Outpost 2
string(15) ""
» Blog » rzeczywistość postrzegana
10-04-2011 11:49

rzeczywistość postrzegana

Odsłony: 107

rzeczywistość postrzegana
Nie będę udawał, że mam jakieś predyspozycje do pisania. Nie umiem pisać recenzji, napisałem kiedyś jedną, w liceum i na tym się moja przygoda z nimi zakończyła. Więc każdy opis jakiejkolwiek książki, który się tu pojawi (bądź nie) będzie w stu procentach subiektywny i osobisty. Każdą książkę, film czy grę staram się odbierać we właściwy sposób. Nie będzie tu stwierdzeń typu "Film Inwazja:Bitwa o Los Angeles nie podobał mi się, bo był nierealistyczny" albo zdań: "Nie podobał mi się Transformers, bo był przegięty". Jak czytam takie opinie na innych portalach to krew mnie zalewa.
"Inwazja: Bitwa o Los Angeles" nierealistyczny? Naprawdę? Niemożliwe. Kto mógł przypuszczać, że inwazja obcych będzie nierealistyczna...
Umówmy się od razu na początku, żeby nie było nieporozumień: jak idę na film o wielkich robotach, to chcę zobaczyć wielkie roboty. A nie złożone, realistyczne postacie, o niesamowitej głębi emocjonalnej. Jak oglądam "Inwazję" to nie spodziewam się filmu, który wstrząśnie moim sposobem postrzegania drugiego człowieka...
Bawią mnie ludzie, którzy idąc do kina na kolejny hollywoodzki film typu "Predator" spodziewają się arcydzieła, które odmieni na zawsze sposób kręcenia filmów i kinematografię światową w ogóle.
Więc będzie subiektywnie. Czy się podobało, co się podobało, co się nie podobało, jakie emocje wywołało. Może się pokuszę o jakąś próbę interpretacji. Może.
Może czasem napiszę coś własnego. Może.
1
Notka polecana przez: Szarlih
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Alkioneus
   
Ocena:
+2
jak idę na film o wielkich robotach, to chcę zobaczyć wielkie roboty.

Masz całkowitą rację, z tym że idąc oglądając jakiś czas temu film o wielkich robotach, zobaczyłem mało wielkich robotów.

I jest różnica pomiędzy nierealistycznym a nielogicznym.

Piszesz, że bawią Cię ludzie, którzy spodziewają się arcydzieła po hollywoodzkim kinie spod znaku Predatora. Gdybym miał odbić piłeczkę w brzydki sposób, to napisałbym, że bawią mnie ludzie, którzy każdego gniota będą bronić sformułowaniem "to miało być arcydzieło".

Lubię flaki, lubię wielkie roboty, lubię inwazje obcych. Ale oglądając "Inwazję" spodziewam się dla odmiany ładnie zrobionych scen batalistycznych, wartkiej akcji, dużo obcych. Nie oczekuję nie wiadomo jakiej głębi. Po prostu przeraża mnie to, że jeśli w założeniach nie ma być głębi, to momentalnie lecę na taką mieliznę, że aż strach.
10-04-2011 14:46
ChevyDevil
   
Ocena:
0
"przeraża mnie to, że jeśli w założeniach nie ma być głębi, to momentalnie lecę na taką mieliznę, że aż strach"

Zgadzam się w 100% - i na pewno nie zamierzam bronić każdego gniota. Jeśli spodziewam się wielkich robotów, a wielkich robotów nie ma to na pewno nie będę tego bronił.
Przykład: "Niezniszczalni" - Obsada, Reżyser, scenarzysta, po prostu wszystko starało się mnie przekonać, że będą Wielkie Wybuchy, Wielkie Spluwy i Wielka Rozpierducha przez dwie bite godziny. I poszedłem. Dostałem nudny film akcji (oksymoron?;)), z jakimś niepotrzebnym pseudo-psychologicznym mamrotaniem smutnych dziadków i jedną porządną sekwencją Wielkiej Rozpierduchy. Porażka.

Co do Inwazji: Mój kolega podsumował to tak: "Tylko amerykanie mogą zrobić film, w którym najpierw przez połowę akcji uciekają skądś a potem przez drugą połowę tam wracają"
Ja na tym filmie bawiłem się świetnie. A dziury w scenariuszu i błędy logiczne przełknąłem, bo reszta mi to wynagrodziła. Czy mielizna całkowita? Moim subiektywnym zdaniem nie było aż tak źle.
10-04-2011 16:17
n jak
   
Ocena:
0
Słaby ten film - idą marines przez ulice LA świadomi tego, że na dachach siedzą wrogowie. Nagle, postanawiają iść środkiem jezdni, żeby wystawić się na ostrzał nieprzyjaciół...fail.
10-04-2011 18:14

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.