» Recenzje » Wszystkie » Graj fabułą

Graj fabułą


wersja do druku
Autor: Redakcja: Mateusz 'Zsu-Et-Am' Kominiarczuk

Graj fabułą
Przyznam, że byłem mocno nakręcony na Graj fabułą. Moim problemem jest masa pomysłów i luźnych scen, z których dość boleśnie idzie mi tworzenie całościowych przygód. Często utykam na etapie szkieletu przygody. Z jakichś powodów oczekiwałem, że w tej małej książeczce znajdę proste rozwiązanie. Nie dostałem go. To jednak nie przekreśla kolejnego portalowego almanachu, będącego solidną, choć nie rzucającą na kolana pozycją.

Głównym autorem książki jest Mateusz Zaród. Mój imiennik na 120 stronach jest intensywnie wspierany przez Ignacego Trzewiczka i Rafała Szymę. Pierwszy rozdział realizuje (wzorem Graj z głową) chwalebną strategię pisania rzeczy prostych i oczywistych. Dzięki temu, nawet jeśli seria Graj... nie zrewolucjonizuje warsztatu każdego MG, ma szansę stać się świetnym elementarzem początkujących prowadzących i sympatycznym usystematyzowaniem pewnych spraw dla pozostałych.

Pierwszy z pięciu rozdziałów to takie właśnie podstawy – autor wbija czytelnikowi do głowy, że przygoda jest dla graczy, a fabuła ma mieć miejsce dla ich postaci nie tylko na widowni. Postacie mają mieć motywację i nie można zakładać, że są jasnowidzami. Tylko tyle i aż tyle. Drugi rozdział nosi tytuł Błędy. Znowu plusik, bo potknięcia bardziej rzucają się w oczy, niż gdy MG "dogadza" grającym. Przeczytamy tu o powściągliwości w kwestiach realizmu i o tym, by nie zapomnieć się totalnie w kreowaniu swoich wypieszczonych potworów i BN-ów, którzy będą drażnić drużynę lub będą frustrująco "niezabijalni".

Wreszcie dochodzimy do rozdziału Piszemy przygodę. Kiedy przeglądam go jakiś tydzień po przeczytaniu, nie potrafię się przyczepić do niczego. Jest o tym, jak się zabrać za pisanie, jak powinna być zbudowana przygoda, skąd brać inspirację i co powinno się znaleźć w scenariuszu, a jednak po jego lekturze odczuwałem niedosyt. Zrzucę to na karb tego, że jest to kolejny solidny dział książki. Po nim przychodzi Twist and shout. W założeniu miał pokazywać techniki, które zwalą graczy z nóg, zaskoczą ich itd. Z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że nic w nim nie zrobiło na mnie wielkiego wrażenia ani nie urzekło – a to źle, bo właśnie coś takiego obiecywał wstęp do tej części. Ostatni rozdział poświęcono improwizacji – można o nim napisać tylko tyle, że jest krótki i nie porywa.

Mam jeszcze dwa zarzuty do tej książki. Pierwszym z nich jest typowa dla Trzewika autopromocja. Może niektórzy to lubią, ja jednak mam alergię na sformułowania w rodzaju: "Jak widać, technika jest super." Nie lubię tego – jeśli rzeczywiście jest super, sam to stwierdzę, a jeśli nie jest – wtedy wkurzę się na kawałek tekstu, w którym wciska mi się kit. Drugi to ponownie (po Graj twardo i Graj z głową) brak justowania, który w moich oczach jest zwykłym niechlujstwem.

Warto powiedzieć nieco więcej o wydaniu. Wybiórczy lakier na okładce robi milutkie wrażenie; książka jest ładna i nie chciała się rozpaść po jednym agresywnym czytaniu i kilkukrotnym przewertowaniu, więc nieźle rokuje (poprzednie tomy też dotychczas mi się nie rozpadły, więc powinno być dobrze). Cena – moim zdaniem znośna. Może nie nazbyt atrakcyjna, ale to nie beletrystyka na paperbacku, tylko niszowa książka dla garstki ludzi parających się mało popularnym hobby.

Powtórzę moją początkową opinię – w Graj fabułą solidne wypunktowano podstawy przygotowywania scenariuszy, błędy, których należy unikać, oraz wskazano serię trików, dzięki którym przygody mogą stać się lepsze. Niestety może pozostawić pewien niedosyt, bo doświadczonego MG ani razu nie chwyci za tyłek, ani nie spowoduje u niego opadu szczęki.
7.5
Ocena recenzenta
7.27
Ocena użytkowników
Średnia z 45 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Graj fabułą
Linia wydawnicza: Almanach Mistrza Gry
Autorzy: Mateusz Zaród, Ignacy Trzewiczek, Rafał Szyma
Wydawca polski: Portal
Data wydania polskiego: 2009
Miejsce wydania polskiego: Gliwice
Liczba stron: 128
Oprawa: miękka
Cena: 35 zł



Czytaj również

Graj fabułą
- recenzja
Avalon: Rycerze Króla Artura
Król versus Syn
- recenzja
Baniak Baniaka #14
Z lekką nutką konfuzji
Baniak Baniaka #12
Mistrzu, nie wykorzystuj graczy
Baniak Baniaka #11
Czy zabijać Bohaterów Graczy?
Świat Neuroshimy
Omówienie linii wydawniczej NS - część druga

Komentarze


Senthe
   
Ocena:
+6
Mam 16 lat, erpegowczyni o stażu dwuletnim, prowadzę 12-, 13-latkom, a gram ze studentami. Aha - jestem dziewczyną. (:
Jakiś czas temu kupiłam/zdobyłam sporo MiMów i Portali. Bo to klasyka. Wchłonęłam... i nic. Wtedy nie czytałam chociażby Polteru czy innych portali ogólnoerpegowych, co okazało się błędem; ostatecznie nauczyłam się dzięki niemu i swojemu MG więcej, niż dzięki MiMom, które niekoniecznie skupiały się na interesujących mnie problemach (czytaj: były przeznaczone dla napalonych nastolatków, z którymi się nie identyfikuję, albo do zupełnie innych systemów, albo po prostu mi nie pasowały).
Co do serii Graj...
Tak naprawdę nie jestem pewna, czy chciałabym zapłacić te 35*3 złotych za kolejną garść porad, które być może do niczego mi się nie przydadzą (?). Gdyby były tańsze, może. Ale co jest tam takiego bezcennego, czego nie znajdę w necie, ewentualnie nie wypracuję w praktyce? Wolę grać i dyskutować z graczami, i ćwiczyć, i kombinować, i starać się, i być lepsza we własnym stylu (dość, o dziwo, niespotykanym).
Nie znaczy to, że nie przeczytałabym tych książek, gdyby wpadły mi w łapki, ale ponieważ jestem osobą oszczędną, przeżyję bez nich (:

Młodzi chłopcy czytają książki, ale większość z nich niekoniecznie chce poznawać teorię czegoś, co mogą praktykować, stąd Grajkami zainteresuje się raczej niewielu.

A tak swoją drogą, styl Trzewika zaobserwowany w Portalach (ja, ja, ja) po prostu odstrasza od lektury.
21-06-2009 13:11
Andre
    Abstrahując od stylu, który można lubić bądź nie...
Ocena:
+11
Jeśli ktoś gra/prowadzi 10 lat i więcej, jeździ na konwenty i czytuje artykuły w sieci, to *raczej* nie ma szans go niczym zaskoczyć. Co najwyżej można powtórzyć jakąś znaną i sprawdzoną przez daną osobę sztuczkę.
99% książek/poradników/podręczników będzie prezentowała treści już takiej osobie znane, ewentualnie będzie podejście z którym się nie zgadza, albo sztuczki, które mu się nie przydadzą. Po prostu stawiacie wysoko poprzeczkę, genialne i nowe rozwiązania są naprawdę bardzo rzadkie.
21-06-2009 14:25
Icon
   
Ocena:
+1
Generalnie wszystkie poradniki z jakiejkolwiek dziedziny są kierowane albo do początkujących, albo do średniozaawansowanych. Mi naprzykład często chce się śmiać, jak czytam na okładkach książek informatycznych, że pozycja jest skierowana do zaawansowanych użytkowników i PROFESJONALISTÓW. A jednak, mimo wszystko uważam, że takie pozycje powinny być recenzowane przez fachowców z doświadczeniem - oni bez problemu stwierdzą, czy dana pozycja jest wartościowa, czy to jedynie stek bzdur. To fachowcy z poziomu swojej wiedzy, są w stanie określić, czy zaproponowane w danej pozycji rozwiązania są tymi najlepszymi.
21-06-2009 20:40
Scobin
   
Ocena:
0
Uzupełnię: moim zdaniem ocena fachowców jest ważna, to oni decydują, ale powinni się wesprzeć oceną "środowiskową".

Przykład: zasadniczą metodą sprawdzania funkcjonalności stron internetowych, jaką proponuje Steve Krug w swojej świetnej książce "Nie każ mi myśleć", jest...

...postawienie przed ekranem zwykłego użytkownika i śledzenie jego zachowań w kontakcie z wersją alfa projektowanej strony.

Ale też te zachowania są dopiero materiałem do refleksji dla fachowców pracujących nad stroną – nie chodzi o to, aby tracić głowę i zmieniać wszystko pod kątem danego "zwykłego użytkownika".

A ostateczną decyzję podejmują, no właśnie, profesjonaliści.
21-06-2009 21:44
Feniks
   
Ocena:
+1
Dlatego uważam, że recenzja MG od lat 10 jest lepsza niż recenzja MG od wczoraj bo ten drugi będzie się zachwycał swojego czasu był wysyp po Mimie na pozwalanie na wszystkie testy na zasadzie słynnej porady "wyrzuć 7 na k6 i możesz to zrobić" Część młodych MG podchwyciła i się podniecała, że fajne, starzy MG napisaliby po prostu "idiotyzm nie stosować" i byłby jasne czy coś jest przydatne czy nie.



21-06-2009 22:43
Scobin
   
Ocena:
0
@Feniks

Nie zmienia to tego, że warto poznać zdanie młodszych stażem, bo zapewne będą oni czytać "Graje" sami (bez oglądania się na to, co mają do powiedzenia bardziej doświadczeni MG).
21-06-2009 23:04
Savarian
   
Ocena:
0
Dla mnie Graj Fabułą jest najlepsze z całego cyklu ponieważ... jest tam mniej Trzewiczka. Nie chodzi mi o jego pomysły, ani nawet autoreklamę ale ogólną formę pisania (pozowaną na Wicka) Po prostu krew mnie zalewa jak czytam tekst, pseudo luzacki i "kumpelski" ale w grucie rzeczy strasznie sztuczny. Rozumiem luźną formę ale mnie odrzuca to co na stronach Graj... robi Trzewiczek. Wicka jakoś przełknąłem gdyż był pierwszy i uznałem "ok, to jego styl" Ignacy zaś naśladuje go nieudolnie i drażniąco.
Mateusz Zaród zaś, mimo, że widać podobieństwa w stylu pisania nie składa zdań w jakiś taki trudny do opisania, drażniący sposób. Kiedy poprzednie książki czytałem na zasadzie "przebrnij jakkolwiek przez tekst byle tylko wyłapać to co najcenniejsze" to Graj Fabułą czytałem z przyjemnością (kiedy już wreszcie zaczęły się rozdziały Matiego).
Cenię Trzewiczka za całokształt jego dorobku, za pomysły, które chętnie wykorzystuje i niezaprzeczalny wkład w rodzime RPGowanie. Jest naprawdę dobry. Gdyby jednak w cyklu Graj... przestał naśladować Wicka oraz odpuścił sobie autopromocję, byłby świetny...
22-06-2009 09:54
M.S.
   
Ocena:
0
Graj fabułą nie czytałem jeszcze, ale po powyższej recenzji na pewno po niego sięgnę, bo każda okazja do poprawienia swojego warsztatu jest dobra. I żałuję, że ta seria wychodzi dopiero teraz - kilka lat temu, kiedy zaczynałem mistrzować, chłonąłem wszelkie możliwe porady dla prowadzących. Niestety, nie było ich zbyt wiele.
23-06-2009 15:58
Savarian
   
Ocena:
+2
Trzeba było wertować stare MiMy i Portale ;) Duża część "starszych graczy" z nich uczyło się swoich pierwszych kroków w mistrzowaniu i giercowaniu.
23-06-2009 22:16
Ardavel
   
Ocena:
+2
Jako MG z dwuletnim stażem, muszę przyznać, że zakup Graj fabułą był zdecydowanie udanym. :) Lektura tej książki po części usystematyzowała moją, wyrywaną po kawałku z różnych źródeł, wiedzę, zaznajomiła mnie z technikami, których nie poznałem w swojej stosunkowo krótkiej erpegowej karierze i dała mi inspirację do pisania, której od dłuższego czasu poszukiwałem.
Podsumowując, nie żałuję wydanych pieniędzy i polecam, szczególnie wszystkim początkującym i średnio-zaawansowanym Mistrzom Gry :)
16-07-2009 22:56
~cebool

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2
Ja również mam 15 lat, ale przygodę z RPG zacząłem w 3 klasie podstawówki, gdy to zachwyciłem się D&D, które chętnie prowadzę po dziś dzień.
Dwa lata temu, gdy poszedłem do gimnazjum zacząłem znacznie poważniej interesować się też innymi systemami.
Pomimo, iż z eRPeGami stykam się od dobrych 5 lat (stykać się stykam, ale co ja z D&D ogarniałem w wieku 10, czy 11 lat to może lepiej nie wspominać...), polskie książki z serii „Graj...” (Wickowej niestety nie czytałem) robią na mnie więcej niż pozytywne wrażenie.
Co do samego „Graj fabułą” to jest to książka godna polecenia wszystkim (mój kumpel, który dopiero stawia swe pierwsze kroki w MG-kowaniu twierdzi, że książeczka wiele go nauczyła), ze szczególnym uwzględnieniem początkujących.
W porównaniu z „Graj z głową” jest dużo lepsza, a metody z niej sprawdzają się o wiele lepiej.
Większość porad wg. mnie średnio nadaje się do systemów typu WoD, ale do fantazy, czy post-apo, miodzik...
15-11-2009 23:27

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.