string(15) ""
» Blog » Wyzwanie książkowe 2015 - Tygodnie #33 i #34
26-08-2015 16:23

Wyzwanie książkowe 2015 - Tygodnie #33 i #34

W działach: Wyzwanie książkowe, Wyzwanie książkowe 2015, Książki | Odsłony: 154

Wyzwanie książkowe 2015 - Tygodnie #33 i #34

Mija kolejny miesiąc wakacji, a mi przeczytanych lektur niespecjalnie szybko przybywa. Dlaczego? Czytam grubaśne rzeczy do magisterki i recenzuję wewnętrznie w tempie książka/dwa tygodnie – takie pozycje będę oznaczał jako „X” w Podsumowaniu.

Poza tym ostatnio wsiąkłem w przygody Green Lanterna, co zaowocowalo lekturą ponad 1000 stron komiksów w dwa tygodnie.

 

 

 

 

Bóg w średniowieczu – Jaques le Goff, WUW 2008

Rozmowa z le Goffem o postrzeganiu Boga i religii w średniowieczu. Bardzo krótka, niezbyt satysfakcjonująca książeczka. Widać w niej kilka ciekawych spostrzeżeń i myśli – np. o ewolucji wizerunku Boga w Trójcy i przejawów religijności w życiu codziennym poszczególnych klas społecznych – ale ze względu na formę tej pozycji pozostają one nierozwinięte. Co zachęca do sięganie po kolejne teksty le Goffa; niestety, chyba już po francusku...

 

 

 

 

 

 

 

Cud – Ignacy Karpowicz, Wydawnictwo Literackie 2013

Gdzieś coś w tym Karpowiczu mnie przyciąga, pomimo tego, że co druga jego książka to dla mnie spore rozczarowanie. A że założyłem sobie poznać całą jego twórczość, to pewno jeszcze trochę będzie bolało.

Sam pomysł wyjściowy jest dość ciekawy, zalatuje mi przyjaźnie fantastyką – i to jak potem Karpowicz okręca życia innych ludzi wokół Mikołaja, który umarł, ale nie umarł, jest naprawdę świetne. Trochę komedii pomyłek, trochę odkrywania prawdy o samym sobie, jak zwykle sporo gorzkich komentarzy na temat rzeczywistości.

Szkoda tylko, że Cud jest książką niesamowicie przestylizowaną – i tak z ciągiem niekończących się nawiasów jeszcze mogę żyć (tak przynajmniej mi się wydaje)(ale z drugiej strony źle to się czyta) (na pewno?), tak rozdziały zapisane językiem pseudo-biblijnym są dla mnie całkowicie nieczytelne i słabe. Nie wiem czy to miała być jakaś drwina czy chciał za pomocą wysokiego języka opisać rzeczy niskie, ale wyszło źle.

Także zakończenie wydaje się nieco rozmemłane – no bo po co to wszystko w takim razie się działo i było? Co z tym Mikołajem? No bez sensu.

 

 

 

KOMIKSY

Sinestro Corps War Vol. 1 & 2 – Geoff Johns, DC 2007-2008

Drugi event z trylogii najważniejszych dla współczesnej historii Zielonej Latarni, która wyszła spod pióra Geoffa Johnsa.  I, jak przy Rebirth, mam bardzo pozytywne wrażenia.

Co mi się podoba? Sporo zwrotów akcji, zabójcza, dynamiczna kreska i to, jak łatwo można wsiąknąć w te wydarzenia, nie znając w zasadzie historii Latarni. Johns prowadzi fabułę na tyle zręcznie i wplata do niej tyle flashbacków, że kolejne epizody są zrozumiałe i stanowią logiczne następstwo jedne drugich. Bardzo podoba mi się również sposób prezentacji i rozwoju bohaterów – szczególnie Sinestro wychodzi tutaj na intrygującego villaina, będę musiał sobie o nim doczytać na wiki. No i how awesome są antybohaterowie z mocą Latarni?

Wady? W każdym zeszycie Hal Jordan przypomina o tym kim jest. Come on, po tyle zeszytach już wszyscy o tym wiedzą!

 

 

 

 

 

The Blackest Night & The Blackest Night. Green Lantern – Geoff Johns, DC 2009-2010

A to ostatni tom trylogii Johnsa, o ile się nie mylę. Olbrzymi event, który wstrząsnął światem DC, znacząco wpływając na ilość żywych i martwych bohaterów w tym uniwersum. Oczywiście istnieje do niego mnóstwo tie-inów dla pojedynczych postaci, ale to już sobie darowałem, no bo bez przesady.

Po raz kolejny wyszło, że Johns pisze świetne historie – powrót martwych superbohaterów, którzy walczą ze swoimi żywymi bliskimi? Trochę jak Marvel Zombies tylko bardziej i znacznie, znacznie ładniej oraz mądrzej rozpisane. Jest tu całkiem sporo emocjonalnych scen i intrygujących zwrotów akcji, pojawiają się Latarnie we wszystkich odcieniach tęczy, tylko finał okazuje się jakiś taki smętny i rozlazły. I ma taką oczywistą pieczątkę „Happy ending”; trochę szkoda, bo całość zapowiadała się znacznie bardziej ponura.

Duże ukłony dla artystów tworzących tę serię, bo wizualnie ten komiks sprawia podczas czytania naprawdę sporą przyjemność. Tylko co tam robił, do cholery, Batman?

No i warto ogólnie sobie umiejscowić ten event na jakieś osi czasu, żeby wiedzieć co się działo niedawno wcześniej, a co później, bo może być trochę mylące (np. w kwestii Flasha).

 

Cytat tygodni:

Nawet jeśli to wszystko jest kłamstwem, pomyślała Anna, to jest to piękne kłamstwo.

Ignacy Karpowicz, Cud

 

Link do ściągnięcia pliku z moimi bieżącymi postępami czytelniczymi i dodatkowymi cyferkami.

 

Komentarze


mr_mond
   
Ocena:
0

Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że żeby się dowiedzieć, co tam robi Batman, będziesz musiał poczytać Final Crisis i w ogóle batmanowy run Morrisona (na pewno w Batman and Robin). No i możesz też sięgnąć po batmanowy spin-off samego Blackest Night, to też pewnie sporo wyjaśni :D.

26-08-2015 17:36
baczko
   
Ocena:
0

@mr_mond

Nie czytasz moich notek? Wiedziałbyś, że jestem już bliżej końca niż początku runu Morrisona :P A tie-inów do eventów planuje twardo nie kupować.

Natomiast co do Batmana, chodziło mi o...

 

SPOJLER

fakt, czy Nekros i Black Hand wiedzą, że to tylko klon i dlatego on tak szybko znika? I czy serio on był wywołany tylko dla efektu emocjonalnego na Lidze?

 

END OF THE SPOJLER

26-08-2015 22:28
Venomus
   
Ocena:
+1

Batman był wtedy dead/podróżował w czasie unikając broni zagłady Darkseida(demona Barbathosa). Odpowiedź prosta i oczywista ;)

baczko: Oczywiście, że wiedzą. było "Batman" rise. Za każdym razem jak robisz widełki palcami to znaczy, że falszywka :P

27-08-2015 02:19

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.