» Film » Muzyka » Gwiezdne wojny – Epizod 5: Imperium kontratakuje – soundtrack

Gwiezdne wojny – Epizod 5: Imperium kontratakuje – soundtrack


wersja do druku
Autor:
Gwiezdne wojny – Epizod 5: Imperium kontratakuje – soundtrack
%DANE%
Lista utworów:

Disc 1

1. 20th Century Fox Fanfare (Alfred Newman)
2. Main Title/Ice Planet Hoth2
3. The Wampa`s Lair/ Vision of Obi-Wan1/ Snowspeeders Take Flight
4. The Imperial Probe1/ Aboard the Executor1
5. The Battle of Hoth: (Ion Cannon/Imperial Walkers/ Beneath the AT-AT/ Escape in the Millenium Falcon)
6. The Asteroid Field
7. Arrival on Dagobah2

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę
8. Luke's Nocturnal Visitor
9. Han Solo and the Princess
10. Jedi Master Revealed/Mynock Cave2
11. The Training of a Jedi Knight2/ The Magic Tree

Disc 1 Time: 62:41

Disc 2
1. Imperial March (Darth Vader's Theme)
2. Yoda's Theme
3. Attacking a Star Destroyer
4. Yoda and the Force
5. Imperial Starfleet Deployed1/City in the Clouds
6. Lando's Palace
7. Betrayal at Bespin1
8. Deal with the Dark Lord1
9. Carbon Freeze2/Darth Vader's Trap/Departure of Boba Fett
10. The Clash of Lightsabers
11. Rescue from Cloud City/Hyperspace
12. The Rebel Fleet/End Title

Disc 2 Time: 61:42

Razem: 124:23


1 niepublikowany materiał
2 zawiera niepublikowany materiał

The Empire Strikes Back, jak chyba wszyscy dobrze wiedzą, to druga (i najlepsza) część słynnej starej trylogii Star Wars. Muzykę do pierwszego filmu Lucasa, skomponował John Williams, który w połowie lat '70 bardziej utożsamiany był raczej z typowymi filmami katastroficznymi i lekkimi komediami (Towering Inferno, Poseidon Adventure, The Man Who Loved Cat Dancing, How to Steal a Million) niż wielkimi, pisanymi z ogromnym wagnerowskim rozmachem symfoniami. A New Hope, zupełnie niespodziewanie stał się wielkim globalnym sukcesem (film i soundtrack), i bezpośrednio przyczynił się do "rozkręcenia" kariery Williamsa na dobre.

Podczas gdy do Epizodu IV Williams napisał najlepszy i najbardziej znany temat w całej swojej karierze, to przy Epizodzie V (Imperium kontratakuje) John stworzył dzieło swojego życia, przez wielu (także przeze mnie) uznawane za najlepszy soundtrack, jaki został kiedykolwiek napisany do filmu akcji. Mając w zapasie magazyn tak wspaniałych i różnych tematów z poprzedniej części, Williams mógł spokojnie pójść na łatwiznę i wykorzystać istniejące aranżacje w połączeniu z kilkoma nowymi tematami. Jednak tak się na szczęście nie stało. Kompozytor zrobił coś zupełnie odwrotnego: stworzył istną kopalnię nowych, rewelacyjnych melodii, które wręcz idealnie pasują do nowych postaci i miejsc, bardzo precyzyjnie wykorzystując stare tematy i rozpisując to wszystko w zupełnie inny sposób.

Monumentalne wydanie specjalne, którego jakość po prostu rzuca na kolana (o tym na końcu) to ponad dwie godziny wspaniałej uczty dla każdego "soundtrackomana" (chyba, że ktoś chorobliwie nie toleruje Williamsa). Ogrom tego materiału nie pozwala mi na opisanie każdego utworu i sposobu wykorzystania "starych" tematów, postaram się jednak przedstawić najważniejsze atuty i highlighty tej kompozycji, z powodu, których jest ona tak doskonała.

Do sukcesu tej partytury głównie przyczyniły się nowe tematy, ze wspaniałym Marszem imperialnym (Dartha Vadera) na czele, (który w Stanach jest puszczany w przerwach, prawie każdych mistrzostw sportowych, od olimpiady do meczów baseballowych). Jeśli chodzi o marsz Vadera, to jest to pewnego rodzaju rozwinięcie tematu tej postaci znanego z poprzedniego filmu, z tym, że tamta wersja jest mniej skomplikowana oraz mniej mroczna (i to była jej główna wada), lecz jej rytm i linia melodyczna była z pewnością worem czy bazą pod stworzenie tej melodii. Ten nowy temat Williamsa jest bezpretensjonalnym przebojem tego albumu, swoistym kręgosłupem, który spaja wszystko w całość, nadając muzyce (i filmowi) specyficzny nastrój ciemnej strony mocy. Charakterystyczna melodia marszowa, grana na sekcji dętej, fantastycznie wspomagana przez smyczki i werble, natychmiast przywodzi nam na myśl postać złowrogiego Lorda Sith (jest to najlepszy i najbardziej sugestywny "zły marsz", jaki John kiedykolwiek skomponował, a ta oryginalna wersja, perfekcyjnie wykonana przez London Symphony, jest najlepsza ze wszystkich kiedykolwiek nagranych).

Następny nowy motyw, to theme Yody, kilkusetletniego mistrza Jedi, który w swej liryczności, a nawet można powiedzieć: romantyczności, wspaniale oddaje mądrość i zabawną naturę tej przeuroczej postaci. Wersja koncertowa zamieszczona na drugiej płycie, zaaranżowana niezwykle "zwiewnie" i spokojnie potrafi wzruszyć chyba każdego (ja osobiście przy każdym odsłuchaniu mam ciarki na plecach i łzy w oczach, świetna jest także zabawna wersja "szarpana" (Luke`s Nocturnal Visitor), oraz "fanfarowa" (Yoda and the Force).

Skoro już jesteśmy w romantycznych klimatach, to wspomnieć trzeba o rewelacyjnym, miłosnym temacie: Han/Leia, który w pewnym sensie zastępuje motyw Księżniczki z A New Hope (oczywiście nie znaczy to, że nie ma tu w ogóle tamtej melodii, jest ona wykorzystywana tylko raczej symbolicznie), jednak nie mamy tu niestety osobnej, koncertowej wersji tego tematu, więc musimy się dokładnie wsłuchiwać i wyłapywać go ze score'u; chyba najbardziej kompletną wersję usłyszymy w Han Solo and the Princess, oraz bardzo często w scenach finałowych (np. dramatyczne zamrożenie Hana w karbonicie). W Return of The Jedi, ostatnim filmie trylogii, temat ten jest też w pewnym stopniu zastąpiony przez inny: Luke and Leia (czyli: w pierwszym filmie mamy temat księżniczki, później księżniczki i przemytnika Solo, a w finale: księżniczki i jej brata), jednak muszę przyznać że ja osobiście największą sympatią darzę melodię pochodzącą z Imperium.... Ostatnim Main Theme jest temat Landa Calrissiana (Lando`s Palace): bardzo sympatyczna i pogodna melodia, fanfarowo grana na zmianę z sekcją dętą i smyczkową.

The Empire Strikes Back, oprócz tych czterech głównych tematów, oferuje całe mnóstwo podtematów, których doskonałość nie pozwala na to by o nich nie wspomnieć. Czyli mamy tu: Śnieżną Planetę Hoth, z bardzo ciekawym, "kulejącym" rytmem (Ice Planet Hoth), scena poszukiwania (i odnalezienia) zaginionych: Luke'a i Hana, czyli wspaniale szybki temat Snowspeederów, melodia Miasta w Chmurach, planety Dagobah (tam gdzie ukrywał się Yoda), temat Boby Feeta (wykorzystywany przez Johna także w nowej trylogii, a dokładnie w Attack of The Clones, tak samo zresztą jak temat Yody), wspaniały temat maszyn kroczących AT-AT (moje ulubione), fantastycznie nisko grany na fortepianie, melodia robota zwiadowczego, oraz kilkanaście innych.

Zupełnie inna sprawa to aranżacje tych tematów, jakie zastosował tu Williams. Empire... to film skondensowanej akcji, w którym praktycznie cały czas mamy do czynienia z pogonią (Imperium za Rebeliantami) lub ucieczką (Rebeliantów przed Imperium), oraz w kilku momentach doświadczamy kulminacji, które prowadzą do spektakularnych bitew czy pojedynków (Ucieczka z Hoth, czy Bespin). Williams stosuje w tych momentach, nieprawdopodobnie szybkie aranżacje action-score, z oszałamiającymi partiami smyczkowymi w tle, i całą gamą instrumentów na przedzie, które wprost porażają niesamowitą złożonością i melodyjnością.

Świetnym przykładem będzie tu 15 minutowa ilustracja bitwy o planetę Hoth (najlepszy, podzielony na 4 części fragment albumu). Zaczyna się dość niewinnie tematem Luke'a, lecz zaraz potem napięcie rośnie i już po wprowadzeniu Marsza imperialnego, mamy do czynienia z nieustającą akcją. Szybkie wprowadzenie smyczków, werbli i mamy już pełne napięcia oczekiwanie na maszyny AT-AT (zwiastuje to grający w tle fortepian). Po chwili akcja wręcz wybucha (Imperial Walkers), i wprowadzony jest wspaniały temat maszyn kroczących, grany na fortepianie (niskie akordy) przy udziale bogatej sekcji dętej. Później wręcz perfekcyjny i niesamowicie szybki fragment rozpisany głównie na trąbki, mimo niezwykłej złożoności w ogóle nie odnosi się wrażenia bałaganu. Williamas wspaniale prowadzi melodię w tym samym tempie, rozpisując ją na coraz to inne instrumenty i tematy. Następnie dochodzimy do ostatniej części tej niezapomnianej kompozycji (Escape in the Millenium Falcon) gdzie John wspaniale wykorzystuje sekcję smyczkową, która w szybkim, marszowym tempie, błyskotliwie gra akordy, rewelacyjnie podkreślając dramatyczność ucieczki głównych bohaterów (moim skromnym zdaniem, jest to najlepiej zaaranżowana scena bitwy w historii kina). Kontynuację tego stylu słyszymy w następnym klasyku (według niektórych, jest to najbardziej popularny utwór tej partytury): Asteroid Field, czyli scena ucieczki Sokoła Millenium przed myśliwcami TIE po przez pole asteroidów. Zaczyna się marszem Imperialnym, po którym wprowadzona jest znowu ta fantastyczna sekcja smyczkowa w tle, która na chwilę oddaje rolę "tempo twórcy" trąbkom, i tak na zmianę, w rytm znakomitego tematu.

Następnym highlightem jest wcześniej wspomniana przeze mnie miłosna scena, z ujmującym tematem Lei i Hana w roli głównej, oraz fantastyczny undertheme (Mynock Cave), czyli melodia mynocków - stworów mieszkających we wnętrzu ogromnego potwora, w gardle, którego ukrył swój statek Solo - marszowy, zwariowany temat rozpisany na dęciaki (z niskimi smyczkami w tle, oczywiście), świetnie ilustruje kolejną ucieczkę.

Dramatyczny finał zaczyna się od sceny zamrożenia Hana w carbonicie na oczach Lei a następnie szalonej pogoni bohaterów za ciałem Solo, zabranym przez łowcę nagród Bobę Feeta (Carbon Freeze/Darth Vader`s Trap/Departure of Boba Feet). Williams wspaniale eksploatuje tu temat miłosny Lei i Hana w ciekawej dramatycznej wersji z werblami, połączonej z tematem Vadera, później na scenę wkracza wspaniała wariacja nad melodią Yody, a na końcu "pośpieszna" aranżacja pogoni za Fetem w takt tematu miłosnego. Ostateczna walka Vadera ze Skywalkerem, na którą na pewno trzeba zwrócić uwagę, rozpoczyna się przy dźwiękach marszu imperialnego, zaraz potem wraz z tematem Lei i Hana towarzyszymy naszym bohaterom przy ucieczce na Sokoła Millenium. Przedostatni utwór to kontynuacja rozpoczętej wcześniej walki dwóch Jedi, zakończonej upadkiem Luke`a w otchłań reaktora, i jego ratunek przez przyjaciół - w tym niezwykle dynamicznym fragmencie ponownie (już po raz ostatni) słyszymy znany schemat akcji, z fenomenalną sekcją smyczkową, która błyskotliwie zmienia sposób akcentowania tonacji w momencie, gdy nasi bohaterowie uciekają Sokołem w nadprzestrzeń. Na końcu tradycyjna składanka tematów głównych z napisów końcowych (temat Luke'a, Yody, Marsz imperialny, temat Hana i Lei) poprzedzona wspaniałą wersją melodii miłosnej, a zakończona rewelacyjnymi (jak zawsze) tryumfalnymi fanfarami.

Premiera tego i pozostałych dwóch soundtracków trylogii odbyła się przy okazji wprowadzenia do kin odnowionych cyfrowo, kultowych filmów Star Wars w 1997r. Na początku nie było nawet planu wznawiania tej muzyki, ale dzięki Michaelowi Matessino (współpracownik miesięcznika FilmScoreMonthly, współodpowiedzialny również za wspaniałe wznowienia soundtracków kompletnie wcześniej niedostępnych pod znakiem FSM), który wpadł na pomysł wydania kompletnych ścieżek dźwiękowych z tych filmów, zawierających (prawie) całą muzykę, jaka została nagrana, ułożonych w odpowiedniej, chronologicznej kolejności, marzenie milionów, stało się rzeczywistością. Zostały mu udostępnione archiwa Foxa, w których z niezwykłym poświęceniem znalazł on zaginione i nigdy wcześniej nie publikowane fragmenty, które następnie zostały poddane szczegółowemu remasteringowi oraz zmixowaniu rozrzuconych kawałków utworów w odpowiedni sposób.

Efekt tej pracy jest fenomenalny. Jakość dźwięku (Imperium...) jest fantastyczna, a całość brzmi tak rewelacyjnie, że aż łza się w oku kręci (przy czym opisywana środkowa część trylogii brzmi najlepiej, z pozostałymi dwoma albumami (szczególnie z Return of the Jedi) nie jest już tak różowo - mam na myśli jakość nagrania oczywiście). Jak wspomina sam Matessino: "Jakość fragmentów takich jak Asteroid field czy Imperial Walkers była szczególnie imponująca, zwłaszcza wtedy gdy pogłośniliśmy dźwięk na maxa w tej wielkiej Sali mixerskiej w studiu. Wiedzieliśmy, że mamy do czynienia z prawdziwym klejnotem, ponieważ po chwili zaczęli się schodzić akustycy z sąsiednich sal, zastanawiając się, co to za wspaniale brzmiąca muzyka".

W rezultacie, opisywane przeze mnie wydanie, to dwie płyty zapełnione prawie 125 minutami najlepszego action-score`u wszechczasów, zapakowane w gustowne i eleganckie opakowanie kolekcjonerskie (we wspaniałych czarnych kolorach, z rewelacyjnym designem graficznym), z kilkudziesięciu stronicową wkładką (która ledwo mieści się w pudełku) zawierającą szczegóły dotyczące realizacji tej muzyki, zdjęcia z filmu oraz analizę soundtracku track by track, napisaną właśnie przez pana Matessino.

Ten niezapomniany i z pewnością najjaśniejszy punkt w karierze Williamsa, wydany w tak wspaniałej formie, jest absolutnym esencjonalnym zakupem dla każdego fana muzyki filmowej. Wspaniałe tematy, zaaranżowane w szaleńczym tempie, ze szczyptą lirycznych momentów, na zawsze odmieniły sposób ilustrowania filmów przygodowych. Ta idealna całość, nawet po ponad 20 latach, nadal stanowi niedościgniony wzór doskonałego action-score`u i sequela zarazem; na mojej liście soundtracków wszechczasów - bezdyskusyjne pierwsze miejsce. Po prostu nie wypada nie mieć tego albumu w swojej kolekcji.

Pod koniec września 2004, w związku ze światową premiera, długo wyczekiwanego wydania trylogii Star Wars na DVD (genialnego trzeba przyznać), w sklepach dostępna jest nowa edycja tego soundtracku. Wydawcą jest Sony Classical, który zapewniał o podwyższeniu jakości dźwięku, jednak różnica jest praktycznie niezauważalna. Ilość zawartej muzyki jest identyczna jak wcześniej, opracowanie graficzne jest dużo gorsze – okładki są dziecinne, a wewnętrzna wkładka rozkłada się w formie niewygodnego plakatu. Nie ma tam także żadnych linear notes. Wydanie to nie ma nic wspólnego z eleganckim i "królewskim" RCA/BMG. Jednyna zaleta nowego wydania, to cena - połowę niższa.

Artykuł zamieszczony dzięki uprzejmości serwisu Soundtracks.pl. Dziękujemy.



Czytaj również

Komentarze


~

Użytkownik niezarejestrowany
    do bani
Ocena:
-2
strona jest glupia nie ma wogule melodii
08-04-2007 12:03
SethBahl
   
Ocena:
0
Istnieje taka straszna rzecz jak prawa autorskie... :>
08-04-2007 12:11
~adrian

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
-1
gwiezdne wojny to najleprza gra wojenna ponieważ jest dużo statków kosmicznych i naziemnych i toczą się co 10min wojny kosmiczne i naziemne
20-07-2007 10:03
~adrian

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
-1
dla mnie lord vader to najleprzy wojownik władający mieczem świetlnym
20-07-2007 10:06
~Magda

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
-1
Gra gwiezdne wojny jest ekstra miałam ją ale mi się zepsuła i dostanę drugą !!!!!!!!!!
16-09-2007 16:08
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
-1
żal mi was
27-10-2008 18:24
~matełusz

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
świetne
13-02-2009 13:36
~niezadowolony

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
żałosne w ogóle soundtracków nie ma
25-11-2009 16:42
~Vader

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Kup sobie płytę to będziesz miał soundtracki.
25-11-2009 18:25

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.