string(15) ""
» Blog » O studentasach, studentach i poprawkach
07-12-2006 19:25

O studentasach, studentach i poprawkach

W działach: WAT | Odsłony: 76

O studentasach, studentach i poprawkach
Dziś będę narzekał, a to chyba z racji tego, że dawno nic nie pisałem. A ponieważ w serii o uczelni ostatnio narzekałem na prowadzących zajęcia, to dziś ponarzekam na studentów.

"Nie ma na Świecie bardziej durnej istoty od studenta (...)"

Do tej pory uważałem, że powyższa sentencja prawdą nie jest, ale znajomy jeszcze-nie-doktor podaje wiele przykładów na to, że istotnie może tak być. A i ja się zastanawiam, czy Ci wszyscy porządni studenci to przypadkiem nie wyjątki. Bo durny student to ten, który nie uczy się, nie przykłada do zajęć, nie chodzi w ogóle na wykłady, a na ćwiczenia jedynie te, na które trafi. Co w tym złego? Ano to, że zdarza im się zaliczać semestry. A to wkurza tych, którzy jednak się przykładają. Owszem, jeśli się solidnie pracuje to oceny są lepsze, zdobywa się stypendia "i takie tam". Ale mimo wszystko durny student nie powinien otrzymać tytułu mgr (czy mgr inż.).

A teraz mogę to odnieść do swojej uczelni. ;> Projekt przejściowy - dumna nazwa na zadanie umożliwiające zaliczenie jednego z przedmiotów. Praca rozłożona na niecały rok, pierwsze punkty kontrolne zadane były na "jak najszybciej" oraz 8 grudnia. Z wszystkich osiemnastu osób w mojej grupie aż dwie pofatygowały się zgłośić wybrane zadanie przed 8.XII. No tak, mają jeszcze aż jeden dzień. Ale założę się, że połowa z nich nawet nie wie, że są jakieś terminy. Ba! Pewnie nie wiedzą nawet, że jest jakiś projekt! A ponieważ zdaję sobie sprawę, że ktoś z grupy to może przeczytać, to od razu wyjaśniam - to Wasz wybór jak bardzo olewacie studia, ja tylko zauważam niepokojącą tendencję (i nie każdy z Was jest studentasem, a wszyscy wiemy kogo najczęściej na uczelni nie ma). ;>

Pytanie, które sobie stawiam, jest następujące: czy w ogóle powinienem jakoś na to reagować. Jestem starostą grupy. Kompiluję dla grupy i roku materiały; wskazuję, które są potrzebne; jeśli trzeba, to tłumaczę zagadnienia. I w przypadku ludzi, którzy się uczą, robię to z przyjemnością. Ale bywają osoby, które z własnej inicjatywy nie zrobią absolutnie nic. I im właśnie staram się nie pomagać. Czemu? Bo chcę, żeby mój tytuł po studiach był coś wart. Bo mam na roku osoby, który brzydzą się programowaniem, matematyką, elektroniką i pewnie czymś jeszcze. To po cholerę było iść na uczelnię techniczną, na kierunek Informatyka? Nie zrozumiem...

Eliminacja studentasów...

Zapewne na każdej uczelni więcej osób prowadzi życie studenckie niż się uczy. To trochę smutne i prawdę mówiąc liczyłem, że na WATcie będzie inaczej. Fakt, po pierwszym roku odpadła więcej niż połowa. Czas pokaże kto doczeka do drugiego punktu kontrolnego jakim jest piąty semestr. Ponoć ma nas zostać około 30 osób. Oby to były tylko te, które rzeczywiście na to zapracowały.

Ha, na powyższe jest duża szansa, bowiem ostatnio zmieniły się zasady poprawiania przedmiotów. Nowy system oferuje do każdego zaliczenia jedną poprawkę gratis. Dodatkowo można wykupić poprawkę płatną, ale nie więcej niż dwie na przedmiot (niestety, pamięć mnie zawodzi i równie dobrze to mogą być 3 płatne poprawki). Potem czeka na studenta powtarzanie przedmiotu, oczywiście za ciężkie pieniądze. A ponieważ przed zmianami poprawiać można było ad infinitum (w ramach zasobności portfela) - zmiana jest znacząca.

Powyższe nastało ponoć dlatego, że nowy dziekan ma dość osób mających po 13 rygorów i planuje się pozbyć leniwych. Wieść gminna niesie, że uczelnia z powrotem przyssała się do MONu i wcale nie potrzebuje aż tylu cywilnych studentów. Jak jest naprawdę - nie wie nikt. Każdy wie natomiast, że już nie można zaliczać fizyki po 10 razy. Oczywiście boją się tylko Ci, co mają / planują mieć spore zaległości.



Zdjęcie przedstawia wiszące nad jedną z klatek schodowych wielkie logo WATu. ;]

WAT jest cudowną uczelnią, której nie zamieniłbym na żadną inną. Studiuje mi się na niej świetnie, kadra jest bardzo dobra, a zajęcia przydatne. Z wszystkich opisywanych w tym cyklu rzeczy my (studenci) śmiejemy się serdecznie.
0
Nikt jeszcze nie poleca tej notki.
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Alkioneus
   
Ocena:
0

Znam studentów ze swojego roku, którzy się przykładali, uczyli i zrobili dyplomy ze świetnymi ocenami - tylko, że w praktyce to były galarety bez kręgosłupów, nie ludzie, którzy mieli podjąć pracę zawodową w danym miejscu.

Ja dla odmiany nigdy się egzaminami nie przejmowałem nadmiernie, jak ktoś się regularnie uczył - to owszem, było to jego prawo, jak mnie zmuszał - to również było jego prawo. Program studiów zawierał wiele luk, wiele przedmiotów było wciśniętych w wyniku takich a nie innych pozakulisowych założeń.

Wpis pachnie odmiennym światopoglądem od mojego. W każdym razie odnoszę wrażenie, że autor bloga bardziej przejmuje się studiowaniem innym niż swoim własnym - a to dla niego powinien być priorytet.
07-12-2006 20:02
Qball
   
Ocena:
0
Częściowo przyznam Ci rację. Ale niech każdy robi tylena ile go stać. Jak ktoś olewa ćwiczenia i wykłady to nie znaczyżę sam w domu nie pracuje nad tym co było na nich przedstawiane.
Tylko przypadki dupków którzy zdają cudzym kosztem są wkurzające.
07-12-2006 20:07
Szczur
    Skądś znam taki opisany model studenta
Ocena:
0
paru takich było. Teraz dla odmiany widzę ich z drugiej strony barykady ;)

Cóż, PW ma wystarczająco dużo zajęć obowiązkowych, żeby mieć możliwość odrzucić tych co się wyjątkowo nie starają ;)
07-12-2006 20:24
!Blob!
    @Alkioneus @Qball
Ocena:
0
Nie przejmuję się studiowaniem innym niż swoim własnym. Ja problemów nie mam, stypendium wywalczyłem, w zawodzie pracuję od paru lat (to a`propos galarety).

Niechże ktoś sobie w domu pracuje, ale warunki są jasne i jednakowe dla wszystkich. Niech się dostosuje, a jak nie, to jest wiele innych ciekawych zawodów i nie wszystkie wymagają wyższego wykształcenia.

Wkurza mnie to, że gość, który nie wie, że w ogóle rzeczony projekt przejściowy istnieje zalicza semestr. Że koleś, który nie bywa na połowie ćwiczeń, gówno wie z przedmiotu, a później go zalicza w poprawce "bo prowadzący dał takie same pytania". To ma być produkt uczelni wyższej? Ktoś, kto kombinuje, nic nie umie, nie chce studiować? Bo tylko chce papier? Na stadionie na pewno są tańsze...
07-12-2006 20:32
Qball
    Blob
Ocena:
0
Wiesz, ostatnio miałem taki przypadek z moją narzeczoną. Pisała pracę o reklamie internetowej na zaliczenie przedmiotu a ja jej pomagałem. Byli zebrani w grupach po parę osób a do napisania pracy przyczyniły się tylko trzy osoby razem z moją kobitą.
Potem mi powiedziała że podczas prezentacji podpięły się do ich grupy 2 osoby które podobno też były w ich grupie ale nie odzywały się i nic nie zrobiły więc pozostali nie wiedzieli żę są z nimi. Na chama podpięły się tak jakby one też to robiły i się męczyły z zaliczeniem. Tacy właśnie cwaniacy mnie wkurzają.
Właśnie mam to mojej za chwilę nagrać na płytę tak żeby mogła to oddać profesorowi. Pod tytułem pracy zamieszczę tylko jej nazwisko i tych dwóch osób które coś zrobiły. Mówiąc brzydko - reszta niech spierdala.
07-12-2006 20:40
Rincewind
    plota
Ocena:
0
Słyszeliście może u siebie na uczelni plote jakoby WAT mial sie polączyc z AONem?
07-12-2006 21:38
Joseppe
    Pedał
Ocena:
0
Kujon ;)
07-12-2006 22:34
!Blob!
    rotfl
Ocena:
0
@Joseppe
No chyba Twój stary. ;P

@Rincewind
Nie i nie wydaje mi się to prawdopodobne. ;]

@Qball
Aż z takim chamstwem się nie spotkałem (jeszcze), ale znam ten typ ludzi. "No weź daj sprawko, ja sobie szybko przepiszę". Ha, szczególnie, że sprawko czasami robi się parę godzin. Niech spadają. ;>
08-12-2006 09:14
Veste
    @Rince
Ocena:
0
Spokojnie, plotki o nt. WATu pojawiają się co sezon. Że zamykają, że bankrutuje, że się łączy, że cokolwiek.
08-12-2006 11:23
!Blob!
    @Veste
Ocena:
0
Było jeszcze, że zmienia nazwę. ;]
08-12-2006 11:52
Deckard
   
Ocena:
0
Bo mam na roku osoby, który brzydzą się programowaniem, matematyką, elektroniką i pewnie czymś jeszcze. To po cholerę było iść na uczelnię techniczną, na kierunek Informatyka? Nie zrozumiem...

Wiesz - poszli, bo społeczny meme nakazuje mieć mgr/mgr inż. przed imieniem. Mnie natomiast irytuje coś innego - stoodęci (pisownia oryginalna)-jamprezowiczo-loozacy, którzy cały czas sprawiają wrażenie, jakoby istniał czas tylko na knajpy/wyjazdy w góry/kolejne dicho. Przypadkowy przechodzień rzeczywiście może im pozazdrościć, ale ja już nie bardzo. Powód? Ocena spadła poniżej zera, gdy usłyszałem "typową gadkę s-j-l" (tm): "Starzy jakby co chcą mnie wysłać na (tutaj wpisz inną uczelnię, inny kierunek, of course prywatna), ale i tak spoczko, bo mam staż u ojca w fyrmie".

Nie życzę takich dupków żadnemu z Was w Waszym teamie kiedyś w pracy.


nowy dziekan ma dość osób mających po 13 rygorów i planuje się pozbyć leniwych. Wieść gminna niesie, że uczelnia z powrotem przyssała się do MONu i wcale nie potrzebuje aż tylu cywilnych studentów. Jak jest naprawdę - nie wie nikt. Każdy wie natomiast, że już nie można zaliczać fizyki po 10 razy

Niestety, u mnie zaliczenia z ćw. to max 2 podejścia, sesja to max 2 terminy + ten jeden komis z jednego przedmiotu na semestr. Warunków nie ma.

Dziekanem się nie przejmuj - u mnie po raz kolejny wprowadza jakiś rewolucyjny regulamin, który zalicza się do prawa powielaczowego. Przyczyna prosta jak drut - jest sprzeczny (znów!) ze statutem uczelni. Lawina odwołań już zbiera swoje siły... Studenci oczywiście kibicują panu dziekanowi, gdyż skompromitował się on już tyle razy, iż może jeszcze 2-3 podejścia i ktoś go zastąpi ;)


Mówiąc brzydko - reszta niech sp....
Solidne +1 - przy czym najlepiej powiedzieć to prosto w twarz - efekt murowany :)
08-12-2006 12:12
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Jak już pisali poprzednicy, dosyć niebezpiecznym jest odgórne kasowanie ludzi, którzy na studiach mają marniejsze oceny i/lub/bądź nie chodzą na wykłady. Życie może Cię niemile zaskoczyć i trzeba się będzie wstydzić za tak pochopnie ferowane wyroki...

A co do studentów zdajacych 10 razy fizykę na technicznym wydziale - kopa im i tyle.
08-12-2006 13:09
Wojteq
   
Ocena:
0
Ten komentarz wyżej był mój. :-)
08-12-2006 13:12
!Blob!
    @Wojteq
Ocena:
0
Ja uogólniam na pewnych konkretnych przypadkach z mojej uczelni i nie wydaje mi się, żeby moje oceny były pochopne. ;> Ci, których się czepiam mają o wiele więcej na sumieniu niż tylko nagminne nieobecności, czy brak zaliczeń (to drugie to akurat w sporej części przypadków jest zrozumiałe).
08-12-2006 13:37
Rincewind
   
Ocena:
0
Ja nie mówie o plotkach na temat watu tylko na temat aonu do którego uczęszczem :). Plotka jest tak rozpowszechniona wśród kadry, że musi być w niej coś prawdziwego.
08-12-2006 14:57
~hgf

Użytkownik niezarejestrowany
    hfg
Ocena:
0
Blob czy jakoś tak, wybacz, to co powiem, ale uważam, że jesteś beznadziejny.
18-01-2007 19:42
~dh

Użytkownik niezarejestrowany
    jhg
Ocena:
0
Wspomnij swoje slowa jak sam bedziesz potrzebował pomocy. Kim wtedy bedziesz? Kujonkiem, ktory ma chwilowa luke w pamieci, czyli tak jak ty nazywasz studentasem. (Skoro tak doskonale opanowales kunszt kujonstwa, to powinienes wiedzieć, ze zdarza pisze się przez rz, a nie samo "ż"). Blob, jestes kolesiem ktory nie zdobyl tej wiedzy za sprawa inteligencji, tylko ciaglego siedzenia w ksiazkach. Wiesz co to znaczy sporadyczne wyjscie, czy widzisz cokolwiek innego procz pracy i ciaglego kucia? Kiedys przekonasz sie jak to jest zyc innym zyciem. Mysle, ze wtedy kiedy bedziesz chcial zintegrowac sie ze swoja grupa i nikt nie bedzie chcial cie znac. I wcale sie nie zdzwie jak sie okaze, ze juz cie nie znosza. Patrzysz na wszystkich z gory, zupelnie bezpodstawnie. Gdyby kazdy z twoich kolegow i kolezanek spedzal tyle czasu nad ksiazkami co ty, to bylby duzo lepszy niz ty. Takie jest moje zdanie. Jako, ze domena Polakow jest najezdzac na wszystko i wszystkich, to ty nie postanowiles byc inny. Ja sie tylko odgryzam. Naprawde mi ciebie zal. Zal mi tego, ze patrzysz na wszystko z gory, bedac tak naprawde kims, kto wielu do piet nie dorasta. Pomysl czasem troche, czy przypadkiem kogos nie ranisz swoim zachowaniem i tym co mowisz. To tyle.
18-01-2007 22:00
!Blob!
    rotfl'n'lol ;]
Ocena:
0
Zioooooooooooooooooom. ;P

Przeczytaj może cały wpis. Jak "będę potrzebował pomocy" to się po nią do kogoś zgłoszę i robiłem to już nie raz. To oczywiste. I część ludzi mnie nie lubi, co oczywiste, część o dziwo jednak (;)) tak. ;>

A na innych nie patrzę z góry. Ba! Wierzę, że każdy mógłby wszystko zaliczać w terminie, bo to przecież żaden wyczyn. ;>

Jeszcze raz, w skrócie - wpis jest o ludziach, którzy:
a) usiłują nic nie robiąc zaliczyć wszystkie semestry, jeśli ktoś przychodzi na laborki i nie zalicza wejściówki, nie oddaje sprawozdania z poprzednich zajęć, a zamiast wykonywać ćwiczenie siedzi na allegro i gadu, to po cholerę on jest na tej uczelni?
b) zamiast powiedzieć "nie umiem tego i tego, wytłumacz" wolą powiedzieć "daj sprawozdanie", "napisz mi program"; ja z chęcią pomagam wszystkim, którzy wypowiadają się w stylu "próbowałem tak a tak, ale nie działa, co zrobić?"; cholera mnie bierze, jak ktoś liczy na gotowe.

A o tym, czy siedzę w książkach, czy nie, niech odpowie za mnie mój licznik wypożyczonych książek z biblioteki uczelnianej: na razie wskazuje 0. ;> Jestem na kierunku, na którym sporą część przedmiotów mam już opanowanych, ale nie usystematyzowanych. Uczyłem się (i uczę) matematyki, mam spore problemy z elektroniką, ale daję rade.

Nie lubię za to oceniania ludzi po jednym wpisie na blogu, ale Wasze prawo. Ja niektórych ludzi obserwuję już półtorej roku i oni dalej pewnie czekają, aż na kierunku Informatyka na uczelni technicznej będą mieli "obsługę ofisa". ;>
19-01-2007 09:42
~Osa

Użytkownik niezarejestrowany
    Są ludzie...
Ocena:
0
a)Taki zwyczajny człowiek, powiem nawet, że przeciętny dopiero się wdraża w tą uczelnię, nie wie jak ma się uczyć, bo miał np. kiepski poziom w liceum/technikum i niewielką wiedzę w związku z czym, jest zniechęcony postawą innych studentów, którzy na siłę uważają go za farciarza, gdy uda mu się zaliczyć. Poza tym czasem beznadziejnie niski poziom wykładów, sposób ich prowadzenia i traktowanie studentów jak debili również zniechęca. Dopiera zaczynając studia słuchacz potrzebuje przekonać się na podstawie (nie)zdanych egzaminów czego i jak ma się uczyć. Nie należy go od razu skreślać, bo się nie uczy (zazwyczaj tylko według ciebie). To, że kolejką nie podchodzą do ciebie i nie pytają jako wielkiego autorytetu, który wszystko wie, nie oznacza, że się nie uczą. Pamiętaj, że nie dla wszystkich jesteś taki, za jakiego sam siebie uważasz, bo twoja postawa, eliminuje chęć poznania cię na stopie koleżeńskiej. Jeśli ktokolwiek ma prawo takowego delikwenta skreślać, to wybacz, ale nie jest to w Twojej gestii, lecz wykładowców i ćwiczeniowców. Ty nie masz prawa nawet go oceniać, bo zakrawa to na obgadywanie, a ludzie jak wiesz, tego nie lubią.

b) Czasem trudno jest się przyznać, że się czegoś nie umie. A tobie było tak łatwo do każdego, kto wie więcej podejść i spytać "stary wytłumacz, bo nic z tego nie rozumiem"? Z pewnością nie. Wielu ludzi po prostu boi się w ten sposób porażki. Jeśli znasz, to przytocz, chociaż jeden przykład osoby, która podniosła w czasie ćwiczeń łapę do góry i odważnie powiedziała "mógłby pan to wytłumaczyć?". Trudno mi nawet sobie kogoś takiego przypomnieć. Prosząc cię o gotowe, czasem po prostu chce opracować swoje własne, zapoznać się z tym, jak ty to zrobiłeś i skoro cię o to prosi, to docenia twoją pracę. Przynajmniej ja tak robię i mówię to uczciwie. To, że mam pewne (teraz już na szczęście nie ;>) braki w wiedzy, nie świadczy o moim leniu, tylko o tym, że nie wiem za co się zabrać. Proszę o pomoc zawsze w takiej sytuacji i gwarantuję Drogi Kolego, że takich jak ja jest na pęczki, lecz oczywiście łatwiej zauważyć tych olewających i idących na łatwiznę. I dzięki czasem humanitarnej postawie kolegów, a nie skreślaniu mnie, bez problemu wszystko ogarniam. Poza tym panuje szalenie dziwny syndrom skromności na naszej uczelni polegający na tym, że wiele osób udaje, że nic nie potrafi, nie chcąc pomóc. Przyznaję, że w twoim przypadku było inaczej. Też coś Ci zawdzięczam. Cieszę się z ogromu włożonego w uczenie pracy, bo nie muszę już liczyć na pomoc zarozumiałych wszystkowiedzących. Broń Boże nie chcę Cię obrażać! Chcę tylko powiedzieć, żebyś nie oceniał innych po pozorach, po tym, że widzisz ich tylko kilka godzin w weekendy i odnosisz wrażenie, że nic nie robią. Tak naprawdę nie wiesz co robią i jak wygląda ich życie przez resztę tygodnia. Może mają ciężką sytuację, a naprawdę chcą studiować? I nie tylko ze względu na tytuł, lecz samozadowolenie.

A o kuciu nie świadczy ilość wypożyczonych czy kupionych książek, wierz mi. Bardzo wiele rzeczy znajduje się w internecie, chociażby bardzo znanych stronach tj pl.Wikipedia.org itd. O kuciu świadczy czas spędzony na wkuwaniu na pamięć, na tym, czy masz czas na oddech, odpoczynek (bo nie wiem, czy wiesz, ale taki też jest potrzebny), również na tym, ile poświęcasz na to, by być od ludzi lepszym i udowadniać, "a widzisz ja się uczyłem 24h, a Ty nic, jesteś dupa". Ludzie naprawdę nie lubią takiej postawy.

Ja cię nie oceniam, bo wiem, co to znaczy być ocenianym. Gdybyś tylko wiedział, ile razy mnie niesłusznie oceniono właśnie po pozorach, to rozumiałbyś, że nie taki jest mój cel. Chcę Ci tylko uświadomić, że ludzi nie WOLNO oceniać po pozorach, własnych obserwacjach, czy plotkach. Rozumiem Twoją frustrację tym, że ludzie wykorzystują Twoją pracę, ale pamiętaj, że wielu z niej korzysta, by samemu coś osiągnąć. I na takich ludzi patrz i z nimi dyskutuj. Resztę po prostu omiń, nawet w ocenie na blogu.

Czy teraz mnie rozumiesz?
19-01-2007 21:20
Veste
    Rotfl.
Ocena:
0
Znaczy, nie wróć. Nie tak. Od początku.

A ty zrozumiałeś treść notki? Najwyraźniej nie.
!Blob!, z tego co rozumiem ma po prostu dość ludzi, którzy nic nie robią a chcą żerować na pracy innych. Nie osoby, które mają trudności a osoby, które z uczelni nic nie wyciągają właśnie z własnej woli.
Widzisz różnicę w poproszeniu kogoś o pomoc z zadaniem a poproszenie o gotowe rozwiązanie?
O ile ta pierwsza jest sprawdzianem możliwości/uprzejmości/ilości wolnego czasu i chęci u osoby pytanej, druga zaś jest kompletną bezczelnością osoby pytającej. Chyba, że oferuje w zamian coś podobnego. Albo oferuje zapłacić ci za twój czas. W końcu poświęciłeś dużo czasu na zdobycie tych umiejętności.

Dyplom uczelni nie ma być tylko świstkiem dla pracodawcy. Ma być także dowodem na posiadanie przez ciebie pewnych wiadomości i umiejętności.

Czy teraz rozumiesz?
19-01-2007 22:13

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.