» Literatura » Książki » Darth Bane 1. Droga zagłady – Drew Karpyshyn

Darth Bane 1. Droga zagłady – Drew Karpyshyn

Darth Bane 1. Droga zagłady – Drew Karpyshyn
Spokój to kłamstwo. Jest tylko pasja.


Darth Bane to postać bez dwóch zdań legendarna. Jeden z najpotężniejszych Mrocznych Lordów Sithów w historii i twórca słynnej Zasady Dwóch od chwili swojego pierwszego zaistnienia w uniwersum Star Wars – w maju 1999 roku, kiedy do sprzedaży weszła adaptacja książkowa Mrocznego widma – doczekał się jedynie dwóch "wizyt" w Expanded Universe: w krótkim opowiadaniu Bane of the Sith i komiksie Jedi vs. Sith. Jak na tak istotną personę było to zdecydowanie za mało i w związku z tym zapadła decyzja, że Darth Bane stanie się głównym bohaterem pierwszej powieści, której akcja rozgrywać się będzie milenium przed wydarzeniami z filmów. Zadanie wprowadzenia nas w ten dziewiczy dla książek Star Wars okres przypadło Drew Karpyshynowi, pisarzowi dotychczas znanemu przez fanów głównie ze swojej pracy przy świetnym scenariuszu do gry Knights of the Old Republic. Nie dziwi więc, że oczekiwania w stosunku do Dartha Bane'a: Drogi zagłady były wysokie. Czy zostały spełnione?

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Dzięki pasji osiągam siłę.


Warte podkreślenia jest to, że od początku do końca najważniejszą postacią powieści jest Darth Bane. To on zgarnia pełną pulę naszej uwagi i na nim koncentruje się cała opowieść. Mogłoby się wydawać, że to przecież oczywiste, skoro w tytule czarno na białym widnieje jego imię. Jednak, jak wskazują przykłady książek Darth Maul: Łowca z mroku i Mroczny Lord: Narodziny Dartha Vadera, do tej pory tytułowy bohater był co najwyżej jedną z pierwszoplanowych postaci, nigdy tą najistotniejszą. Droga zagłady wybija się z tej konwencji i trzeba przyznać, że wychodzi to książce zdecydowanie na plus. Dzięki temu zabiegowi poznajemy całą historię Dessela (tak bowiem brzmi prawdziwe imię Bane'a), począwszy od jego młodzieńczych lat w górniczej kolonii na Apatrosie i przyłączenia się do armii Sithów, poprzez żmudne i wycieńczające treningi na Korribanie, a skończywszy na odkryciu własnej ścieżki do poznania Ciemnej Strony i zostaniu ostatnim żyjącym Sithem w galaktyce.

Dzięki sile osiągam potęgę.


Koncentracja na jednej postaci, a w szczególności na postaci skrajnie negatywnej, to rzadkość w powieściach spod złocistego znaku Star Wars i spore ryzyko zarówno dla wydawcy, jak i autora – co jeśli temu powinie się noga i całość wyjdzie nijak? Cóż, Karpyshynowi z całą pewnością noga się nie powinęła. Darth Bane jest przedstawiony bez żadnego owijania w bawełnę: bezwzględny, skupiony wyłącznie na sobie, brutalny. Idzie do celu po trupach, nie oglądając się praktycznie na nic. Z początku czytelnik może mu nieco współczuć – ciężkie dzieciństwo, ojciec-pijak, brak kolegów i tak dalej, i tak dalej – lecz z każdym kolejnym krokiem pozytywne uczucia gasną. Autora z pewnością można pochwalić za to, że, koniec końców, jesteśmy w pewien sposób zafascynowani Banem, a nawet w paru momentach go podziwiamy; Mroczny Lord jest postacią skomplikowaną, wielowymiarową i trudną w odbiorze, gdyż Karpyshyn obrazuje Dartha Bane'a na chłodno, bez oceniania jego postępowania i bez zasypywania nas filozoficznymi traktatami. I bardzo dobrze, bo mało kto lubi papierowych szaraków.

Dzięki potędze osiągam zwycięstwo.


Poświęcenie większości stronic na ukazanie Bane'a odbywa się kosztem innych postaci, ale myślę, że nikt nie powinien mieć powodów do narzekań. Drugo- i trzecioplanowi bohaterowie to bowiem dość ciekawa zbieranina. Mamy tu paru rywalizujących ze sobą Lordów Sithów i ich pachołków: ześlizgującego się w objęcia szaleństwa lidera Bractwa Ciemności – Lorda Kaana, dowódcę Armii Światła Zakonu Jedi opętanego chęcią zniszczenia Sithów – generała Hotha, egocentrycznego i narcystycznie dbającego o wygląd Mistrza Jedi – Farfalla, a także piękną, lecz dążącą wyłącznie do osiągnięcia własnych korzyści upadłą Jedi – Githany. Interakcje pomiędzy tymi bohaterami są naprawdę wyśmienicie opisane, co sprawia, że mimo wszystko mamy pewien żal, że Karpyshyn nie dopisał do książki kilkunastu stron więcej. Skoro już przy opisach jesteśmy, to warto coś rzec o stylu i języku pisarza. Jest on stosunkowo prosty, surowy, pozbawiony udziwnień, zdań naładowanych niezwykłymi zwrotami i nieadekwatną do przedstawianej historii poetyką. Nie brak natomiast w książce ostrych, krwawych i chłodnych opisów walk i śmierci.

Dzięki zwycięstwu zrywam łańcuchy.


Droga zagłady nieustannie przypomina nam o tym, że Drew Karpyshyn stworzył fabułę Knights of the Old Republic. Revan, Malak, Gwiezdna Kuźnia, myśliwce Aurek, krążowniki Hammerhead... Co chwila można się natknąć na jakiś charakterystyczny element z gry. Więcej, część z nich odgrywa ważną rolę w życiu Bane'a, w szczególności Darth Revan, który – choć nie żyje już od trzech tysiącleci – jest niedościgłym wzorem głównego bohatera. Innym bardzo ciekawym zabiegiem jest wykorzystanie w powieści idei Sith'ari, czyli Sitha doskonałego. Niezwykle cieszy fakt, że autor postarał się, aby jego powieść nie wisiała w próżni Expanded Universe, lecz łączyła się z wieloma innymi pozycjami, niestety jednak i tutaj zaistniały pewne zgrzyty. W paru miejscach Droga zagłady mniej lub bardziej zaprzecza opowiadaniu Bane of the Sith lub komiksowi Jedi vs. Sith. Dla przykładu: o ile w książce Bane posługuje się mieczem świetlnym o zakrzywionej rękojeści, to o tyle w pozostałych pozycjach jego broń jest zawsze prosta. Tego typu rzeczy nieco przeszkadzają w czasie czytania, ponownie rodząc w głowie pytania w stylu: "dlaczego nikt nie zwraca uwagi na takie sprzeczności?"

Moc mnie wyzwoli.


Trochę szkoda, że w Drodze zagłady nieco po macoszemu potraktowano cały konflikt Sithów z Jedi i Republiką. Owszem, otrzymujemy od autora komplet danych niezbędnych do ogólnikowego zrozumienia tej wojny i zorientowania się jak ona przebiega, lecz ja sam czuję lekki niedosyt. Właściwie jakby się uprzeć, to za największy zarzut w stosunku do książki można by było uznać jej objętość. Gdyby powieść była dłuższa, Karpyshyn mógłby rozszerzyć i rozwinąć mnóstwo wątków, które przewijają się gdzieś w tle głównej opowieści.

Na pewno największym minusem polskiej wersji książki jest jej tłumaczenie. Aleksandra Jagiełowicz to doświadczona tłumaczka gwiezdnowojennych powieści, a tymczasem Droga zagłady w jej wydaniu to kompletna klęska. Tłumaczka raz pisze "mroczny lord", raz "Mroczny Lord", z kolei innym razem jest "ciemna strona", gdy tymczasem kartkę wcześniej widnieje "Ciemna Strona". Kłuje też w oczy "Kuźnia Gwiazd", którą wszyscy znamy pod bardziej sensowniejszą nazwą "Gwiezdna Kuźna". Takich "krzaczków" jest niestety znacznie, znacznie więcej.

Słabi muszą służyć silnym. Tak działa Ciemna Strona.


Odpowiadając na pytanie zadane na początku recenzji: tak, moim zdaniem nadzieje związane z tą książką zostały spełnione. Wiele osób pewnie się ze mną nie zgodzi, ale bądź co bądź miała to być utrzymana w mrocznym, ciężkim klimacie książka o Mrocznym Lordzie Sithów – czy właśnie tego nie otrzymaliśmy? Można się spierać, czy Dartha Bane'a nie jest tu za dużo w stosunku do innych elementów, czy to i owo nie powinno być bardziej rozwinięte... Ja uważam, że mamy do czynienia z pasjonującą i trzymającą w napięciu opowieścią, która bardzo dobrze się broni na tle wielu książek z cyklu Star Wars, choć trzeba uczciwie przyznać, że sporo jej brakuje do dzieł Matthew Stovera lub Karen Traviss. Droga zagłady niewątpliwie okazała się sukcesem. Dobitnie o tym świadczy fakt, że na półkach księgarń w Stanach Zjednoczonych pojawiła się druga część historii Dartha Bane'a, powieść zatytułowana Zasada Dwóch, a trzecia już została zapowiedziana. Jedno jest pewne: jeżeli ktoś chce się przekonać, czy słusznie podjęto się kontynuacji tej historii, zdecydowanie powinien sięgnąć po Drogę zagłady i ocenić ją samemu. Polecam to gorąco każdemu fanowi Star Wars.
9.0
Ocena recenzenta
7.15
Ocena użytkowników
Średnia z 10 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 5
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Darth Bane. Droga zagłady (Darth Bane. Path of Destruction)
Cykl: Darth Bane
Tom: 1
Autor: Drew Karpyshyn
Wydawca: Amber
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 21 sierpnia 2007
Liczba stron: 320
Oprawa: miękka
Format: 123 x 190 mm
Seria wydawnicza: Star Wars
Cena: 34,80 zł



Czytaj również

Wrota Baldura II: Tron Bhaala - Drew Karpyshyn
Dla miłośników Baldur's Gate II i nie tylko
- recenzja

Komentarze


Shonsu
   
Ocena:
0
Książka jest świetna i przyznam, że mimo wspomnianych bubli w tłumaczeniu czytało się świetnie. Ja stawiam "Drogę zagłady" bardzo wysoko w hierarchii powieści SW. Długo trzeba było czekać aż ktoś podejmie tematykę Sithów ale uważam, że opłacało się to. Z niecierpliwością czekam na kolejny tom z Banem w roli głównej!
23-03-2009 15:45

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.