Outpost 2
string(15) ""
» Blog » Wyzwanie książkowe 2015 - Tygodnie #3 i #4
28-01-2015 20:52

Wyzwanie książkowe 2015 - Tygodnie #3 i #4

W działach: Wyzwanie książkowe, Wyzwanie książkowe 2015, Książki | Odsłony: 196

Wyzwanie książkowe 2015 - Tygodnie #3 i #4

Notka okołosesyjna, jak zwykle, jest przydługawa – choć tym razem dzięki komiksom i abonamencie Marvel Unlimited, który testuję. Co niestety przykre, czytanie elektronicznych komiksów na laptopie to katorga, e-readery Marvela dla przeglądarki są strasznie słabo zrobione.

 

 

 

 

 

 

 

Miasto Śniących Książek – Walter Moers, Wydawnictwo Dolnośląskie (2014)

To kolejna z książek, o których dużo słyszałem, ale przez długi czas pozostawała poza moim zasięgiem – m.in. przez absurdalne ceny na Allegro. Ale kiedy pojawiło się wznowienie, to nie czekałem długo z zakupem.

Moers historię snuje sprawnie i fantazyjnie, utrzymując, że tylko tłumaczył z camońskiego oryginalny tekst Hildegunda Rzeźbiarza Mitów. Świetnie czyta się jego wszystkie opisy wymyślonych tytułów i kategorii książek (są nawet i samoistnie żyjące, z których niektóre są wręcz mordercze!) oraz rozmaitych antykwariatów, zwyczajów czy nawet ras, których życie kręci się wokół literatury. Przez dłuższy czas irytował mnie protagonista, ale pewnie musiał być on tak przedstawiony w tej historii.

Językowo to cudo, więc na pewno było dużym wyzwaniem dla translatorki. Zastanawiam się, czy pozostałe teksty Moersa są tak zakręcone.

 

 

A Guide to Fantasy Literature – Philip Martin, Crickhollow Books 2013 (Kindle)

Czytając rzeczy dotyczące magisterki zaczynam sięgać także po krytyczne teksty anglojęzyczne, ale Martinem srogo się rozczarowałem.

To zbiór bardzo luźnych i nijak niesformalizowanych pod kątem literaturoznawczym obserwacji na temat fantasy i tego, co według widzimisię autora, się na ten gatunek składa. Bardzo dziwnie wygląda u niego także podział na podgatunki (pisze m.in., że dark fantasy … wyśmiewa nasze lęki, wrzuca do jednego garnka Czarnoksiężnika z krainy Oz, Conana i Grę o tron, jako adventure fantasy).

Słabo wypada także to, że autor nie potrafi się zdecydować, czy to ma być poradnik dla autorów (vide sekcje typu „skąd pisarze biorą pomysły?” plus rozliczne cytaty z przeprowadzonych przez siebie samego wywiadów), czy jednak pracą choć-odrobinę-krytyczną dotycząca fantasy. Jednym słowem: wielkie meeeeeeeeeh. Tym bardziej dziwi mnie, że książka Martina znajduje się w wielu bibliografiach.

 

 

 

 

Psy z Rygi – Henning Mankell, W.A.B. 2014

Kontynuuję czytanie Mankella, bo krótkie to to, ciekawe i dodatkowo świetnie wpasowuje się w ponurą aurę smutnego i szarego Sosnowca. Tym razem Wallander wypuszcza się z zaściankowej Skanii do Łotwy tuż po upadku ZSRR, próbując rozwiązać sprawę zabójstwa znajomego majora.

Z naszego punktu widzenia interesująco wypada perspektywa obywatela Zachodu, który styka się z mentalnością, układami i pułapkami postkomuny. A choć intryga znacząco wychodzi poza ramy zwykłego śledztwa kryminalnego, to na szczęście Mankell nie robi z Wallandera ani Bonda, ani komandosa.

Poza tym propsy za dużo ponurości i egzystencjalizmu  głównego bohatera – ale już jego "zakochiwanie się" irytuje.

 

 

 

 

Sońka – Ignacy Karpowicz, Wydawnictwo Literackie 2014

Kontynuuję swoją przygodę z Karpowiczem – i, jak dotąd, jest to przygoda udana. Ponownie autorowi udało się stworzyć coś intrygującego. Bo Sońka to opowieść rozgrywająca się na osi życie-teatr, prawda-przedstawienie. Świetnie wypada przeplatanie fragmentów wspomnień głównej bohaterki ze scenami pochodzącymi z teatralnej aranżacji jej historii; wywołuje to pewien przyjemny dysonans.

Szkoda tylko, że, co już chyba jest pewnego rodzaju manierą, wszystko u Karpowicza jest przesadzone – a sama Sońka, jej historia (wbrew opisowi na okładce) oraz miejsce, w którym to wszystko się dzieje, schodzą na drugi plan. Dużo tu luk, niedopowiedzeń, brakuje szerszego spojrzenia na tę bohaterkę.

 

 

 

 

 

 

KOMIKSY

 

The Arrival – Shaun Tan, Hachette UK 2006

Wow. Powiem tyle – to przepięknie narysowana i opowiedziana (pomimo tego, że nie ma w niej ani słowa dialogu!) historia o emigracji, obcości, miłości i tęsknocie. Chylę czoła przed niesamowitą kreską i wyobraźnią autora.

To chyba jeden ze sztandarowych przykładów tego, co ma do zaoferowania komiks jako medium.

 

 

 

 

 

 

New Avengers. Vol 1: Breakout – Brian Michael Bendis, Marvel 2005

Pierwsze pokłosie testowania Marvel Unlimited – podobno run Bendisa należy do jednych z najlepszych rozdziałów we współczesnej historii Avengersów, więc postanowiłem to sprawdzić.

Całość rozpoczyna się tuż po wydarzeniach z Avengers: Upadek – formuje się nowa drużyna, która próbuje rozwikłać sprawę ucieczki z supertajnego więzienia dla superłotrów. I to chyba fabuła jest najsłabszym elementem tego komiksu – spięcia z Marią Hill z S.H.I.E.L.D., naiwne motywacje + starcie z elitarnym oddziałem zdrajców. Chyba nie przekonam się też do tej specyficznej quasi-realistycznej kreski, przecież to tak makabrycznie kłuje w oczy… Na plus: your friendly neighbourhood Spider-Man!

 

 

 

 

 

Spider-Man Blue – Jeph Loeb, Marvel 2007

Drugie komiksowe wow.  

Loeb przedstawia wspomnienia Petera Parkera dotyczące Gwen Stacy i Mary Jane Watson. Parker opowiada o tym, jak je poznał i dlaczego zdecydował się być z tą pierwszą. Fabularnie jego historia z tego tomu to preludium do jednej z najsłynniejszych komiksowych śmierci.

Podoba mi się, jak autor napakował te historię emocjami i nostalgią, nie czyniąc jednocześnie z głównego bohatera przehisteryzowanej płaksy, co zdarzało się niektórym autorom, którzy próbowali wgłębiać się w emocje i historie osobiste Pajączka. No i obłędna oprawa graficzna – od przeczytania The Long Halloween jestem olbrzymim  fanem duetu Loeb&Sale i będę próbował przeczytać wszystko, co razem stworzyli.

 

 

 

 

Tintin au Congo – Herge, Casterman 2006

Klasyka komiksu europejskiego, za którą zabrałem się, żeby a) poobcować dodatkowo z francuskim b) poznać trochę kultury z kręgu francuskojęzycznego.

Bardzo silnie widać po Tintinie… upływ czasu. Wątpię, żeby w naszych czasach pozwolono ukazać się komiksowi, który w tak paternalistyczny sposób opisuje relację biały człowiek-Afrykanin; bardzo silnie czuć tu jeszcze podejście kolonialne.

Poza tym to dość prosta i naiwna historyjka, z kilkoma bzdurnymi zwrotami akcji, ale przyjemna pod względem językowym.

 

 

 

 

Scott Pilgrim and the Infinite Sadness – Bryan Lee O'Malley, Fourth Estate 2010

Powoli czytam sobie też komiksowego Scotta Pilgrima, po tym jak parę lat temu urzekła mnie filmowa adaptacja jego przygód. Czasem przydaje mi się taka solidna dawka geekowskiego absurdu, którego i trzeci tom serii jest pełny – że wspomnę choćby wegańską policję, niszczący umysły sklep z przecenami, czy, ponownie, super przerysowane walki.

Idealna pozycja na odmóżdżenie i ciche rechotanie; ale nie czytać w pracy/towarzystwie – różowa okładka oraz nieporadne próby wyjaśnienia, co mnie tak bawi powodowały co najmniej zdziwione spojrzenia.

 

 

 

 

 

Przeczytałem także 30% Way of Kings Brandona Sandersona, ale nie planuję dokończyć tej książki. Przez 300 stron autor nie przekonał mnie niczym na tyle interesującym, żebym był zmotywowany skończyć tę cegłę (a potem kolejne 9 tomów…).

 

Cytat tygodnia:

Już po roku opiniotwórcze dzienniki i tygodniki uznały, że skoro ich negatywna opinia nie zniechęca widzów, to trzeba opinię dostosować do opinii czytelników.

Ignacy Karpowicz, Sońka

 

Link do ściągnięcia pliku z moimi bieżącymi postępami czytelniczymi i dodatkowymi cyferkami.

Komentarze


Asthariel
   
Ocena:
+2

Twój brak entuzjazmu wobec Sandersona mnie smuci niepomiernie.

Scotta Pilgrima kiedyś sam kupię.

A zamiast Mankella polecam sprawdzenie kiedyś książek Jo Nesbo, gdzie cykl rozpoczyna Człowiek Nietoperz.

28-01-2015 20:59
Iman
   
Ocena:
+1

Kurczę, "Miasto Śniących Książek" marzy mi się od dawna, a jakoś ciągle mi umyka ;) Muszę się w końcu za to zabrać!

28-01-2015 21:03
Scobin
   
Ocena:
+1

I can see how reading makes you taller but how exactly does it make you smarter?

28-01-2015 21:13
baczko
   
Ocena:
+1

@Asthariel

Nesbo siedzi mi ciągle z tyłu głowy.

@Scobin

The taller I am, the higher mountains of knowledge I can reach.

28-01-2015 21:15
Clod
   
Ocena:
+1

Miasto śniących książek wchodzi w skład publikacji, które zamierza analizować w mojej dysertacji :) A tłumaczce rzeczywiście należą się wielkie słowa uznania, za to, jak świetnie poradziła sobie z niełatwym zadaniem przełożenia wielu gier słownych na polski.

Może spróbuj jeszcze dać Sandersonowi 100 str szansy? Mnie początek (więc pierwsze 300-400 str) również nie nastrajał optymistycznie, ale im dalej tym lepiej, a finał na ostatnich 200 stronach okazał się nawet całkiem emocjonujący :)

28-01-2015 23:22

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.