string(15) ""
» Blog » Podsumowanie 2014
04-01-2015 18:42

Podsumowanie 2014

W działach: Wyzwanie książkowe, Wyzwanie książkowe 2014, Książki | Odsłony: 400

Podsumowanie 2014

Drugi rok wyzwania okazał się trudniejszy – ale i dużo więcej działo się w moim życiu (licencjat, praca, tłumaczenia). Starałem się wrzucać notki regularnie, co nie zawsze mi się udawało, ale koniec końców opisałem całe 52 tygodnie moich zmagań książkowych. A teraz do podsumowania właściwego:

 

 

 

 

Podsumowanie czytelnicze: rok 2014

W tym roku wypadłem znacznie słabiej niż w 2013 (109 książek). Przeczytałem 89 książek, 37212 stron, czyli co 4,10 dnia czytałem książkę mającą 403,72 strony, co daje 98,46 strony na dzień. Doliczając do tego kilkanaście dla WL-u i teksty, nad którymi pracowałem w jakikolwiek sposób, przekroczyłem magiczna barierę 100 pozycji/rok, ale nie jestem usatysfakcjonowany. Naliczyłem aż 9(!) tygodni, podczas których nie skończyłem nawet jednej lektury. Całe dwa miesiące bez (prze)czytania.

 

Cyfry i cyferki

 

61 książek było papierowych, 28 na Kindle'u. Czytnikowo czytałem, jak w zeszłym roku, więcej do końca czerwca, do kiedy to ukończyłem 16 e-booków. Nie mam pojęcia skąd bierze się ta tendencja, nie przychodzi mi do głowy żaden rozsądny czy logiczny argument. Natomiast kwestia dwukrotnie większego zużycia papieru przeze mnie wzięła się zapewne z faktu, że zacząłem więcej papierowych książek kupować – dzięki stałej pracy (a wcześniej regularnym zleceniom) przestałem czatować li tylko i wyłącznie na promocje (i tanie e-booki), a zrobiłem kilkukrotnie solidne zakupy książkowe, sprowadzałem też trochę książek "fachowych" z zagranicy.

Okazuje się też, że stosunkowo mało czytałem… po polsku. W moich lekturach znalazły się 4 francuskie i 21 angielskie – czyli prawie dwa razy więcej tekstów w języku Szekspira niż w zeszłym roku. Francuski się utrzymuje na stałym poziomie, co pewno się zmieni w nadchodzącym roku… (jedna pozycja już za mną!). Zdecydowana większość angielska to e-booki i parę tekstów, które chciałem poznać w oryginale.

Okazałem się w tym roku znacznie bardziej regularny, jeżeli chodzi o ilość książek/miesiąc. Praktycznie co miesiąc czytałem 6-8 książek, wyjątkiem in plus okazał się sierpień (11) a in minus październik (3). Nie zagłębiałem się dokładniej w ile stron w danym miesiącu i tak dalej, ale miło stwierdzić, że czytanie stało się dla mnie ważnym nawykiem i że na ogół wyrabiam pewną stabilną średnią. Byłoby jednak jeszcze milej, gdybym był w stanie ją zwiększyć.

26 lektur było tekstami do recenzji – czyli prawie aż połowa. Tym jestem akurat zaskoczony, bo wydawało mi się, że tak rzadko jak pisałem o książkach w tym roku, to jeszcze mi się nie zdarzyło. Prawdopodobnie dlatego, że to o 18 recenzji mniej niż w zeszłym roku – prawie tak, jakbym faktycznie uszczuplił zeszłoroczne 108 książek o teksty recenzenckie…

Ponownie większość, bo aż 54 pozycje, należały do szeroko pojętej fantastyki. Przynajmniej w tej kwestii nic się nie zmienia w moim czytelnictwie – dalej jestem przede wszystkim fantastą, choć "zawodowo" jestem coraz słabiej w fantastyce zanurzony. Przeczytałem ledwie 15 nowości, ale aż 46 książek napisanych po 2000 roku. Trochę słabo koresponduje to z moim wewnętrznym postanowieniem czytania większej ilości klasyki, ale może poprawię się w najbliższej przyszłości. Ogólnie można zauważyć także widoczny odwrót od opowiadań w stronę powieści – ledwie jedna antologia, słownie kilka zbiorów opowiadań i… tyle. Od pewnego czasu już praktycznie nie czytam tekstów online, drugi rok z rzędu nie nabyłem Kroków w nieznane, a ostatnie tomy Rakietowych szlaków kurzą się przy półce.

W 2014 roku zetknąłem się z 70 pisarzami z 49 wydawnictw i przeczytałem jedną antologię. Liczbę wydawnictw podbijają te angielskie, gdzie praktycznie każdego pisarza miałem z innej oficyny. A jak to przekłada się na przywiązanie do poszczególnych twórców? Tylko trójka autorów przekroczyła próg 2 książki/pisarz – Jim Butcher (5; Dresden!), Ursula K. Le Guin (2 + 5w1 Ziemiomorze) i Paul Hoffman (3); Butcher to guilty pleasure, które pewno pojawi się i w przyszłości.

Natomiast w przypadku wydawnictw palmę pierwszeństwa dzierży MAG (8), tuż za nim są Wydawnictwo Literackie (6), Bookrage (5), Orbit(5) i Rebis (5). Ponownie cyferki mnie zaskoczyły – myślałem, że WL jest silniejsze, jak w zeszłym roku, kiedy znokautowało konkurencję, i że widać będzie w czołówce jakieś stricte fantastyczne wydawnictwo polskie poza MAG-iem.

 

Najlepsze, najgorsze, najciekawsze

Wydaje mi się, że ten rok był mniej urozmaicony niż poprzedni. Przeczytałem sporo dobrych książek i parę słabych, przeżyłem też 1-2 rozczarowania, ale chyba żadna (no, może poza Ligottim) tegoroczna lektura nie wzbudziła we mnie takich emocji jak Sezon burz, Bracia Karamazow czy Bóg śpi. A może po prostu się starzeję?

 

NAJLEPSZE KSIĄŻKI 2014

  • Ziemiomorze, Ursula K. Le Guin
  • Tonąca dziewczyna, Caitlin R. Kiernan
  • W cieniu Białego Drzewa, Tomasz Z. Majkowski
  • Dziennik. Tom 1, Sławomir Mrożek
  • Zły, Leopold Tyrmand
  • The Thousand Autumns of Jacob de Zoet, David Mitchell
  • Ślepowidzenie, Peter Watts
  • Teatro Grottesco, Thomas Ligotti
  • Długie średniowiecze, Jacques le Goff

 

Jednak po przejrzeniu listy przeczytanych książek, nie miałem problemów z wysznupaniem kilku naprawdę rewelacyjnych lektur. Najmocniej przeżyłem lekturę Ligottiego, najmilej wspominam powrót do Ziemiomorza, a Majkowski wskazał mi nowy sposób interpretacji Tolkiena. Nie powtarza się tu jednak żaden autor, który był dla mnie odkryciem lub, który zaliczałem w poczet najlepszych tekstów w 2013 roku, co chyba świadczy o pewnej mojej niekonsekwencji w doborze lektur albo chęci poznawania ciągle czegoś nowego.

 

NAJGORSZE KSIĄŻKI 2014

  • Dziedzic czarodziejów, Cindy Williams Chima
  • Dziedzic smoka, Cindy Williams Chima
  • Jesteśmy w tym wszyscy razem, Owen King
  • Double Feature, Owen King

 

Dwa razy bardzo mierne popłuczyny po Harrym Potterze, dwa razy syn TEGO Kinga. Double Feature nie byłem w stanie skończyć – lektura szła mi tak, jakbym tępym nożem piłował kamienny mur. Zdecydowanie najmniej utalentowany członek tej literackiej rodziny.

 

ODKRYCIA 2014

  • Sławomir Mrożek
  • Leopold Tyrmand
  • David Mitchell
  • Thomas Ligotti
  • Henning Mankell

 

Cieszy dwójka współczesnych pisarzy polskich na tej liście, cieszy także to, że w końcu znalazłem typ kryminałów, które mi odpowiadają. Może chociaż 1-2 z tych autorów uda mi się poznać bliżej w 2015 roku.

 

ROZCZAROWANIA 2014

  • Mgły Avalonu, Marion Zimmer Bradley
  • Cloud Atlas, David Mitchell
  • The End is Nigh, antologia pod redakcją J.J. Adamsa
  • Echopraksja, Peter Watts
  • Stephen King

 

O Mgłachjuż się uzewnętrzniałem, Cloud Atlas okazał się ładnie opakowanym, ale pustym pudełkiem, a Adams, redaktor kilku świetnych antologii, tym razem zapodał średni zbiorek; może dlatego mieli problem z jego wydaniem? Osobne miejsca na mojej liście rozczarowań trzyma Echopraksja, będąca wszystkim tym, czym nie było Ślepowidzenie (sam Watts pisze o tym, że mógł zawalić) i King, który sukcesywnie produkuje taśmowe kolejne solidne książki, ale nie przypomina już autora, który straszył mnie Miasteczkiem Salem czy Lśnieniem.

 

WIELKIE NIEPRZECZYTANIE

2014 był słabym rokiem pod innym względem czytelniczym – odbiłem się i nie skończyłem lektury co najmniej kilkunastu książek(!). Nigdy wcześniej to mi się nie zdarzało – jak zaczynałem tekst, to go mordowałem do końca, choćby miało mi to zająć wieki (jak kiedyś Faraon Prusa). Przerwałem między innymi Mgły Avalonu Bradley, Double Feature Owena Kinga, ale nie byłem także w stanie przebrnąć przez np. Jadąc do Babadag Stasiuka czy Bohatera o tysiącu twarzy Campbella, odpadłem również od Poradnika tłumacza Belczyka (ale planuję do niego wrócić). Nie dokończyłem też Jezusa z Nazarethu Brandstaettera, ale na swoje usprawiedliwienie dodam, że czytałem wersję zbiorczą czterech tomów (prawie 2000 stron) i ugrzęzłem dopiero pod koniec drugiego!  Do porzuconych autorów mogę dorzucić jeszcze m.in. Macieja Guzka, Williama Goldmana (Princess Bride!), Johna Irvinga i Verne'a.

 

baczka słów kilka komentarza

Przyznaję, że rok 2014 dał mi w dupę bardziej niż 2013. Jak pisałem we wstępie – w moim życiu działo się dużo więcej, dużo poważniej niż wcześniej; a od końca lipca musiałem już praktycznie wszystko ustawiać tak, aby pogodzić to z pracą (i tłumaczeniem pewnej książki). Czytałem mniej, często w pośpiechu, czasem chaotycznie – stąd opuszczone notki, porozgrzebywane kilka lektur na raz, niedokończone książki i bardzo ogólnikowe czasem opisy moich odczuć. Wydawało mi się, że w którymś momencie zderzyłem się ze ścianą i nie jestem w stanie nic ciekawego napisać o danej książce, przez co odkładałem pisanie i potem często musiałem pisać na szybko, na już, bo nie chciałem omijać dnia publikacji. Dzięki za wyrozumiałość, czytanie i feedback – jest to dla mnie bardzo ważne. Prawdopodobnie to, że dostaję jakiś odzew czasem, sprawiło, że wciąż kontynuuję Wyzwanie.

Jestem częściowo zadowolony z tego, że choć przeczytałem mniej, to wypełniłem pewne plany – ruszyłem książki o lingwistyce, literaturze, wróciłem trochę do historii (Le Goff!), czytałem więcej w obcych językach. Ale wciąż mało mainstreamu, wciąż mało klasyki światowej, wciąż mało polskiej fantastyki – to są rzeczy, które chcę poprawić w najbliższych dwunastu miesiącach.

A co planuję na rok 2015? Wyzwanie! ;) Na pewno trochę zmienię formułę. Planuję pisać o przeczytanych komiksach (ale jako osobnej kategorii) i dodać mini-wyzwania. Prawdopodobnie pożegnam się tez z Grumpy Catem jako sztandarem i przerzucę się na memy okołoksiążkowe jako motta poszczególnych notek. Co do moich celów czytelniczych i mini-wyzwań – planuję o tym osobną notkę, pewno do tygodnia, a notkowanie wyzwaniowe rozpocznę 14 stycznia.

Bardzo fajnym uczuciem było to, że wytrwale notkami (wytrwalej niż ja) towarzyszył mi Krakonman, który zresztą pozostawił mnie znacznie z tyłu, jeżeli chodzi o ilość przeczytanych książek. Widziałem też notkę Aszhe - fajnie, że kolejnym osobom chce się pisać o książkach i dzielić własnymi przemyśleniami.

 

Mam na koniec kilka pytań do Was, bo w końcu dla Was po części się tak intensywnie produkuję:

  • Czy warto dalej udostępniać plik z zapisem moich wszystkich lektur w danym roku?
  • Czy czegoś brakuje w opisach książek, jakie przedstawiam?
  • Czy powrócić do krótkich podsumowań każdego miesiąca?
  • Czy chcielibyście w jakimś ograniczonym zakresie wpływać na to, co czytam?
  • Czy dodawać do notek listę książek, które są w trakcie czytania się?
  • Czy dzielić się też informacją na temat zakupów książkowych?

 

Jeżeli macie też jakieś inne sugestie, to chętnie się z nimi zapoznam. A na razie życzę Wam i sobie wielu dobrych, książkowych przeżyć w 2015 roku :) Do przeczytania!

Komentarze


Aramin.
   
Ocena:
+1

Sam w tym roku podejmuję wyzwanie :) Czy warto dalej udostępniać(...)? Moim zdaniem warto.

Nie chcę wpływać na to, co czytasz :P Na resztę pytań nie odpowiadam.

04-01-2015 19:49
Asthariel
   
Ocena:
+2

Moim zdaniem powinieneś przeskoczyć w tryb zamieszczania notek miesięcznych, jako że i tak czasem zdarzało ci się zamieszczać "puste notki", kiedy nic nie przeczytałeś w danym tygodniu.

Nie zgadzam się, ze Atlas chmur był "pusty - po prostu Some Anvils Have to Be Dropped, posługując się terminologią z TvTropes.

04-01-2015 21:17
27383
   
Ocena:
+2

Komentuję wprawdzie rzadko, ale czytam dość regularnie, więc sądzę, że mogę pozwolić sobie na odpowiedzenie na pytania (znacznie łatwiej niż samemu wymyślić komentarz z feedbackiem ;) ).

Czy warto dalej udostępniać plik z zapisem moich wszystkich lektur w danym roku?

Mi się zdarza pobrać.

Czy czegoś brakuje w opisach książek, jakie przedstawiam?

Niczego nie brakuje.

Czy powrócić do krótkich podsumowań każdego miesiąca?

Mi jest bez nich dobrze, bo w sumie specjalnie dużo nie wnosiły.

Czy chcielibyście w jakimś ograniczonym zakresie wpływać na to, co czytam?

W jakim celu mielibyśmy odbierać ci przyjemność w pełni autonomicznego decydowania o lekturach?

Czy dodawać do notek listę książek, które są w trakcie czytania się?

Nie, bo potem takie listy będą stanowiły dla ciebie wyrzut sumienia jeśli jakaś książka nie będzie ci szła.

Czy dzielić się też informacją na temat zakupów książkowych?

Dużo to do mojego życia nie wniesie, ale w sumie zawsze chętnie czytam jak jest na marginesie :)

04-01-2015 23:29
Kamulec
   
Ocena:
+2

W jakim celu mielibyśmy odbierać ci przyjemność w pełni autonomicznego decydowania o lekturach?

Gdybyś miał ochotę rozwijać krótkie opisy tytułów w pełnoprawne recenzje, mógłbyś dawać czytelnikom raz na jakiś czas wybór, którą książkę szerzej opiszesz.

05-01-2015 00:57
Scobin
   
Ocena:
+1

To ja tylko napiszę, że skoro tak ważne dla Ciebie okazało się "Teatro Grottesco", to i ja się w nie zaopatrzę. Dawno nie czytałem jakichś dobrych tekstów grozy.

06-01-2015 00:49
Maciej Szraj
   
Ocena:
+1

Popieram pomysł Asthariela. Jeden duży tekst, chyba lepiej się sprawdzi.

06-01-2015 14:58

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.