» Recenzje » Tłumaczenia » OBCY – Niszczyciel światów

OBCY – Niszczyciel światów


wersja do druku

Nie Wy będziecie niszczyć świat

Redakcja: Maruz

OBCY – Niszczyciel światów
Lubicie mocne, brutalne scenariusze, gdzie jeden pechowy rzut może przesądzić o losach Waszych postaci? Scenariusze gdzie jest diabelsko trudno i ciągle stawiacie czoła nowym przeszkodom? Jeśli tak, czytajcie dalej, choć miejcie na uwadze, że pewne elementy fabuły zostaną zdradzone. Jeśli nie, czytajcie mimo to, bo Niszczyciel Światów ma wiele świetnych momentów, które sprawny MG może wykorzystać w swoich sesjach.

Niszczyciel Światów to oprawiony w miękkie okładki, 88-stronicowy scenariusz do Obcego – systemu RPG, za którego polskie wydanie odpowiada Galakta. Podręcznik umieszczony został wraz z akcesoriami, w tekturowym pudełku. Widać tutaj, że człowiek szybko przyzwyczaja się do dobrego – niestety, choć inni wydawcy zaczęli robić z pudełek mikro-ekrany MG  wewnętrzne strony tego opakowania są puste.

Podręcznik charakteryzuje się tą samą strukturą graficzną co podręcznik podstawowy, jednak jest tutaj dużo mniej wolnej przestrzeni oraz ilustracji, których znajdziemy w środku dosłownie kilka –  mimo że niektóre opisy aż proszą o przedstawienie na grafikach. Osoby, które uważały, że podręcznik podstawowy jest „nadmuchany”, w tym przypadku  nie powinny mieć powodów do narzekań, stosunek treści do objętości jest tym razem zdecydowanie wyższy.

Skrzynia bez skarbów

W pudełku znajdziemy scenariusz, kilka map (największa o wymiarach blisko jednego metra na trochę ponad pół metra), dwustronne karty postaci formatu A4 z opisem tła i oczywiście statystykami, karty Osobistych Celów postaci, pojazdów i BNów. Taki zestaw jest fajnym ułatwieniem, odciążającym MG od tłumaczenia kim są BG, jak wyglądają BNi, czy jakie statystyki mają różne akcesoria, w tym bronie. Nie wiem, czy tylko w moim pudełku tak było, ale miałem też kartę pomocy dla jednej z postaci przygotowanej dla graczy ­– Mason, zawierała ona historię epidemii ze stacji Yaophora – nie znajdziemy podobnych treści dla innych gotowych BG.

W tryby scenariusza wkręceni zostaną Marines, którzy mają być twardzi, wykonywać rozkazy i szczególnie się nad nimi nie zastanawiać. Szybko okaże się jednak, że aby przetrwać trzeba będzie trochę pomyśleć.

Sama przygoda, której długość szacowana jest na trzy sesje, podzielona została na trzy akty, które zawierają sporo zdarzeń  następujących niezależnie od poczynań graczy. Oczywiście  w obrębie poszczególnych aktów do napotykanych problemów można podejść na różne sposoby, co daje nam możliwość rozwiązywania ich na różne sposoby – czasem trzeba będzie umieć z kimś porozmawiać, przedstawić argumenty innej strony; czasem trzeba będzie pomyśleć, dokąd prowadzą tropy. Właściwie wyjątkiem są ostatnie sceny, gdzie autor tak naprawdę dał tylko jedną możliwość ujścia z życiem – i bynajmniej nie będzie to trywialne zadanie. 

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Ujście powietrza, ujście z życiem

Jeśli chodzi o ujście z życiem należy podkreślić, że gra jest na tym etapie niesamowicie trudna i przepełniona przytłaczającymi przeciwnościami losu. Gracze mogą liczyć na dosłownie pojedyncze sceny, w których coś ich ucieszy lub będą mogli (mocno) potencjalnie zdobyć jakieś fanty, które w przypadku rozgrywki fabularnej mogłyby przydać się ich postaciom w przyszłości – mowa o uzbrojeniu, dużych kwotach pieniędzy czy narkotykach, które mogliby sprzedać, lub zażyć. Poza tymi kilkoma scenami gracze non stop będą mieli problemy. Oczywiście będą walczyć z potworami, ale rzucane im będą również inne kłody pod nogi – czy to jakiś syf z powietrza, czy to jakaś substancja, która zapyla wszystkie rury, czy to rozszczelnienie atomowe, czy buntownicy… i jeśli na to spojrzymy całościowo, to w grze tak naprawdę nie będzie momentu, żeby BG mogli odpocząć, a gracze złapać oddech. 

Uczulam więc potencjalne Matki Gry – nie każdemu graczowi może spodobać się takie brutalne podejście, gdzie wielce prawdopodobnie jest, że postacie zginą. Nawet ostatnie sceny, gdy wydaje się, że wszystko potoczy się dobrze, z dużą dozą prawdopodobieństwa skończą się źle. 

Ale wyżyłowany poziom trudności to nie wszystko, co wyróżnia scenariusz na tle innych. Ogromną zaletą jest nacisk na część fabularną, gdzie każdy z przygotowanych przez autorów BG ma swoje cele, które często stoją w sprzeczności z celami grupy i innych członków załogi. Postacie otrzymują na początku każdego z aktów aktualizację dotychczasowych agend – a, że czasem instynkt przetrwania lub lojalność wobec pracodawcy mogą być ogromne, okazać się może, że „wczuty” gracz przy pomocy swojej postaci uśmierci któregoś z fabularnych kompanów, siebie samego lub nawet odpali ładunki atomowe. Jest to zdecydowanie potężny mechanizm, który w rękach wprawnych graczy może stworzyć sesję, którą wszyscy zapamiętają na długo. 

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Dodatkowo, gracze (tak, nie BG) mogą dostać za porządne ogrywanie swoich wewnętrznych motywacji Punkty Fabuły, które będą wykorzystane w przyszłych scenariuszach. Ciekawe rozwiązanie, zwłaszcza w kontekście nikłych szans na przeżycie, a co za tym idzie naturalnie mniejszej “wczuwy” w postać.

Wszyscy w próżnię, czyli podsumowanie

Od strony technicznej ten scenariusz to majstersztyk. Fajne mapy (z narysowaną skalą!), dobre pomoce dla graczy, czytelny układ treści, pudełko, w którym wszystko fajnie się mieści, łącznie z talią kart z podręcznika podstawowego. 

Od strony fabularnej podzieliłbym podsumowanie na trzy części, w zależności od grupy i MG.

Jeśli gracie na luzie, ceniąc sobie szansę na zebranie nowych fantów, wzmacnianie postaci, zrównoważony balans między spokojnymi i ciężkimi scenami w rozgrywce – to nie dla Was. Tutaj najpewniej zginiecie.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Jeśli MG lubi się bawić w modyfikacje, to może po prostu wyciąć niektóre sceny, lub mocno ograniczyć ich śmiertelność/stopień trudności. Wtedy ma też szansę na stworzenie z tej przygody fajnego wstępu do Obcego w trybie fabularnym (przypominam – jest to tryb, w którym gramy normalną kampanię na przestrzeni wielu, wielu sesji). Dużo pracy nie potrzeba, strona czy dwie z sugerowanymi ułatwieniami od autorów bardzo by się przydały.

Trzecia grupa to hardkorowcy, którzy wiedzą, czym (kim) są ksenomorfy, wiedzą, że to świat Obcego, że tutaj nie będzie konfrontacji rodem z Kubusia Puchatka, tylko śmiertelny tor przeszkód. Tacy gracze będą bawić się doskonale, a jeśli do tego uwielbiają konflikty i walki wewnątrz grupy – dostają scenariusz, który po wszystkim najpewniej ocenią bardzo wysoko.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
8.5
Ocena recenzenta
8.5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
Tytuł: Obcy – Niszczyciel światów
Linia wydawnicza: OBCY: Gra fabularna
Autor: Andrew E.C. Gaska
Okładka: miękka
Ilustracje: Martin Grip, Gustaf Ekelund, Team Comfort i Adam
Wydawca polski: Galakta
Liczba stron: 88
Format: A4
ISBN-13: 978-83-926288-7-3
Cena: 129,90PLN



Czytaj również

Erpegowe polecajki 2022
Nie tylko na prezenty
Obcy Gra Fabularna: Zestaw startowy
Śmierć czai się wszędzie
- recenzja
Obcy: Gra fabularna
Wstrzymaj oddech, a próżnia rozsadzi ci płuca
- recenzja
Horror w Arkham LCG
Karciany prawie-RPG w świecie Mitów
- recenzja
Poszukiwania Pierścienia
Noro lim, Asfaloth!
- recenzja
Fallout
A niech to atom!
- recenzja

Komentarze


Johny
   
Ocena:
+3

Bardzo podoba mi się ta recenzja. Piszesz wprost dla kogo jest ten dodatek i jakie to pociąga wady i zalety. Wszystko jest napisane mega ciekawym sensacyjnym stylem, przez co mam wrażenie że to "recenzja akcji". I przez cały czas widzę, że ta gra to nie moja bajka a jednocześnie jest to tak przedstawione, że potrafię zrozumieć: hej, przecież są ludzie co lubią Dark Souls, może to ten typ zabawy, może nawet kiedyś warto spróbować. Świetny tekst, super robota.

01-10-2023 20:53
Maruz
   
Ocena:
+1

Zazwyczaj opieram moje sesje na własnych pomysłach, ale od dłuższego czasu czytam gotowe przygody, a ostatnio nawet prowadziłem na bazie takich gotowych materiałów. 

Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, do końca tego roku poprowadzę też Niszczyciela Światów. Pierwszy raz przeczytałem ten scenariusz jakiś rok temu i nie będę ukrywał, spodobał mi się (zwłaszcza początek). Jednak przygotowując się do jego prowadzenia, coraz częściej zadaję sobie pytanie, czy mam ochotę sięgać w przyszłości po podobne materiały. Dlaczego? A bo widzicie, w przypadku tego scenariusza trzeba przyswoić 88 stron, żeby poprowadzić dwie-trzy sesje. Dla porównania do Cienia Władcy Demonów można znaleźć przygody, które mieszczą się na mniej niż 10 stronach, podobnie jest w przypadku modułów do OSRów. Mały spojler, ze względu na wydarzenia z Niszczyciela Światów przyswojony materiał (w tym około 30 stron opisu lokacji) raczej nie przyda się na kolejnych sesjach. Będzie to więc najpewniej materiał jednorazowego użytku. Sam tekst jest o tyle ładny i klimatyczny co potencjalnie kłopotliwy w szybkim wykorzystaniu na sesji - szkoda, że nie zastosowano jakiś edytorskich zabiegów ułatwiających prowadzenie, np. przy lokacjach mógłby znajdować się wykaz postaci, najważniejszych cech obszaru, czy przewidzianych wydarzeń, które dałoby się wyłuskać po jednym rzucie oka. Zamiast tego mamy kilka następujących po sobie akapitów tekstu. 

Przy okazji rozgrywania Niszczyciela Światów poprosiłem moi Graczy, żeby pomyśleli, czy z ich perspektywy w Obcym da się zagrać dłuższą kampanię. Szczerze mówiąc, sam nie umiem odpowiedzieć na to pytanie po przeczytaniu podręcznika. 

09-10-2023 00:41
Radnon
   
Ocena:
+3

Niszczyciela jeszcze nie prowadziłem, ale po lekturze (i doświadczeniach z Rydwanem) nie mam wrażenie, żeby był on jakoś szczególnie trudny do ogarnięcia. Jest kilka dziwnych decyzji projektowych (na przykład niektóre informacje są przy opisie lokacji, inne przy opisie wydarzeń i nie do końca wiadomo według jakiego klucza je dzielono) i przy prowadzeniu z książki trzeba sporo wertować, ale widziałem zdecydowanie gorzej rozpisane scenariusze.

Sama lokacja też nie jest w moim odczuciu taka jednorazowa - owszem, po rozegraniu przygody nie bardzo jest jak (i po co) tam wracać, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby w kolonii osadzić autorskie pomysły sprzed właściwego scenariusza. Podbudowa (postacie, konflikty, frakcje) do tego jest. Poza tym zawsze można zrobić z tego gotowy szablon do opisywania innych osiedli gdzieś na końcu kosmosu.

09-10-2023 21:20
Kamulec
   
Ocena:
0

Czy to jest taka gra/scenariusz, gdzie w połowie może postać gracza całkiem realnie zginąć, a gracz iść do domu?

09-10-2023 21:40
Radnon
   
Ocena:
+1

@Kamulec

Powiedziałbym raczej, że dotrwanie pełnej drużyny do końca pierwszego z trzech aktów byłoby ogromnym osiągnięciem. Wrednych zagrywek windujących poziom trudności autorzy serwują obficie.

10-10-2023 14:55
Maruz
   
Ocena:
+1
@ Radnon
Cenne argumentu z innego punktu widzenia. Jeżeli chodzi o pozytywy, warto zaznaczyć, że Rydwan i Niszczyciel zdają sie bardzo dobrze oddawać klimat Obcego.
Mimo wszystko, w mojej ocenie nie niweluje to rzeczy, które mi przeszkadzały.

@ Kamulec
Autorzy są w pełni świadomi jaki scenariusz stworzyli. I to bardzo się im chwali. Dzięki temu gracze po stracie pierwszej postaci mogą przejąć jednego z BNów. I być może warto wspomnieć graczom, że taka sytuacja może nastąpic.

Co do śmiertelności, pojedynczy atak Obcego naprawdę może zabić.
10-10-2023 16:19
Kamulec
   
Ocena:
0

Autorzy są w pełni świadomi jaki scenariusz stworzyli. I to bardzo się im chwali. Dzięki temu gracze po stracie pierwszej postaci mogą przejąć jednego z BNów. I być może warto wspomnieć graczom, że taka sytuacja może nastąpic.

Czyli jest mechanizm, by grać dalej. Jak tak, to spoko. Dzięki za wyjaśnienie!

11-10-2023 10:37
Radnon
   
Ocena:
+1

Odnośnie tego zastępowania postaci w gotowych przygodach do Obcego mam trochę odmienne zdanie. Z jednej strony faktycznie jest kim podmieniać poległych bohaterów, ale z drugiej pierwotni BG są bardzo mocno obudowani fabularnie (mają historie, relacje z innymi, ukryte cele, nawet pewne indywidualne zwroty akcji), co sugeruje, że powinni przetrwać relatywnie długo, żeby te elementy na sesji miały szansę zaistnieć/wybrzmieć.

W efekcie całość wydaje się z lekka schizofreniczna.

11-10-2023 12:15
Maruz
   
Ocena:
+1

@ Radnon

W Rydwanie to chyba czuć bardziej niż w Niszczycielu, tutaj tych "pierwszych" (domyślnych) postaci mamy 7. Chyba najwięcej stołów ma po 3/4 graczy, a więc w większości ekip zostanie kilka rezerwowych charakterów nawet z tych pierwszych, najlepiej rozpisanych.

Inna sprawa wynikająca z tego co napisałeś to fakt, że niektóre postacie zdają się być ciekawsze od innych. 

11-10-2023 17:36
82284

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0

W sumie zastanawiam się nad sensem prowadzenia przygody tego typu. Śmierć postaci zwykle zniechęca do gry, zwłaszcza jeśli gracz miał postać z określonymi motywacjami, a w zastępstwie ma grać jakimś noname'em. Nie lepiej zabrać się za planszowego Nemesisa od Rebela?

11-10-2023 19:19
AdamWaskiewicz
   
Ocena:
+2

To już uwaga nie tyle do samej przygody, co założeń systemu - w filmach o Obcym postacie ginęły łatwo, i nie ma się co dziwić, że erpeg jakoś próbuje to odwzorować.
 

11-10-2023 19:53
82284

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0

Zgadza się, ale w moim odczuciu ta cecha zniechęca do angażowania się w rozgrywkę.

11-10-2023 20:08
AdamWaskiewicz
   
Ocena:
+2

Moim zdaniem niekoniecznie. Akurat w Obcego nie grałem, ale sporo grywałem i prowadziłem Zew Cthulhu, i tam też jest założenie, że postacie albo zginą, albo oszaleją, a nie zniechęca to do grania. Po prostu celem nie jest koniecznie przetrwanie postaci, tylko wspólne opowiedzenie fajnej historii, poznanie tajemnic skrywanych przez fabułę scenariusza.

11-10-2023 21:09
82284

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1

W ZC fabuła jest nastawiona na odkrywanie tajemnic i składanie do kupy uzyskanych informacji (śledztwo?)> Przedwieczni i ich wyznawcy są realnym zagrożeniem, więc unikanie konfrontacji z pierwszymi jest wskazane, a drudzy nie są takim zagrożeniem jak Obcy., więc poprowadzenie dłuższej kampanii jest możliwe. Z zapoznaniu się z kilkoma polterowymi recenzjami Obcego mam wrażenie, że rozgrywka dąży do konfrontacji z tytułowym przeciwnikiem i ta konfrontacja jest zabójcza i generalnie Obcy to system pod jednostrzały lub krótkie kampanie. Możliwe, że to tylko moje subiektywne odczucie, ale "hardkorowe" scenariusze w praktyce generują sporo problemów i na dłuższa metę są frustrujące.

11-10-2023 21:34
AdamWaskiewicz
   
Ocena:
+2

Też mam wrażenie, że Obcy to system raczej do jednostrzałów, ale to jak dla mnie cecha, a nie wada. Bardziej natomiast przeszkadza mi to, że o ile w Zewie Cthulhu mamy mnóstwo monstrów, kultów, spisków i czego tam jeszcze, co Badacze mogą odkrywać, o tyle w Obcym jest Obcy - i albo postacie go spotkają i zginą, a gracze będą narzekać (łe, obcy, można się było spodziewać), albo go nie spotkają i też będą zawiedzeni (łe, nie ma obcego, ale chała). Bo tak naprawdę poza xenomorphem, mam wrażenie, setting nie oferuje nic, czego nie mielibyśmy w innych systemach (jak choćby korporacje czy eksploracja kosmosu), ale na żaden z tych elementów nie kładzie na tyle dużego nacisku, by w istotnym stopniu wpływało to na rozgrywkę.

Dlatego jeśli chodzi o futurystyczne systemy od Free League, nastawiam się raczej na Blade Runnera - odnoszę wrażenie, że tam jednak potencjał jest dużo wuiększy. 

11-10-2023 22:09
Maruz
   
Ocena:
+2

Wydaje mi się, że scenariusze do Obcego są projektowane właśnie w celu zapewnienia graczom pewnego doświadczenia, które ma być spójne z tym co widzieli w filmach.

Być może dłuższa kampania powinna skupiać się na historii jakiejś społeczności/oddziału, a nie pojedynczych postaciach. W takim przypadku strata bohatera byłaby tylko etapem w historii grupy i nie zniechęcałaby w takim stopniu do dalszej gry. Pytanie ile zmian postaci byliby w stanie zaakceptować gracze. 

11-10-2023 22:29
82284

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1

@ AdamWaskiewicz @Maruz

Mam świadomość tego, że system stara się odwzorować filmowa akcje, ale zastanawiam się czy to ma sens z uwagi na ogromną śmiertelność postaci prowadzącą wręcz do ich żonglowania. Natomiast co do grania w Obcego bez Obcego - mam podobne wrażenie - lepiej sięgnąć po inny system, który będzie się skupiać na innych aspektach, które pozwolą na dłuższą (i mniej zabójczą/frustrującą rozgrywkę).

11-10-2023 22:42
Radnon
   
Ocena:
+1

Pytanie o grę w Obcego bez tytułowego stwora jest ciekawe i sam się nad nim zastanawiałem, choćby w kontekście projektowania jakiekolwiek dłuższej kampanii.

Na pierwszy rzut oka granie bez wykorzystania ikony systemu wydaje się bezcelowe (jak słusznie zauważył Aesthevizzt można wtedy zagrać w inne sci-fi), ale po dłuższym namyśle jestem sobie w stanie wyobrazić grupę, która będzie się dobrze bawiła w oparciu o pozostałe elementy settingu (retrofuturyzm, dystopijność, brud, wszechmocne korporacje, skorumpowane rządy, nie zawsze zimna wojna, skupienie na postaciach z niższych warstw społecznych). Sami autorzy zdają się patrzeć w tym kierunku i w podręczniku podstawowym przy trybie kampanijnym sugerują pozostawienie ksenomorfa na specjalne okazje. Wtedy też spada nam śmiertelność, ponieważ w normalnych warunkach zdecydowanie trudniej jest zginąć niż podczas spotkania z obcym. Osobiście widzę tu pewien potencjał.

@Adam

Akurat bestiariusz stołowego Obcego jest zadziwiająco bogaty. Twórcy dość swobodnie korzystają z motywów z Prometeusza/Przymierza do serwowania graczom nowych odmian ksenomorfów. Inna rzecz czy czerpanie z tych akurat filmów jest najlepszym pomysłem.

12-10-2023 09:56
82284

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
@Radnon
z druugiej strony mozna wplesc motyw Obcego do kampanii wykorztstujacej inna, mniej zabojcza mechanike.
Rozpiska Aliena do 5e https://www.5esrd.com/database/creature/alien/

Wracajac do kwestii, ktora w zasadzie rozpeczela te dyskuje - jaki jest sens siegania po mechanike, ktora z zalozenia ma byc zabojcza dla postaci? W praktyce gracz moze nie miec za bardzo okazji glebszego odgrywania i wczucia sie postac.
12-10-2023 16:17

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.