» Recenzje » Tłumaczenia » Zgroza w Dunwich: Gra paragrafowa

Zgroza w Dunwich: Gra paragrafowa


wersja do druku

Wsi spokojna, wsi szalona

Autor: Redakcja: Michał 'Exar' Kozarzewski

Zgroza w Dunwich: Gra paragrafowa
Choć na przestrzeni lat gier paragrafowych inspirowanych twórczością Samotnika z Providence ukazało się w naszym kraju całkiem sporo, to pozycje składające się na serię Choose Cthulhu stanowią pośród nich grupę szczególną.

Bowiem podczas gdy inne cthulhowe paragrafówki z utworów Lovecrafta czerpią inspirację, wykorzystując ich ogólny klimat i wplatając w fabułę pojedyncze elementy z opowiadań, jak bluźniercze bóstwa, plugawe kulty czy zakazane księgi, autorzy piszący dla wydawnictwa Celaeno Books adaptują konkretne teksty, przekładając ich fabułę na język gier paragrafowych, osadzają czytelnika w rolach ich bohaterów i pozwalają opowiadać na nowo znane już historie przez dokonywanie wyborów i kierowanie poczynaniami postaci w stopniu nieporównanie większym, niż miało to miejsce w literackich pierwowzorach.

Jak dotąd na łamach Poltergeista przybliżaliśmy naszym czytelnikom paragrafowe adaptacje Zewu Cthulhu, W Górach Szaleństwa, Widma nad Innsmouth i Bezimiennego miasta; kolejnym tomem z cyklu jest wydana w polskiej wersji przez Black Monk Games Zgroza w Dunwich, której premiera miała miejsce w czerwcu 2022 roku.

Można powiedzieć, że w pewnym sensie wracamy do początków serii, bowiem autorem gry jest Leandro Pinto, który odpowiadał też za pierwszą część cyklu. Jako że wcześniejszy tom jego autorstwa jak najbardziej przypadł mi do gustu, i po kolejny sięgnąłem z zainteresowaniem.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

W Zgrozie w Dunwich wcielamy się w Henry'ego Armitage'a, profesora Uniwersytetu Miskatonic, który wśród odludnych wzgórz Nowej Anglii bada megalityczne relikty pozostawione tam przez pierwotnych mieszkańców okolic. Jak nietrudno się domyślić, studia zaprowadzą go w okolice miasteczka Dunwich, gdzie chylące się ku upadkowi stare farmy skrywają tajemnice, jakich ludzkość nigdy nie powinna poznać.

Fabuła gry w ogólnym zarysie nie będzie zaskoczeniem dla nikogo, kto miał okazję zapoznać się z treścią oryginalnego opowiadania Lovecrafta – znajdziemy w nim wszystkich bohaterów, których mogliśmy zapamiętać z klasycznej historii, ale także nowe postacie, miejsca i wątki. Pod tym względem trzeba Zgrozę... ocenić bardzo dobrze – nie dostajemy nachalnych i wymuszonych nawiązań do innych lovecraftowskich opowiadań, obok Bezimiennego miasta to zdecydowanie najbardziej spójna z paragrafowych historii opublikowanych w serii Choose Cthulhu.

Nie sposób nie dostrzec, że odbiorcy znający tekst Lovecrafta będą mieli ułatwione zadanie, wiedząc, gdzie lepiej się nie zapuszczać w okolicach Dunwich i komu pod żadnym pozorem nie należy ufać, ale autor gry w kilku miejscach umiejętnie myli tropy, podsuwając nieoczywiste wybory i rozwiązania – czasem bardziej opłaca się ostrożność, a innym razem z kolei przekonamy się, że wbrew staremu porzekadłu ciekawość to pierwszy stopień do wiedzy, która może okazać się niezbędna, jeśli chcemy rozwikłać tajemnicę rodziny Whateleyów.

Piąta część serii Wybierz Cthulhu nie jest także wolna od błędów, na szczęście to drobne potknięcia, które nie wpływają na komfort lektury i nie obniżają oceny tomu jako całości – mniej uważni lub bardziej wyrozumiali czytelnicy mogą je przeoczyć albo przejść nad nimi do porządku dziennego. Pewnym rozczarowaniem był dla mnie także język, jakim pisana jest Zgroza w Dunwich – po kwiecistych, poetyckich frazach, którymi zachwycałem się przy paragrafowym Zewie Cthulhu, ich brak przyjąłem z pewnym zawodem, z jeszcze większym – powtarzanie tych samych porównań w zdecydowanie zbyt wielu paragrafach.

Złego słowa nie mogę za to powiedzieć o oprawie graficznej tomiku – ilustracje, czy to przedstawiające postacie napotykane przez naszego bohatera, odwiedzane przez niego miejsca, czy nawet drobne elementy mające w założeniu po prostu zajmować puste miejsce, nie tylko dobrze ilustrują poszczególne fragmenty tekstu, ale także podtrzymują nastrój, w jakim utrzymana jest cała historia. Dodatkowym plusem jest dla mnie dobre przemieszanie poszczególnych paragrafów – w ostatnich tomach cyklu przeszkadzało mi, że niejednokrotnie obszerne fragmenty historii stanowiły kolejne paragrafy ułożone jeden po drugim, niczym rozdziały w zwyczajnej książce – tu na szczęście nie mamy podobnej sytuacji.

Niezależnie od tego, czy ktoś miał już do czynienia z wcześniej wydanymi tomami z serii Choose Cthulhu, czy jest to jego pierwszy kontakt z tą linią wydawniczą, Zgroza w Dunwich stanowi ciekawą pozycję, wartą polecenia zarówno fanom paragrafówek, jak i twórczości Samotnika z Providence.

Zgroza w Dunwich okiem erpegowcaOpowiadanie Lovecrafta, na którym została oparta recenzowana gra, pod pewnymi względami najbardziej ze wszystkich jego utworów przywodzi strukturą na myśl scenariusz przygody do gry fabularnej – bohaterowie dowiadują się o niebezpieczeństwie, badają gromadzone poszlaki i tropy, a w finale pokonują zagrożenie dzięki zgromadzonej wcześniej wiedzy i zasobom.

Paragrafowa wersja Zgrozy w Dunwich w ogólnym zarysie wykorzystuje identyczny model (choć, inaczej niż w opowiadaniu, sukces bohaterów nie jest gwarantowany), jednak wyraźnie widać, że to, co sprawdza się w literaturze lub grze paragrafowej, niekoniecznie zadziała na erpegowej sesji. Bohaterowie w paragrafowej adaptacji opowiadania dysponują wprawdzie nieporównanie większym polem manewru, niż ich literaccy odpowiednicy, których poczynania kontrolowane były przez autora kompletnie, ale i tak jest ono niczym w porównaniu ze swobodą działania, jaką cieszą się erpegowe postacie. Trudno nie zauważyć, że mocno ograniczona liczba opcji, jakie gra daje czytelnikowi, przy próbie przełożenia jej fabuły na erpegowy scenariusz musiałaby albo stawiać na model rozgrywki, w którym gracze świadomie podążają za domyślnym tokiem fabuły (co w Zewie Cthulhu nie jest niczym niezwykłym), albo wymagać od prowadzącego niemałej elastyczności w reagowaniu na decyzje graczy i poczynania postaci.

Jak zawsze przy erpegowych adaptacjach, gracze znający literacki (lub – w tym przypadku – także paragrafowy) pierwowzór scenariusza, mogą mieć poczucie przewagi nad prowadzącym i pozostałymi graczami, ale choćby już same rozbieżności pomiędzy oryginalnym opowiadaniem Lovecrafta a recenzowaną grą pokazują, jak twórczo można podejść do przekładu znanego utworu na język innego medium; także Strażnicy mogą potraktować opowiadanie jako kanwę, na której oprą zmodyfikowaną historię. Ułatwione zadanie mają przy tym prowadzący dysponujący dostępem do starszych edycji Zewu Cthulhu wydanych w naszym kraju nakładem firm Mag i Galmadrin – zawierają one bowiem mechaniczne rozpiski członków rodziny Whateleyów, użytkownicy najnowszej, siódmej edycji systemu są w tej kwestii zdani na siebie, choć mogą też posiłkować się opisem Dzieci Yog-Sothotha zamieszczonym w pierwszym tomie systemowego bestiariusza, Malleus Monstrorum.

 

Dziękujemy wydawnictwu Black Monk Games za udostępnienie gry do recenzji.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
7.5
Ocena recenzenta
7.5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
Tytuł: Zgroza w Dunwich: Gra Paragrafowa
Linia wydawnicza: Choose Cthulhu
Autor: Leandro Pinto
Tłumaczenie: Małgorzata kafel
Okładka: twarda
Ilustracja na okładce: Monika Rajkowska-Fuczkiewicz
Ilustracje: Eliezer Mayor, Adrian Lucas Hernandez, Martyna Starczewska
Wydawca oryginału: Celaeno Books
Data wydania oryginału: 2018
Miejsce wydania oryginału: Hiszpania
Wydawca polski: Black Monk Games
Data wydania polskiego: 2022
Miejsce wydania polskiego: Poznań
Liczba stron: 168
Oprawa: twarda
Format: B5
ISBN-13: 9788364198861
Numer katalogowy: BMG011
Cena: 34,90 PLN



Czytaj również

Bezimienne Miasto: Gra Paragrafowa
Pustynia obłędu
- recenzja
Widmo nad Innsmouth: Gra Paragrafowa
Powrót nad Diabelską Rafę
- recenzja
W Górach Szaleństwa: Gra Paragrafowa
Bez szczęśliwych zakończeń
- recenzja
Zew Cthulhu: Gra Paragrafowa
Szaleństwo wyboru
- recenzja
Zew Cthulhu: Samotnie przeciwko mrozowi
Sam w północnej Kanadzie
- recenzja
Zew Cthulhu: Malleus Monstrorum, tom II
Bóstwa z Mitologii Cthulhu
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.