» Recenzje » Tłumaczenia » Zew Cthulhu: Szaleniec w budynku

Zew Cthulhu: Szaleniec w budynku


wersja do druku

Uwięzieni w obłędzie

Redakcja: Tomasz 'Radnon' Cybulski, Michał 'von Trupka' Gola

Zew Cthulhu: Szaleniec w budynku
Przy niezaprzeczalnej popularności siódmej edycji Zewu Cthulhu nie sposób nie dostrzec równocześnie, jak często scenariusze przygód do tego systemu, czy to oficjalne, czy fanowskie, powtarzają utarte schematy, niejednokrotnie przekraczając cienką granicę oddzielającą konwencjonalność od ogranej sztampy.

Jednym ze sposobów na ustrzeżenie się nudnej i przewidywalnej powtarzalności może być przeniesienie rozgrywki w realia odmienne od standardu Nowej Anglii w latach 20. ubiegłego wieku. Można osadzić prowadzone przygody w diametralnie odmiennym okresie historycznym – od prehistorii po odległą przyszłość, można przenieść je do innych krajów niż Stany Zjednoczone. Wydatną pomocą mogą być przy tym rozmaite scenariusze tworzone przez fanów systemu z całego świata. To, co dla Strażników tworzących historie utrzymane w realiach znanych im z codziennego życia może być mocniejszym zakotwiczeniem fabuły wśród elementów bliskich także ich graczom i tym mocniej podkreślających niesamowitość Mitycznych motywów, dla Mistrzów Gry z innych zakątków globu będzie fascynującym powiewem egzotyki.

Dlatego bardzo dobrą informacją dla wszystkich polskich użytkowników gry wydawnictwa Chaosium jest przekład przez osoby z grupy Rzucaj Nie Gadaj scenariuszy tworzonych przez Strażników z krajów Dalekiego Wschodu. Na łamach Poltergeista przybliżaliśmy już Pierwszy oddech w Sinam koreańskiej autorki Kui Yoon; kolejny, na który warto zwrócić uwagę, to Szaleniec w budynku chińskiego twórcy występującego pod pseudonimem Mex.

Przygoda rozgrywa się współcześnie, osadzona jest w starej kamienicy w Kantonie. Badacze to domyślnie mieszkańcy jej ostatniego piętra – czy są zaledwie sąsiadami i znają się tylko pobieżnie, czy mieszkają razem i łączą ich bardziej zażyłe więzi, pozostaje już niedopowiedziane, podobnie otwarta jest kwestia profesji i statusu postaci. To już na starcie pozytywnie nastawiło mnie do przygody, gracze dostają tu bowiem olbrzymie pole manewru, jeśli chodzi o tworzenie swoich postaci, łatwo też uzasadnić obecność Badacza nie mieszkającego w budynku wizytą u znajomego. Równocześnie jednak może to utrudniać włączenie Szaleńca... do już prowadzonej kampanii, choć nic nie stoi na przeszkodzie, by potraktować ten scenariusz jako początek większej historii, w czym pomocne mogą okazać się niektóre jego elementy.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Fabuła przygody otwiera się dość spokojnie – zapada zmierzch, dom powoli pogrąża się w ciszy, a jego mieszkańcy układają się do snu. Równocześnie jednak w powietrzu wisi jakaś dziwna atmosfera, na korytarzu słychać tajemnicze odgłosy, a w całym domu nagle wysiada prąd. Punkt wyjścia, mimo że niepokojący, nie zwiastuje jednak nadchodzących wydarzeń, a postacie rychło wpadną w nakręcającą się spiralę szaleństwa i makabry.

Nie zdradzając zbyt wiele z fabuły, pozwolę sobie skupić się tylko na niektórych jej elementach, które w stopniu większym niż inne decydują o finalnej ocenie tego scenariusza i mogą też wpływać na jego przebieg.

Pierwszą kwestią jest rzecz dla mnie fundamentalna, czyli zapewnienie postaciom motywacji do działania. Ta w scenariuszu jest mocno pretekstowa, a autor po prostu zakłada, że bohaterowie zechcą wyjaśnić niecodzienne zdarzenia zachodzące w budynku i postarać się przywrócić zasilanie. O ile to drugie jeszcze da się przyjąć na wiarę, to w miarę jak Poczytalność Badaczy będzie spadać, a oni sami – stykać się z coraz to kolejnymi przejawami makabry i okrucieństwa, coraz mniej wiarygodne będzie ich brnięcie w fabułę przygody. Na dobrą sprawę trudno nie zadawać sobie pytania, czemu po pierwszych niesamowitych wydarzeniach po prostu nie zabarykadują się w swoich mieszkaniach w oczekiwaniu na nadejście pomocy.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Ciekawie za to uzasadniono niemożność opuszczenia przez nich budynku – nawiązanie do znanego hiszpańskiego horroru będzie dla graczy aż nadto czytelne, zresztą stanowił on już inspirację także dla autorów jednego ze scenariuszy wchodzących w skład warhammerowej antologii Przygody w Ubersreiku. To nie jedyny pozytywny element – bardzo dobrze przyjąłem oparcie przygody na jednym z rzadziej wykorzystywanych Mitycznych bóstw (a właściwie Wielkich Przedwiecznych), nawet jeśli – patrząc na jego mechaniczną rozpiskę – nijak nie mógłby on zmieścić się na klatce schodowej kamienicy; zresztą autor wyraźnie zaznacza, że gracze nie powinni dążyć do konfrontacji swoich Badaczy z niewypowiedzianą grozą. Doceniam też możliwość stosunkowo łatwej kontynuacji scenariusza i jego tło – nawet jeżeli gracze w tym momencie nie będą mieli do niego dostępu, to przy ewentualnej rozbudowie i połączeniu tej historii z innymi przygodami łatwo będzie stopniowo ujawniać je Badaczom. Zresztą jest ono na tyle luźno zarysowane, że indywidualni Strażnicy będą mogli bez trudu dopasować je do swoich potrzeb i preferencji.

Równocześnie nie mogę nie dostrzec kilku mankamentów recenzowanej pozycji, które nieuchronnie muszą wpływać na jej ocenę. Jak nietrudno się domyślić, w przygodzie osadzonej w takiej lokacji niezwykle istotną, wręcz kluczową rolę muszą odgrywać mieszkańcy feralnej kamienicy, należałoby więc oczekiwać, że wszyscy oni zostaną należycie opisani, zwiększając wiarygodność wydarzeń przedstawianych w trakcie sesji. Tymczasem autor momentami traktuje ich z zaskakującym wręcz lekceważeniem. Dowiemy się na przykład, że jeden z lokatorów mieszka z nastoletnią córką – o ile jednak poznamy jego miano, o tyle miano dziewczynki nie pojawia się w scenariuszu ani razu, choć będzie ona postacią niezwykle istotną dla przebiegu fabuły. Inny lokator pozostaje z kolei zupełnie anonimowy – nie tylko nie poznamy jego imienia, ale też nie dowiemy się, pod którym numerem mieszka ani w ogóle kim jest. To jednak na szczęście łatwo skorygować, czyniąc go po prostu gościem któregoś z mieszkańców kamienicy, a w tej sytuacji trudno oczekiwać, by postacie znały jego tożsamość.

Do minusów trzeba, niestety, zaliczyć także przekład i redakcję polskiego wydania przygody. Nazbyt często znajdziemy potknięcia językowe – od błędów interpunkcyjnych czy stylistycznych po wręcz kardynalne kiksy ("wyłupiaste oczy" i "wyłupione oczy" to jednak ździebko co innego) – momentami aż trudno uwierzyć, że plik przeszedł jakąkolwiek korektę. Mam nadzieję, że z czasem błędy zostaną poprawione, a na DriveThruRPG znajdzie się zaktualizowana wersja pliku.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Dobrze wypada za to ocenić oprawę graficzną – ilustracji nie ma może zbyt wiele (zresztą w pozycji liczącej niespełna dziesięć stron trudno byłoby na to liczyć), ale poza jednym wyjątkiem bardzo dobrze wpisują się one w historię o – na swój sposób – nawiedzonym domu. Warto zaznaczyć też, że w krótkiej przygodzie, przeznaczonej do rozegrania w trakcie jednej sesji, znalazło się kilka handoutów – to element, który w scenariuszach do Zewu Cthulhu zawsze witam z radością.

Mimo osadzenia w realiach egzotycznych z perspektywy polskiego odbiorcy nie będzie też trudno przenieść akcji przygody w inne realia geograficzne, a nawet historyczne – choć to drugie mogłoby poważnie nadwyrężyć jej wiarygodność (na przykład w latach 20. ubiegłego wieku brak prądu nie byłby tak dotkliwy jak współcześnie).

Nie tylko te kwestie sprawiają, że Szaleńca w budynku mogę polecić wszystkim osobom szukający niezbyt rozbudowanego scenariusza do najnowszej edycji Zewu Cthulhu.

 

Dziękujemy grupie Rzucaj Nie Gadaj za udostępnienie przygody do recenzji.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
6.5
Ocena recenzenta
6.5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
Tytuł: Zew Cthulhu: Szaleniec w budynku
Linia wydawnicza: Zew Cthulhu
Autor: Mex
Tłumaczenie: Lan
Ilustracje: Gordon Johnson, rawpixel.com, Clker-Free-Vector-Images, OpenClipart-Vectors, Mohamed Hassan, 3844328
Miejsce wydania oryginału: Chiny
Wydawca polski: Rzucaj Nie Gadaj
Data wydania polskiego: 25 listopada 2023
Liczba stron: 9
Format: pdf
Cena: 2 USD



Czytaj również

Zew Cthulhu: Pierwszy oddech w Sinam
Strach ma skośne oczy
- recenzja
Erpegowe polecajki 2023
Podręczniki pod choinkę
Zgrozy: Wernisaż
Zabójcza sztuka
- recenzja
Zgrozy: Pasterz Ciem
Czy wyruszysz z nim w podróż?
- recenzja
Zgrozy: Świat Necronomiconu
Na bluźnierczą lekturę pomysłów kilka
- recenzja
Zgrozy: Powidoki Przyszłości
Zabawy z czasem
- recenzja

Komentarze


Pecet4545
   
Ocena:
+1
No i na tego jednostrzala się zapewne pokuszę ;) dzięki za ręcke Adam - nawet nie wiedziałem że coś takiego jest.
11-02-2024 08:00
Radnon
   
Ocena:
+2

Rzadko mam okazję grać/prowadzić Zew, ale ten scenariusz chętnie bym na swoim stole zobaczył - wydaje się solidnym materiałem na jednostrzał (no i wspomniany hiszpański horror darzę sporą sympatią)..

11-02-2024 10:08
AdamWaskiewicz
   
Ocena:
+2

Polecam zerknięcie na inne orientalne przygody tłumaczone przez RNG - na razie oprócz Szaleńca w budynku zrecenzowałem tylko Pierwszy oddech w Sinam, ale w nadchodzących miesiącach możecie spodziewać się kolejnych recenzji.

11-02-2024 10:21
Kratistos
   
Ocena:
+1

Ja jestem ciekawy porównania tego scenariusza z lokalnym odpowiednikiem - Połykaczem (Quentin z 2007). 

Wiele razy zastanawiałem się nad wskazanym tu problemem przy projektowaniu scenariuszy - a co jeśli postacie zaczną zwiewać przy pierwszej oznace niebezpieczenstwa. Kiedyś w sumie byłem przekonany że gracze powinni unikać tego w ramach metagry czy konwencji. Obecnie przychylam się do tego aby koniecznie stanowiło to jakaś ciekawą i spójną "ścieżkę fabularną". 

Ogólnie postaram się w niego zagrać i wrócę tu z jakimiś przemyśleniami.

21-02-2024 21:38

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.