» Recenzje » Tłumaczenia » Zew Cthulhu: Samotnie przeciwko mrozowi

Zew Cthulhu: Samotnie przeciwko mrozowi


wersja do druku

Sam w północnej Kanadzie

Autor: Redakcja: AdamWaskiewicz

Zew Cthulhu: Samotnie przeciwko mrozowi
Samotnie przeciwko mrozowi to kolejna z paragrafowych gier fabularnych poruszających tematykę Mitów Cthulhu wydana w języku polskim przez Black Monk Games. Czy warto samemu stanąć przeciw mrozowi?

Wersja PDF podręcznika Samotnie przeciwko mrozowi liczy 114 strony, z czego sama rozgrywka, zmieszczona w 654 paragrafach, zajmie ich ponad 90. Pozostałe strony to instrukcja, historia wydania reedycji i zmian które w niej nastąpiły (pierwsza wersja opublikowana została w 1985 roku!) oraz karty postaci. Podręcznik wczytuje się szybko, nieliczne ilustracje są porządne i odpowiadają treści paragrafów. System odnośników kilkukrotnie nie zadziałał poprawnie – miejmy nadzieję, że wydawca wkrótce poprawi ten błąd. Wersja papierowa podręcznika została wydana w twardej oprawie.

Zanim przystąpimy do właściwej rozgrywki musimy przygotować swoją postać – poza wyborem płci, musimy rozdysponować kilkaset punktów pomiędzy umiejętności. I tutaj pojawia się pierwsza niejasność, mianowicie jedna z umiejętności jest już na bardzo wysokim poziomie i nie wiadomo, czy to rozszerzenie jest “gratis” czy jednak musimy odjąć punkty z puli. Druga rzecz, której nie wyjaśniono, to czy można grać wcześniej stworzoną postacią, na przykład powstałą w czasie gry w innych pozycjach serii. Po kilku rozgrywkach odpowiedź jest jasna – tak, można, nie ma to żadnego wpływu na rozgrywkę, poza fabularnym. 

Warto też mieć pod ręką wydrukowane czy przygotowane w postaci cyfrowej karty członków ekspedycji, bo nie zawsze musimy wykonywać testy główną bohaterką i polegać możemy na jej kompanach. W papierowym zestawie recenzenckim znalazła się czterostronicowa "broszura" w której są już gotowe karty postaci.

Podręcznik pozwala na wybór płci postaci, w którą będziemy się wcielać.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Instrukcja rozgrywki zamieszczona w podręczniku powinna wystarczyć do rozpoczęcia zabawy, jednak dobrze jest sobie przypomnieć sobie zasady Zewu Cthulhu, czy to z bezpłatnego Startera czy z podręcznika podstawowego – w grze pojawią się niuanse w postaci testów trudnych, czy wykorzystanie Szczęścia.

Rozgrywka dzieje się w północnej Kanadzie, gdzie grupa badaczy w gęstej tajdze odkrywa różne mroczne tajemnice. Po kilku rozgrywkach jasnym będzie, że gra jest wielowątkowa i może się zdarzyć, że zakończymy rozgrywkę nawet nie przeczytawszy słowa “mróz”. Warto nadmienić, że w przeciwieństwie do Widma nad Arkham czy bezpłatnego Alone Against the Flames nie otrzymujemy tutaj jasno postawionego zadania, a naszą misją jest zbadanie terenu. Czy wszystkie wątki znajdą wspólny mianownik – odpowiedź na te pytanie zostawiam graczom.

Jeśli chodzi o regrywalność to jest ona bardzo wysoka – nie tylko ze względu na wiele pojawiających się wątków, ale i dlatego, że zmuszeni będziemy do ponownego startu, po prostu dlatego, że nasze postacie często giną. O ile czasem śmierć ta będzie konsekwencją spotkania sił nieczystych, to zdarzyć się może, że umrzemy po prostu w wyniku złych rzutów. Mój rekord to zakończenie zabawy w czasie dwóch minut; jednak większość rozgrywek trwała około 15–20, choć mam wrażenie, że przy dobrych rzutach (i pamiętaniu o wykorzystaniu Szczęścia!) można spokojnie dobić do pół godziny albo i więcej. 

Co ciekawe, gra ma potencjał dla fanów optymalizacji postaci (powergamerów). Po kilku podejściach jasne stanie się, które umiejętności będą bardziej przydatne niż inne – jest to pole do manewru do przygotowania Badaczki / Badacza pod tę grę.

Wszyscy załóżmy rękawiczki, czyli podsumowanie

Gra jest zupełnie innego typu niż niedawno recenzowane Widmo nad Arkham, jest mocno “taktyczna” a nasze decyzje i rzuty (których w Widmie… nie było) mają swoje konsekwencje tu i teraz. Jeśli lubicie takie podejście do zabawy, a wysoka śmiertelność nie jest dla Was przeszkodą, odpowiedź na postawione na początku pytanie nie będzie trudna: tak, warto samemu stanąć przeciw mrozowi.

 

Dziękujemy wydawnictwu Black Monk Games za udostępnienie podręcznika do recenzji.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
8.5
Ocena recenzenta
8.5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
Tytuł: Zew Cthulhu: Samotnie przeciwko mrozowi
Linia wydawnicza: Zew Cthulhu
Autorzy: Glenn Rahman, Gavin Inglis
Tłumaczenie: Anna Maria Mazur, Jakub Radzimiński
Okładka: twarda
Ilustracja na okładce: Veronica Anrathi
Ilustracje: Martyna Starczewska
Wydawca oryginału: Chaosium
Data wydania oryginału: 1 stycznia 1985
Miejsce wydania oryginału: USA
Wydawca polski: Black Monk Games
Data wydania polskiego: 12 czerwca 2021
Miejsce wydania polskiego: Poznań
Liczba stron: 112
Oprawa: twarda
Format: A4
ISBN-13: 9788364198731
Numer katalogowy: ZEW154
Cena: 99,90 PLN



Czytaj również

Widmo nad Arkham
Ponad 1000 paragrafów w Arkham
- recenzja
Zew Cthulhu: Podręcznik Badacza
Podręcznik Badacza, czyli podręcznik gracza
- recenzja
Zew Cthulhu: Wrota Ciemności
5 autorów 5 przygód do 7 edycji Zewu Cthulhu
- recenzja
Zew Cthulhu: Zasobnik Strażnika
Akcesoria Strażnika Tajemnic
- recenzja
Zew Cthulhu 7 edycja
Cthulhu znowu przemówił po polsku
- recenzja
Bezimienne Miasto: Gra Paragrafowa
Pustynia obłędu
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Aesthevizzt
   
Ocena:
0
Ile srednio trwa rozgrywka zakonczona powodzeniem?
16-02-2022 17:54
Exar
   
Ocena:
+1
Ja przeszedłem z powodzeniem tylko jedną partię i zajęło mi to jakieś 25 minut. Ale tak: jeśli celem jest przeżycie, pewnie możesz się wycofywać przy pierwszym dziwnym/tragicznym zdarzeniu - wtedy pewnie w 10' przejedziesz. Jeśli celem jest eksploracja, pewnie przy dobrych rzutach można by dobić do nawet godziny, ale mi się nigdy nie udało rozwiązać wszystkich wątków za jednym razem (i mam jeszcze parę (dziesiąt) niezbadanych wątków).
16-02-2022 18:04
Aesthevizzt
   
Ocena:
0
Brzmi ciekawie - z jednej strony regrywalnosc plus niezbyt długi czas na przejście scenariusza.
16-02-2022 18:07
Exar
   
Ocena:
0
Też tak myślę. Kiedyś grałem w Wojownika Autostrady, doszedłem do chyba drugiego tomu (a grałem grubo ponad godzinę, jeśli dobrze pamiętam) i nagle dwa złe rzuty i koniec. Nie chciało mi się zaczynać od nowa. Do tego tam były takie bezsensowne wybory typu "omijam jezioro z północy" albo "omijam jezioro z południa" bez żadnego kontekstu czy wskazówek, co jest lepsze fabularnie. Tutaj takich wyborów jest niewiele - raczej są w stylu: "idę w las" albo "płynę dalej" , co otwiera nowe wątki w zależności od wyboru (w wojowniku pewnie też, ale tam celem nie była eksploracja tylko dojechanie w dany punkt, aż sobie może zagram raz jeszcze mimo "złych" doświadczeń:) ).
16-02-2022 18:21
Aesthevizzt
   
Ocena:
0

O "Wojowniku" albo innej paragrafówce  pamiętam, że kiedyś pisałeś, że wybory z Twojego punktu logiczne (uciekam na rowerze, a nie z buta) w zamyśle autorów okazywały się tymi złymi (spadam z rowerka i postać dopadają siepacze).

Właśnie - wysoka śmiertelność w "Samotnie..." wynikająca ze słabych rzutów nie była frustrująca? Pamiętam, że jak grałem w Giermka Rycerza Śmierci, to po kilku zgonach wynikających z niskiego lvl od razu stworzyłem postać na 2. (lub nawet 3.) poziomie.

16-02-2022 18:28
Exar
   
Ocena:
+1
O tym rowerze, to była inna gra, polskiego autora...

Samotnie nie było frustrujące - może dlatego, że umierało się szybko a nie po dwóch godzinach zabawy. Co więcej, jasno na początku napisali, że można się spodziewać wysokiej śmiertelności, która jest spuścizną po pierwszej edycji.
16-02-2022 18:46

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.