» Recenzje » Tłumaczenia » Zew Cthulhu: Ściany

Zew Cthulhu: Ściany


wersja do druku

Szczury w murach

Redakcja: Tomasz 'Radnon' Cybulski

Zew Cthulhu: Ściany
Fanowska twórczość użytkowników siódmej edycji Zewu Cthulhu jest naprawdę imponująca – niedawno wydawnictwo Chaosium ogłosiło, że w ramach programu Miskatonic Repository w serwisie DriveThruRPG wydano już ponad 15 tysięcy nieoficjalnych dodatków do tego systemu – darmowych i płatnych, scenariuszy przygód, suplementów settingowych, mechanicznych i nie tylko.

Oczywiście przeważają wśród nich pozycje anglojęzyczne, ale nie brakuje też tworzonych w innych językach – na łamach serwisu Poltergeist przybliżaliśmy już liczne dodatki z serii Zgrozy, koordynowanej przez Marka 'Planetourista' Golonkę jak i kilka spośród coraz szerszej gamy dzieł dalekowschodnich twórców, które dzięki osobom z grupy Rzucaj Nie Gadaj od pewnego czasu dostępne są w polskim przekładzie. Jednym z nich był Pierwszy oddech w Sinam koreańskiej autorki Kui Yoon, przenoszący Badaczy na niewielką wyspę u wybrzeży półwyspu. Dziś przyjrzymy się innej przygodzie zainspirowanej wpisami tej autorki, zatytułowanej Ściany. Autorem tekstu jest wprawdzie Polak, Marek Kozłowski, ale biorąc pod uwagę źródło, z którego zaczerpnął pomysły na scenariusz jak i miejsce, gdzie rozgrywa się akcja, spokojnie można zaliczyć tę pozycję do kategorii orientalnych produkcji.

Akcja przygody osadzona jest w Seulu, w jednej z wielkich mieszkalnych dzielnic, gdzie łatwo o anonimowość pośród niezliczonych ludzkich mas. Domyślnie jeden z Badaczy to mieszkaniec blokowiska, który – zaniepokojony zniknięciem tajemniczego sąsiada – wynajmuje agencję detektywistyczną (czyli pozostałe postacie) by wyjaśnić, co właściwie stało się z zaginionym. Choć sprawa została już zgłoszona na policję, to postępowanie umorzono po zaledwie kilku dniach – nie doszukano się znamion przestępstwa, a rodzinie zaginionego najwyraźniej nie zależy szczególnie na jego odszukaniu – ten ewidentnie był odludkiem i prawdopodobnie nawet nie utrzymywał z nią kontaktu.

Zawiązanie akcji wypada pochwalić – jest proste i wiarygodne, oferuje graczom pewne pole manewru przy tworzeniu postaci, jak również daje się dostosować do różnej liczebności grupy Badaczy. Według opisu scenariusz przeznaczony jest dla 2-4 graczy i Strażnika, a choć część bohaterów powinna pasować do archetypu prywatnego detektywa, to agencja, dla której pracują, może zatrudniać także członków innych profesji, a zawód ich zleceniodawcy może być już praktycznie dowolny. Jako że ten ostatni Badacz jest fabularnie kluczową postacią, bardzo dobrym pomysłem jest powierzenie jego roli najbardziej wycofanemu z graczy – nie tylko współgra to z charakterem samego bohatera, ale gwarantuje także, że nie zdominuje on rozgrywki.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Ciekawie skonstruowana jest struktura samej przygody – przeznaczona do rozegrania w trakcie krótkiej, około dwugodzinnej sesji, obejmuje wydarzenia z czterech dni, w trakcie których Badacze będą sprawdzać kilka tropów i doświadczać coraz dziwniejszych snów, które ostatecznie powinny ich doprowadzić do wyjaśnienia zagadki tajemniczego zniknięcia. Nie tyle jednak dostajemy ścisły przebieg zachodzących wydarzeń, co raczej konkretne sceny, które powinny zostać rozegrane w ciągu kolejnych dni. Jeżeli przyjąć proponowane dwie godziny jako faktyczny czas trwania sesji, to obawiam się, że poza nimi nie da się rozegrać zbyt wiele, ale oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by rozbudować przygodę o kolejne – naturalne wydaje się choćby skontaktowanie z policjantami prowadzącymi sprawę zaginięcia, przesłuchanie sąsiadów czy dotarcie do rodziny tajemniczego sąsiada; wszystko to jednak Strażnik musiałby opracować już we własnym zakresie.

Niezależnie od tego, czy poprowadzić Ściany traktując zawartą w nich treść jako kompletny scenariusz, czy tylko punkt wyjścia do rozbudowania w przygodę bardziej dopasowaną do indywidualnych gustów i preferencji konkretnej grupy, to sam pomysł fabuły oceniam bardzo pozytywnie. Na pewno mogłoby sprawić trudność wplecenie go w jakąś większą kampanię, ale jako jednostrzał powinien sprawdzić się znakomicie.

Dobrze oceniam też fakt, że mimo osadzenia w konkretnie określonych realiach, akcję Ścian bez jakiejkolwiek modyfikacji (poza, rzecz jasna, zmianą nazwisk bohaterów), da się przenieść do praktycznie dowolnego dużego miasta, również domyślną współczesność łatwo można zastąpić innym okresem historycznym, choćby standardowymi dla Zewu Cthulhu latami 20. XX wieku.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Tak samo bezproblemowe może być zaadaptowanie scenariusza do innej gry fabularnej utrzymanej w konwencji mniej lub bardziej współczesnego horroru – nie znajdziemy tu żadnych stricte mechanicznych elementów ani jednoznacznych odwołań do lovecraftowskiej mitologii. To, zależnie od podejścia konkretnych grup, może być już odbierane jako wada lub wręcz przeciwnie – oczywisty pozytyw.

Na pewno na plus trzeba za to policzyć zamykający przygodę bogaty zestaw pomocy dla graczy. Handouty w scenariuszach do Zewu Cthulhu zwykłem traktować jako coś wręcz obowiązkowego i zestaw, jaki serwuje nam autorka bardzo mi się podoba – dostajemy w nim sporo informacji w tym fałszywe tropy i elementy nie związane bezpośrednio z wydarzeniami zachodzącymi w fabule scenariusza, stanowiące równocześnie pewne tło, do którego mogą nawiązywać wątki badane przez postacie w trakcie śledztwa.

Mieszane uczucia budzi we mnie za to oprawa graficzna dodatku – okładka jest zwyczajnie brzydka i w pierwszej chwili trudno nawet zorientować się, co właściwie przedstawia zdobiąca ją grafika, dalej jest co najwyżej skromnie – poza niewielką ilustracją na stronie tytułowej dostajemy tylko miniaturki na marginesach. Po fanowskiej, amatorskiej pozycji trudno jednak oczekiwać oszałamiających grafik, nie dla nich zresztą ewentualni odbiorcy sięgają po podobne publikacje.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Oceniając Ściany warto porównać je z innymi azjatyckimi produkcjami wydanymi po polsku przez RNG, jakie recenzowaliśmy już na łamach Poltergeista. Mimo że osadzenie akcji w wieżowcu w wielkim mieście może budzić skojarzenia z Szaleńcem w budynku, to jednak sposób prowadzenia narracji i jedynie luźne osadzenie tak mechaniczne jak i fabularne w siódmej edycji Zewu Cthulhu sprawiają, że bardziej przypominają mi Pierwszy oddech w Sinam. Ostateczna ocena w znacznej mierze będzie kwestią indywidualnych preferencji – dla mnie brak bardziej jednoznacznych odwołań do elementów charakterystycznych dla konkretnego systemu jest zauważalnym mankamentem, co musi znaleźć swoje odzwierciedlenie w finalnej nocie.

Niezależnie od tego, sięgnięcie po Ściany na pewno mogę polecić osobom szukającym oryginalnego, niestandardowego jednostrzału do Zewu Cthulhu – lub innego erpega w konwencji współczesnego horroru.

 

Dziękujemy grupie Rzucaj Nie Gadaj za udostępnienie podręcznika do recenzji.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
6.5
Ocena recenzenta
6.5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
Tytuł: Zew Cthulhu: Ściany
Linia wydawnicza: Zew Cthulhu
Autorzy: Marek Kozłowski, Kui Yoon
Tłumaczenie: Sio Cat
Ilustracje: Pexels, Gordon Johnson, OpenClipart-Vectors
Data wydania oryginału: 10 grudnia 2023
Wydawca polski: Rzucaj Nie Gadaj
Liczba stron: 9
Format: pdf
Cena: 1,00 USD



Czytaj również

Zew Cthulhu: Szaleniec w budynku
Uwięzieni w obłędzie
- recenzja
Zew Cthulhu: Pierwszy oddech w Sinam
Strach ma skośne oczy
- recenzja
Erpegowe polecajki 2023
Podręczniki pod choinkę
Zgrozy: Wernisaż
Zabójcza sztuka
- recenzja
Zgrozy: Pasterz Ciem
Czy wyruszysz z nim w podróż?
- recenzja
Zgrozy: Świat Necronomiconu
Na bluźnierczą lekturę pomysłów kilka
- recenzja

Komentarze


Pecet4545
   
Ocena:
0

Jak na szort 9stronnicowy temat opisany :) Łatwo podjąć decyzję czy kupić czy nie. Dzięki :)

18-03-2024 21:57

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.