» Recenzje » Indie » Fate: Sails Full of Stars

Fate: Sails Full of Stars


wersja do druku

Kosmos XIX wieku

Redakcja: Tomasz 'Radnon' Cybulski

Fate: Sails Full of Stars
Wyobraźmy sobie świat inny od naszego. W kosmosie suną, podobne do żaglowców, statki kosmiczne, których żagle z Rheojedwabiu napędzane są wiatrem Eteru. Nowe substancje alchemiczne, takie jak flogiston czy prometheum zmieniły świat, a badania jeszcze trwają. Ludzkość, podzielona na Chiny, Francję i Imperium Osmańskie, bada inne planety, w tym marsjańskie ruiny i dżungle Wenus, a w przestrzeni kosmicznej przemieszczają się enigmatyczne smoki.

Właśnie tak, w wielkim skrócie, wygląda setting Sails Full of Stars, kolejnego już produktu z serii Fate: World of Adventure, z którym się zapoznałem. Co sądzę o kosmiczno-fantastycznej propozycji od Evil Hat Productions?

Gdy myślę o tym World of Adventure, kojarzą mi się dwa inne settingi do Fate, które już recenzowałem na łamach serwisu. Pierwszym z nich jest, oczywiście, Aether Sea, drugim zaś Romance in the Air. Skojarzenia z pierwszym nie powinny być takie zaskakujące, obydwa traktują o podróżach kosmicznych i odwiedzaniu nowych planet. Różnica jest taka, że Aether Sea było fantasy, zaś Sails… to stylizowane sci-fi czerpiące z XIX-wiecznej fantastyki naukowej. W Sails Full of Stars występuje też tylko jedna rasa – ludzie, którzy dzielą się na wiele państw i frakcji. Nie znajdziemy tu natomiast elfów i krasnoludów.

Moje skojarzenie z Romance in the Air jest nieco mniej oczywiste. Zarówno w Romance..., jak i Sail… mamy do czynienia z rywalizującymi ze sobą wielkimi imperiami i pomniejszymi państewkami, które starają się coś dla siebie uszczknąć.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Różnica w tym wypadku jest taka, że kontekst geopolityczny był znacznie lepiej naszkicowany w Romansie niż w Żaglach. Tam wiedzieliśmy więcej o państwach, ich interesach, konfliktach, siłach zbrojnych, historii i polityce. Tutaj wszystko to jest ledwie zasugerowane i MG musiałby włożyć sporo wysiłku, by to odpowiednio rozwinąć.

Po prawdzie, mam wrażenie, że Sails… byłby znacznie lepszym settingiem, gdyby go rozpisano na stu, a nie na pięćdziesięciu stronach. Wiemy bardzo mało o planetach, które będziemy odwiedzać – dosłownie parę zdań – jeszcze mniej o państwach, które je kolonizują, nie wspominając o tym, że poza Wielka Trójką (Francja, Chiny, Imperium Osmańskie) występują mniejsze potęgi, takie jak choćby Indie lub USA. Myślę, że gdyby to wszystko bardziej szczegółowo opisać, byłoby naprawdę świetnie. Tymczasem mam spore uczucie niedosytu.

Powyższe dotyczy także smoków, z którymi na dobrą sprawę nie do końca wiadomo, co zrobić. Są tajemnicze, długowieczne, suną przez kosmos, badają go i mają wiedzę niedostępną ludziom. Niektóre są przyjazne, inne mogą zniszczyć każdy statek, który napotkają. Są też bardzo rzadkie i komunikują się ze sobą telepatycznie. Widać, że autorzy chcieli uczynić z nich część settingu i to część integralną, ale… jako MG nie wiedziałbym, jak je wpleść w przygodę i jaką funkcję mogłyby w niej pełnić. Rozumiem, że miały być zagadką dla graczy, ale nie powinny być również zagadką dla prowadzących grę. Znowu czuję niewykorzystany potencjał.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Jeśli chodzi o mechanikę, to otrzymujemy dwie nowe umiejętności: Alchemię i Żeglowanie, wraz z dedykowanymi sztuczkami (przykładowo, doktorzy medycyny korzystają tutaj z Alchemii i muszą mieć odpowiednią sztuczkę). Otrzymujemy także sporo sztuczek dla tradycyjnych umiejętności Fate Core, między innymi związanych z zarządzaniem morale na statku kosmicznym.

Nowością są także statki kosmiczne, którymi podróżować będą nasi bohaterowie. W wielkim skrócie, statek ma własne umiejętności, aspekty i sztuczki – analogicznie jak w przypadku postaci. Nie może on mieć punktów Losu, ale zamiast tego, przy każdym awansie może wziąć nową sztuczkę. Otrzymujemy także tabelkę wraz z instrukcją, która pomoże nam wyliczać, jak dużo czasu zajmie podroż pomiędzy poszczególnymi ciałami niebieskimi.

Podręcznik zawiera również mechanikę związaną z załogami statków – w Aether Sea miały najczęściej rozmiar domu, tutaj może się na ich pokładach zmieścić kilkuset ludzi i to nawet na najmniejszych jednostkach. Nie zabrakło rzecz jasna reguł kosmicznych starć. Możemy się poczuć jak prawdziwi gwiezdni piraci.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

W dodatku nie zabrakło gotowej przygody zatytułowanej Sekrety Czerwonej Planety. Osadza ona graczy w roli członków załogi statku, który utkwił na Marsie. W ciągu najbliższych dni muszą jednak wrócić na Ziemię, by uregulować należności w banku w Petersburgu. W przeciwnym razie w pościg za nimi ruszą wierzyciele. Problem w tym, że zarządca chińskiej kolonii, w której przebywają, postanowił zablokować port kosmiczny. Na pierwszy rzut oka nic strasznego, ale gdy jeden ze statków postanowia siłą sforsować blokadę, zielony promień śmierci z pobliskich marsjańskich ruin doszczętnie do spopiela.

Na szczęście dla bohaterów, naukowczyni badająca owe ruiny zgłasza się do drużyny i oferuje pomoc w zniszczeniu promienia w zamian za możliwość zabrania się z BG poza planetę.

Tak wygląda sam początek scenariusza. Mamy tutaj wszystko, od czerwonej marsjańskiej pustyni i dziwnych ruin, poprzez walki z żołnierzami zarządcy, na zdradach i pościgach kosmicznych skończywszy. Myślę, że ta przygoda nie jest jakimś szczytem kreatywności, ale jednocześnie wierzę, że na sesji mogłaby zapewnić wiele ciekawych wrażeń i dostarczyć masę dobrej zabawy. Może też z łatwością prowadzić do logicznej kontynuacji, a twórcy zadbali o parę dodatkowych wątków i komplikacji w jej trakcie, gdyby MG chciał ją we własnym zakresie rozbudować. Ciężko się tutaj do czegokolwiek przyczepić, jest jak najbardziej w porządku, a może nawet bardziej niż w porządku.

Reasumując, jak się zapatruję na Sails Full of Stars? Jest całkiem nieźle, ale znam lepsze settingi do Fate’a. Nie znaczy to, że nie warto dać Żaglom… szansy, ale autorom ewidentnie zabrakło miejsca, żeby wszystko dokładniej rozpisać i rozbudować. Momentami dodatek wygląda bardziej jak prezentacja pomysłu niż pełnoprawny produkt. Potrzeba tu nieco wysiłku ze strony prowadzącego, ale nie znaczy to, że sama idea nie jest tego warta. Załączoną przygodę oceniam lepiej niż świat sam w sobie, ale ostatecznie nie jest ona na tyle dobra, by znacząco wpłynąć na ocenę końcową. Szóstka w polterowej skali wydaje się najbardziej uzasadniona. Nie jest to mój ulubiony dodatek settingowy do Fate, ale ciężko nazwać go rozczarowaniem.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
6.0
Ocena recenzenta
6
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
Tytuł: Sails Full of Stars
Linia wydawnicza: FATE: Worlds of Adventure
Autor: Don Bisdorf
Ilustracje: Elisa Cella
Wydawca oryginału: Evil Hat Productions
Data wydania oryginału: 27 maja 2015
Miejsce wydania oryginału: USA
Liczba stron: 50
Format: PDF
Cena: PWYW



Czytaj również

Fate: House of Bards
Polityka świata fantasy
- recenzja
Fate: Masters of Umdaar
Setting inspirowany He-Manem
- recenzja
Fate: Nest
Powrót do krainy dziecięcych fantazji
- recenzja
Fate: Behind the Walls
Więzienie, ucieczka... i co potem?
- recenzja
Fate: The 3 Rocketeers
Trzej Muszkieterowie w kosmosie
- recenzja
Fate: Weird World News
Hołd złożony Scooby-Doo
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.