string(15) ""
» Blog » Wyzwanie książkowe 2014 - Tydzień #45
12-11-2014 22:23

Wyzwanie książkowe 2014 - Tydzień #45

W działach: Wyzwanie książkowe, Wyzwanie książkowe 2014, Książki | Odsłony: 168

Wyzwanie książkowe 2014 - Tydzień #45

Ostatnio mało czasu na czytanie jakoś gospodaruję – bo trochę praca, trochę studia, trochę więcej gram na kompie. Mimo to udało mi się dokończyć jedną cegłę i przeczytać jeszcze jedną inną dobrą książkę.

 

 

 

 

Między dwiema wojnami – Henryk Batowski, Wydawnictwo Literackie 2004

 

Tłumaczenie książki o II WŚ rozbudziło moją ciekawość na temat XX wieku, co zaowocowało kupnem kilku książek historycznych na ten temat – Batowski poszedł na pierwszy ogień. I, tak naprawdę, od początku potwierdził moje obawy. Jakie? Otóż uwielbiam średniowiecze, a im bliżej współczesności, tym mniej mnie historia interesuje – bo coraz silniej i coraz bardziej uwidaczniają się w niej kwestie polityki.

I jest tak u Batowskiego – choć może w jego przypadku to bardziej opis dwudziestu lat działań dyplomatycznych i przygotowań do wojny. Jest to opis dość wyczerpujący, pokrywający także ważniejsze wydarzenia w Azji oraz obu Amerykach – natomiast, oczywiście, skupia się na scenie europejskiej i tym wszystkim, co doprowadziło do wybuchu II WŚ. W dalszym ciągu szokuje mnie to, jak bardzo spieprzono postępowanie wobec Hitlera i nazistów, jak bardzo przedkładano interesy mocarstw nad dobro małych narodów. Brrr.

Zasadniczo można by się przyczepić do tego, że Batowski pisze neutralnie/dobrze o ZSRR – ale trzeba pamiętać, że pierwsze wydanie ukazało się jeszcze za komuny, co przypomina posłowie. Widać także bardzo negatywne nastawienie do polityki prowadzonej przez Józefa Becka – tutaj brakuje mi wiedzy, żeby próbować to komentować lub wchodzić w debatę z autorem. Niech dowodem jego erudycji będzie choćby to, że całość ma 570 stron, z których 170 to… przypisy i bibliografia.

 

 

 

Rącze konie - Cormac McCarthy, Wydawnictwo Literackie 2012

Po raz kolejny świetnie mi się czyta powieść McCarthy'ego - bo świetnie prowadzi narrację, a i sama fabuła jest dość interesująca. To tekst o ucieczce młodych chłopaków z cywilizowanego Teksasu początku XX wieku w Meksyk, opisany jako miejsce, gdzie czas stanął, a oni mogą próbować swoich sił jako kowboje. Jednak dość szybko ta ucieczka marzeń zmienia się w próbę sił i staje się dla nic czymś w rodzaju rytuału przejścia w dorosłość, w świat bez złudzeń.

Jednocześnie, chociaż autor nie oszczędza protagonistów, to jednak jest to chyba jedna z pogodniejszych powieści Amerykanina - na pewno nie ma tak ponurego wydźwięku jak Droga czy Dziecię boże. Trudno mi cokolwiek zarzucić tej książce - proza McCarthy'ego jest zawsze dla mnie przyjemnym kontaktem z mainstreamem; z pewnym sentymentem nawet już zauważam, że polubiłem jego charakterystyczny brak wyróżniania dialogów.

Kupiłem całą Trylogię pogranicza i spróbuję ją w tym roku jeszcze przeczytać.

 

 

Cytat tygodnia:

Ludzie już nie czują się bezpieczni, dodał. Jesteśmy jak Komancze przed dwustu laty. Nie wiemy, co przyniesie nowy świt. Nie wiemy, jaki będą mieli kolor nowi ludzie.

Cormac McCarthy, Rącze konie

 

Link do Google Docs, gdzie można znaleźć bardziej statystyczne zestawienie moich lektur oraz informacje o tym, co obecnie czytam.

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.