» Literatura » Komiksy » Republic #69-71. The Dreadnaughts of Rendili

Republic #69-71. The Dreadnaughts of Rendili


wersja do druku

Nadchodzi Zemsta

Autor: Redakcja: Wojciech 'Wojteq' Popek

Republic #69-71. The Dreadnaughts of Rendili
Rozpoczęte w Armor komiksowe wprowadzenie do Zemsty Sithów ruszyło pełną parą w wydanym w trzecim kwartale 2004 roku Dreadnaughts of Rendili. W Republic rozpoczęto wiele wątków, jednak wraz z nadchodzącą premierą ostatniego z epizodów sagi George’a Lucasa nadeszła pora, by z wolna zacząć je rozwiązywać tak, by 19 maja 2005 współgrały z najnowszym filmem.

Miniseria posiada dwa główne wątki. Pierwszy z nich, tytułowy, to konflikt jaki wyniknął na planecie Rendili, która słynie z produkcji wiekowych acz wciąż potężnych okrętów Dreadnought, Jej mieszkańcy rozważają dołączenie do Konfederacji. Zwolennicy obu stron za wszelką cenę starają się zakończyć sprawę po swojej myśli, co ostatecznie sprawia, że pokojowe rozwiązanie przestaje być możliwe. Niewiele spokojniej jest na jednostce badawczej "Titavian IV", gdzie Obi-Wan, badający wysłaną stamtąd prośbę o pomoc, natyka się na Quinlana Vosa... i ścigającą go dwójkę zauszników hrabiego Dooku.

Przygotowania do Epizodu III widać w komiksie gołym okiem i to już od pierwszych stron, gdy na mostek krążownika republikańskiego wkracza rycerz Jedi Anakin Skywalker. Widać jak jego aparycja i sposób zachowania z wolna kierują się ku temu, co fani mieli zobaczyć na ekranach kin już za kilka miesięcy. John Ostrander znalazł miejsce dla nawiązań do całej masy produktów Expanded Universe – oprócz poruszonych wątków z poprzednich zeszytów Republic wielokrotnie powrócą motywy z serialu animowanego Clone Wars (myśliwiec Anakina, jego potyczka z Asajj Ventress), Nowej nadziei (gdyż widzimy przyszłego dowódcę Sojuszu – Jana Dodonnę), uśmiechną się nawet fani grający w Jedi Knight: Dark Forces II. Jak już wspomniałem nie zabraknie również Obi-Wana Kenobiego i, jak to w produktach opracowywanych przez duet Ostrander-Duursema często bywa, Quinlana Vosa, zdecydowanego powrócić na Coruscant, choć wciąż borykającego się z własną ciemną stroną.

Mimo, iż jest to głównie komiks akcji fabuła w Dreadnaughts of Rendili stoi na wysokim poziomie. Wydarzenia wciągają i trzymają czytelnika w napięciu, przy czym wszystkie wypadki są spójne i logiczne. Ostrander zastosował kilka ciekawych środków, by nadać opowieści wyrazu – dzięki retrospekcji w pierwszym zeszycie czytelnicy dowiadują się nieco o wspólnej przeszłości Kenobiego i Vosa, jednak nad wszystkim góruje zabieg z części trzeciej, gdzie zwierzenia Quinlana przed Radą Jedi przeplatają się z fenomenalnym pojedynkiem Anakina z panną Ventress. Całość jest mroczna i bardzo klimatyczna.

Nie bez znaczenia są tu także rysunki Jan Duursemy, która po raz kolejny poradziła sobie co najmniej przyzwoicie. Bitwy kosmiczne wyglądają wspaniale, podobnie jak rancor i większość postaci. Zastrzeżenie można mieć w zasadzie tylko do Obi-Wana, gdyż ten, poza kilkoma ujęciami, sportretowany został nieco dziwacznie i nie może się pochwalić jakimś wielkim podobieństwem do filmowej wersji.

"Jak dla mnie – bomba", cytując Ceplusa z Asterix i Obelix: Misja Kleopatra. Ogólnie rzecz biorąc, Dreadnaughts of Rendili jest jednym z najlepszych komiksów serii Republic. Mnóstwo akcji oraz klimatu robią swoje i czynią z tej pozycji absolutny must read. Komiks psują nieco jedynie ostatnie strony. Żeby nie spoilerować powiem, że ten sam motyw używany w obrębie jednej serii bez końca w pewnym momencie przestaje być zarówno zabawny, jak i interesujący.
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę



Czytaj również

Republic #81-83. Hidden Enemy
...a i noc wkrótce zapaść musi
Republic #72-73. Trackdown
Preludium do preludium do...
Republic #63. Striking From the Shadows
Kamera… akcja!
- recenzja
Republic #42-45. Rite of Passage
Czas na Przejście
- recenzja
Jedi #4. Dooku
Klasa w drugim planie doszła do głosu
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.