» Teksty » Pierwsze wrażenie » Rzut okiem na Call of Cthulhu: Masks of Nyarlathotep

Rzut okiem na Call of Cthulhu: Masks of Nyarlathotep


wersja do druku

W 80 masek dookoła świata

Autor: Redakcja: AdamWaskiewicz, Piotr 'jaworock' Jaworski

Rzut okiem na Call of Cthulhu: Masks of Nyarlathotep
Maski Nayrlathotepa, obok Horroru w Orient Expressie, niewątpliwie są jedną z najbardziej rozpoznawalnych kampanii w historii gier fabularnych. Kilka lat temu wydano kolejną ich wersję, powstałą z myślą o 7. edycji Zewu Cthulhu; w Polsce za najnowszą odsłonę odpowiada Black Monk, który wydał podręczniki niecały rok temu. Zobaczymy dzisiaj w fotoodpaczkowywaniu, co znajduje się w pudełku angielskojęzycznego wydania.

Zacznijmy od pierwszego wrażenia – gdy już zapomnimy o ciężarze finansowym dodatku (polska wersja językowa kosztuje około 500 PLN), ponownie poczujemy sporą wagę – pudełko z grą to blisko 5 kilogramów, w środku znajdziemy trzy główne elementy: dwa podręczniki z przygodami oraz opisem kampanii, ekran Strażnika Tajemnic stworzony specjalnie do tej kampanii oraz pomoce dla graczy. Podręczniki wydane zostały w tym samym stylu, co podręczniki źródłowe – są w twardej oprawie, mają materiałową zakładkę, a szycie sprawia wrażenie solidnego.

Pudełko to tzw. slipcase. Co ciekawe, jest szersze niż zawartość, dostajemy więc gratis tekturkę, która wypełnia pustą przestrzeń.

Trzyczęściowy ekran wykonany został ze sztywnej tektury, na jego lewym skrzydle znajdziemy podstawowe fakty dotyczące historii, przypomnienie dwóch zasad rozwoju postaci oraz czas podróży międzykontynentalnych sprzed wieku; środek i prawe skrzydło to skróty opisów Bohaterów Niezależnych, których gracze będą mogli spotkać. 

Ekran to głównie rozpiska NPCów.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Umieszczenie takich, a nie innych elementów jest na pewno zaskakujące, lecz wydaje się to dobrym pomysłem, zwłaszcza, że pierwsze strony podręcznika to już ładnych kilkanaście nazwisk. Czy jest to jednakże idealne rozwiązanie? Myślę, że tylko rozgrywka pozwoli odpowiedzieć na to pytanie. Druga strona ekranu to ilustracja – daleko jej do tej, którą chwaliłem w przypadku ekranu Warhammera, jednak może się (lub nie) podobać.

Treść przygód została umieszczona w dwóch tomach. Na zdjęciu poniżej, po środku mamy zasobnik "Strażnika Masek".
Cała treść kampanii podzielona została na dwa tomy, w sumie dostaniemy 665 stron (na 666 stronie, nienumerowanej, jest reklama) na których mieści się wstęp, prolog, 8 rozdziałów gry, 4 dodatki i indeks.

Wstęp to kilkadziesiąt stron, które powiedzą nam, jak prowadzić Maski.

Sam wstęp to kilkadziesiąt stron, na których przedstawiono historię oficjalną i nieoficjalną, będącą zalążkiem akcji; Nyarlathotep; kulty, które pojawiają się w tle; podsumowanie najważniejszych dat czy sposób prowadzenia zabawy. Ten ostatni element pozwala wybrać tradycyjną, “powolną” wersję Zewu albo podejście znane z Pulp Cthulhu – wybierając tę drugą możliwość będziemy w pewnych miejscach musieli delikatnie zmienić podejście do prowadzenia, co zostało opisane w wielokrotnie pojawiających się na stronach podręczników ramkach. 

Wypisanych NPCów mamy ponad sto. Dlatego też być może są podsumowani też na ekranie Strażnika.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Nie zabrakło też podsumowania najważniejszych BN-ów – jest ich ponad setka (!) i 10 przykładowych Badaczy, którzy jednak powinni zostać odrobinę “podkręceni” przez graczy poprzez zwiększenie ich cech lub umiejętności, co ma na celu personalizację i zwiększenie immersji w grę.

Koniec podręcznika to dodatki, które są niezbędnikiem maskowego Strażnika Tajemnic – dowie się on z nich nie tylko jak i za ile podróżowało się po świecie 100 lat temu, ale przeczyta o czarach, księgach i artefaktach, które pojawiają się na stronicach podręcznika, i które w mniej lub bardziej oczywisty sposób wpłyną na efekty działań Badaczy.

W Maskach Nyarlathotepa dostaniemy cztery dodatki przedstawiające podróże w XX wieku oraz różne czary i fanty.

Ahoj, przygodo!

Przejdźmy do meritum. Po wstępie, dostaniemy już zasadniczą treść scenariuszy przygód. Każda część będzie dziać się w innym miejscu, a czasem i w innym okresie – opcjonalny, wprowadzający prolog ma miejsce w Limie, 5 lat przed główną częścią rozgrywki. Kolejne części to Ameryka, Europa, Afryka, Australia i Chiny – jak już czytelnik pewnie się domyśla, do czynienia mamy z epicką przygodą, a od akcji Badaczy zależeć będą losy całego świata.

Wśród pomocy dla graczy znajdziemy mapę formatu A3.

W każdej części znajdziemy nieliczne ilustracje i wiele planów map oraz, na sam koniec, podsumowanie postaci, a także potworów, które pojawiają się w danym rozdziale. Nie zabraknie też niezliczonych pomocy dla graczy, które dostaniemy też w formie luźnych kartek dołączonych do zasobnika Strażnika. Te ostatnie, przynajmniej w porównaniu z tymi z Horroru w Orient Expressie wydanym kilka lat temu przez Chaosium, wyglądają nieco skromnie – są to tak naprawdę tylko kartki, a w Horrorze… mieliśmy też widokówki, naklejki na bagaże, zapałki – fanty były dużo bardziej zróżnicowane. Black Monk, wydawca polskiej wersji językowej, napisał na swojej stronie, że czytelnicy w nadwiślańskim kraju dostają 8 map formatu A2 i pudełko zapałek.

Handoutów są dziesiątki, jeśli nie setki.

Warto nadmienić, że każdy z rozdziałów uzupełniony jest o opcjonalne przygody, których w sumie mamy aż sześć. Według autorów, nie mają one wpływu na przebieg kampanii, a mogą przy okazji odkryć inne tajemnice danych miejsc.

Jeśli chodzi o czas rozgrywki, autorzy twierdzą, że scenariusze powinny wystarczyć na czas od kilku miesięcy do około roku (oczywiście w zależności od częstotliwości i intensywności gry). Co ciekawe, w przeciwieństwie do Horroru w Orient Expressie, nie podzielono części gry na scenariusze mieszczące się w czasie jednej sesji – tak więc w gestii prowadzącego będzie zaplanowanie, lub spontaniczne zdecydowanie, kiedy mają zakończyć się pojedyncze spotkania. Wstępne przejrzenie treści pozwala sądzić, że nie będzie to trudne zadanie, co wydaje się wynikać z faktu, że treść podzielona jest jasno i czytelnie, a poszczególne sceny są od siebie rozdzielone.


Na kartach podręcznika znajdziemy takie podsumowania wskazówek, które trafią do Badaczy.
 

Na samym końcu rozdziałów z przygodami dostaniemy krótkie, bo tylko pięciostronicowe, podsumowanie możliwych zakończeń gry, w zależności jak daleko posunęli się w swoich planach kultyści, a także gdzie, fizycznie, znajdują się Badacze. 

Wszyscy do Masek, czyli podsumowanie

Pierwsze wrażenie po otwarciu Masek Nyarlathotepa jest absolutnie przytłaczające, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Masa pomocy dla Strażników, tony handoutów, map i planów, opisów BN-ów czy artefaktów, ciekawie zapowiadająca się treść – wszystko to powoduje, że warto przyjrzeć się bliżej tej odświeżonej, blisko 40-letniej kampanii.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
Tytuł: Call of Cthulhu: Masks of Nyarlathotep
Linia wydawnicza: Call of Cthulhu
Autorzy: Larry DiTillio, Lynn Willis, Mike Mason, Lynne Hardy, Paul Fricker, Scott Dorward
Okładka: twarda
Ilustracje: Sam Lamont, Rhys Pugh, Caleb Cleveland, M Wayne Miller, Jonathan Wyke, Victor Leza, Eric Lofgren, Petr Stovik, Löic Muzy, Andrew Law, Olivier Sanfilippo, Andrew Law, Nick Nacario
Wydawca oryginału: Chaosium
Data wydania oryginału: 2018
Miejsce wydania oryginału: USA
Wydawca polski: Black Monk Games
Data wydania polskiego: 2021
Miejsce wydania polskiego: Poznań
Liczba stron: 666
Oprawa: twarda
Format: A4
Numer katalogowy: CHA23153
Cena: 59,99 USD (pdf)



Czytaj również

Zew Cthulhu: Samotnie przeciwko ciemności
Czy w pojedynkę ocalisz świat?
- recenzja
Quickstart Cthulhu
Pierwszy kęs Mitów za darmo
- recenzja
Cthulhu bez macek
Potwory nie tylko Mityczne
Zew Cthulhu: Posiadłości szaleństwa, tom I
Domy, które czynią szalonym
- recenzja
ZgrozKon 2: Światy Zgrozy
O Zgrozach (i nie tylko) raz jeszcze
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Aesthevizzt
   
Ocena:
0

Nawet spoko zajawka wyszła. Na pewno lepiej niż zeszłoroczny cyberpunkowy nie wypał. Fajnie, że sam porobiłeś foty, ale zabrakło mi zdjęć okładek (i zwłaszcza ekranu, do wyglądu którego się odnosisz).

Ceny papieru szaleją (CDA pozdrawia), ale pudło jest nieco większe, żeby MG miał miejsce na swoje materiały. Ciekawe czy liczba stron jest przypadkowa? ( ͡° ͜ʖ ͡°) Oryginalna kampania jest też tak opasła?

12-01-2022 17:58
Exar
   
Ocena:
+1

Co do liczby zdjęć, to już nie chciałem przesadzać, bo by było więcej zdjęć niż tekstu (choć to fotoodpudełkowywanie, więc może i by było spoko). 

Liczba stron to na pewno przypadek :). I to jest oryginalna kampania, chyba że pytasz o pierwsze wydanie, to z tego co przeczyłem, miała ona ok. 128 stron. 

12-01-2022 18:14
Aesthevizzt
   
Ocena:
0

A nie myślałeś, żeby nagrać film z unboxinga? :)

12-01-2022 18:18
Exar
   
Ocena:
+1

Myślałem, ale że sam nie lubię tych gadających jutiubowych głów, to i wykoncypowałem sobie, że może są też inni, którzy nie lubią. I ci wszyscy inni chętniej by przeczytali kawałek tekstu i zobaczyli parę zdjęć niż 15 minut męczyli się z jakimś przemądrzałkiem (haj, maj nejm iz żorż, don't forget tu klik subskrajb, lajk, klik on ze link łif maj ada widełos, lets luk et łot łi hew hir. Ah, aj hev e gejm, diz gejm is emejzing, mejbi ju noł it, it is kal of kthulu,... i po takim 3 minutowym wstępie bierze nożyczki i zaczyna rezać pudełko a ja widzę, że bezpowrotnie straciłem znowu 3 minut życia oglądając jakiegoś gościa co jest zakochany we własnym głosie).

Ale jeśli będzie więcej próśb to mogę coś nagrać - mam jeszcze dwa fajne podręczniki, które by się nadawały :).

12-01-2022 18:24
Aesthevizzt
   
Ocena:
0

Zamiast takiego pierdololo można puścić jakaś relaksującą muzykę w tle i skupić się na zaprezentowaniu zawartości pudła. A pod/nad nagraniem (takim nie na 15, ale na max. 5 min.) zostawić opis.

12-01-2022 18:32
Exar
   
Ocena:
+1

Czyli wtedy podwójna robota :). Ale pomyślę, w sumie ciekawy eksperyment.

12-01-2022 18:41
Aesthevizzt
   
Ocena:
0

Niby tak, ale to kompromis, który godzi interesy oglądaczy i czytaczy ;)

12-01-2022 18:44
Johny
   
Ocena:
0

Cena około 500 zł, tak z ciekawości za wszystko czy za każdą książkę osobno czyli 1500? Dostawa była wliczona czy trzeba ją dopiero dodać?

Generalnie bardzo fajnie to wygląda. Można by pomyśleć, że Cthulhu to heroiczne RPG :).

13-01-2022 21:23
Exar
   
Ocena:
+3
500 za wszystko, czasem można było zgarnąć za 400 z hakiem. Ja kupiłem mój egzemplarz na aukcji charytatywnej po angielsku, więc kosztów wysyłki z polskich firm z grami nie znam.

Co do heroiczności, to mały spoiler: podobno śmiertelność jest baaaardzo wysoka w Maskach. Podobnie zresztą jak w Horror w Orient Express.
13-01-2022 21:48
Johny
   
Ocena:
0

Zważywszy że wiele podstawek po polsku teraz idzie po 200 zł, to 500 za takie 300 stronicowe knigi wydaje się być ceną w porządku.

Co do heroiczności zawiodłem się. To mógłby być argument dla moich graczy: Tak, tak, to Cthulhu, ale patrzcie jest tu taka kampania w której podróżuje się do egzotycznych krajów, ratuje świat i można się bawić rok.

Moi gracze lubią długie kampanie, tymi samymi postaciami. Nie lubią gier w których często się ginie i popada w szaleństwo ;).

13-01-2022 22:19
Aesthevizzt
   
Ocena:
0

mimo wszytko wydaje mi się, że to dość dużo, chociaż z drugiej strony przemawia przeze mnie Janusz Cebulak, który pamięta stare dobre czasy, w których podręcznik gracza do "dedeków" kosztował niecałe 70 zeta xD

13-01-2022 22:23
Johny
   
Ocena:
0

Wszystko zależy od punktu odniesienia. Patrząc na stare ceny to się z tobą zgadzam że to dużo. Jeszcze niedawno podstawka do nowego Świata Mroku po polsku na Rebelu kosztowała 55zł.

Tym niemniej jak przeglądam ostatnie nowości to za kredę, twardą oprawę itp. około 200 zł to nowa norma. A może być gorzej zważywszy na informacje np. o inflacji

13-01-2022 23:11
AdamWaskiewicz
   
Ocena:
+1

@ Aesthevizzt - A to akurat jest skrzywiona perspektywa. Porównywanie cen sprzed dwudziestu lat z dzisiejszymi zawsze będzie wychodziło na korzyść tych starszych. Tymczasem, kiedy dedekowy Podręcznik gracza kosztował siedemdziesiąt złotych, płaca minimalna wynosiła 760zł. Teraz kosztuje dwie stówy przy płacy minimalnej trzy tysiące, więc relatywnie mniej, a ludzie narzekają, że kiedyś, panie dziejku, to erpegi były dużo tańsze.

@ Johny - Maski... zawierają opcje dostosowania do zasad Pulp Cthulhu, więc i przeżywalność będzie wyższa, i klimat bardziej heroiczny.

13-01-2022 23:14
Aesthevizzt
   
Ocena:
0

@AdamWaskiewicz

Doskonale o tym wiem, ale już tak mam, że czasem z nostalgii budzi się we mnie taki nosaczowy Janusz ;) Swoją drogą na stronie ISy mozna jeszcze dostać podręczniki co 3e w cenach sprzed dwóch dekad  ;)

13-01-2022 23:25
Exar
   
Ocena:
0
Chaosium wydało Horror w Orient Express i był za 330. Gabarytowo był podobny/taki sam jak Maski, z tym że podręczniki były w miękkiej oprawie i na gorszym papierze. Teraz ma być reprint, chyba w twardej i znowu pewnie będzie kosztował 500PLN. Pytanie co wolicie/wolimy: 300 za miękką oprawę czy 500 za twardą. Ja chyba jednak wersję za 300.
14-01-2022 07:29

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.