» Teksty » Pierwsze wrażenie » Rzut okiem na Imperium Maledictum

Rzut okiem na Imperium Maledictum


wersja do druku

Powrót do mrocznej przyszłości

Redakcja: Tomasz 'Radnon' Cybulski

Rzut okiem na Imperium Maledictum
Losy gier fabularnych osadzonych w uniwersum Warhammera 40.000 same w sobie prezentują się niczym ekscytujący dramat, z zaskakującymi zwrotami akcji i nowymi aktorami wkraczającymi na scenę w najmniej oczekiwanym momencie.

Pierwotnie erpegi sygnowane logo WH40K miała wydawać firma Black Industries, spółka-córka Games Workshop powołana specjalnie do zajmowania się tym segmentem – pod jej egidą ukazała się pierwsza edycja systemu Dark Heresy, gry opowiadającej o akolitach Imperialnej Inkwizycji. Następnie licencję przejęło amerykańskie wydawnictwo Fantasy Flight Games, które oryginalnie planowało opublikować trzy erpegi osadzone w tym settingu, finalnie jednak skończyło na sześciu.

Ostatnim z nich była druga edycja Dark Heresy, której linia wydawnicza została niespodziewanie zamknięta, gdy licencja i prawa do erpegowych adaptacji odległej przyszłości przeszły w ręce niemieckiego wydawnictwa Ulisses. Jego nakładem opublikowany został system Wrath & Glory – opóźnienia w ukazywaniu się kolejnych pozycji z jego linii wydawniczej i nienajlepsze przyjęcie samej gry były zapewne jednymi z przyczyn, z powodu których po raz kolejny zmienił się wydawca, a wraz z prawami do adaptacji Warhammera Fantasy Battle i Age of Sigmar markę Wrath & Glory przejęła firma Cubicle 7.

Mimo początkowych zapowiedzi niewydawania nowej gry fabularnej osadzonej w futurystycznym uniwersum Warhammera 40.000, a jedynie poprawienia Wrath & Glory oraz skorygowania błędów i nieścisłości w systemowych zasadach, na konwencie Gen Con w sierpniu 2022 roku ujawniono plany opublikowania kolejnego czterdziestkowego erpega, zatytułowanego Imperium Maledictum. Do premiery jego drukowanej wersji wciąż pozostało kilka miesięcy (jest planowana na końcówkę bieżącego roku), ale jest już dostępna wersja elektroniczna – jako że podręcznik liczy ponad 360 stron, z pełnoprawną recenzją poczekam na ukazanie się papierowego wydania, jednak cyfrowa wersja podręcznika z powodzeniem może posłużyć jako podstawa krótszego i mniej wyczerpującego rzutu okiem.

Tytułem częściowo dygresji, a częściowo wyjaśnienia należnego czytelnikom, wspomnę tu, że mój pierwszy kontakt z podręcznikami podstawowymi do nowo poznawanych systemów odbiega od późniejszej, bardziej wnikliwej i – przede wszystkim – całościowej lektury. Gdy dostaję w swoje ręce podstawkę do nowego erpega, po pierwsze kartkuję ją, zapoznając się z ogólnym wyglądem, układem treści i szatą graficzną, a potem sprawdzam spis treści i bardziej dokładnie przeglądam te rozdziały, których zawartość z jakichś względów uważam za bardziej interesującą od innych. Można powiedzieć, że podręcznik traktuję trochę jak linię wydawniczą systemu w pigułce, a poszczególne rozdziały bądź ich fragmenty – niczym dodatki, które poznaję niekoniecznie w kolejności ich wydawania, a raczej swoich indywidualnych preferencji .

Jest tylko wojna

A nigdy nie ukrywałem, że jednym z moich ulubionych rodzajów erpegowych suplementów są wszelkiego rodzaju bestiariusze. Uniwersum czterdziestego pierwszego milenium wypełnione jest po brzegi wrogami ludzkości, którzy aż proszą się o umieszczenie ich w przygodach naprzeciw postaci graczy. Co więcej – sporo z nich jest charakterystycznych bądź wręcz unikalnych dla tego settingu, a obok kosmicznych wersji dość standardowych orków i elfów znajdziemy też antycznych nekronów, przerażających tyranidów czy tau dysponujących technologią wykraczającą poza ludzkie pojmowanie.

Tymczasem patrząc na zawartość rozdziału systemowej podstawki do Imperium Maledictum o jednoznacznie brzmiącym tytule Bestiariusz (Bestiary), trudno uniknąć uczucia pewnego rozczarowania, choć z drugiej strony zamieszczona w nim treść nie jest niczym, czego nie moglibyśmy się spodziewać. Cytując klasyka, można wręcz powiedzieć, że jest dobrze, ale nie tragicznie.

W rozdziale nominalnie opisującym potencjalnych przeciwników Bohaterów Graczy, na bez mała czterdzieści stron, równe trzydzieści zajmują opisy zupełnie ludzkich BN-ów, co de facto czyni go bardziej kolejnym fragmentem opisu realiów, w jakich egzystują postacie, jako że opisom tym towarzyszą dodatkowo informacje o frakcjach, do których przynależą konkretne jednostki. Jak na doczepkę dostajemy profile dosłownie kilku xenos (jednego zwykłego i jednego mrocznego eldara, najemnika krootów oraz genokrada) zajmujące raptem trzy strony i niewiele więcej materiałów o demonach – łącznie pięć stron przynoszących mechaniczne rozpiski nominalnie siódemki monstrów z Immaterium, jednak trzy z nich to różne rodzaje strachulców, w praktyce ta różnorodność jest więc mniejsza, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.

Można oczywiście argumentować, że taka zawartość bestiariusza świadczy o tym, że w przygodach rozgrywanych w tym systemie to właśnie ludzie mają być domyślnie rodzajem przeciwników najczęściej pojawiających się na sesjach, ale taką argumentację trudno utrzymać widząc, że zdecydowana większość przedstawionych tu profili dotyczy lojalnych obywateli Imperium, a heretyków, przestępców czy dysydentów jest zaledwie garstka. Nie mam jednak wątpliwości, że z czasem doczekamy się odrębnego podręcznika przedstawiającego szerszy katalog obcych zagrożeń, podobny do Creatures Anathema do pierwszej edycji Dark Heresy lub Threat Assessment: Xenos do Wrath & Glory.

Miliardy światów, jedno Imperium

Innym rodzajem materiałów do niemal dowolnego systemu, jakie lubię poznawać, są opisy realiów, w których toczy się rozgrywka. Dobrze napisane, stanowią prawdziwe kopalnie pomysłów do wykorzystania w rozgrywanych przygodach, a nierzadko wręcz samograje. Pod tym względem dotychczas wydawane czterdziestkowe systemy prezentowały wysoki poziom, nawet jeśli obraz Systemu Gilead z Wrath & Glory stał w jawnej sprzeczności z settingowymi założeniami organizacji imperialnych układów planetarnych.

Fragmenty podręcznika podstawowego opisujące świat gry to czternastostronicowy rozdział zatytułowany Imperium, przybliżający galaktyczne państwo i najważniejsze frakcje w nim obecne, oraz znacznie obszerniejszy, poświęcony konkretnemu wycinkowi galaktyki, w którym osadzona jest akcja gry. Sektor Machariański (The Macharian Sector) to pięćdziesiąt pięć stron omówienia historii regionu i jego przyłączenia do Imperium, przedstawienia sub-sektorów, na które jest podzielony oraz istotnych układów i planet znajdujących się w każdym z nich. Dodatkowym plusem są wzbogacające tekst ramki z informacjami o rozmaitych frakcjach i organizacjach unikalnych dla tego sektora i nie działających poza jego obszarem – kupieckich gildiach, szlacheckich rodach, przestępczych syndykatach i nie tylko.

Nawet po pobieżnym przejrzeniu tych rozdziałów widać wyraźnie, że autorzy systemu dołożyli starań, by postacie graczy znalazły się w żywym, dynamicznym środowisku, w którym potencjalne konflikty – i wynikające z nich przygody – czekają niemal na każdym kroku.

Nie pytaj, dlaczego masz służyć, pytaj jak

A skoro o postaciach mowa – w Imperium Maledictum tworząc swoich futurystycznych bohaterów wracamy do sprawdzonego schematu znanego z drugiej edycji Dark Heresy. Kreowanemu bohaterowi określamy Pochodzenie (czyli świat, na którym się urodził lub wychował), Frakcję (czyli organizację, do której należał lub może nawet należy w dalszym ciągu) i Rolę (czyli systemowy odpowiednik profesji, wskazujący, w czym nasza postać się specjalizuje). W większości dostajemy tu opcje doskonale znane z systemu sygnowanego logo FFG, są też jednak pewne nowości (lub możliwości, które wcześniej dostawaliśmy dopiero w suplementach), jak związek z jedną z dynastii Wolnych Kupców albo Imperialną Flotą. Za to Inkwizycja jest teraz tylko jedną z dostępnych frakcji i organizacji, do których bohaterowie mogą należeć – obecnie lub w przeszłości.

Zupełnie nowym elementem jest natomiast Patron drużyny – potężna i wpływowa persona, która zatrudnia (lub wykorzystuje) postacie jako swoich agentów, w zamian zapewniając im wsparcie i możliwości, jakich nie miałyby w inny sposób. To swego rodzaju odpowiednik Inkwizytora z Dark Heresy, jednak tu mamy nieporównanie więcej opcji – każda opisanych frakcji, czy to Adeptus Mechanicus, czy Gwardia Imperialna, czy inna, daje dwie konkretne opcje Patrona (na przykład w przypadku Adeptus Ministorum jest to Arcyspowiednik i Kanoniczka Sióstr Bitwy), co przekłada się nie tylko na aspekt fabularny, ale także (a dla niektórych graczy – zapewne przede wszystkim) na precyzyjnie określone premie mechaniczne.

Choć możliwość wprowadzenia Patrona drużyny mieliśmy już we Wrath & Glory, to tam element ten był nie tylko opcjonalny, ale także rażąco wręcz niedopracowany. Tutaj, przynajmniej po pobieżnym zapoznaniu się z nim, sprawia wrażenie dobrze przemyślanego i mogącego stanowić wydatną pomoc w określeniu, dlaczego postacie działają razem, oraz o czym mają opowiadać historie wspólnie tworzone na sesjach. Równocześnie, choć dostępnych frakcji i powiązanych z nimi Patronów dostajemy całkiem sporo, to nie mam wątpliwości, że systemowe dodatki przyniosą zarówno nowe opcje, jak i bardziej szczegółowe informacje o tych opisanych w podręczniku podstawowym. Wydawca już zapowiedział publikację frakcyjnych suplementów, z których pierwszy ma przybliżać dokładniej Imperialną Inkwizycję.

Śmiech mrocznych bogów

Oczywiście systemowa podstawka do Imperium Maledictum przynosi dużo więcej – obszerne fragmenty zawierają mechanikę gry, w tym osobne sekcje poświęcone walce i mocom psykerów, rozbudowany katalog sprzętu, rozdział z poradami dla MG i nie tylko. Na dokładniejsze przybliżenie ich wszystkich przyjdzie jeszcze czas, ale muszę przyznać, że pierwsze wrażenie, jakie zrobiła na mnie najnowsza gra fabularna osadzona w uniwersum Warhammera 40.000, jest jak najbardziej pozytywne. Z czasem przekonamy się, czy autorzy z Cubicle 7 zdołali nieco odchudzić nadmiernie moim zdaniem rozbudowaną mechanikę Dark Heresy, na której ewidentnie bazują zasady tego systemu, zachowując jednocześnie te jej elementy, które podobały mi się w obu edycjach starszej gry. Na razie jednak Imperium Maledictum na pewno pozostaje systemem, na którego premierę będę czekał niecierpliwie.

 

Dziękujemy wydawnictwu Cubicle 7 za udostępnienie podręcznika do recenzji.

8.25
Ocena użytkowników
Średnia z 2 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
Tytuł: Imperium Maledictum Core Rulebook
Linia wydawnicza: Imperium Maledictum
Autorzy: Dave Allen, Emmet Byrne, Tim Cox, Zak Dale-Clutterbuck, John Dunn, Michael Duxbury, Cody Faulk, Tim Huckelbery, D.G. Laderoute, Elaine Lithgow, TS Luikart, Dominic McDowall, Pádraig Murphy, Sam Taylor
Okładka: twarda
Ilustracja na okładce: Álvaro Jiménez Hernández
Ilustracje: Helge C. Balzer, Alberto Bontempi, Simon Carr, Bartłomiej Fedyczak, Runesael Flynn, Wesley Gardner, Marc Grunert, Tom Hutchings, Dániel Kovács, Sam Manley, JG O'Donoghue, Pádraig Murphy, Cristian Alias Perez, Aurèle Pradal, Erin Rea, Felix Tisch
Wydawca oryginału: Cubicle 7
Data wydania oryginału: 23 marca 2023
Miejsce wydania oryginału: Irlandia
Liczba stron: 352
Oprawa: twarda
Format: A4
Numer katalogowy: CB72700PDF
Cena: 29,99 USD (pdf)



Czytaj również

Imperium Maledictum Zestaw Startowy
Pierwsze wrażenie jest najważniejsze
- recenzja
Imperium Maledictum: Diagnostica Obscurus
Bohaterowie z krwi i kości, czasem z wszczepami
- recenzja
Imperium Maledictum Starter Set
Śledztwo na dobry początek
- recenzja
Imperium Maledictum: Żrąca atmosfera
Dochodzenie w kopcu Rokarth
- recenzja
Imperium Maledictum: Diagnostica Obscurus
Troje szalbierzy
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.