones). Ale tak to, bardziej stereotypowej przygody nie dało się zrobić.

Jak poszło? Jak już stwierdziłem moi gracze nie lubią horrorów. Ponoć nie da się przestraszyć kogoś jak ktoś tego nie chce. I trochę tak było podczas gry. 

  1. Było sporo dygresji i żartów, u nas po prostu tak jest, jednak to zdecydowanie psuje klimat i utrudnia wywoływanie emocji. 
  2. Gracze mieli opory przed zżywaniem się z postaciami. Wychodzili z założenia, że jeśli mają one szybko zginąć i jeśli to ma być jedna sesja, to po co się do nich przyzwyczajać.
  3. To udało się obejść. Na początku Jenga nie jest taka niestabilna więc trochę testów się udaje, można polubić postacie. Pod koniec gracze stwierdzili, że gdyby nie śmiertelność Jengi mieliby pomysł na rozwinięcie danej postaci i granie nią dalej.
  4. Tykająca bomba zegarowa się nie spodobała. Wynika to z tego, że moi gracze za wszelką cenę chcą przeżyć, a coraz wyższa i niestabilna Jenga pokazywała, że śmierć postaci jest coraz bliżej.

Ogólnie graczom się ta sesja nie podobała. Tylko jak mówię oni szukają w RPG czegoś innego – rozwijania postaci, nomen omen przeżywania przygód, zdobywania coraz większych możliwości. Horrory w których postać jest ciągle zagrożona przez środowisko ich nie bawią...

ALE

Nie znaczy to, że Jenga nie działała. Zwłaszcza w późniejszych momentach gdy wieża była bardziej niestabilna, można było przeżyć świetne chwile. Gdy postacie postanowiły śledzić podejrzanego, który wymknął się nocą z kościoła. Wystarczyło powiedzieć – wyciągnij klocek by sprawdzić czy cię nie zauważył. I te piękne sekundy napięcia, skupienia i zupełnej ciszy przy stole podczas gdy wszyscy patrzą czy uda się zdać test – dla mnie jako prowadzącego po prostu magia.

Podsumowując – jako że jesteśmy kompletnymi dyletantami jeśli chodzi o horrory i klimatyczne granie, sesja w Dread była ciekawa, ale gracze stwierdzili, że nie chcą powtórzyć doświadczenia. Myślę jednak, że jeśli znalazłby się mistrz gry, który wie o horrorze trochę więcej. I miałby drużynę która lubi się bać, lubi klimaty z dreszczykiem i chętnie czyta straszne historie. Myślę, że taka ekipa mogłaby stworzyć z tej idei coś bombowego. Jeśli nawet takiemu amatorowi jak mi udało się wytworzyć odrobinę suspensu, napięcia i poczucia zagrożenia, to profesjonalista, tą metodą pewnie dostarczyłby drużynie naprawdę niezapomnianych chwil.

Podobno system jest najlepszy na jednostrzałówki na konwentach. Jeśli lubicie taką rozrywkę i znajdziecie kogoś kto to prowadzi, gorąco polecam. 

2
Notka polecana przez: Aesthevizzt, Exar
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Aesthevizzt
   
Ocena:
0

W pierwszej chwili pomyślałem, że chodzi o Sędziego Dredda. O pomyśle z Jengą już kiedyś słyszałem. Odniosłem wrażenie, że w przypadku Twojej ekipy większym problemem niż groza było negatywne nastawienie do jednostrzałów i braku możliwości rozwinięcia postaci. 

lat dwódziestych dwódziestego wiek

15-01-2023 20:19
Exar
   
Ocena:
0
Te takich miałem kiedyś co "nie lubią horrorów". Oczywiście nigdy nie grali, ale nie lubią i już.
15-01-2023 20:25
Johny
   
Ocena:
+1

Dzięki Aesthevizzt. To też, nie przepadają za jednostrzałami. Każdy lubi w RPGu co innego.

Exar - ja bym chętnie zagrał z kimś w horror. Tylko musiałbym mieć do tego prowadzącego zaufanie. Jest bardzo cienka różnica między rzucaniem wyzwań graczom dla dobrej historii a tępieniem graczy.

15-01-2023 20:39
Aesthevizzt
   
Ocena:
0

Wiesz horror horrorowi nie równy. Pamiętam, ze Frozen Whispers w 4E (wendigo here) to była jedna z lepszych i pamiętniejszych sesji, które zaliczyłem. Z drugiej strony Tomb of Horrors (czy jakaś jego czwartoedycyjna wariacja) była po prostu irytująca.

Z drugiej strony nie wiem czy odnalazłbym się w kultowym horrorze albo scenariuszu grozy w systemie siadającym na psychę.

15-01-2023 20:46
Johny
   
Ocena:
+1

True. Ja od sesji w Kult broniłbym się rękami i nogami. Przynajmniej na podstawie tego co o nim wiem jest dla mnie zbyt hardcorowy.

Za to zagrałbym w jednostrzałówkę w Aliena. Bardzo podobał mi się filmy i generalnie chętnie bym spróbował. Tylko u kogoś innego, bo u mnie ta gra nie przejdzie - jednostrzałówka, za często się ginie, praktycznie brak kampanii.

15-01-2023 20:59

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.