string(15) ""
» Blog » Warhammer Quest: Silver Tower – recenzja
05-09-2016 16:22

Warhammer Quest: Silver Tower – recenzja

W działach: planszowe, gamesworkshop, recenzje, warhammer, ageofsigmar | Odsłony: 347

Warhammer Quest: Silver Tower – recenzja

Druga połowa lat osiemdziesiątych oraz lata dziewięćdziesiąte ubiegłego stulecia stanowią okres, w którym nakładem wydawnictwa Games Workshop ukazała się pokaźna kolekcja rewelacyjnych planszówek i systemów skirmishowych. Wiele z nich, z biegiem lat stało się legendarnymi tytułami, regularnie wspominanymi przez starszych fanów. Niejednokrotnie, przy różnych okazjach do części z tych gier miałem okazję na łamach CommandPoint.pl się odwoływać. Do najważniejszych klasyków z tamtych lat należy niewątpliwie gra przygodowa Warhammer Quest wydana w 1995 roku. Zainspirowana wcześniejszymi produkcjami, a jednocześnie wnosząca sporo nowości, przez dekady urosła do miana prawdziwej planszowej legendy. Jednocześnie w dyskusjach fanów na temat najbardziej wyczekiwanych reedycji klasyków spod szyldu GW, Warhammer Quest był jednym z najczęściej wspominanych tytułów, obok m.in. Space HulkaBlood Bowla i Necromundy. Nie ulega wątpliwości, że w segmencie kooperacyjnych dungeon crawlerów Warhammer Quest wywarł wpływ na wiele wydanych później projektów innych wydawców.

Games Workshop od jakiegoś czasu obok nowych planszówek serwuje nam powroty klasyków sprzed lat. Problem w tym, że zrobienie dobrej reedycji nie w każdym przypadku jest równie łatwe. Są gry, w których wystarczy co najwyżej kosmetyczna ingerencja w klasyczne reguły i nowe, oszałamiające wydanie (tak było z reedycją Space Hulka w 2009 i 2014 roku, podobnie będzie z nowym Blood Bowlem niebawem). Są jednak także takie klasyczne przeboje, których mechanika zdążyła się przez dekady zestarzeć i powrót w niezmienionej formie sprawiłby, że gra zwyczajnie nie wytrzymałaby konkurencji dużo młodszych i nowocześniejszych, podobnych gier innych wydawców. Na pewno takimi grami są wspomniana Necromunda i klasyczny Warhammer Quest.

Najwyraźniej wydawca gry miał podobne wnioski i spostrzeżenia (przynajmniej w odniesieniu do Warhammera Questa), bowiem wydana w tym roku, nowa edycja gry, zatytułowana Warhammer Quest: Silver Tower to planszówka zainspirowana klasykiem, ale zaprojektowana w zasadzie całkowicie od nowa. Mamy jak przed laty, w pełni kooperacyjny dungeon crawler w klimatach fantasy, modularną planszę budowaną podczas rozgrywki, scenariusze i kampanię w której bohaterowie łapią doświadczenie i rosną w siłę. Mechanikę gry zmieniono jednak całkowicie podobnie jak uniwersum, w którym toczy się rozgrywka. To ostatnie, mimo iż było łatwe do przewidzenia wzbudza wśród graczy kontrowersje, a w oczach niektórych wręcz dyskwalifikuje produkt.

Niezaprzeczalnym faktem jest, że planszówki GW będąc niezależnymi produktami, pełnią jednocześnie rolę wprowadzenia do świata gier bitewnych tego wydawcy. To przecież nie przypadek, że wszystkie figurki w Horus Heresy: Betrayal at CalthDeathwatch: OverkillAssassinorum: Execution Force jak również w będącym przedmiotem niniejszej recenzji Silver Tower z powodzeniem można wykorzystać w odpowiednich bitewniakach. Dlatego po tym, jak zapadła decyzja o zniszczeniu Starego Świata i zbudowania na jego gruzach uniwersum Age of Sigmar, migracja nowej odsłony gry Warhammer Quest do tegoż uniwersum była zupełnie naturalna. Podobnie naturalne i oczywiste jest to, że nie wszystkim fanom się ta zmiana spodoba. Zobaczmy zatem jak prezentuje się Warhammer Quest: Silver Tower zarówno na tle swej słynnej poprzedniczki, jak i współczesnych, konkurencyjnych produktów innych wydawców.

Cała recenzja do przeczytania na łamach CommandPoint.pl

 

1
Notka polecana przez: Anioł Gniewu
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Anioł Gniewu
   
Ocena:
+1

Chętnie lurkuje na Twym blogu. Niestety AoS mnie zupełnie nie kręci.

05-09-2016 19:39
ajfel
   
Ocena:
0

Też nie jestem fanem AoS. Nie tyle polubiłem, co przyzwyczaiłem się do tego uniwersum ;-)
Akurat w takiej planszówce jak Silver Tower nieźle się sprawdza. 

A tak na marginesie, uczciwie trzeba rzec, że stary Warhammer Quest z 1995 tak naprawdę niewiele miał klimatu 'ponurego świata niebezpiecznych przygód' jaki znamy z erpega. 

05-09-2016 19:46
Anioł Gniewu
   
Ocena:
0

Polecam Catacombs of Terror i suplementy z magazynu Fanatic

05-09-2016 22:32
GoldenDragon
   
Ocena:
0

Figurki trzeba sklejać?

08-09-2016 22:44
ajfel
   
Ocena:
0

Owszem, trzeba. I jest tego trochę. 

08-09-2016 22:50
GoldenDragon
   
Ocena:
0

Szkoda, ale portfel odetchnie :)

 

09-09-2016 17:15

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.