» Wieści » Gamers Helping Haiti na DriveThruRPG

Gamers Helping Haiti na DriveThruRPG

20-01-2010 15:18 | juliusz 'nid' doboszewski

W związku z ostatnimi wydarzeniami na Haiti, autorzy gier fabularnych sprzedawanych przez DriveThruRPG postanowili dołączyć się do inicjatyw charytatywnych na rzecz ofiar trzęsienia ziemi. "Gamers Helping Haiti" to zestaw ponad 100 pdfów: kompletnych gier, dodatków, magazynów, antologii tekstów. Koszt całego zestawu to 20 $, a cały zysk zostanie przekazany na cele charytatywne. Charity Bundle będzie dostępny do końca stycznia.
Źródło: DriveThruRPG
Tagi: Haiti | pdf | bundle | DriveThruRPG


Czytaj również

Komentarze

string(15) ""

~Niezalogowany Ramel

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Odpisac od podatku moga sobie to obie strony. Ja dowiedzialem sie od osob wplacajacych - ze moga to odpisac od podatku. I w rpgnow com odpisali ci, ze z tego, co oni dokladaja, nie mozesz sobie odpisac. Co juz Ci tez napisal mieszkajacy w USA Drozdal. Bo jedna firma przekazuje pieniadze, ale przekazuje je tez osoba wplacajaca. To raz.

Dwa, Twoje argumenty nadal sa nietrafne, absurdalne, klamliwe, oszczercze, chamskie, glupie, a Ty z uporem maniaka probujesz wybrnac z twarza. Bo jak bys choc raz przeczytal, co sie do Ciebie pisze, to widzialbys, ze moj zarzut, ze gadasz glupoty, ma sie nie do odpisow podatkowych czy dobroczynnosci jako takiej. Pozwole sobie Ci jeszcze raz zacytowac, moze powinienem napisac to wielkimi literami:
1. Twoje tezy na temat wiekszosci rpgow tam (w wyprzedazy) sa po prostu glupie.
2. uwazam Twoja opinie za glupia, jezeli piszesz: "gry, które - w najlepszym razie - kiepsko się sprzedają

Nigdzie tam nie ma nic, na temat odpisow podatkowych, ktore to tak z narazeniem portfela (ktore to srodki zamiast na dyskusje, mogles na przyklad wplacic na WOSP lub na Haiti, chyba ze tez to uwazasz za akcje na pokaz), sprawdzales.

I tak, dalej gadasz oszczerstwa. Klamiesz, gadasz oszczerstwa i probujesz zmieniac temat. A moge dyskutowac nawet ostro, ale z kims, kto to umie robic, a nie zmienia tematy, zeby cos udowodnic.
24-01-2010 11:04
~hallucyon

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Drozdalu,

napisałeś:

"We will be matching donations" nie oznacza, że przekarzą oni darowizny, ale że za każdego dolara, którego przez nich darujesz oni dodatkowo daruja dolara.

Dodatkowo?

Mechanizm wygląda tak:

1. Klient wpłaca 20 dol. am. na konto sklepu, otrzymując w zamian kupon na przecenione gry.

2. Po zakończeniu akcji sklep przekazuje zgromadzone środki na konto Lekarzy bez Granic.

I takie rozumienie jest zgodne, moim zdaniem, z definicją słownikową (Longman Dictionary of Contemporary English, wyd. V, 2009, s. 1007):

Match - [transitive verb] to give a sum of money that is equal to a sum given by someone else: The government has promised to match any private donations to the earthquake fund.

Po Twojej uwadze poszukałem jednak amerykańskiego słownika on-line:

Match - [transitive verb] to provide funds so as to equal or complement: The government will match all private donations to the museum. (The American Heritage Dictionary of the English Language, wyd. IV, wersja internetowa: www.dictionary.com, 24 stycznia 2010)

Kluczem do zrozumienia jest definicji jest chyba rzeczownik "complement". Przyznaję, że tak ujęta definicja wskazuje, iż sklep do każdego zgromadzonego dolara sklep dorzuci od siebie dodatkowego dolara.

Moje wątpliwości biorą się stąd, że stosowny zapis United States Civil Code, regulujący kwestie darowizn, brzmi następująco:

"§ 2522. Charitable and similar gifts

In computing taxable gifts for the calendar year, there shall be allowed as a deduction in the case of a citizen or resident the amount of all gifts made during such year to or for the use of—

(2) a corporation, or trust, or community chest, fund, or foundation, organized and operated exclusively for religious, charitable, scientific, literary, or educational purposes, or to foster national or international amateur sports competition (but only if no part of its activities involve the provision of athletic facilities or equipment), including the encouragement of art and the prevention of cruelty to children or animals, no part of the net earnings of which inures to the benefit of any private shareholder or individual, which is not disqualified for tax exemption under section 501 (c)(3) by reason of attempting to influence legislation, and which does not participate in, or intervene in (including the publishing or distributing of statements), any political campaign on behalf of (or in opposition to) any candidate for public office."

(Treść ustawy jest dostępna w witrynie internetowej Legal Information Institute Cornell University Law School).

Jak wcześniej powiedziałem, amerykański urząd podatkowy (Publication 78, Internal Revenue Service) wpisał na listę organizacji, których dotowanie uprawnia do odpisu podatkowego, amerykański oddział Lekarzy bez Granic (Doctors Without Borders).

I teraz clou problemu. Z punktu widzenia prawa następujące sytuacje:

1) klient wpłaca pieniądze dla potrzebujących na konto prowadzącego zbiórkę sklepu, który przekazuje następnie środki na konto organizacji charytatywnej,

2) klient wpłaca pieniądze bezpośrednio na konto organizacji charytatywnej (czyli z pominięciem sklepu),

nie są tożsame. Ustawa wyraźnie mówi o dokonaniu darowizny na rzecz organizacji, a na rzecz innego podmiotu, który następnie przekaże środki tejże organizacji.

Uwzględniając Twoje rozumienie słowa "match" (które istotnie wydaje się poprawne), oznacza to, że to sklep może odpisać sobie od podatku zarówno wpłaconą przez klientów kwotę, którą przekaże na konto Lekarzy bez Granic, jak i owe "dodatkowe dolary", które od siebie przekaże, bo to sklep jest podmiotem wpłacającym pieniądze na konto organizacji charytatywnej.

W takiej sytuacji sklep jednak i tak nie jest stratny, bo każdy cent, który przekazuje na konto Lekarzy bez Granic, może odpisać od podatku, zwłaszcza że - jak napisał Cybrasty - "że ich [przecenionych gier - przyp. red.] producenci zgodzili się dać coś za darmo na szczytny cel." Tak naprawdę więc to producenci, a także klienci sklepu, wykosztowywują się, wpłacając pieniądze dla ofiar trzęsienia ziemi.

Zakładam - zgodnie z prawidłami prowadzenia konstruktywnej dysputy - że rozmówca Cybrasty podaje fakty zgodne z prawdą. Jeśli jednak tak nie jest i od przecenionych produktów sklep odprowadza tantiemy w zwykłej wysokości, to sklep ponosi wymierne straty materialne i wtedy pozostanie mi tylko przyznać, że ogłaszając akcję sprzedaży przecenionych produktów, kierowano się odruchem serca, bo nie zważano.

Jeśli napiszesz (bo wiesz), że sklep jest stratny finansowo, gdyż musi odprowadzać tantiemy, to odszczekam swój pierwszy komentarz co do intencji firmy, bo nie widzę żadnej ujmy w przyznaniu się do błędu.

(Z uwagi na szacunek, który żywię do Ciebie, wypływający zarówno ze sposobu prowadzenia przez Ciebie dysputy, jak i Twoje dokonania w fandomie, w zupełności mi wystarczy Twoje stwierdzenie, że jest tak, a nie inaczej).

Swoją drogą, chętnie bym zapytał jakiegoś Amerykanina, jak rozumieć zdanie: "We will be matching donations". Wygląda na to, że Twoje rozumienie czasownika jest właściwe, a ja się myliłem - w końcu to Ty mieszkasz w USA.
24-01-2010 14:14
Majkosz
    Dementi
Ocena:
0
Nie uważam powyższej wypowiedzi Ramela za trolling. Mam zgrabiałe od zimna paluszki i źle mi się kliknęło.

pozdrowienia!
24-01-2010 14:15
~hallucyon

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Ramelu,

napisałeś:

A, co do kanonu - pokaz mi to gdzies, prosze, gdzie pisze, ze nazwanie glupich argumentow po imieniu jest zakazane lub nie uchodzi.

Proszę bardzo:

Moją wypowiedź określiłeś jako "głupią".

W trakcie dyskursu, nie tylko prawniczego (o czym autorka wspomina), obowiązuje zasada grzeczności. Uszczegóławia ją m.in. maksyma współodczuwania, która polega na minimalizowaniu niechęci (antypatii) i maksymalizowaniu sympatii (przychylności) między rozmówcami (J. Jabłońska-Bonca: Prawnik a sztuka negocjacji i retoryki, Wydawnictwo Prawnicze LexisNexis, 2003).

"Uniwersalny słownik języka polskiego" (wersja elektroniczna 2, Wydawnictwo Naukowe PWN SA, 2008) definiuje słowo głupi tak: [pot.] świadczący o czyjejś ograniczoności, bezmyślności, nacechowany głupotą, pozbawiony sensu; także: bezwartościowy intelektualnie.

Wśród przykładów wymienia m.in. głupi zarzut, głupie gadanie, głupia wypowiedź.

Przypisywanie komuś w trakcie rozmowy jego wypowiedziom cechy "świadczącej o jego [osoby – przyp. red.] ograniczoności, bezmyślności" itd. powoduje, posługując się sformułowaniem autorki, maksymalizację niechęci i minimalizację sympatii między rozmówcami, a zatem łamie zasadę grzeczności.

Jak więc widzisz, takie zachowanie "nie uchodzi". Zamiast używać określenia "głupi", mogłeś napisać "błędne", "nietrafione", "mijające się z prawdą" czy po prostu "nieprawdziwe".

Niestety, Ty wolałeś rozmawiać w sposób niegrzeczny, co - na Twoją prośbę - właśnie wykazałem, odwołując się do stosownej literatury.
24-01-2010 14:17
Cherokee
   
Ocena:
+1
"Jeśli napiszesz (bo wiesz), że sklep jest stratny finansowo, gdyż musi odprowadzać tantiemy, to odszczekam swój pierwszy komentarz co do intencji firmy, bo nie widzę żadnej ujmy w przyznaniu się do błędu."

Wydaje mi się jednak, że jesteś w błędzie, gdyż darowizna uprawnia do uzyskania tax deductible, nie zaś tax credit. Tax deductible jest odpisem od przychodu, co w efekcie faktycznie zmniejsza wysokość podatku, jednak oszczędność jest naturalnie jedynie na poziomie stopy procentowej tegoż. Prawo odpisania pełnej sumy od podatku to tax credit, jednak nie wydaje mi się (na podstawie tego co wyczytałem) by należał się on osobie dokonującej darowizny.
24-01-2010 15:02
~hallucyon

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
"Wydaje mi się jednak, że jesteś w błędzie, gdyż darowizna uprawnia do uzyskania tax deductible, nie zaś tax credit. Tax deductible jest odpisem od przychodu, co w efekcie faktycznie zmniejsza wysokość podatku, jednak oszczędność jest naturalnie jedynie na poziomie stopy procentowej tegoż. Prawo odpisania pełnej sumy od podatku to tax credit, jednak nie wydaje mi się (na podstawie tego co wyczytałem) by należał się on osobie dokonującej darowizny."

Wygląda na to, że masz rację, Cherokee - sklep może być stratny. Ponieważ udowodniłeś mi, że wnioskowanie oparłem na fałszywych przesłankach, odszczekuję swój komentarz:

Przepraszam sklep DriveThruRPG za zarzut, że ogłaszenie akcji było "dyktowane dalekowzroczną kalkulacją ekonomiczną, a nie odruchem serca".

Dziękuję za udział w rozmowie tym osobom, które potrafią prowadzić dysputę w kulturalny sposób i wykazywać błędność prezentowanego przez ich rozmówcę stanowiska w sposób grzeczny. Ze swojej strony dyskusję uważam za zakończoną. Jeśli jednak któraś z tych osób uzna inaczej i zechce jeszcze coś dopowiedzieć, oczywiście odpowiem.

Z pozdrowieniami

- hallucyon
24-01-2010 15:25
Majkosz
   
Ocena:
+1
Zechce. Uderzyłeś bowiem w stół.

Hallucyonie, z ogromną ochotą i zapałem godnym lepszej sprawy angażujesz się w publiczne eksponowanie potknięć językowych innych. Stąd zakładałem, że przywiązujesz też dużą wagę do własnej językowej pedanterii.

A zatem, powinieneś doskonale wiedzieć, że "dyskurs" nie jest uczonym terminem na to, co pospolicie nazywa się "dyskusją". Zgoła inne ma znaczenia. Błąd ten budzi szczególne zażenowanie, bo często pojawia się w ustach domorosłych retorów, próbujących zastraszyć rozmówcę pozorem erudycji.

Nadto, warto sobie uświadomić, że podręczniki dla prawników niekoniecznie stanowią ostateczną instancję rozstrzygającą problemy dialogu. Zajrzyj raczej do czterotomowej "Sztuki rozmawiania" Schulza von Thuna, "Principles of Pragmatics" Leecha lub "Logiki konwersacji" Grice'a. Dowiesz się z nich, na przykład, że celem rozmowy nie zawsze jest utrzymywanie fałszywej sympatii między dyskutantami.

Z pozdrowieniami!
24-01-2010 16:18
~hallucyon

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Określenia "dyskurs", "dyskusja" i "rozmowa" stosowałem wymiennie, gdyż - jak mi się wydaje - w języku potocznym można uznać je za bliskoznaczniki, a chciałem uniknąć powtórzeń (względy stylistyczne). Uświadomiłeś mi, że uczyniłem to nazbyt swobodnie. Pozostaje mi tylko posypać głowę popiołem.

Wymienionych przez Ciebie pozycji nie znam, lecz pewnie do nich zajrzę. Swoją wiedzę, jak widać - bardzo ograniczoną, czerpałem z wyżej cytowanej książki oraz z "Kodeksu argumentacyjnego dla prawników" J. Stelmacha. Wychodzi jednak na to, że wypada wyjść poza literaturę prawniczą, choćby nawet autorzy przekonywali, że wskazówki nie odnoszą się tylko do dyskursu prawniczego.

Mam tylko jedną wątpliwość. Napisałeś, że "celem rozmowy nie zawsze jest utrzymywania fałszywej sympatii między dyskutantami". Zgadzam się, ale nie uważam, by owe nieutrzymywanie fałszywej sympatii miało oznaczać, że drugiemu rozmówcy można zarzucać wypowiadanie "głupich" poglądów, bo takie zachowanie nie wpływa na poziom rozmowy. O takich określeniach, jak "klamliwy czy "oszczerczy" już nie wspomnę, bo aby stawiać takie tezy, należy wykazać, że rozmówca się wyłącznie chęcią skrzywdzenia innej osoby (instytucji).

Ponieważ nie można wniknąć w psyche głoszącego domniemane kłamliwe czy oszczercze twierdzenia, oceny, czy rozmówca kierował się złymi intencjami, dokonuje się na podstawie całości prezentowanej przez niego postawy. O złych intencjach rozmówcy świadczy m.in. uporczywe głoszenie nieprawdziwych twierdzeń, mimo wykazanej oczywistości ich błędności. Ja nie trwałem uparcie przy swoich poglądach - skonfrontowany z właściwym argumentem przyznałem się do błędu i przeprosiłem. Z wyżej wymienionych powodów zarzucanie mi głoszenia oszczerstw i kłamstw było co najmniej przedwczesne.
24-01-2010 18:10
Drozdal
   
Ocena:
0
@hallucyonie ja bym się w tym całym przedsiewzięciu drugiego albo i trzeciego dnia nie doszukiwał.

Z tego co wiem o podobnych akcjach, to autorzy PDFów darowują swoje dzieła na ten cel, a sklep po prostu działa jako pośrednik w przekazywaniu środków i na dodatek jak wspomniałem wcześniej w tym przypadku darować będzie od siebie dolara, za każdego dolara przekazanaego im przez klienta.

W odpisie sklepu tej darowizny od podatku też bym nie upatrywał się niczego zdrożnego. Sklep ten, podobnie jak każda instytuacja płacąca podatki będzie starał się zmniejszyć swój przychód za każdą cenę (tak by płacić ich mniej), ale jak wspomniałem powyżej oni też od siebie pieniądze darować będą (i przez to obniża jeszcze bardziej swój dochód). Widocznie dobrze im się na rynku powodzi, poniewaz podjęli taką decycję ;) a jak ostatnio sprawdziłem do wartośc datków sięgnęła już powyżej 100K $.

Co do samej darowizny, to nie ważne jak sazczytny cel, ta akcja ma po prostu nakłonić ludzi, którzy pieniędzy by nie podarowali inaczej do zmienienia zdania (dzięki tym darkomym podręcznikom, które będa oni w stanie otrzymac po dokonaniu przelewu na konto). No i oczywiście jest to tez akcja budująca pozytywny wizerunek sklepu, przynajmniej wśród tych, którzy popierają całą ta akcję pomocy ofiarom tej klęski zywiołowej.

Wilk syty i owca cała.
25-01-2010 04:15

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.