string(15) ""
» Blog » Pierwsza wersja illithida
06-02-2012 14:02

Pierwsza wersja illithida

W działach: RPG | Odsłony: 23

Pierwsza wersja illithida
Tak opisany został illithid (vel mózgojad vel łupieżca umysłu) w The Strategic Review nr 1, z wiosny 1975 r. Do użycia w oryginalnych D&D (OD&D).

Komentarze


Planetourist
   
Ocena:
+1
Dodaj jeszcze vel mózgozdzierca ;)

06-02-2012 14:20
nerv0
   
Ocena:
+1
Polecam. Z miłości do tych uroczych stworzonek. :)
06-02-2012 14:38
Andman
   
Ocena:
0
W 4e PL jest mózgozdzierca?
06-02-2012 15:42
Planetourist
   
Ocena:
+3
Nie, to nazwa, którą sam wymyśliłem i lansuję. Trochę ją uprawomocniłem, używając jej w pierwszej i najpopularniejszej Pocztówce z D&D. No i jest najdokładniejsza - flay znaczy obdzierać ze skóry ;)
06-02-2012 16:36
Squid
   
Ocena:
+3
Dzięki, Plane! Warto wiedzieć, jakiego illithida mają na myśli autorzy modułów do oldschoolu.

Swoją drogą, ta wersja jest niesamowicie mordercza. Sejwy, o ile dobrze kojarzę, to liczba, powyżej której trzeba rzucić na k20 (bez modyfikatorów!). To znaczy, że przeciętnego poszukiwacza przygód dowolnego poziomu illithid usypia w 50% na rundę (a uśpienie to niewiele mniej, niż zabicie na miejscu). A że atak idzie na całą drużynę, to prawie pewny sposób na TPK.

Tak na oko gracze mają jedyną szansę na zwycięstwo, jeśli wyskoczą z jakąś sztuczką - przywalą illithida głazami, napuszczą na niego stado drowów, zastrzelą z łuku...

Oldschool pełną gębą!
06-02-2012 23:17
Planetourist
   
Ocena:
+1
Podziękowania należą się Andmanowi, nie mnie :)

Poza tym masz rację - świetny wróg, gdy gracze mają kombinować lub zginąć próbując. W sumie wersja z 3.x nie jest wiele gorsza - to oszołomienie na 3k4 rundy zwykle wystarczy, żeby zedrzeć z całej drużyny mózgi.
07-02-2012 00:17
Andman
   
Ocena:
0
Bo kiedyś gry fabularne były b. mordercze dla BG. Pamiętam wyjątkową śmiertelność początkujących elfów w WFRP 1e.
07-02-2012 07:26
   
Ocena:
+2
E tam. Jak mówiłem, dla mnie ten oldskól to tylko legenda.

Grano tak kilka lat i szybko o tym zapomniano, teraz niektórzy szukają w tym grala.
07-02-2012 13:05
Indoctrine
   
Ocena:
+1
Swoje zalety to ma - nie trzeba zastanawiać się dlaczego taki mind flayer robi to co robi (poza tym, że jest głodny), jak wygląda jego społeczeństwo, ekosystem itp ;)

07-02-2012 14:22
Andman
   
Ocena:
+1
Slannie,
Twoje zarzuty są bezpodstawne, ta pani w tym futrze weszła i w nim wychodzi. Ktoś lubi grać w OD&D i b. ceni ten system, to bdb. niech gra. Co komu do tego?
07-02-2012 18:56
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Andman, to jest spoko, jak ktos tylko lubi. Zabawa zaczyna sie wtedy, gdy wpada z krucjatą twierdzac, ze g..no wszyscy wiedza bo oldschool mowi inaczej. A potem jeszcze sie przemadrzaja ze w jurze i w triasie bylo lepiej.
Fajne, podobaja mi sie potwory z ODDa. Niestety nie pogram, bo mnie odstrasza park jurajski, w jaki musialbym sie zanurzyc, zeby zdobyc jakies sensowne info o co w tym chodzi.
Ale nic straconego - od takich zabaw mam (juz wkrotce mam nadzieje) gre ktora nie udaje czegos czym nie jest - Descenta! :)
07-02-2012 19:15
Andman
   
Ocena:
+1
Zigzaku,
oczywiście, można się z nich śmiać. To nawet dość modne. Sam się z nich czasem (dość rzadko) śmieję.
07-02-2012 19:37
   
Ocena:
0
Problem polega na tym, że czasem wydaje mi się, że nikt nie wie, jak to odnd wyglądało.
Pewnie, sanbox jest fajny, ale czasem wygląda to jak dyskusje fanów muzyk wszelakich.
07-02-2012 20:06
Andman
   
Ocena:
0
Mam osobiście takie dykusje gdzieś. Lubię 2e, 2.5, 3e i 3.5 (połowki bardziej). W inne edycje nie grałem. Nie podoba mi się 4e.
07-02-2012 20:14

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.