» Recenzje » Zagraniczne » Shadows of Mexico

Shadows of Mexico


wersja do druku

Niepozorny gigant

Autor: Redakcja: Jan 'uelf' Bartkowicz

Shadows of Mexico
Nie było zbyt głośno o tym dodatku. Pośród rzeszy innych zdaje się niezbyt wyróżniać - ot, setting, jak wiele innych wśród linii nowego Świata Mroku. Nie imponuje ani rozmachem, jak Chicago, ani oryginalnością, jak Requiem for Rome, nie jest nawet tak jasno sprofilowany jak Boston Unveiled. Skryty pośród innych podręczników dla śmiertelnych rzadko jest tematem debat, kontrowersji lub zachwytów. Zupełnie niesłusznie.

Wita nas całkiem zachęcająca, a na pewno bardzo nastrojowa grafika na twardej oprawie, efekt psuje jednak paskudna czcionka użyta w tytule. Papier w środku nie jest już niestety kredowy, jak w nieco starszych produktach wydawnictwa White Wolf, ale czytelny i wygodny układ został zachowany. Szkoda, że ilustracje nie zachwycają, wiele z nich jest słabych i tylko kilka wybija się ponad przeciętność. Wśród nich, przy opisie meksykańskich linii krwi, loży i dziedzictwa są grafiki autorstwa znanego polskim czytelnikom artysty - Tomasza 'Morano' Jędruszka. Pracujący niegdyś dla wydawnictwa Portal rysownik jest coraz częstszym gościem w produktach wydawnictwa White Wolf.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Wita nas opowiadanie o - co znamienne - Spokrewnionych, które niestety nie jest zbyt zachęcające. Przy następującym po nim wstępie warto się jednak zatrzymać. Autorzy podkreślają w nim bardzo istotną kwestię - to nie przewodnik po zwyczajach, geografii i historii Meksyku. Wszystko to można znaleźć w internecie lub bibliotece, a zadaniem Shadows of Mexico jest przełożyć rzeczywistość na język horroru, grozy i szaleństwa. Jak przyjdzie się nam przekonać, tak właśnie dzieje się w rzeczonym dodatku. Szkoda, że autorzy nie zawsze stosują się do tej prostej zasady.

Pierwszy rozdział to perełka, podręcznik pokazuje pazur. Otrzymujemy pięćdziesiąt stron wypełnionych masą pomysłów, patentów i motywów do wykorzystania w kronikach zarówno dla postaci zwykłych ludzi, jak i istot nadnaturalnych. Czego tu nie ma! Opis granicy i strefy przygranicznej, włącznie z okolicznymi miastami, przykładowi baronowie narkotykowi, dziwne organizacje i śmiertelnie niebezpieczne gangi, popularne mity i tajemnicze fenomeny oraz groźne, a przy tym fascynujące miejsca. Naprawdę trudno wszystko wymienić, bo jest tego niesamowicie dużo. Dodatkowo tekst przeplatają ramki z pomysłami na przygody, ciekawostkami, które można wykorzystać w grze i wieloma innymi dodatkami. Całość uzupełnia solidne zarysowanie pozycji wszystkich rodzajów nadnaturali, od wampirzych bogów, przez wilkołacze watahy, aż po nielicznych Przebudzonych, polujących na artefakty. Chylę czoła przed tymi, którzy są odpowiedzialni za tą część, bo doskonale łączy opis meksykańskiej rzeczywistości z realiami Świata Mroku.

Dalsza część to nakładka na rozdział o tworzeniu postaci w Wampirze: Requiem. Na nowo zostały opisane klany oraz podstawowe dyscypliny. Przyznam szczerze, że bardzo trudno było mi się przebić przez ponowny opis wampirzych pochodzeń. Ich autor musiał mieć naprawdę szeroką wiedzę o południowoamerykańskiej mitologii, wierzeniach i historii, bowiem odgrywa ona ogromną rolę w tej części podręcznika. Niestety, ja sam nie mogę pochwalić się znajomością tych zagadnień nawet w podstawowym zakresie. W efekcie bardzo trudno przebrnąć przez ten fragment, a w zalewie dziwnych imion, miast i nacji nieobytemu w terminologii tej części świata łatwo się zgubić. Opis wampirzych mocy jest raczej wtórny; nowością są trzy zmiany dyscyplin w stosunku do opisanych w podręczniku podstawowym – przykładowo Nadwrażliwość (Auspex) pozwala nie tyle zbadać emocje związane z przedmiotem, ale wyśledzić jego ostatniego właściciela. Nic szczególnie odkrywczego, acz takie modyfikacje dają im specyficzny smaczek. Szkoda, że wariacja na temat Majestatu wydaje się niezbyt przemyślana i przy odrobinie wysiłku pozwala na czasową niewrażliwość śmiertelnych na rany.

Rozdział uzupełnia opis trzech linii krwi, wilkołaczej loży oraz magicznego dziedzictwa. To solidna, rzemieślnicza robota; żaden z pomysłów nie jest co prawda dziełem geniuszu, ale wszystkie są dość grywalne, a przy tym w interesujący sposób wykorzystują kulturę Meksyku. Całość uzupełnia dość niespodziewanie artykuł o Dniu Zmarłych, który nijak ma się do tworzenia postaci. Zaskoczenie jest jednak podwójne, bowiem fragment ten jest wprost doskonały. Nasycony masą pomysłów i ciekawostek aż prosi się, o wykorzystanie go w prowadzonej przez siebie kronice. Co więcej, ponieważ tradycja Wszystkich Świętych jest bardzo popularna również w Polsce, łatwo będzie można wykorzystać zawarte tu wskazówki w przygodach toczących się w Rzeczypospolitej. Warto, rzadko trafiają się takie perełki.

Autorzy zadbali o to, by Narrator mógł nadać Meksykowi specyficzny charakter, dlatego część dotycząca prowadzenia, opisuje pięć kluczowych tematów, które powinny stanowić podłoże kronik w tym kraju. Nieco suche opisy zostały wzbogacone o nowe, opcjonalne zasady, które bez wysiłku pozwalają podkreślić charakter Meksyku. Aby przygody nie toczyły się wyłącznie w miastach, dostajemy przekrojowy przegląd dzikich ostępów - od gór czy dżungli, po malownicze plaże. Wszystko okraszone jest sugestiami co do wykorzystania danego typu terenu w przygodach, a ponadto do każdego dodany jest już nieco mocniej zarysowany pomysł na minisetting. Kolejny fragment jest przeznaczony wyłącznie dla Wampirów, opisuje bowiem najważniejsze aspekty meksykańskiego Requiem - vendetty, plag nomadów czy wpływy zderzenia dwóch kultur jeszcze z czasów konkwistadorów. Urzekło mnie to, że prócz samego zarysu dostarczono konkretne mini-pomysły na przygody, co pozwala z łatwością wykorzystać te tematy w swojej kronice.

Rozczarowała mnie niestety końcówka rozdziału. Autorzy prezentują w niej możliwość prowadzenia w innych epokach niż współczesność. Zważywszy jednak na to, że opis pojedynczego okresu zajmuje jakieś pół strony, to raczej trudno uznać go za wyczerpujący, a co za tym idzie rzeczywiście przydatny. Materiał ten można wykorzystać tylko wtedy, gdy samemu się solidnie dokształcimy lub wystarcza nam znajomość historii wynikająca z obejrzenia Apocalypto. Mnie niestety nie odpowiada żadne z tych rozwiązań.

Ostatni rozdział jest prawie wyłącznie przeznaczony dla Spokrewnionych. Na początek dostajemy czworo wampirzych książąt, którzy swoją budową przypominają nieco tych z Damnation City. Tutaj są jednak o wiele szczegółowiej opisani, włącznie ze statystykami. Doskonale nadają się do tego, by „z marszu” wprowadzić ich do kroniki; każdy jest też wyposażony w zbiór pomysłów na przygody, które bezpośrednio się z nim wiążą i mogą nas poratować, gdy mamy mało czasu na przygotowanie sesji. Szkoda, że na przykład w Requiem for Rome zabrakło podobnie opisanych postaci, bowiem rzymski setting mógłby na nich ogromnie zyskać. Kolejną rzeczą są wampirze plemiona (brood), które stanowią żywy dowód tego, że choćby Lancea Sanctum i Wiedźmi Krąg są w stanie ze sobą współpracować. Są to nieduże organizacje, zwykle składające się z kilku koterii. Wiążą je wspólne cele lub filozofia, dzięki czemu pomimo należenia do różnych Przymierzy, zdolni są przełamać dzielące ich bariery. Ponownie otrzymujemy ciekawy materiał, który można wrzucić do kroniki przy minimalnych przygotowaniach.

Część końcowa jest niestety najsłabsza. To zbiór różnej maści sojuszników i antagonistów, których niektórzy wydają się być dobrani losowo, a pozostałych opisano zupełnie bez polotu. Zmarnowano potencjał legendarnego potwora Meksyku - Chupacabry, którego opis w żaden sposób nie zachęca do wykorzystania w kronice. Chyba jedyny ciekawy pomysł, to umarły rewolwerowiec, Desperado. Szkoda, że nadaje się prawie wyłącznie do spektakularnych scen walki i efektownych strzelanin.

Mimo, że powyższy fragment pozostawia spory niesmak, nie powinien zaważyć na ocenie całości. Shadows of Mexico to diabelnie dobry podręcznik do Wampira: Requiem. Nie zamierzam go oceniać jako rozszerzenia dla śmiertelnych, bo wtedy musiałbym ocenić znacznie niżej ten bądź, co bądź, znakomity materiał. Jeśli ktoś rozważa zakup ze względu na śmiertelnych, Wilkołaka, lub Maga to powinien traktować moją ocenę, jako co najmniej dwa punkty niższą, gdyż w przeciwnym razie będzie bardzo rozczarowany. Podejrzewam, że autorzy zdecydowali się na umieszczenie go w czarnej linii, aby zwiększyć potencjalną grupę odbiorców, ale trzeba to powiedzieć jasno - jeśli nie grasz w Requiem, to z całą pewnością ponad połowy tego podręcznika możesz nawet nie czytać.

Jeśli jednak prowadzisz Wampira to jest to w mojej opinii najlepszy setting, w jaki możesz się w chwili obecnej zaopatrzyć. Nie znam podręcznika do Świata Mroku z większym zagęszczeniem zalążków przygód, większą liczbą smaczków i ciekawostek, z których tak wiele aż prosi się o wykorzystanie. Pod tym względem Shadows of Mexico nie ma sobie równych. W trakcie jego lektury trudno odpędzić się od pomysłów. Jeśli szukasz pierwszego settingu do Requiem lub znudził ci się dotychczasowy, to bierz w ciemno. Pokochasz Meksyk.

Kup teraz:
9.5
Ocena recenzenta



Czytaj również

Chicago
- recenzja
Blasphemies
Bluźniercy & Heretycy
- recenzja
Requiem for Rome
Prawie jak Mroczne Wieki
Damnation City
recenzja
- recenzja
Skinchangers
- recenzja

Komentarze


~Wudz

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Cóż recenzja mnie nie zachęciła (wole Maga), ale jeżeli kiedyś wsiąkne w Requiem to może... Kolejna dobra recenzja na Polterze.
08-05-2008 17:00
Drozdal
   
Ocena:
0
Brom na okladce - OWNZ...
08-05-2008 17:35
Kyousei
   
Ocena:
0
Szkoda, że mój angielski jest tak marny... :( Będę musiał czekać na tłumaczenia, albo zacząć zabawę ze słownikiem w reku :/ A Wampir z dnia na dzień coraz bardziej kusi...
08-05-2008 19:02
Ifryt
   
Ocena:
0
Okładka super!
08-05-2008 19:59
Adira
   
Ocena:
-4
Cytując recenzenta:
  • Nieciekawa "nakładka" na proces tworzenia postaci, przez którą ciężko przebrnąć;
  • Suche opisy Meksyku;
  • Rozczarowujący fragment o prowadzeniu w innych epokach, niewystarczająco rozwinięty, mało pomocny;
  • Bardzo słaba część końcowa, z sojusznikami i antagonistami;
Mimo powyższych zastrzeżeń, podręcznik dostaje 5.5 na 6. Bardzo ciekawe. Cała recenzja pisana jest w tonie "to i to pozostawia niesmak, ale nie wpływa to na ocenę całości". Rozumiem, że autorzy musieliby coś naprawdę straszliwego popełnić, żeby imć recenzenta zniechęcić i skłonić do postawienia np. 4/6? Niech ktoś przy okazji niewieście przypomni, to aby nie ten sam recenzent, który pospołu z kolegą z obecnej redakcji wod.polter zarzucał ówczesnemu szefowi działu pisanie recenzji sponsorowanych? Paradnie to teraz wygląda, usprawiedliwianie w zamknięciu recenzji wszystkich wymienionych w niej braków. Nie znam podręcznika do Świata Mroku z większym zagęszczeniem zalążków przygód, większą liczbą smaczków i ciekawostek, z których tak wiele aż prosi się o wykorzystanie. Pod tym względem Shadows of Mexico nie ma sobie równych. Szanowny recenzent może po prostu niewiele podręczników do nWoDu czytał w takim razie? Poniżej linkuję podręcznik z którego praktycznie można prowadzić kampanię z marszu, a nie szlifować niedopracowane i niepełne pomysły rozrzucone po Shadows of Mexico. http://secure1.white-wolf.com/catalog/product_info.php?p roducts_id=876 Ogółem, recenzowany podręcznik jest niczego sobie. Nie należy jednak pod żadnym pozorem spodziewać się nie wiadomo czego. Braki recenzent powyżej wymienił nieźle (choć przerażeniem napawa mnie jego krótkowzroczność w potencjalnym wykorzystaniu Desperado) i same z siebie powinny dać poważnie do myślenia. To nie jest najlepszy z produktów Białego Wilka, czegokolwiek recenzent oceną nie chciałby zasugerować. PS: Notka do redaktora / edytora - "Narrator", jak w "Storyteller". Dziękuję.
08-05-2008 23:54
uelf
   
Ocena:
0
Narratora poprawiłem, dziękuję za zwrócenie uwagi.

Z wysokością oceny w kontekście treści recki chyba też się nie zgodzę. Brzmi jak czwóreczka ;)

Sugestię, że "recenzent po prostu niewiele podręczników do nWoDu czytał" pozwolę sobie zbyć serdecznym uśmiechem.
09-05-2008 00:04
Gruszczy
   
Ocena:
0
Droga Adiro,

Rozczaruję Cię: podręcznik ów kupiłem za własne, ciężko zarobione pieniążki. Reklama poniżej jest, bo jest przy wszystkich recenzjach - tych dobrych, i tych złych. Dla przykładu Book of Spirits, gdzie Szczur wystawił 1/6 - tam też jest link do sklepu. Więcej: żadna z recenzji mojego, Szczurze, Garnkowego, Gervazowego i Onslowego autorstwa nie była sponsorowana (jeśli o kimś zapomniałem, to niech da znać). Wszystko nasza własna krwawica. W tej sprawie jesteśmy dość konsekwentni.

Co się tyczy oceny i słabszych fragmentów: im właśnie podręcznik zawdzięcza brak 6. Gdyby potknięć i słabostek nie było, to bym wystawił najwyższą możliwą ocenę, bo uważam, że to doskonały podręcznik. Słabsze fragmenty, te dwa ostatnie, można z powodzeniem wyciąć i nic by na nich podręcznik nie stracił. Co się tyczy suchych opisów, to wyjęłaś ten fragment z kontekstu: zaraz potem informuję o tym, że tekst został odpowiednio wzbogacony o zasady opcjonalne.

A recenzent czytał 17 podręczników (tak od deski do deski) i wydaje mu się, że jakieś rozeznanie w nich ma. Jeśli uważasz, że masz lepsze - zapraszamy do napisania kontrrecenzji lub recenzji lepszego w Twoim mniemaniu settingu. Będziemy niezwykle szczęśliwi mogąc ją opublikować.
09-05-2008 00:13
Adira
   
Ocena:
-3
@uelf
Narratora poprawiłem, dziękuję za zwrócenie uwagi.
O, szybka reakcja. Dziękuję po raz wtóry.

Z wysokością oceny w kontekście treści recki chyba też się nie zgodzę. Brzmi jak czwóreczka ;)
Odniosłam podobne wrażenie. Nic przesadnie na podręczniku ciążącego, ale też nic do opiewania. Ot, "niczego sobie", czwóreczka właśnie.

Sugestię, że "recenzent po prostu niewiele podręczników do nWoDu czytał" pozwolę sobie zbyć serdecznym uśmiechem.
To było rzecz jasna z przymrużeniem oka godnym pompatyczności stwierdzania o najlepszym podzie do ŚM evar. Jeśli mam się opierać li tylko i wyłącznie na głoszonych przez recenzenta opiniach, wstrzymałabym się jednak ze zbywaniem takich sugestii. Sam zresztą się poniżej przyznaje, czyż nie? ;)

@Gruszczy
Rozczaruję Cię: podręcznik ów kupiłem za własne, ciężko zarobione pieniążki.
O, fuj. Cóż za rażący brak poszanowania.

Reklama poniżej jest, bo jest przy wszystkich recenzjach - tych dobrych, i tych złych. Dla przykładu Book of Spirits, gdzie Szczur wystawił 1/6 - tam też jest link do sklepu. Więcej: żadna z recenzji mojego, Szczurze, Garnkowego, Gervazowego i Onslowego autorstwa nie była sponsorowana (jeśli o kimś zapomniałem, to niech da znać). Wszystko nasza własna krwawica. W tej sprawie jesteśmy dość konsekwentni.
Bynajmniej nie o obecność reklamy chodziło, a o sam fakt kosekwentnego ignorowania wymienionych przez siebie, dość istotnych ubytków podręcznika.

Przy okacji, Szczur dał Book of Spirits 2/6, a nie 1/6. Odnoszę wrażenie również, że była to ewidentna kontrrecenzja pod publiczkę, po wcześniejszym ztrollowaniu równie entuzjastycznej i nieco podobnie co powyższa ignorującej istotne dla niektórych wady recenzji Kastora. Cóż, jeśli lubicie robić sobie wzajemnie bagienko, to wasza sprawa. Śmiesznie się tylko to czyta.

Co się tyczy oceny i słabszych fragmentów: im właśnie podręcznik zawdzięcza brak 6. Gdyby potknięć i słabostek nie było, to bym wystawił najwyższą możliwą ocenę, bo uważam, że to doskonały podręcznik. Słabsze fragmenty, te dwa ostatnie, można z powodzeniem wyciąć i nic by na nich podręcznik nie stracił.
Zaraz, więc jeśli podręcznik ma dajmy na to 200 stron super i 60 słabych, to będzie oceniany na 5.5/6 bo "tych 60ciu mogłoby i tak nie być"? Ciekawy sposób.

Co się tyczy suchych opisów, to wyjęłaś ten fragment z kontekstu: zaraz potem informuję o tym, że tekst został odpowiednio wzbogacony o zasady opcjonalne.
Rozumiem że zasady te ubarwiają suche opisy i pomagają niegamistycznym graczom, którzy grają z minimalną ilością testów i polegają właśnie na kolorze zaczerpniętym z opisów.

A recenzent czytał 17 podręczników (tak od deski do deski) i wydaje mu się, że jakieś rozeznanie w nich ma.
Ale recenzent zdaje sobie oczywiście sprawę z tego, że wyszło ich do tej pory nie siedemnaście i nawet nie siedemdziesiąt, a osiemdziesiąt cztery, jeśli dobrze policzyłam tytuły na półce? Wydaje mi się, że trafnie odgadłam, że po prostu mało przeczytał podręczników do WoDu. Jakieś 20% listy.

Jeśli uważasz, że masz lepsze - zapraszamy do napisania kontrrecenzji lub recenzji lepszego w Twoim mniemaniu settingu. Będziemy niezwykle szczęśliwi mogąc ją opublikować.
Wybacz, mam co robić z wolnym czasem. To wy się zabieracie za tę robotę, róbcie ją więc proszę rzetelnie. Większość argumentacji w recenzji jest trafna, tylko wnioski conajmniej zastanawiające.
09-05-2008 00:33
Gruszczy
   
Ocena:
0
Wybacz, mam co robić z wolnym czasem.

Na to właśnie czekałem, Adiro. Szkoda, że nie będziemy mogli zapoznać się z Twoimi recenzjami popartymi lekturą 84 podręczników. Zapewne wiele by wniosły.

No, ale gdy ktoś ma czas na pisanie długaśnych komci i czyta 84 podręczniki, to nie dziwię się, że brakuje mu na napisanie recenzji. Szkoda.

EDIT: Rzeczywiście, było tam 2/6. Pamięć bywa zawodna, ale przesłanie pozostaje to samo.
09-05-2008 00:38
Adira
   
Ocena:
-3
Na to właśnie czekałem, Adiro. Szkoda, że nie będziemy mogli zapoznać się z Twoimi recenzjami popartymi lekturą 84 podręczników. Zapewne wiele by wniosły.

Czy nawet wobec kobiety nie umiesz się zdobyć na nic oprócz szyderstwa? Po lekturze licznych twoich wpisów na forum pytam retorycznie, oczywiście. Choć, może jednak zbastujesz kapkę.

Mam za sobą pełną lekturę jakichś 80% z tych podręczników, na pewno komplet głównej linii, Requiem i Wilkołaka. Co bardziej uniwersalne elementy Maga, podstawki do Odmieńca i Prometean też przeczytałam. Reszta czeka na swoją kolej, na coś więcej niż pobieżne przejrzenie i zorientowanie się w zawartości, uzupełniane poczytywaniem po kilka stron.

No, ale gdy ktoś ma czas na pisanie długaśnych komci i czyta 84 podręczniki, to nie dziwię się, że brakuje mu na napisanie recenzji. Szkoda.
Parsk. Wszystkie twardookładkowce i wydruki z PDFów naraz? :D

Oczywiście przewidywalnym było, że zareagujesz jak wyżej, zamiast uderzyć się w pierś, że może jednak ze swoim dość wąskim rozeznaniem w liniach wydawniczych Świata Mroku niekoniecznie nadajesz się na recenzenta, a przynajmniej powinieneś wstrzymać się z napuszonymi tezami o 'Nie znam podręcznika do Świata Mroku z większym zagęszczeniem zalążków przygód, większą liczbą smaczków i ciekawostek, z których tak wiele aż prosi się o wykorzystanie'. Oczywiście, że nie znasz, skoro przeczytałeś ledwie co piąty z nich.

Nie jest to samo w sobie okolicznością obciążającą, możesz recenzować także i znając do tej pory wyłącznie podstawkę. Wypadałoby się jednak przed pewną emfazą jednak powstrzymywać, bo popada się w śmieszność. O takim detalu jak dezinformowanie mniej obytego czytelnika już nawet nie wspominam, choć może powinnam. Osoba znająca jedynie podstawkę skłonna uwierzyć autorytetowi recenzenta, choć może niekoniecznie bezwarunkowo powinna.

EDIT: Rzeczywiście, było tam 2/6. Pamięć bywa zawodna, ale przesłanie pozostaje to samo.
Tak, udowodnić że miało się rację trollując pod recenzją kolegi (?). Naprawdę mają dla was wartość takie przepychanki? Nie martwi was kolejny przykład dezorientowania czytelników, którzy nie wiedzą czy zaufać 6/6 Kastora, czy też 2/6 Szczura, które ewidentnie jest recenzją "kontra"?

Też pytam retorycznie, widziałam że nie martwi i czujecie się z tym nieźle. Tylko to takie... nieprofesjonalne? Żeby nie powiedzieć - szczeniackie?
09-05-2008 00:55
Szczur
    Jedno
Ocena:
0
wtrącenie osoby, która przebrnęła przez większość z 84 (czy ile ich tam jest już) podręczników.

Recenzja Szczura nie była pisana pod publiczkę (bo wtedy byłaby recenzją polemiczną, którą łatwiej naskrobać) a wyrażała jego opinię o dość kiepskim jego osobistym zdaniem recenzenta Book of Spirits plus przybliżała czytelnikom zawartość dodatku. Tak to bywa z recenzjami, że są subiektywne i dwóch recenzentów może mieć odmienne opinie. Żeby nie dezorientować czytelników jednak, szczurowa recenzja Book of Spirits zawierała o ile dobrze pamiętam dwie strony zawierające argumentację słowną, na podstawie których Czytelnik mógł sobie wyrobić własne zdanie, oprócz samej oceny punktowej.

Na koniec - fakt że Gruszczy ma odmienne zdanie od Ciebie, nie oznacza że robi coś nie rzetelnie. Bo jakoś tak dziwnie odbieram Twoje wypowiedzi.
Niemniej rozmowa z nim ma tego plusa, że nie kryje się za anonimowością internetu i nie tworzy wczoraj konta wyłącznie po to, żeby napisać 5 anonimowych komci z uwagami krytycznymi jako wielka specjalistka od nowego Świata Mroku :)

Tak, to ostatnie to drobna złośliwość z mojej strony.

Nota bene, akurat Asylum bym nie polecił, z uwagi że to dodatek o konkretnym miejscu i nadaje się głównie do prowadzenia w wariatkowach w Stanach. Oczywiście, jak przy większości pozycji, można użyć zawartych tam zaczątków przygód do poprowadzenia kampanii, jednak wydaje mi się, że 'z marszu' to wyszłaby ona trochę niedopracowana z uwagi na to, że nie każdy wątek nawet w tych całkiem fajnych pomysłach na przygody z Asylum jest całkiem doszlifowany.
09-05-2008 05:19
~bob_thorp

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
To jest jakiś absurd - koleżanka Adira trolluje na maxa, wyciąga z kapelusza Kastora (a na szczęście od jakiegoś czasu jest spokój, z obu stron!) skacze personalnie do oczu i robi to wszystko w atmosferze świętoszkowatego oburzenia.
Ja rozumiem ze się nie do końca zgadzasz z recka, ok, masz prawo, masz prawo napisać komentarz itd.
Ale wycieczki personalne, teksty o szyderstwie itd sobie daruj bo w świetle tych komentarzy okazujesz się najgorsza trollicą.
Wydawało mi się ze wady które pokazuje Gruszczy są rysami na bardzo fajnym settingu - rysami o których warto wspomnieć, ale przecież recka pełna jest zachwytu nad produktem, dużo ochów i achów - stąd końcowa ocena.
09-05-2008 10:27
Adira
   
Ocena:
-3
Recenzja Szczura nie była pisana pod publiczkę (bo wtedy byłaby recenzją polemiczną, którą łatwiej naskrobać) a wyrażała jego opinię o dość kiepskim jego osobistym zdaniem recenzenta Book of Spirits plus przybliżała czytelnikom zawartość dodatku.
Po pierwsze, czy możesz proszę stosować się do zasad gramatyki języka polskiego? "[...] jego opinię o dość kiepskim jego osobistym zdaniem recenzenta Book of Spirits [...]"? Jestem w stanie ogarnąć konstrukcję "jego osobiste zdanie recenzenta czegoś", ale jest to koszmarek pierwszej wody.

Po drugie - absolutnie nie była recenzją polemiczną, zwłaszcza po tym jak identyczną argumentację co w niej zawarta zamieściłeś w postach pod pierwszą recenzją, a ocena była skrajnie przeciwna. Nie, skądże.

Tak to bywa z recenzjami, że są subiektywne i dwóch recenzentów może mieć odmienne opinie.
http://www.joke-portal.com/captain_obvious.jpg

Żeby nie dezorientować czytelników jednak, szczurowa recenzja Book of Spirits zawierała o ile dobrze pamiętam dwie strony zawierające argumentację słowną, na podstawie których Czytelnik mógł sobie wyrobić własne zdanie, oprócz samej oceny punktowej.
Ale co z tego, skoro tylko powtarza argumenty kontra spod pierwszej recenzji? Musiałeś je ubrać w recenzję polemiczną, by nadać im wagi, prawda?

Na koniec - fakt że Gruszczy ma odmienne zdanie od Ciebie, nie oznacza że robi coś nie rzetelnie. Bo jakoś tak dziwnie odbieram Twoje wypowiedzi.
A ja jakoś dziwnie odbieram twoje wypowiedzi. Mogłabym pomyśleć, że nie rozumiesz tego, co czytasz, bo nigdzie nie wskazałam na taki związek przyczynowo-skutkowy, tylko sobie dośpiewałeś. Przestań zmyślać, zacznij rozumieć co mówię, grzecznie proszę. Związek był "niewiele z całości przeczytał" >> "wypowiada się w tonie znawcy". Możesz doczytać powyżej, naprawdę.

Niemniej rozmowa z nim ma tego plusa, że nie kryje się za anonimowością internetu i nie tworzy wczoraj konta wyłącznie po to, żeby napisać 5 anonimowych komci z uwagami krytycznymi jako wielka specjalistka od nowego Świata Mroku :)
Ojej, przestałam lurkować i dopiero teraz założyłam konto. Śmiem się do tego jeszcze krytycznie wypowiadać, nie mając konta datowanego wstecz na conajmniej cztery lata. I jeszcze śmiem mieć za sobą lekturę cztery razy większej ilości podów od recenzenta którego pracę komentuję.

No tak, przychodzi taka nowa i pozuje na znawcę. Wszystko jasne, na szczęście kolega z redakcji wyjaśnił sprawę. Uff. :)

Tak, to ostatnie to drobna złośliwość z mojej strony.
Ty patrz, nie domyśliłabym się. To wiesz co? Przyznam ci się w tajemnicy - tam wyżej też się troszkę z ciebie nabijałam. Ale tak niewinnie ;)

Nota bene, akurat Asylum bym nie polecił, z uwagi że to dodatek o konkretnym miejscu i nadaje się głównie do prowadzenia w wariatkowach w Stanach. Oczywiście, jak przy większości pozycji, można użyć zawartych tam zaczątków przygód do poprowadzenia kampanii, jednak wydaje mi się, że 'z marszu' to wyszłaby ona trochę niedopracowana z uwagi na to, że nie każdy wątek nawet w tych całkiem fajnych pomysłach na przygody z Asylum jest całkiem doszlifowany.
Kryterium podstawowym była zawarta w recenzji wypowiedź o "zagęszczeniu zalążków przygód, [...] smaczków i ciekawostek", że pozwolę sobie przypomnieć. Asylum bije tu Shadows of Mexico na głowę, między innymi dlatego właśnie że skupia się na jednym miejscu, zamiast skakać z kwiatka na kwiatek.

~bob_thorp
To jest jakiś absurd - koleżanka Adira trolluje na maxa, wyciąga z kapelusza Kastora (a na szczęście od jakiegoś czasu jest spokój, z obu stron!) skacze personalnie do oczu i robi to wszystko w atmosferze świętoszkowatego oburzenia.
To jakiś absurd - koleżanka Adira ośmieliła się zabrać głos, z jednodniowym kontem (!), porusza temat-tabu obtrollowywanego regularnie eks-kolegi i ma zarzuty personalne do recenzenta pod jego własną publikacją. Ojej...

Ja rozumiem ze się nie do końca zgadzasz z recka, ok, masz prawo, masz prawo napisać komentarz itd.
Dziękuję! *_*

Ale wycieczki personalne, teksty o szyderstwie itd sobie daruj bo w świetle tych komentarzy okazujesz się najgorsza trollicą.
Słuchaj, kolego. Nie mam pięciu lat i umiem rozpoznać wypowiedzianego z wyższością szyderstwa. Gdyby kolega Gruszczy wypowiedział się w tym tonie w cztery oczy, przez trzy chodziłby z odciskiem mojej prawej dłoni na policzku - a tak broni go, jak to ładnie sformułował kolega z redakcji, "anonimowość Internetu". Więc po prostu pozwalam sobie zauważyć że używa niskiego szyderstwa, od którego nie umie się powstrzymać nawet wobec kobiety i winien nieco zbastować, z czystej przyzwoitości - o elementarnym szacunku do czytelnika już nie mówiąc.

Wydawało mi się ze wady które pokazuje Gruszczy są rysami na bardzo fajnym settingu - rysami o których warto wspomnieć, ale przecież recka pełna jest zachwytu nad produktem, dużo ochów i achów - stąd końcowa ocena.
Ale są i achy i rysy. Dlaczego ocena i podsumowanie usprawiedliwiają rysy, wywyższając achy? Z achami i pewnymi rysami wystawia się 4, a nie 5.5, po prostu. Bez achów, z rysami wystawia się 2, bez achów i rys 3.

Rozumiem, że można uważać rysy za nieistotne dla danej osoby, że nie przysłaniają obrazu podręcznika - tak samo jak ubytki mechaniczne nie przeszkadzały recenzentowi Book of Spirits i całkiem dobrze go rozumiem. Tam jednak był to problem, Szczur naskakiwał o pominięcie tych wad, aż wreszcie musiał dać upust żółci i spolemizował recenzję. Tutaj, całkiem nagle, identyczny zabieg co ten dokonany przy BoS jest akceptowalny, wręcz broniony przez tego samego Szczura. Czyżby hipo-czyżyk? Conajmniej zaskakująca zmiana frontów.

Nie dziwcie się więc, że mówię o dezorientowaniu czytelnika. Ja się połapię, swoją opinię o podręcznikach obu mam. Przeciętny Jaś "mam podstawkę, co dalej" Kowalski już niestety nie.
09-05-2008 11:38
~bob_thorp

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
nie chodzi o to ze ktoś miała czelność podważyć czyjkolwiek autorytet - tu Sama Sobie dośpiewujesz i kreujesz sie na trollice męczennice :)
absurd polega na tym ze jesteś super agresywna i nie miła a skaczesz chłopaka do oczu za "używa niskiego szyderstwa, od którego nie umie się powstrzymać nawet wobec kobiety" a samo powinnaś (Gruszczy - skoro Cię uraził - tez) zastosować sie do tego stwierdzenia "(...) winien nieco zbastować, z czystej przyzwoitości - o elementarnym szacunku do czytelnika już nie mówiąc."
Na tym polega ów absurd - jesteś trollem wałczącym o wyzwolenie pod trollowej niewoli :)
Nie da sie walczyć o pokój nawalając ludzi bejsbolem.
Nie chodzi o to że masz inne zdanie, chodzi o sposób artykulacji...
A wciąganie w to wszystko Kastora jest niedźwiedziom przysługą, znów zostaje wplatany w dyskusje która niczemu nie służy.
Na koniec - jestem tylko zwykłym Jasiem który przeczytał 3 podstawki i wyrabia sobie zdanie na podstawie różnych recek które czyta. Bardzo mi miło że tak bardzo martwisz sie o użytkownika mojego pokroju, ale my naprawdę umiemy czytać ze zrozumieniem, sięgać do różnych źródeł i wyciągać wnioski (nie tylko zerkając na ostateczną ocenę pod recką)
Jeśli uważasz że tekst recenzji (nie to owe nieszczęsne 5.5) Gruszczego jest nieprawdziwy, pełen błędów i wypaczeń to je wypunktuj lub wskaz coś lepszego - w innym wypadku siejesz zbędny zamęt.
09-05-2008 12:42
uelf
   
Ocena:
0
@Adira

"Gdyby kolega Gruszczy wypowiedział się w tym tonie w cztery oczy, przez trzy chodziłby z odciskiem mojej prawej dłoni na policzku - a tak broni go, jak to ładnie sformułował kolega z redakcji, "anonimowość Internetu"."

Przykro mi, ale powyższa sytuacja nie ma nic wspólnego z "anonimowością internetu".

Nie będę się rozpisywał o tym jak mnie razi błędność tego twierdzenia, ani to, że połknęłaś słowo w tym zdaniu ("przez trzy chodziłby"), ani to, że raczej nie "odcisk" by nosił, ale co najwyżej "zaczerwienienie" ..ponieważ, tak jak Gruszczy, nie jestem anonimowy, mieszkamy w tym samym mieście i obawiam się, że również mógłbym oberwać ;)
09-05-2008 12:51
Adira
   
Ocena:
-3
absurd polega na tym ze jesteś super agresywna i nie miła a skaczesz chłopaka do oczu za "używa niskiego szyderstwa, od którego nie umie się powstrzymać nawet wobec kobiety" a samo powinnaś (Gruszczy - skoro Cię uraził - tez) zastosować sie do tego stwierdzenia "(...) winien nieco zbastować, z czystej przyzwoitości - o elementarnym szacunku do czytelnika już nie mówiąc."
Na tym polega ów absurd - jesteś trollem wałczącym o wyzwolenie pod trollowej niewoli :)

Raczysz żartować. Jestem bardzo miła, choć faktycznie nieco się wyzłośliwiam. Trollować dopiero mogę zacząć, na razie unoszę brew widząc rozbieżność pomiędzy deklaracjami w różnych miejscach. Powyżej napisałam w czym rzecz.

W momencie zaś w którym pojawia się taki np. Szczur napompowany docinkami, będę go kłuła szpilką, żeby nieco jednak powietrza z niego spuścić. Teraz zabezpieczasz tyły, mówiąc że "Gruszczy też" - dlaczego nie reagowałeś od razu, a tylko na mnie z absurdem wypadasz? Strofuj też kolegów, jeśli łaska.

Nie da sie walczyć o pokój nawalając ludzi bejsbolem.
Nie? A popatrz:
http://maps.google.com/maps?f=q&hl =pl&geocode=&q=united+states+of+ame r ica&ie=UTF8&ll=37.09024,-95.712891&spn=41.767874,82.265625&z =4

Nie chodzi o to że masz inne zdanie, chodzi o sposób artykulacji...
Tylko mój ci przeszkadza? To ciekawe.

A wciąganie w to wszystko Kastora jest niedźwiedziom przysługą, znów zostaje wplatany w dyskusje która niczemu nie służy.
No pewnie, sama bym chętnie powiedziała "niech się chłopak sam broni". Tylko, wiesz - jakoś widziałam jak to wyglądało, polurkowałam sobie. Cóż, widocznie każdy kraj ma taki fandom na jaki zasługuje.

Na koniec - jestem tylko zwykłym Jasiem który przeczytał 3 podstawki i wyrabia sobie zdanie na podstawie różnych recek które czyta. Bardzo mi miło że tak bardzo martwisz sie o użytkownika mojego pokroju, ale my naprawdę umiemy czytać ze zrozumieniem, sięgać do różnych źródeł i wyciągać wnioski (nie tylko zerkając na ostateczną ocenę pod recką)
Jeśli uważasz że tekst recenzji (nie to owe nieszczęsne 5.5) Gruszczego jest nieprawdziwy, pełen błędów i wypaczeń to je wypunktuj lub wskaz coś lepszego - w innym wypadku siejesz zbędny zamęt.

Nie wiem, ale jednak chyba nie rozumiesz tego, co napisałam. Recenzja jest OK, tylko niemalże apologia wad podręcznika w ostatniej części i ocena do niej przyczepiona są zupełnie z sufitu. Usprawiedliwianie wad jeszcze jestem w stanie zrozumieć, wyjaśnić gustem. Przylepienia do recenzji czwórkowej oceny 5.5 już nie. Wolę już chyba format recenzji bez ocen - skoro ocena jest tak pozbawiona znaczenia, że mam się jej nie czepiać, ani nią nie sugerować, bo recenzja ważniejsza, to po co ocenę wstawiano? Musi być? Nie musi, a tylko zaciemnia obraz.

@uelf
I bardzo dobrze. Najwyraźniej jestem groźna i niebezpieczna dla otoczenia, pożeram okazjonalnie słowa, posługuję się hiperbolą w interpretacji i umiem tak spoliczkować, że ślad będzie miał wyraźny kształt mojej drobnej rączki - to faktycznie może straszliwie razić. Kiedy mogę spodziewać się GROMu? Zdążę zrobić sobie herbatkę?
09-05-2008 13:03
uelf
   
Ocena:
0
@Adira .. nie rozumiem cię.

"No pewnie, sama bym chętnie powiedziała "niech się chłopak sam broni". "

Ale przed czym broni? Nikt tu o nim nie dyskutował, a nawet wciąż nie dyskutuje. Tylko ty.
09-05-2008 13:10
Gerard Heime
   
Ocena:
0
Jeśli ktoś rozważa zakup ze względu na śmiertelnych, Wilkołaka, lub Maga to powinien traktować moją ocenę, jako co najmniej dwa punkty niższą, gdyż w przeciwnym razie będzie bardzo rozczarowany.

Stąd wynika chyba bardzo wyraźnie, że ocena 5.5 dotyczy SoM jako settingu do wampira i odnosi się do 'wampirzej" części podręcznika.

Od siebie dodam jeszcze, że rozwiązania z SoM są testowane przez Gruszczego w naszej kronice wampira (Tijuana Boyz) i sprawdzają się w moim odczuciu znakomicie.
09-05-2008 13:11
Garnek
    od moderatora
Ocena:
+1
uelf, Gruszczy, Adira - bardzo proszę o powstrzymanie się od złośliwości.

Sama dyskusja jest ciekawa - zawsze warto poczytać o uargumentowanych rozbieżnościach w ocenie podręcznika. Nadmiar chwytów erystycznych tylko zaciemnia przekaz. Wierzę, że da się to wszystko napisać, bez grożenia sobie przemocą i wylewania wiader metaforycznych pomyj.

Następne docinki osobiste będę kasował.
09-05-2008 13:23
Adira
   
Ocena:
-3
@uelf
Wróć wyżej, do pierwszego wystąpienia "Kastor" i zobacz jaki był kontekst. Wtedy po raz pierwszy powiedziałam, że robicie bagno, a bob_thorp pociągnął temat dalej. Chłopak bronił się sam - źle, zadeptaliście go, aż palnął drzwiami. Kto inny choć piśnie, że jednak trollując owego chłopaka robiliście świństwo i typowo polackie obrzucanie się błotem - też źle, bo "nikt o nim nie dyskutował i nawet wciąż nie dyskutuje". Widocznie zamietliście już temat pod dywan.

@Gerard Heime
To nie jest podręcznik do Wampira, tak samo jak BoS to nie jest pod do Wilka. Dlaczego więc czepianie się recenzenta BoS (pomińmy kto nim był, to nieistotne dla sprawy) o to, że bez znajomości Predators podręcznik jest niewiele wart od strony mechanicznej, było zasadne, tak jak opinie o tym, że faktycznie pomarańczowa okładka podniosłaby jego "wartość punktową", a już w przypadku SoM ta prawidłowość nie ma nagle zastosowania? Ocena powinna dotyczyć podręcznika do głównej linii, ze wszystkimi tego wadami. To, że recenzent je wymienił (potem zresztą usprawiedliwiając), nie wpływa na nic - ocenę wystawiono jakby była oceną podręcznika z linii Requiem, a to po prostu nieprawda.

Gdyby oceną było 4, a w stopce była adnotacja "gdyby to był podręcznik adresowany wyłącznie do Requiem, zasługiwałby na 5", byłoby znacznie mniej wątpliwości i powodów do wskazywania na potencjalną dezorientację mniej zorientowanego czytelnika. Wstawienie oceny, która "byłaby zasadna gdyby" uważam za pomyłkę i błąd w sztuce.
09-05-2008 13:27

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.