» Recenzje » Tłumaczenia » Zew Cthulhu: Pierwszy oddech w Sinam

Zew Cthulhu: Pierwszy oddech w Sinam


wersja do druku

Strach ma skośne oczy

Redakcja: Tomasz 'Radnon' Cybulski, Michał 'Exar' Kozarzewski

Zew Cthulhu: Pierwszy oddech w Sinam
Popularność siódmej edycji Zewu Cthulhu i otwartość jej wydawcy na fanowskie materiały zaowocowały projektem Miskatonic Repository, skutkując fantastycznym wprost bogactwem rozmaitych nieoficjalnych dodatków – przygód, opcjonalnych zasad i nie tylko.

Naturalnie najwięcej ich tworzonych jest w języku angielskim. Ale fani systemu piszą także materiały dla odbiorców w krajach innych niż anglojęzyczne. Czytelnikom Poltergeista nie trzeba przybliżać serii Zgrozy, od lat rozwijanej nieustannie pod egidą Marka 'Planetourista' Golonki. Liczny fandom Zewu Cthulhu i wręcz kultowy status, jakim gra cieszy się w Korei i Japonii (gdzie pod względem popularności wyprzedza wszelkie pozostałe systemy) musiały przynieść materiały tworzone przez Strażników z krajów Dalekiego Wschodu.

Od niedawna niektóre z nich dostępne są do nabycia także w polskiej wersji językowej dzięki przekładowi, jakiego dokonali członkowie grupy Rzucaj Nie Gadaj. To – na razie – sześć krótkich przygód, z których część dość daleko odchodzi od standardu, jaki możemy kojarzyć z oficjalnych scenariuszy sygnowanych logo Chaosium.

Pierwszą z tych pozycji, z jaką się zapoznałem, jest Pierwszy oddech w Sinam autorstwa Koreanki Kui Yoon. Scenariusz osadzony jest w latach 90. ubiegłego wieku w tytułowej wiosce znajdującej się na wschodnich peryferiach wyspy Czedżu leżącej na południowy zachód od wybrzeży półwyspu. Rybacką wieś leżącą w cieniu wulkanu dotknęła niedawno niespodziewana tragedia – kilka dni temu zaginęła mała dziewczynka i wszyscy mieszkańcy w jakiś sposób angażują się w jej poszukiwania, choć z każdym mijającym dniem szanse na odnalezienie dziecka są coraz mniejsze.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Przygoda przeznaczona jest dla czwórki Badaczy – nie dostajemy jednak ich szczegółowych kart postaci, tylko ogólne opisy fabularne. Starszy mężczyzna praktykujący szamanizm, ambitna dziennikarka badająca zaginięcie, naukowiec zainteresowany paranormalnymi zjawiskami i miejscowy rybak to ciekawa grupa, i choć w innych warunkach współdziałanie jej członków mogłoby być trudne do uzasadnienia, to znajomości zawarte w dramatycznych okolicznościach mogą wiązać wyjątkowo mocno.

Scenariusz skonstruowany jest bardzo luźno – nie dostajemy opisów konkretnych scen, a jedynie poszczególnych rozdziałów, które łącznie powinny złożyć się na około dwugodzinną sesję (choć przy graniu online każdy z nich może stanowić odrębne spotkanie). W opisie każdego rozdziału znajdziemy krótkie tło, kluczowe wydarzenia, jakie powinny mieć miejsce w jego trakcie (choć ich kolejność i dokładny przebieg mogą już zależeć od poczynań postaci), informacje o pojawiających się w nim ważnych i pobocznych Bohaterach Niezależnych.

Poza zamieszczonymi w kluczowych momentach informacjami o testach Poczytalności i jej ewentualnej utracie, w całym scenariuszu nie znajdziemy żadnych wtrętów mechanicznych, co ułatwia adaptację na potrzeby innych systemów, co będzie tym łatwiejsze, że nie ma w nim wielu elementów stricte Mitycznych czy charakterystycznych dla Zewu Cthulhu – jak choćby księgi z zakazaną wiedzą. Mimo że akcja przygody osadzona jest w ściśle określonym miejscu i czasie, nie nastręczałoby trudności przeniesienie jej do innej lokalizacji i okresu – odizolowana wyspa u wybrzeża Nowej Anglii w latach 20. XX wieku mogłaby sprawdzić się znakomicie, gdyby ktoś chciał umiejscowić scenariusz w bardziej tradycyjnych realiach. Może być to ułatwieniem dla odbiorców, którym sprawia trudność przyswojenie orientalnych nazwisk – a biorąc pod uwagę, jak liczna obsada BN-ów pojawia się jako postacie drugoplanowe i statyści, łatwo można je pomylić. To już jednak kwestia poboczna, do indywidualnej oceny.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Nim przejdę do podsumowania i oceny, kilka słów warto poświęcić jakości wykonania dodatku. Plik PDF nominalnie liczy 8 stron, ale sama treść scenariusza zajmuje zaledwie połowę tej objętości – po jednej stronie mamy poświęcone na okładkę i stronę tytułową, jedną zajmuje sugerowana dyskografia mogąca stanowić tło sesji i reklamy tłumaczeń innych przygód do Zewu Cthulhu, a jedna jest kompletnie pusta. Tego ostatniego nie sposób uzasadnić, i aż chciałoby się, by to miejsce zostało w jakikolwiek sposób wykorzystane – choćby na plan wioski i jej okolic. Nie dostajemy żadnych handoutów, co samo w sobie nie jest wadą, ale w przypadku przygody do tego konkretnego systemu stanowi jednak pewne rozczarowanie. Dobrze oceniam za to czytelność tekstu – nieliczne literówki (jak choćby konsekwentne pisanie Poczytalności małą literą) w żadnym razie nie wpływają na komfort lektury, sam plik wczytuje się płynnie nawet na starszym sprzęcie, a przy jego niewielkiej objętości brak zakładek nie stanowi problemu. Oprawa graficzna jest skromna, ale w fanowskim materiale trudno oczekiwać pod tym względem szczególnych fajerwerków.

Tym, co najmocniej przeszkadzało mi w Pierwszym oddechu w Sinam i co w największym stopniu wpływa na moją ocenę tej przygody, jest słabe, praktyczne zerowe umocowanie jej w systemowych realiach. Na dobrą sprawę nie znajdziemy tu żadnego bezpośredniego nawiązania do twórczości Lovecrafta, a jedynie koreańskiej mitologii, próżno też szukać tu innych charakterystycznych elementów cthulhowego sztafażu. Oczywiście można łatwo dopowiedzieć sobie, że legendarny morski potwór to tak naprawdę Cthulhu, Dagon albo inne Mityczne bóstwo, ale nie zmienia to faktu, że w połączeniu z praktycznym brakiem odwołań do systemowych zasad (poza wspomnianymi nielicznymi testami Poczytalności) przygoda sprawia wrażenie, jakby tylko nominalnie była przeznaczona do tego konkretnego systemu. Równocześnie mam świadomość, że to nie obiektywna wada, a kwestia indywidualnego gustu i osobistych preferencji. Dlatego osoby, które nie oczekują od prowadzonych gotowców mechanicznego wsparcia i którym nie przeszkadza luźne osadzenie przygody w konkretnych settingowych realiach, mogą podnieść wystawioną przeze mnie ocenę o oczko lub dwa.

Niezależnie od tego, jak ocenić tę przygodę, na pewno warto docenić przełożenie jej na język polski i udostępnienie Strażnikom kolejnych fanowskich materiałów do Zewu Cthulhu, a fakt, że pochodzą one z zupełnie innego kręgu kulturowego niż te, z którymi zazwyczaj mamy do czynienia, tylko dodaje im atrakcyjności.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

 

Dziękujemy grupie Rzucaj Nie Gadaj za udostępnienie przygody do recenzji.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
6.0
Ocena recenzenta
6
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
Tytuł: Zew Cthulhu: Pierwszy oddech w Sinam
Linia wydawnicza: Zew Cthulhu,
Autor: Kui Yoon
Tłumaczenie: Sio Cat
Ilustracja na okładce: KBCH
Wydawca oryginału: Chaosium
Miejsce wydania oryginału: USA
Wydawca polski: Rzucaj Nie Gadaj
Data wydania polskiego: 25 września 2023
Liczba stron: 8
Format: pdf
Cena: 1,00 USD



Czytaj również

Zew Cthulhu: Szaleniec w budynku
Uwięzieni w obłędzie
- recenzja
Erpegowe polecajki 2023
Podręczniki pod choinkę
Zgrozy: Wernisaż
Zabójcza sztuka
- recenzja
Zgrozy: Pasterz Ciem
Czy wyruszysz z nim w podróż?
- recenzja
Zgrozy: Świat Necronomiconu
Na bluźnierczą lekturę pomysłów kilka
- recenzja
Zgrozy: Powidoki Przyszłości
Zabawy z czasem
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.