Outpost 2
string(15) ""
» Blog » Re-read Tolkiena anyone?
12-05-2013 10:38

Re-read Tolkiena anyone?

W działach: Książki | Odsłony: 22

Re-read Tolkiena anyone?
Niedawno przyszła do mnie paczuszka z Amazonu, w której znalazły się m.in. "Hobbit" i "Lord of the Rings" Tolkiena w ładnym, jakimś jubileuszowym wydaniu. A jako, że to mój pierwszy kontakt z prozą Tolkiena w oryginale i, jak zawsze, cierpię na brak czasu, to wpadłem na dość dziwny pomysł:

Re-read Tolkiena. W zamyśle co dzień-dwa wrzucałbym tutaj lub na FB krótką notkę na temat tego ile juz przeczytałem, dzielił się wrażeniami jakie mam po obcowaniu z tekstem oryginalnym po znaniu jedynie tłumaczenia Łozińskiego i jak mi się to składa z ekranizacjami. Do całości po jakimś charakterystycznym, zgrabnym cytaciku.

Czytalibyście coś takiego, miałoby to jakąś wartość? Nie bardzo mam chęć pisania dla samego pisania, ale jeżeli moja ponowna przygoda z Tolkienem kogoś by interesowała, to spróbowałbym to zrobić :)

No i jeżeli uważacie to za dobry pomysł, to chętnie wysłucham wszelkich uwag, sugestii, podpowiedzi.

Komentarze


earl
   
Ocena:
+1
Myślę, że to wynika z faktu, że przydomki ludzie zawdzięczali jakimś cechom charakteru, wyglądowi fizycznemu czy też wydarzeniu z życia, stąd istnieje potrzeba ich przekładu, aby ludzie mogli domyślić się, skąd się to wzięło. Nazwiska zaś otrzymuje się niejako automatycznie po rodzicach i nawet jeśli coś kiedyś oznaczały, to obecnie nie świadczą o człowieku. Ale to tylko moja sugestia.
13-05-2013 13:36
Z Enterprise
   
Ocena:
+2
Earlu - Kościelne Wzgórze i Sługa Miłości (ew. Ukochany/Ulubiony Sługa) :P
13-05-2013 13:43
Senthe
   
Ocena:
0
@Siriel
Ekhm... bo to przydomki?
13-05-2013 13:46
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2
Jestem Więź. Jakub Więź.
13-05-2013 14:04
Siriel
   
Ocena:
+3
@ Senthe

I dlatego dobrze, że zostały przetłumaczone. O ile Bagginsa czy Tooka bym przebolał (jako nazwiska), o tyle nazwy geograficzne (zwłaszcza w świecie fantasy) tłumaczyć się powinno. Przynajmniej te, które w jęz. oryginalnym coś znaczą. Np. Grey Haven, Weathertop, Black Gate, czy nawet Rivendell, Bree albo Shire.

EDIT: Aha, Senthe, to było pytanie ironiczno-retoryczne. ;)
13-05-2013 14:04
earl
   
Ocena:
0
@ Zig
Można i tak, ale moje są śmieszniejsze :)
13-05-2013 15:02
Scobin
   
Ocena:
+1
@z

Scobinie, tak, są swojscy dla Anglika. Zrób teraz eksperyment odwrotny. Weź "Świteziankę" i przetłumacz ją na angielski, ale tak, by Anglik poczuł się "swojsko". Zrób z niej arturiańską Panią Jeziora, albo Królową Elfów czy inne Tuatha de Dannan. Pozmieniaj sens i wypacz znaczenia. Powykręcaj rymy. Do tego najlepiej bądź ignoranckim Anglikiem. Fajnie?

Prr, hold your horses! Albo jak już jesteśmy przy romantyzmie: pomnij zatrzymać twe konie! Dyskutuję w tym miejscu tylko i wyłącznie z tym, co napisał nimdil: "Władca Pierścieni nie ma być swojski". To dotyczy w równej mierze oryginału co przekładu.

Ale skoro już poszerzamy temat, to zauważ, że nie trzeba zmieniać Aragorna w leszego, aby oddać swojskość Shire i okolic. A skoro we "Władcy..." tak ważny jest kontrast między sielskim Hobbitonem a poczwarnymi potęgami Isengardu i Mordoru, to można go oddać m.in. za pomocą spolszczenia angielskich nazw własnych (przy jednoczesnym pozostawieniu nazw z innych, fikcyjnych języków – jest różnica między Bagginsem a Balrogiem).

Fragment o wykręcaniu znaczeń pominę, bo piernik i wiatrak. Nie bronię całego przekładu Łozińskiego, tylko jednego z rozwiązań, które tam przyjęto.

PS. Teraz przyszło mi jeszcze na myśl, że kontrast językowy jest nie tylko między Hobbitonem a Isengardem i Mordorem, ale też między Hobbitonem a elfami lub krasnoludami (te wszystkie Thoriny, Andurile itd.).
13-05-2013 15:12
Agrafka
   
Ocena:
0
Mnie chyba zawsze najbardziej irytowali "elfowie" zamiast "elfów" i "krasnoludowie" zamiast "krasnoludów". Bogom dziękuję, że nie "goblinowie", "niziołkowie" czy inne "owie".
13-05-2013 15:27
Alkioneus
   
Ocena:
+1
@Siriel

Łoziński ma wiele grzechów na sumieniu. Pierwszym z nich jest właśnie ten, że absolutnie nie liczy się tym, że ktoś był przed nim i że powstały jakieś zręby, które wniknęły głęboko w kulturę docelową.

A tłumacz nie tłumaczy tylko języków; tłumacz tłumaczy też kulturę. O którą Łoziński nijak nie dba.
13-05-2013 16:57
~Chaos Spawn

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
A ja mam w pupie ten Łoziński przekład - krzaty i inne sikające do mleka chochliki.
Na szczęście mając lat 13 przeczytałem Władcę w klasycznym tłumaczeniu Skibniewskiej i dzięki temu na zawsze pokochałem tą książkę i cały świat Śródziemia.
13-05-2013 18:04
nimdil
    @Scobin
Ocena:
0
Kontrast ten zupełnie dobrze widać nawet bez wchodzenia w lokalną "swojskość", nie potrzeba tego na siłę naginać do czytelnika.

To, że jest swojski dla angielskiego czytelnika niczego tutaj nie zmienia - nie jesteśmy angielskim czytelnikiem. Idąc tym tokiem rozumowania, to może w ogóle powinno się przekazać opis Shire'u duchowemu następcy Reymonta, żeby napisał od początku. Bawełniana Róża może nie wyjedzie na wozie łajna, ale i tak będzie swojsko.
13-05-2013 18:40
gower
   
Ocena:
0
@Scobin
Ale właściwie dlaczego? :-) Dla mnie wygląda to tak samo jak przy interpretowaniu tekstów: warto poznać intencje autora, jeśli to możliwe, nie trzeba ich jednak bezwzględnie przestrzegać.

Dlaczego? Dlatego, że ja chcę przeczytać Władcę Pierścieni po polsku, a nie wariację na jej temat w wykonaniu tłumacza. I dlatego, że to autor ustala warunki, pod jakimi zgadza się na powstanie utworu zależnego.'

@Agrafka
Mnie chyba zawsze najbardziej irytowali "elfowie" zamiast "elfów" i "krasnoludowie" zamiast "krasnoludów".
Miałaś na myśli "elfowie" zamiast "elfy" i "krasnoludowie" zamiast "krasnoludy", tak? To akurat celowy, przemyślany i moim zdaniem wspaniały zabieg. Użycie rodzaju męskoosobowego, zarezerwowanego praktycznie dla ludzi, wskazuje na równość ras Śródziemia i osobowy charakter zarówno ludzi, jak i elfów czy krasnoludów. Z tego samego powodu często mówi się także "aniołowie", a nie "anioły".
13-05-2013 21:49
Kamulec
   
Ocena:
0
Opinia, z którą można się w wielu miejscach nie zgadzać, ale argumentacja odwołuje się do faktów.
http://parmadili.skf.org.pl/jrrtol kien/nprzeklad.htm
13-05-2013 23:19
Siriel
   
Ocena:
+2
Podkreślono też osobowy charakter i równość takich ras jak "entowie" i "orkowie", bo orkowie to wszak dalecy kuzyni elfów. Niemal nie do odróżnienia.

Niestety "niziołkowie" vel "hobbitowie" nie są równi innym, pewnie dlatego, że są za niscy. Zawiedzeni byli też "goblinowie" i "trollowie". Na szczególny szacunek zasłużyć powinni (jako istoty bardziej cywilizowane) "uruk-haiowie" i "olog-haiowie", a także "balrogowie". I jeszcze Nazgulowie.

I kobietowie, dla których użycie rodzaju męskoosobowego powinno być wyróżnieniem i społecznym awansem.

To akurat celowy, przemyślany i moim zdaniem wspaniały zabieg.

Aha.
13-05-2013 23:22
Scobin
   
Ocena:
+1
@nimdil

Kontrast ten zupełnie dobrze widać nawet bez wchodzenia w lokalną "swojskość", nie potrzeba tego na siłę naginać do czytelnika.

Ale głupi ten Tolkien, mógł napisać "Filavandrelishen" zamiast "Shire" i "Uldomuthiel" zamiast "Strider". A zdecydował się naginać na siłę do czytelnika. Głupi, panie!


@gower

Dlaczego? Dlatego, że ja chcę przeczytać Władcę Pierścieni po polsku, a nie wariację na jej temat w wykonaniu tłumacza.

No właśnie, ja też chcę przede wszystkim przeczytać przekład "Władcę Pierścieni", a dopiero w dalszej kolejności przekład tego, co ktoś sobie kiedyś o nim pomyślał. Nawet jeśli akurat był to autor. :-)

I dlatego, że to autor ustala warunki, pod jakimi zgadza się na powstanie utworu zależnego.'

No, to niech ktoś podpisze stosowną umowę (autor już pewnie nie, ale odpowiednie osoby tak), a nie pisze 3872 lata temu w liście do zupełnie innej tłumaczki, że wolałby to albo tamto. :)
13-05-2013 23:27
gower
   
Ocena:
0
@Siriel
Głupoty gadasz, że aż w piwnicy huczy. "Hobbici", którego to słowa używają mieszkańcy Shire, mają rodzaj męskoosobowy. Nie potrzeba więc tworzyć neologizmów, by tę męskoosobowość uzyskać. Gobliny i trolle zostały celowo potraktowane inaczej, stawiając je niżej niż inne rasy inteligentne.

Radzę też przypomnieć sobie wiedzę z podstawówki, zanim kolejny raz rodzaju męskoosobowego będziesz chciał użyć do rzeczownika o rodzaju innym, niż męski.

@Scobin
Kpisz sobie, a nie przeczytałeś nawet, co napisałem... List Tolkiena, który przywoływałem, pisarz wysłał przed powstaniem przekładu Skibniewskiej, jako odpowiedź na jej wątpliwości dotyczące tłumaczenia. Można je w takim razie traktować jako wytyczne tego, jak autor chce tłumaczyć swoją książkę na inne języki.
13-05-2013 23:30
earl
   
Ocena:
+1
To już Boy-Żeleński powiedział bodajże, że przekład często może być albo wierny, albo piękny, zwłaszcza, jeśli między językiem oryginału i językiem przekładu istnieje dość duża różnica.
13-05-2013 23:38
Scobin
   
Ocena:
+1
Kpisz sobie, a nie przeczytałeś nawet, co napisałem... List Tolkiena, który przywoływałem, pisarz wysłał przed powstaniem przekładu Skibniewskiej, jako odpowiedź na jej wątpliwości dotyczące tłumaczenia. Można je w takim razie traktować jako wytyczne tego, jak autor chce tłumaczyć swoją książkę na inne języki.

Oczywiście, że przeczytałem. Nic mi nie wiadomo o tym, żeby Tolkien i Skibniewska (lub przedstawiciele wydawnictwa) podpisali jakąś wiążącą prawnie umowę. A jeśli tego nie zrobili, to sorry, Winnetou. :) Skibniewska miała pełne prawo postąpić wbrew woli Tolkiena (choć oczywiście mogły ją przekonać jego argumenty merytoryczne, mogła ulec jego autorytetowi itd.).

EDIT. Oczywiście taka umowa, nawet gdyby została podpisana, musiałaby mieć jakieś stosowne brzmienie, żeby odnosić się też do następnych tłumaczeń tekstu. ;) Bez tego życzenia autora są dla tłumacza po prostu jednym z wielu argumentów, które może rozważyć podczas swojej pracy.
13-05-2013 23:39
Siriel
   
Ocena:
0
@ gower

Jak zręcznie pominąłeś orków, którzy wszak rasą inteligentną są, że hej.

I przypomnij, jakiego rodzaju używa się w odniesieniu do niziołków. "Niziołki przyszli"? Czy w którymś tłumaczeniu pojawia się forma "niziołkowie"?

Do jednego wora wrzucasz ludzi, elfów, krasnoludów i orków, a do drugiego niziołki, gobliny i trolle. Oto równość ras.

A uwagi personalne sobie daruj, panie "moderatorze" dbający o jakość dyskusji.
13-05-2013 23:40
gower
   
Ocena:
0
Ale ja nie mówię o prawie, mówię o roli tłumacza. Tłumacz książki nie tworzy jej adaptacji czy interpretacji. Nie jest reżyserem filmu ani sztuki teatralnej. Jego zadaniem jest przekazanie treści oryginalnej książki na swój język. Tyle. Nikt zaś lepiej od autora nie wie, jak chciałby on swoją książkę wyrażać.

EDIT:
@Siriel
Nie pominąłem. Skibniewska podjęła decyzję o uczłowieczeniu orków, to jej wybór. "Niziołki" to określenie, którego używają w odniesieniu do hobbitów ludzie, to też daje inne spojrzenie na wybór takiego, a nie innego rodzajnika. I to nie ja wrzucam – Skibniewska wrzuciła, używając neologizmów niewystępujących oficjalnie w języku polskim.
13-05-2013 23:42

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.