» Recenzje » Polskie » Kucyki Spoza Czasu: Starter

Kucyki Spoza Czasu: Starter


wersja do druku

My Little Nyarlathotep

Autor: Redakcja: Michał 'Exar' Kozarzewski, AdamWaskiewicz

Kucyki Spoza Czasu: Starter
O Zgrozach, serii fanowskich dodatków do 7 edycji Zewu Cthulhu, można powiedzieć dwie rzeczy. Po pierwsze, są niezwykle dobre, po drugie zaś, są także świeże i oryginalne. Praktycznie każdy podręcznik należący do cyklu możemy kupić w ciemno i zawsze powinien nam się spodobać, może nieco mniej lub bardziej, ale jednak.

Kucyki Spoza Czasu: Starter to bodaj najoryginalniejsze, co wyszło spod tego trademarku. Starter łączy w sobie grozę Mitów z postaciami inspirowanymi serialem My Little Pony (MLP). Niewątpliwie jest to coś, co przykuwa uwagę. A jak z jego oceną?

Kucyki Spoza Czasu dzielą się na dwa segmenty – pierwszy omawia istotę Kucyków, drugi zaś to gotowa przygoda, którą można nimi rozegrać. Odnoszę wrażenie, że obydwie części są na różnym poziomie, dlatego chciałbym je omówić osobno.

Kucyki to mityczne stworzenia, które żywią się mocą Przyjaźni i pomagają ludziom w starciu z Mitami Cthulhu jak tylko mogą. Mimo tego, że są dobre, sam ich widok może wypaczyć umysły śmiertelników. A za każdym razem, gdy z ich winy śmiertelnik utraci Poczytalność albo stanie mu się krzywda, Kucyk traci swoją Przyjaźń, będącą u nich właśnie odpowiednikiem Poczytalności. Tak więc Kucyki muszą działać ostrożnie, tak, by ich widok i akcje nie przyczyniły się zarówno do szaleństwa innych, jak i własnego.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Istnieje też legenda, podanie, jakoby słynny i mroczny Nyarlathotep, Dusza Starszych Bogów, był tak naprawdę kiedyś Kucykiem, ale został przez wspomnianych Bogów  poskromiony i pozbawiony Przyjaźni. Kucyki wierzą, że mogą przywrócić Posłańca Bogów na swoją stronę, a wraz z nim resztę Starszych Bogów, co sprawiłoby, że zimny, obcy i okrutny wszechświat stałby się nagle znacznie bardziej przyjazny dla istot ludzkich, które Kucyki tak lubią. Wymagałoby to jednak niewyobrażalnej ilości Przyjaźni, którą Kucyki ochoczo magazynują w tym celu.

Sekcja ta zawiera również statystyki paru gotowych BG, w których mogą się wcielić gracze. Ich nazwy są po angielsku, uroczo nawiązują do serialu My Little Pony, a jednocześnie mają wspaniale lovecraftowskie brzmienie. Przykłady to: Mare PopsIn, Milky Way, Blackhole Darkness czy Oddity. Przezabawne!

[Skoro już o śmiesznych, fajnych konceptach mówimy, miejsce, które Kucyki zamieszkują, zwane jest… Cońcosą!]

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Kucyki nie posiadają Wykształcenia jako takiego (nie możemy na zagrać na przykład Kucykiem-biologiem) i posiadają zestaw umiejętności odmienny od typowego dla Badaczy Tajemnic. Mam wrażenie, że autorzy skupili się na umiejętnościach fizycznych (Ukrywanie Się, Bijatyka, Uniki...) i takich, które można wykorzystać w interakcjach społecznych (Urok Osobisty, Zastraszanie, Psychologia itp.). Z jednej strony to dosyć logiczne, zważywszy, że gramy mitycznymi istotami, a nie absolwentami uniwersytetów (i w "typowym" systemie, którym Zew jednak nie jest, takie umiejętności by dominowały nad Chemią, Fizyką czy Językami Obcymi), z drugiej wydaje mi się, że jest to w pewien sposób sprzeczne z "duchem" systemu, jakim jest Zew Cthulhu. W gestii czytającego leży, czy to mu się spodoba czy nie, ale ja osobiście czuję się nieco dziwnie.

Kucyki Spoza Czasu zawierają dwa nowe zaklęcia, jedno pozwalające ich nie-euklidesowym, mitycznym formom jawić się ludziom bardziej jako coś bardziej przyjaznego, lecz dalej nienaturalnego (na przykład jednorożec lub smok), drugi zaś wymusza Przyjaźń na istotach Mitów Cthulhu, co sprawia, iż pozyskują sprzymierzeńców tam, gdzie mogłyby ich nie mieć.

Ogólnie część mechaniczna nie jest taka zła, prezentuje parę ciekawych, oryginalnych konceptów i nadaje im formę mechaniczną. Niemniej jednak, jest to tylko starter i tak naprawdę poznajemy jedynie absolutne podstawy. Do rozegrania jednej sesji wystarczy, jednak po jego lekturze czuję niedosyt i pragnę przeczytać pełen podręcznik o Kucykach. Mam nadzieję, że kiedyś zostanie on spisany.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Część z przygodą prezentuje nam międzywojenne Zakopane, nieopodal którego, na jednym z górskich szczytów, mi-go mają swoją bazę, z której prowadzą badania i analizują ludzkość. Wszystko szło by swoim rytmem, gdyby nie to, że właśnie swoją premierę miało Przedwiośnie Żeromskiego. Tak się składa, że pewien jasnowidz, Stefan Ossowiecki, twierdzi, iż w okolicach Zakopanego znajdują się szklane domy z tej powieści, co ujawnione mu zostaje podczas seansu spirytystycznego. Wkrótce całe miasto wyruszy na ich poszukiwanie.

Tak, problem w tym, że owe "szklane domy" to baza mi-go, które pragną spokoju i nieujawniania swej obecności. Jeśli ludzie zaczną się gromadzić wokół ich centrum operacyjnego, mogą wywołać trzęsienie ziemi, które zniszczy całe Zakopane. A jako że ludzie (w znacznej większości), nic nie wiedzą o przybyszach z Yuggoth, chcą tylko odkryć tajemnicę związaną z powieścią, nie widzą powodu, by się powstrzymywać.

W tym momencie pojawiają się Kucyki Spoza Czasu, które korzystając ze swoich zdolności dyplomatycznych, magicznych i sprytu muszą ocalić sytuację.

Sposobów na ochronę ludzi jest kilka. Nie będę tutaj zdradzał całej fabuły przygody i jej możliwego przebiegu, ale muszę powiedzieć, że jest bardzo otwarta. Może nawet trochę za bardzo, jak na mój gust. Mam wrażenie, że poprowadzenie tej przygody wymaga wiele kreatywności i improwizacji zarówno od Strażnika Tajemnic, jak i od graczy. Co więcej, wydaje mi się, że dużo też zależy od udanych rzutów kośćmi… może nawet ten element tutaj dominuje.

Przede wszystkim jednak, kiedy teraz o tym myślę, to ten scenariusz jest stanowczo zbyt skupiony na wydarzeniach, a zbyt mało na psychologii BN-ów. Po prostu coś się dzieje i gracze mają na to odpowiedzieć. No okej, ale bez głębszego elementu psychologicznego cała przygoda wydaje mi się być rodzajem, czegoś na kształt losowego spotkania. Niby są jacyś bohaterowie, niby coś o nich napisano, ale tak naprawdę trzeba powstrzymać ludzi przed badaniem grzbietu góry i w tym zawiera się cały scenariusz. Przyznam wprost, Zgrozy przyzwyczaiły mnie do czegoś innego, do głębszego poziomu erpegowania. A tutaj, no cóż, tego brakuje, w mojej opinii. Wir akcji jest fajny, ale powinna mu towarzyszyć złożona motywacja psychologiczna bohaterów, by uczynić go czymś wyjątkowym. Obawiam się, że w tym scenariuszu tego elementu brakuje.

Jakim dodatkiem jest starter do Kucyków Spoza Czasu? Całkiem udanym, choć niestety nierównym. Sama idea istot z Mitów, które są zainteresowane pomocą ludziom i parodiują MLP jest bardzo ciekawa, choć możliwe, że dałoby się dla nich zaprojektować lepszą przygodę startową. Nie mogę jednak powiedzieć, że dodatek jest zły, nawet jeśli mam parę swoich obiekcji – a to chciałbym więcej o Kucykach, a to inny scenariusz. Ale ogólnie jest nieźle, muszę powiedzieć. Myślę, że ocena 6/10 byłaby bardzo odpowiednia. Mam nadzieję, że pełen podręcznik o Kucykach wkrótce się ukaże i mam nadzieję, że mnie rzuci na kolana, powali i zachwyci. A póki to się nie stanie, mam Starter na otarcie łez...

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
6.0
Ocena recenzenta
6
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
Tytuł: Kucyki Spoza Czasu: Starter
Linia wydawnicza: Zgrozy
Autor: Marek Golonka
Autorzy: Marek Golonka, Piotr Kozioł
Ilustracje: Piotr Kozioł, Michał Gralak,
Data wydania oryginału: 13 listopada 2020
Liczba stron: 21
Format: PDF
Cena: darmowy



Czytaj również

Zgrozy: Kucyki kontra Koszmary
Pomiędzy wgotykwstąpieniem a kosmicyzacją
- recenzja
ZgrozKon 2: Światy Zgrozy
O Zgrozach (i nie tylko) raz jeszcze
- recenzja
Zgrozy: Wernisaż
Zabójcza sztuka
- recenzja
Zgrozy: Panorama
Historia okultystycznego obrazu
- recenzja
Zgrozy: Świat Necronomiconu
Na bluźnierczą lekturę pomysłów kilka
- recenzja
Zgrozy: Powidoki Przyszłości
Zabawy z czasem
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.