string(15) ""
» Blog » Wyzwanie książkowe 2015 - Podsumowanie
27-01-2016 17:43

Wyzwanie książkowe 2015 - Podsumowanie

W działach: Wyzwanie książkowe, Wyzwanie książkowe 2015, Książki | Odsłony: 220

Wyzwanie książkowe 2015 - Podsumowanie

Trzeci rok wyzwania książkowego za mną i naprawdę się cieszę, że rok 2015 się skończył. Był to dla mnie osobiście bardzo dziwny i momentami trudny rok – praca, studia, rozpoczęcie pisania magisterki, pierwsza w życiu długa (2 miesiące!) delegacja. Ciągle, oczywiście, czytałem, ale miewałem paraliże lekturowe (szczególnie w przypadku komiksów), a część notek powstawała w zasadzie na kolanie, z czego nie jestem zadowolony.

 

 

 

Podsumowanie czytelnicze: rok 2015

Przez większość roku ścigało mnie uczucie, że ten rok wypada gorzej niż poprzedni. I faktycznie, okazuje się, że przeczytałem 91 książek (łącznie z recenzjami wewnętrznymi) oraz 54 tomy komiksów, czyli co najmniej o dziesięć książek mniej niż w 2014 roku; co jednak znacząco nadrobiłem komiksami. Łączne wychodzi mi średnio 123 przeczytane strony na dzień. Biorąc poprawkę na moją szybkość czytania, wychodzi na to, że potrafiłem codziennie znaleźć godzinę-półtorej na czytanie, co jest pocieszającym wnioskiem.

 

Cyfry i cyferki

Tylko 24 książki przeczytałem na Kindle’u (z czego 1/3 w ramach recenzji wewnętrznych) a aż 67 na papierze – co stanowi jedną z przyczyn tego, że w moim mieszkaniu książki zaczynają zajmować praktycznie każdą powierzchnię płaską. Zastanawiające jest natomiast to, że e-booków mi przybywa i przybywa, a tak mało ich czytam – efekty promocji i odkładania książek na później?

Językowo proporcje rozkładają się dość podobnie od początku Wyzwania. 62 lektury po polsku, 25 po angielsku i zaledwie 2 po francusku, z czego jedna do magisterki. Z francuskim przestrzeliłem trochę, bo nabyłem znacznie więcej książek w tym języku, niż przeczytałem. Trochę oszukałem także z lekturami do magisterki pisanej po francusku – większość wybranych przeze mnie źródeł jest po angielsku.

Natomiast przy komiksach króluje angielski – 42 tomów. 11 było po polsku a cały, samotny 1 po francusku (Tintin!). Stosunek papier do e-booków rozkłada się 44 do 11 dla papieru – elektroniczne komiksy czytałem w zasadzie przez chwilę, kiedy zachłysnąłem się jakoś w okolicach wakacji abonamentem na Marvel.com

Ponownie jak w latach poprzednich czytałem w miarę regularnie – było aż 9 miesięcy, w ciągu których zaliczyłem od 6 do 9 lektur, dwa razy udało mi się przekroczyć barierę 10 książek/miesiąc (październik – 12 oraz listopad – 10), natomiast kryzysowym miesiącem był świąteczny marzec z ledwie trzema pozycjami.

Patrząc w statystyki komiksowe, widzę dwa okresy, kiedy zupełnie mi nie wchodziły. Marzec i kwiecień (odpowiednio ledwie 2 i 3 tomy) oraz końcówka roku – od października do Nowego Roku przeczytałem ledwie… 4 komiksy, co wydaje się tym mierniejszym wynikiem, że w tym czasie pochłaniałem naprawdę sporo książek.

Czytałem w sumie książki 66 autorów z 47 wydawnictw. W przypadku wydawców króluje MAG (11), za nim znajduje się WL (7), a ostatnim miejscu podium uplasowało się wydawnictwo Orbit, które wydaje serię o Dresdenie (5). Czyli ¼ wszystkich lektur 2015 pochodziła z tych trzech wydawnictw.

Znacznie większe rozdrobnienie widać przy autorach: tylko Karpowicz (4), Butcher (4) i Orbitowski (3) przekroczyli granicę 2 książek na rok. Co mnie bardzo dziwi – wydawało mi się, że czytałem więcej Kinga, Le Guin czy Simmonsa. Z kolei 7 książek było antologiami.

Komiksowo zapoznałem się z tworami 24 autorów z 11 wydawnictw. Żadnym zaskoczeniem nie był fakt, że najwięcej rzeczy przeczytałem z DC (17) i Marvela (16), z polskich zaś bezkonkurencyjny okazał się Egmont (8).

Jeżeli chodzi o twórców, to prowadzi Grant Morrison (9) przed Brianem Michaelem Bendisem (7), Scottem Snyderem (6) i Geoffem Johnsem (5; to zasługa miesięcznej fazy na Green Lanterna w moim wykonaniu).

Interesująco dla mnie robi się, kiedy spoglądam na to, jak gatunkowo rozkładają się zeszłoroczne lektury. Oczywiście dalej prowadzi szeroko rozumiana fantastyka (38 z 91), ale po raz pierwszy od trzech lat stanowi ona mniej niż połowę przeczytanych książek. 12 książek mainstreamowych, 7 naukowych (magisterka FTW!), 5 historycznych i cały jeden, drobniutki tomik poezji Szymborskiej. Czyli choć odrobinę zaczynam urozmaicać swój czytelniczy jadłospis – jednak przez to wydaje mi się, że jestem coraz mniej na bieżąco z tym, co wydaje się u nas z fantastyki.

W komiksach królują te superbohaterskie – a pośród nich wyłania się król, Batman. W 2015 przeczytałem aż 16 tomów z udziałem Gacka – drugi na liście Spider-Man może pochwalić się obecnością tylko w 8.

 

Najlepsze, najgorsze, najciekawsze

Wydaje mi się, że w 2015 udało mi się uniknąć jakichś spektakularnie złych książek, za to mam sporo dobrych wspomnień – choć kiedy patrzę na listę lektur z datami, to trudno mi uwierzyć, że niektóre z nich czytałem jeszcze w tym roku, przecież to było tak dawno…

 

NAJLEPSZE KSIĄŻKI 2015

Fundacja – Isaac Asimov

Dancing at the Edge of the World – Ursula K. Le Guin

Wszyscy na Zanzibarze – John Brunner

The History of England. Vol 1: Foundation – Peter Ackroyd

Inna dusza – Łukasz Orbitowski

The Road to the Middle-Earth – Tom Shippey

Przejęzyczenia – antologia

Hyperion – Dan Simmons

Na zachodzie bez zmian – Erich Maria Remarque

Cóż, to książki, które wywarły na mnie niezatarte wrażenie i wciąż dreszcz przechodzi mi po plecach, kiedy wspominam niektóre fragmenty (Orbit!). Co ciekawe, większość z nich ma przynajmniej +25 lat – z nowszych figurują to w zasadzie tylko Orbitowski i Ackroyd.

 

NAJGORSZE KSIĄŻKI 2015

A Guide of Fantasy Literature – Philip Martin

Nie-halo – Ignacy Karpowicz

La seduction d’etrange – Louis Vax

Problemy literatury i estetyki – Michaił Bachtin

Mniejszy cud – Magdalena Salik

Z kolei w najgorszych książkach, każda znajduje się tutaj praktycznie z innego powodu. Martin za to, że jego tekst jest chaotyczny, mało merytoryczny, Karpowicz chyba za swoją najsłabszą książkę w karierze, Vax za to, że długie miesiące cierpiałem, czytając go po francusku (jakościowo zaś jest naprawdę syty), Bachtin za pokazanie dlaczego nie zostanę literaturoznawcą a powieść Salik jest po prostu zła.

Czyli to nie tyle złe czy fatalne jakościowo rzeczy, a lektury, które sprawiły mi dużo bólu i trudności.

 

ROZCZAROWANIA 2015

Jacek Dukaj

Stephen King

Johan Theorin

Brandon Sanderson

Trudno mi skojarzyć jakieś większe rozczarowania literackie, jakie przeżyłem w 2015 roku, ale jest kilka postaci, po których oczekiwałem znacznie więcej. Dukaj wydał w zasadzie tylko krótką opowiastkę, którą trudno się zachwycać. O Kingu już się uzewnętrzniałem – dwie premiery i obie straszliwie rozczarowujące. Theorin, polecany za czytanie Mankella, niestety nie został moim kolejnym wyborem, jeżeli chodzi o kryminały. Natomiast Sanderson… Gdyby tylko umiał zamykać swoje opowieści na kilkuset stronach, czy w trylogiach, nie brnąć w gargantuiczne rozmiarami opowieści, mógłby być jednym z moich ulubionych pisarzy – a tak, to z każdego kolejnego jego cyklu rezygnuję; w 2015 było to Way of Kings,z którego odpadłem po 25% na Kindle'u .

 

ODKRYCIA 2015

John Brunner

Peter Ackroyd

Laird Barron

William L. Shirer

Autorzy nieznani, a poznani i docenieni – cała czwórka wniosła coś nowego do moich doświadczeń czytelniczych i wszyscy są już obecni także w kolejce czytelniczej na 2016 rok. Mam nadzieję, że ktoś się skusi i wyda teksty Barrona po polsku.

Jeżeli chodzi o komiksy, to artystyczną palmę pierwszeństwa dzierży niesamowite The Arrival Shauna Tana, bardzo dobrze czytało mi się także kolejne tomy Scotta Pilgrima (z, o dziwo, dość dojrzałym zakończeniem). Przebijałem się trochę przez rozmaite eventy DC oraz Marvela i najciekawszym chyba było The Blackest Night – mam nadzieję, że uda mi się w tym roku rozwinąć znajomość z Zieloną Latarnią. Do odkryć zaliczam niesamowitą Miss Marvel od G. Willow Wilson. Z rozczarowaniem mogę powiązać dwa nazwiska – Scott Snyder za Batmana w New 52 oraz Bendis za zdziecinniałego Ultimate Spider-Mana.

 

Baczka słów kilka komentarza

O rany, naprawdę się cieszę, że 2015 rok się już skończył – były momenty, kiedy uważałem, że w żaden sposób nie dam rady doprowadzić regularnie Wyzwania do końca. Trochę podobnie, jak w zeszłym roku – pierwsza połowa szła dość gładko, z nielicznymi opóźnieniami, ale jesień, kiedy byłem w delegacji, kursowałem między Krakowem a Sosnowcem i musiałem regularnie oddawać kolejne fragmenty pracy magisterskiej, to była jakaś masakra. Część notek była pisana na kolanie, po nocach, gdzieś chybcikiem, dlatego nie wszystko wyglądało tak, jak chciałem.

Wyzwanie uratowała decyzja o notkach co dwa tygodnie – nie wyobrażam sobie prób wrzucania ich co tydzień w takim rozgardiaszu, jaki panował w moim życiu przez większą część roku. No i dzięki temu nie zdarzył mi się pusty przelot, kiedy nie miałbym co wrzucić do notki.

Minął prawie miesiąc nowego roku, a ja dalej nie wiem, jak się czuję lekturowo w związku ze starym rokiem. Z postanowień zeszłorocznych czytelniczych nie wyszło prawie nic, ale jednocześnie przeczytałem naprawdę sporo ciekawych książek – choć zaczynam zastanawiać się, czy kontynuować bycie recenzentem wewnętrznym, bo zabiera mi to trochę czasu i mocy przerobowych, a, jak dotąd, trafiają się rzeczy średnie.

Podobnie ambiwalentne uczucia żywię co do Wyzwania książkowego w ogóle. Minęły 3 lata i gdzieś tam w środku czuję się trochę zmęczony tym blogowaniem, wrzucaniem notek dla garstki czytających mnie osób. A z drugiej strony już teraz mi trochę brakuje pisania o książkach, porządkowania swoich myśli i odczuć co do lektur – bo przecież i do tego mi ta inicjatywa służyła.

Ciągle się zastanawiam czy i w jakiej formie kontynuować Wyzwanie w 2016 roku – decyzję ostateczną podejmę zapewne do paru dni. Jakakolwiek by nie była, to dziękuję wszystkim czytaczom za obecność i towarzyszenie mi w moich zmaganiach literacko-komiksowych J

Komentarze


Maciej Szraj
   
Ocena:
0

Piszesz o 123 stronach dziennie, a jaka jest proporcja stron między książkami a komiksami? Z 91 książek ile wyszło Ci łącznie stron, a ile z 54 komiksów? ;)

28-01-2016 10:58
baczko
   
Ocena:
0

Komiksy 11172 strony ----> 31 stron/dzień

Książki 33663 stron ---> 92 strony/dzień

:)

28-01-2016 22:06
earl
   
Ocena:
+1

Nie jest tragicznie :)

28-01-2016 22:15

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.