» Teksty » Relacje z imprez » Z kamerą wśród kadry

Z kamerą wśród kadry


wersja do druku
Autor:
Materiał promocyjny 15 lat minęło jak jeden dzień… No właśnie. To już 15 lat odkąd nieduża grupka miłośników fantastyki wyruszyła w Góry Stołowe pod skrzydłami Biura Turystyki Orion. Wówczas było ich kilkunastu. Wtedy mieli przed sobą jedynie dwa tygodnie. Teraz uczestników jest kilkudziesięciu… i to na każdym z 5 turnusów! A jak w tym wszystkim prezentuje się kadra, czyli Mistrzowie Gry, odpowiedzialni za snucie niezapomnianych historii oraz prowadzenie dziesiątek barwnych bohaterów? "Tyle lat, to pewnie już wszyscy dawno się pozmieniali i nikt nie pamięta początków" – usłyszałam kiedyś w trakcie rozmowy na konwencie. Oczywiście, zawsze przychodzi moment, kiedy trzeba ustąpić miejsca młodszym. Jednak mieszanka świeżej krwi i kadrowych weteranów stanowi przepis niezmienny i sprawdzony od lat. Jak potoczyły się losy twórców obozów BT Orion oraz jakie zmiany szykują nowi Mistrzowie Gry? Zapraszam do lektury!
Zaczęło się niepozornie… Był 1999 rok, kiedy po raz pierwszy powstał pomysł zorganizowania obozów RPG. Raczkujący projekt szybko przemienił się w magiczny świat wyobraźni, zrzeszający coraz więcej miłośników gier fabularnych. Już 2001 roku w kadrze znalazł się dobrze znany wówczas w polskim Fandomie Michał 'Puszkin' Marszalik, późniejszy pomysłodawca Pucharu Mistrza Mistrzów. Nie trzeba było długo czekać, aby szeregi obozowych Mistrzów Gry chcieli powiększać jeżdżący od lat obozowicze. I to właśnie okazało się strzałem w przysłowiową dziesiątkę. Rok 2004 zasiliła świeża krew z głowami kipiącymi od pomysłów. Błażej 'Błaż' Grygiel oraz Tomek 'Tommy' Jantos, awansując na kadrowiczów, tchnęli nowego ducha w obozy i zmienili dotychczasowy image. Do dzisiaj są wspominani jako legendy oraz współtwórcy wizerunku i stałego programu obozów.
Co dwie głowy... Rozwijającej się w szybkim tempie liczbie turnusów trzeba było zapewnić również odpowiednią kadrę. Nowi Mistrzowie Gry pojawili się zaskakująco szybko, w dość licznym składzie.. i częściowo pozostali z nami do dzisiaj. Licealni kumple Aleksander 'Alex' Daukszewicz i Paweł 'Skała' Jurgiel, dobrze znani w środowisku konwentowym, rozpoczęli nowy etap w historii obozów. Szybko dołączyli do nich Robert 'Bothari' Wołkiewicz oraz battlowiec (!!) Zbyszek 'Zed' Zych. Kadrowe roszady zostały wznowione niecałe dwa lata później, kiedy do ekipy dołączyli Bartek Fabiszewski i Wojtek Rzadek. Nazwiska brzmią znajomo? … to Lans Macabre. Otóż to. Znana w polskim środowisku fantastów grupa kreatywna Lans Macabre swój początek wzięła właśnie na obozach. Pomysł padł podczas jednego z obozów BT Orion – wspomina Aleks Daukszewicz. Wszyscy jeździliśmy na konwenty i robiliśmy tam prelekcje, postanowiliśmy jakoś to „sformalizować” – dodaje Paweł 'Skała' Jurgiel. Chociaż obecny skład stanowi nieco okrojoną wersję pierwotnego założenia, nie zmusiło to reszty do zaniechania działania. Niektórych byłych członków grupy nadal można spotkać na większych imprezach dotyczących fantastyki. Był z nami jeszcze Maciej 'Gorki' Wojciechowski (były obozowy Mistrz Gry), który jakiś czas temu postanowił ruszyć swoją drogą […] Mało osób wie, że LM ma jeszcze jednego, honorowego członka – Maćka Talagę [także były kadrowicz]. Liczne obowiązki nie pozwalają mu na czynne uczestniczenie w naszych projektach, ale jest jednym z założycieli grupy – zaznacza Aleks Daukszewicz.
Warto również wspomnieć, że skład grupy w dalszym ciągu tworzą byli i obecni członkowie kadry BT Orion, a działalność chłopaków z roku na rok rozwija się coraz prężniej. Niedawno mieliśmy okazję poznać ich najnowszy projekt – grę planszową Future INC – czyli osadzoną w świecie cyberpunka rozgrywkę o najwyższe stawki. Plany nie kończą się jednak na Future INC, a planszówki to nie jedyny obszar, który zawojować chcą "Lansiaki". Pomimo ciągłego monitorowania postępów Future INC na Kickstarterze, udało im się również stworzyć projekt nowatorskiego systemu RPG, o tajemniczej nazwie "Yesterday/Today". Powiem tyle: klimat i świat mają w sobie coś z Incepcji, coś z “Czasów Swawolnej Pat” Philipa K. Dicka, coś z “Mrocznej Wieży” Stephena Kinga i z “12 małp”. Zapowiada się gra dla wymagających - gra o ostatnich ludziach, pięknej apokalipsie i nostalgii. Czas się skończył – wyjaśnia Bartek Fabiszewski. I pomyśleć, że wszystko zaczęło się w kadrówce w Zieleńcu… Z ciekawości zapytałam Roberta Wołkiewicza, czy w tym całym natłoku pracy znajdują jeszcze czas na pogranie w RPGa tak po prostu, dla przyjemności. Jakież zdziwienie na mojej twarzy wywołała jego pozytywna, pełna przekonania odpowiedź: Ja prowadzę stale i na moich sesjach przewijają się Skała i Bart. Królują Nowy Świat Mroku, druga edycja Warhammera i mój autorski system Triada. Bardzo często pomagamy też sobie w przygotowaniu sesji. Jak widać, chcieć to naprawdę móc, a porządny trening przed sezonem obozowym działa naprawdę motywująco.
Nie tylko sesjami obóz żyje Oprócz tego niezwykle istotnego punktu programu, jakim są sesje RPG, obozowicze mają również możliwość spędzenia czasu na tzw. Battlowni, pośród licznych armii do WFB lub WH40. Za ten figurkowy bastion odpowiedzialni są Krzysiek 'Szafa' Szafrański, Czarek Lasocki i Michał Madrak. Ci ostatni rozpoczęli obozową przygodę prawie 10 lat temu, jeszcze jako uczestnicy, pod czujnym okiem ówczesnego battlowego mistrza Maćka Talagi. Trzeba przyznać, że od tamtego czasu wiele się zmieniło. Obecnie jest przede wszystkim dużo lepsza infrastruktura niż kiedyś. Mamy porządne tereny i stoły do gry, jest kilka armii, którymi można pograć. Kiedyś graliśmy na zestawionych ze sobą stołach, pola bitew były rozgraniczane taśmą malarską – wspomina Czarek. Teraz to oni pokazują młodym generałom, jak kierować armią oraz czuwają nad przebiegiem bitewnych kampanii. W ciągu długich kilku lat w kadrze, Michał stał się także pełnoprawnym Mistrzem Gry. Obecnie jest jedyną osobą, która sprawuje obie te funkcje. Nie mam problemu z przestawianiem się z funkcji na funkcję. Bardzo często problemem jest u mnie brak prowadzenia sesji, kiedy jestem odpowiedzialny tylko za battlownię. Po prostu tęsknię za tymi grupami bohaterów, których mogę obdarzyć jakimiś ciekawymi zagwostkami nad którymi myślałem cały poprzedni rok – przyznaje. Niekwestionowanym magikiem w sprawach figurkowych, karcianych oraz planszówkowych pozostaje niezmiennie od kilku dobrych lat Krzysiek 'Szafa' Szafrański. Organizator mistrzostw Europy i Polski w WFB oraz licznych turniejów karcianych. Uśmiechając się w duchu sam przyznaje, że wszystko zaczęło się tak naprawdę od skromnych figurek krasnoludów kupionych wieki temu. W bitewniaki wkręciłem się w ramach gier fabularnych, pierwsze figurki krasnoludów które kupiłem miały służyć do sesji RPG, to był 1996 rok.Jak widać prawdziwą pasję można pielęgnować i doskonalić przez długie lata. Zwłaszcza, że obecnie Szafa zajmuje się promocją gier planszowych w firmie Granna. Wreszcie płeć piękna! Pośród kadrowych nazwisk, wyraźnie można dostrzec dominację męskiej części załogi. Tak było już na początku, kiedy w szeregach Mistrzów Gry nie było jeszcze żadnej Mistrzyni. Wreszcie po latach nastąpił przełom, a dzisiaj mamy w kadrze już dwie przedstawicielki płci pięknej. Joanna 'Airis' Kamińska, która dołączyła do zespołu rok temu, z wykształcenia jest japonistką i nie trudno się domyślić, że ukochała sobie system L5K. Niemniej, jak na profesjonalistkę przystało, nie ogranicza się jedynie do japońskich klimatów. Jak sama przyznaje: Legenda pozostaje moim absolutnym faworytem, ale niewątpliwie obozy otworzyły mnie na inne systemy. Po kampanii obozowej znacznie bardziej polubiłam Zew Cthulhu. Poza tym, dzięki stymulującemu towarzystwu, mam większą ochotę na eksperymenty. Na przykład niedługo prowadzę jednostrzał we własnym świecie zbliżonym do cyberpunka, planuję też inne sesje w klimacie sf i 7th sea Obozowicze mogą również liczyć na ciekawe zajęcia z wykorzystaniem jej ogromnej wiedzy z zakresu historii, języka oraz kultury Japonii. Na pewno nie zabraknie origami oraz warsztatów kaligrafii. Jednak Airis ma w rękawie również inne, mniej stateczne rozrywki. Przede wszystkim będą treningi kenjutsu i aikido. A także, po raz pierwszy na obozach, spotkanie z japońską Drogą Herbaty. Jest więc z czego wybierać!
Mistrzowie Mistrzów Mistrzami na obozie Wymieniając takie nazwiska jak Paweł 'Skała' Jurgiel czy Wojtek Rzadek nikomu nie trzeba chyba przypominać, że każdy z nich w swoim RPGowym CV posiada także (przynajmniej jeden;)) Puchar Mistrza Mistrzów. W tym roku szeregi kadry zasili również świeżo upieczony zdobywca tegoż trofeum - Władysław 'Włodi' Kasicki. Prawdziwy człowiek orkiestra, bo jak inaczej nazwać założyciela jednego z najstarszych klubów gier bitewnych "Bastion", który przy okazji wygrywa największe turnieje RPGowe i jeszcze znajduje siły na uprawianie łucznictwa? Korzystając z okazji udało mi się chwilę z nim porozmawiać. M: Jako nowy kadrowy nabytek obozów BT Orion podziel się odrobinę swoim doświadczeniem w RPG. Od jak dawna „,mistrzujesz” i w jakich systemach czujesz się najlepiej? Włodi: Za górami, za lasami, wieki temu… Nie, to nie było tak… Szesnaście lat temu po prawej stronie Wisły, wśród zieleni Saskiej Kępy poznałem nowy świat, świat gier fabularnych. Jednak w pełni jako Mistrz Gry zacząłem swoją wędrówkę pod koniec liceum. Wcześniej zdarzało mi się prowadzić, jednak nie było to na tyle regularne, abym mógł mówić o pełnym 16-letnim stażu. Swoją historię z grami fabularnymi zacząłem od klasycznego już Advanced Dungeon and Dragons, ale moim największym przełomem było poznanie świata Warhammera. […] Od dobrych kilku lat prowadzę Warhammera w klimacie baśniowym. Tym samym mogę stwierdzić, że Warhammer jest mi bardzo bliski, choć tak naprawdę od zawsze uwielbiałem space operowe klimaty. Jestem otwarty na nowe możliwości, jak również na propozycje uczestników obozu! Świeżo upieczony Mistrz Mistrzów na pewno posiada garść wspomnień z samego turnieju. Powiedz jak wspominasz eliminacje, półfinały i wreszcie pojedynek z Azarinem w finale? Stres, czy raczej zdrowa rywalizacja i zabawa? Stres był na początku. Do końca nie wiedziałem w co się pakuje. Podczas całej zabawy nie czułem mocnej rywalizacji. Dla mnie był to wspaniała możliwość pokazania tego czego nauczyłem się przez lata. Nie startowałem w konkursie w celu wygranej. Okazało się, że wygrałem, jak również znakomicie się bawiłem. Trzykrotnie prowadziłem Warhammera. Trzykrotnie we własnym klimacie – baśniowym. Pierwsza przygoda była bliska baśniom braci Grimm, mroczna i przerażająca. W półfinale natomiast musiałem przygotować historię na bazie podanych przez organizatorów elementów. Tak powstała wizja, w której gracze wcielają się w dzieci mające sprzedać ryby na targowisku w mieście portowym. Przygoda o dziecięcej naiwności, jak również oddaniu i waleczności. W finale było już ciężko. Wtedy ma się już bardzo mało sił. Poprowadziłem opowieść o mutantach, którzy mają w sercu więcej z człowieka niż my sami. Więcej nie opowiem, bo może poprowadzę tę historię obozowiczom. Jesteś także założycielem jednego z najstarszych klubów gier bitewnych "Bastion". Czyli gry bitewne również nie są Ci obce. Czy obozowicze mogą zatem liczyć na Twoje wsparcie na battlowni np. w warsztatach malarskich? Obozowicze mogą już się szykować na godziny pracy przy warsztatach malarskich. Wiele osób nie wierzy w swoje możliwości. Podczas warsztatów udowodnię, że każdy może pomalować swoją armię i być z tego zadowolonym. Przygotowuję część teoretyczną, podczas której obozowicze poznają odpowiednie techniki malarskie. Później będziemy wszystko ćwiczyli przy stołach. Podczas ostatniej Zjavy 2013 udało mi się również złapać pradawną kadrę w postaci Błażeja 'Błaża' Grygla i wypytać o jego poczynania zarówno RPGowe, jak i muzyczne. Jego zespół o wdzięcznej nazwie BatstaB, kreowany na styl steampunkowy, niedawno wydał demo promujące Wolsungowe Lyonesse.
Od paru lat prężnie działasz muzycznie ze swoim zespołem BatstaB. Graliście nawet na kilku dużych konwentach. Powiesz coś o powstaniu grupy i Waszym scenicznym image'u? Błaż: W BatstaB od początku strona wizualna była równie ważna co muzyczna. Każdy nasz koncert jest jak LARP, w końcu wcielamy się w postaci Barona Krugera i Luny Bragi by zabrać słuchaczy do świata naszych muzycznych historii. Prawda jest też taka, że zawsze... chciałem zostać superbohaterem. W tym wypadku zespół pozwolił mi zostać superłotrem :). Stąd powstał Baron Kruger - mroczne alter-ego Błazeja. Ostatnio można było również usłyszeć Wasz kawałek promujący Wolsunga "The City, the fog, the machine". Jak narodził się pomysł i współpraca z Kuźnią Gier? Skoro powiedzieliśmy A - będziemy steampunkowi - trzeba było powiedzieć B - zróbmy coś z tym więcej. Wcześniej mieliśmy przyjemność współpracować z wydawnictwem Jaguar i stworzyć dla niego gotycką piosenkę "Nevermore" do powieści Kelly Creagh. Po zmianie stylu zaproponowaliśmy Puszonowi współpracę i .... okazało się, że pomysł i jemu się spodobał. Akurat zbiegliśmy się z propozycją z publikacją dodatku "Lyoneese" - stąd temat tekstu.
Na koniec nutka nostalgii – na obozy BT Orion jeździłeś także jako uczestnik. Powiedz jak wspominasz pierwsze odsłony RPGowych obozów z perspektywy obozowicza, a co zmieniło się gdy spojrzałeś z tej drugiej – kadrowej – strony? Co się zmieniło? Wszystko! Przede wszystkim optyka - będąc rozbrykanym nastolatkiem nie zdajesz sobie sprawy z wielu rzeczy, które mogą się stać, z potencjalnych zagrożeń czy kłopotów. Jako uczestnik chciałem grać i tylko grać! Zaczynaliśmy na peronie, potem w pociągu i w drodze na obóz, a kończyliśmy wracając. Jako uczestnik na obóz czekałem cały rok. Kiedy dołączyłem do kadry zobaczyłem obóz od strony ogromnej odpowiedzialności, jaka spoczywa na opiekunach grupy. I nie chodzi tu tylko o prawo, czy procedury. Odpowiedzialność jest w każdej Twojej czynności, bo przecież mając przed sobą turnus z grupą możesz jej wiele przekazać, powiedzieć, dowiedzieć się o niej. Zawsze mi zależało na tym by poznać swoich graczy, nie tylko z perspektywy gry, ale też jako ludzi - co lubią, czego nie, kim są i z jakim bagażem przyjechali (także emocjonalnym). A na koniec jeszcze jedno. Użyłaś słowa "legenda" w odniesieniu do mnie i Tomka Jantosa - ale jak ja jeździłem na obozy jako uczestnik to też mieliśmy swoje "legendy" – Dziku [Piotr Dzikowski, były Mistrz Gry BT Orion], który nauczył mnie miłości do Cyberpunka i prowadził doskonałe Dzikie Pola ocierające się o horror (zabijaliśmy się by być u niego w drużynie!). Weterani grozy - Kwiecin i Przemu [Marcin Kwieciński i Przemek Poniatowski] (który wynalazł własny gatunek rpg - action Cthulhu). Wreszcie Artur [Artur Grzeszczyk], promotor i znawca Świata Mroku, pierwszy wampir obozów i apostoł Magic: The Gathering, oraz Domin, którego sesje w Warhammera przekonały do RPG całe rzesze najmłodszych uczestników obozów - człowiek, z którym nie dało się pokłócić!
Na zakończenie Ze swojej strony mogę dodać, że w tym roku mija dokładnie 10 lat, odkąd związałam się z obozami BT Orion. I – nawiązując do wspomnianej rozmowy na konwencie – tak, pamiętam te pierwsze odsłony, kiedy wszystko dopiero nabierało tempa. Z przyjemnością i łezką w oku oglądam coroczne zmiany w programie oraz rozwój kadry. Patrząc na wszystkich naszych Mistrzów Gry – obecnych oraz byłych – muszę przyznać, że to pełna energii i kipiąca od ciągle świeżych pomysłów ekipa, uzupełniająca się wzajemnie. No i fajnie, że dołączyła Airis, wreszcie jest nas dwie. Więcej informacji tutaj:
  • Serwis poświęcony obozom RPG i BATTLE Biura Turystyki ORION
  • Fanpage obozów RPG i BATTLE Biura Turystyki ORION
Zdjęcia: BT ORION oraz EFEMERIA dla BT ORION
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
Tagi: BT Orion



Czytaj również

Wywiad z Wojtkiem Rzadkiem
Przybyłem, poprowadziłem, zwyciężyłem
Wywiad z Krzysztofem 'szafą' Szafrańskim
Zaczęło się od ośmiu krasnoludów