» Recenzje » Indie » Fate: House of Bards

Fate: House of Bards


wersja do druku

Polityka świata fantasy

Redakcja: AdamWaskiewicz

Fate: House of Bards
Światy dostępne do Fate Core są różnorodne i oryginalne. Znaleźć można wśród nich prawdziwe perełki, udowadniające, że RPG indie to nie tylko nowatorskość (którą niektórzy mogliby nazwać "udziwnianiem") ale częstokroć i wielka jakość. Nie inaczej jest z House of Bards, który koncentruje się na życiu politycznym świata klasycznego fantasy.

Jestem wieloletnim czytelnikiem fantasy i znam różne odcienie polityki, które występują w tym gatunku literackim. W Grze o Tron Daenerys pragnęła wrócić do swej utraconej ojczyzny z potężną armią, w Wiedźminie cesarstwo Niilfgardu najechało sąsiadujące kraje, w Harrym Potterze ideologia Lorda Voldemorta przywodziła na myśl pewnego niewysokiego Austriaka z wąsem… tak, naprawdę, fantasy znam dobrze i myślałem, że nic już mnie w tym temacie nie zaskoczy.

Wielkie było więc moje zdziwienie, ale i radość, gdy Domowi Bardów udało się to zrobić. Przepis na sukces był w miarę prosty, ale jednocześnie nowatorski i chyba nigdy wcześniej nie wypróbowany przez nikogo z gatunku – mianowicie jest nim oddanie naszego codziennego życia politycznego w settingu epickiego fantasy.

Mamy w nim państwo zwane Constracinni, ze stolicą o tej samej nazwie, które od niepamiętnych czasów podbija sąsiadów. Siedemnasty już Imperator kontynuuje dzieło swoich przodków, tocząc wojnę bez końca. W stolicy jednak nie czuć zbytnio owej wojennej zawieruchy. Ludzie, elfy, krasnoludy i cała reszta żyją swoim życiem. Tym, co podnieca wszystkich, są zbliżające się wybory do parlamentu, który wraz z Imperatorem rządzi całym krajem.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Oczywiście, zbliżające się wybory najbardziej interesują Bohaterów Graczy, którzy chcieliby zostać posłami. Mają oni, rzecz jasna, konkurencję w formie BN-ów, a może i innych BG. Aby dostać się do ławy sejmowej, potrzeba będzie przeprowadzić udaną kampanię wyborczą, przekonać do siebie ludzi, a może i podstawić konkurentom nogę. Z drugiej strony wygrana, choć trudna, ustawi daną osobę na najbliższe cztery lata i da jej autentyczną możliwość kształtowania rzeczywistości wokół siebie. Nagroda jest więc wielka i hipnotyzuje tych, którzy pragną po nią sięgnąć.

House of Bards to nie tylko nowatorskie podejście do tematu "polityka świata fantasy", ale i zmiany mechaniczne. Największą jest bodaj to, że rozszerzono wykorzystanie umiejętności Kontakty i Zasoby – teraz można przy ich pomocy także atakować i bronić się, na przykład wynajmując paru pachołków, by zaatakowali naszego wroga, lub rozsiewając szkodliwe plotki za czyimiś plecami. Obydwie zmiany są czymś, czego zazwyczaj się nie spotyka, pasują też jak ulał do rozgrywki, którą sobie wymarzyli autorzy. To element zasługujący na jednoznaczne pochwały.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Inną zmianą natury mechanicznej jest dodatkowy tor stresu (Stress track), odpowiedzialny w tym kontekście za kwestie społeczne. Tak więc postaci w tym settingu liczą trzy rzeczy – zdrowie fizyczne, psychiczne i to, jak są postrzegani przez ludzi wokół nich (czy też, innymi słowy, jak ma się ich reputacja w społeczeństwie), czym właśnie zajmuje się Social Stress track. To bardzo przyjemne, patrzymy na licznik zdrowia naszej postaci i widzimy "ach, tu jest średnia konsekwencja, romans pozamałżeński, a tu tyle kratek stresu społecznego zapisane, wkrótce kolejna konsekwencja wejdzie". Sprawia to także, że rzeczy, które wydarzą się w trakcie przygody, są mniej sprawą czystej interpretacji MG i graczy, a bardziej wynikają z zasad i wyników rzutów kośćmi. Myślę, że w przypadku tego akurat settingu ta kwestia będzie ważna podczas rozgrywki i cieszy mnie, że odpowiednio się tym zajęto. Na pewno sprawi to, że sesje i wydarzenia na nich będą znacznie mniej uznaniowe, a zamiast tego po prostu obiektywne.

Inną nowością mechaniczną jest umiejętność Magia, jako, że istnieje ona w świecie przedstawionym. Domyślnie mamy do wykorzystania "ogólną" magię, która pozwala na wiele rzeczy bez większego zagłębiania się w szczegóły. Możemy taką magią zarówno rzucić kulę ognia, jak i na przykład zaklęcie mające kogoś uwieść. Warto jednak zaznaczyć, że jeśli jakaś umiejętność bardziej pasuje do zastosowania mechanicznego niż magia (jak Urok w przypadku zaklęcia uwodzącego) to wtedy postać powinna rzucić na ów Urok, wywołując jednocześnie w teście aspekt bycia magiem, co zapewni premię. Dzięki temu wysokiej umiejętności Magia nie da się wykorzystać we wszystkich wykonywanych rzutach, a jednocześnie można się bawić zaklęciami w bardzo różnorodny sposób.

Setting opisuje także pokrótce wykorzystanie systemów magii z podręcznika Fate System Toolkit, ale jako, że nie przeczytałem jeszcze owego dodatku, trudno mi odnieść się do tej kwestii. Uważam jednak, że to dobrze, że podręcznik omawia dodatkowe opcje i daje prowadzącym więcej narzędzi w kreacji i dopasowywania do własnych preferencji świata, w którym chcieliby prowadzić sesję. Zawsze lepiej mieć więcej opcji niż mniej, nieprawdaż?

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Ciekawą rzeczą jest też to, że gracze będą uczestniczyć w tworzeniu miasta Constracinni i jego dzielnic. Oficjalnie jest ich całkiem sporo, ale na sam początek wystarczy, jeśli każdy z graczy stworzy dystrykt albo ze dwa. Dzięki temu miasto będzie odmienne przy każdej rozgrywce, a gracze będą mieli większą sprawczość. Myślę też, że w ten sposób i BG będą lepiej osadzeni w lokalnym settingu i jego specyfice. To bardzo prosta metoda, ale i bardzo fajna. Tym bardziej, że wątpię, by twórcom udało się równie szczegółowo, co samym graczom  opisać setting równie atrakcyjny i dostosowany do ich postaci. Zaoszczędzono również miejsce na szczegółowy opis stolicy, które to miejsce można było wykorzystać na inne, być może ważniejsze rzeczy.

Każdy dystrykt będzie posiadać dwa aspekty, jeden jawny i drugi tajny, do potencjalnego odkrycia w czasie gry. Posiadamy przydatną tabelkę, pozwalającą pomocy rzutów kośćmi Fate na wylosowanie odpowiednich kategorii, takich jak religia, podatki, polityka zagraniczna lub imigracja, których będą dotyczyć tworzone aspekty. Potem rzucamy (lub wybieramy, nic nie stoi na przeszkodzie) jedną kością Fate i w ten sposób ostatecznie określamy, jaki aspekt będzie posiadała dana dzielnica. Możliwości to między innymi zbyt duża cena zaklęć uzdrawiających (kwestie polityki wewnętrznej) lub niechęć do smokowców (dragonkin, jedna z ras obecnych w settingu) w przypadku polityki zagranicznej.

Innym ważnym aspektem settingu jest podział magii na magię wtajemniczeń i objawień – jak byśmy to określili w terminologii D&D – i napięcia między użytkownikami obydwu tych szkół. Magowie są potężni, ale także doświadczają dyskryminacji w settingu (pozyskane punkty Fate za wymuszenia aspektu bycia użytkownikiem magii wtajemniczeń mogą potem zostać w razie potrzeby wykorzystane, by rzucać zaklęcia). Magia objawień to głównie magia lecząca, ale jej użytkownicy – jak i ogólnie kapłani – stoją na czele Inkwizycji, która nadzoruje i zwalcza magię wtajemniczeń. Same zaklęcia magów są zaś objęte odpowiednimi prawami i zakazami, które z kolei mogą zostać zmienione odpowiednim procesem politycznym, w którym Inkwizycja ma swój udział.

Brzmi to jak typowy świat fantasy, ale prawda jest taka, że cały setting jako taki posiada pewien – z braku lepszego określenia – centralny sekret, którego wyjście na jaw byłoby prawdziwą polityczną erupcją. Nie chcę spoilerować, ale wyjaśnia on bardzo ładnie, dlaczego istnieje Inkwizycja i czemu prześladuje użytkowników magii wtajemniczeń. Nadaje to całemu światu dodatkową głębię i poczucie, nazwijmy to, celowego projektowania ze strony twórców, zamiast po prostu powielać znane nam klisze bez większego pomyślunku. Słowem, jestem bardzo na tak i oceniam ten aspekt świata niewątpliwie pozytywnie.

Ważna częścią świata są także bardowie i gazety, które publikują. Ze względu na historyczne prawo związane z wojną i jej przebiegiem, bardowie uzyskali wolność słowa – którą bardzo szybko wykorzystali, by stać się odpowiednikami dziennikarzy z naszego świata. Istnieje także tutaj prasa – nazywana tak ze względu na sposób tworzenia gazet, co wiąże się z pewnym procesem magicznym – z której ludność Constantinni dowiaduje się o wydarzeniach politycznych, debatach i najnowszych skandalach. Zaś tytułowy Dom Bardów to akademia, która kształci dziennikarzy / bardów – jak można się domyślić, jest to bardzo wpływowa instytucja.

Mam jednak pewien problem z opisem settingu jako takiego. O ile wiemy coś niecoś o czarodziejach, kapłanach i bartach, to reszta profesji fantasy, takich jak wojownicy, złodzieje, druidzi itp… no cóż, nie wiemy o nich absolutnie niczego. A przecież organizacje, które ich zrzeszają, również mogłyby ogrywać pewna rolę na sesji, większą lub mniejszą, czyż nie? Nie chodzi o to, że polityczne związki na przykład gildii wojowników zostały niedostatecznie dobrze opisane – one zostały całościowo, kompletnie, absolutnie pominięte. Trudno nie postrzegać tego jako poważnego braku.

Powiązany problem to powierzchowność – mam wrażenie, że to eufemizm – tak zwanych Dragon Tyrants. Są to antyczni wrogowie cesarstwa, o których wiemy na dobrą sprawę tylko tyle, że… istnieją, i nic więcej. Są w pewien sposób powiązani ze smokowcami, ale w sumie wiadomo o nich bardzo niewiele. A szkoda, bo mogą się pojawić na sesji; ba, mogą być tak naprawdę jedynym źródłem informacji o centralnej, kluczowej tajemnicy settingu związanej z magią. Ale w momencie, gdy na dobrą sprawę znamy tylko ich nazwę, ich wykorzystanie na sesji byłoby bardzo utrudnione. Szkoda, można by było wyciągnąć całkiem sporo z tego pomysłu, ale tylko go zasygnalizowano.

Inną kwestią jest to, że House of Bards to system o polityce, ale pominięte w nim kwestię partii politycznych, bez czego nie ma przecież polityki w znaczeniu, w jakim ją znamy. Uważam to za dosyć poważne niedociągnięcie i aż ciężko mi uwierzyć, że można go było dokonać. A może z jakiś ważnych względów settingowych partii politycznych ma nie być w świecie Domu Bardów? Mogłoby tak być, ale nawet jeśli była to decyzja w pełni świadoma, a nie pominięcie przypadkowe, to niczego mi w tym temacie nie wiadomo.

Bardzo ciekawie rozwiązano w tym dodatku kwestię BN-ów. W Fate istnieją ich dwa rodzaje – "duzi" BN-i rozpisywani równie szczegółowo co BG, i "pomniejsi" którzy zajmują na sesjach mniej miejsca i czasu. W House of Bards każdy polityczny przeciwnik – lub potencjalny sojusznik – jest "dużym" BN-em, który posiada pełną, szczegółową rozpiskę. Szczególnie ważnym jej elementem jest sekret, który posiada dany BN, a który można odkryć i wykorzystać przeciwko niemu w kampanii politycznej.

Jeśli chodzi o te sekrety, to mam z nimi jeden, dość konkretny problem. Otóż pewna BN-ka robi sobie imprezy, a jej sekret to "to, co się dzieje na moich imprezach, zostaje na moich imprezach". I kompletnie nie wiem jak to zinterpretować. Czyżby fetyszyści i dewianci seksualni gromadzili się tam na orgiach, a w świetle dnia udawali uczciwych, przykładnych, świątobliwych obywateli? A może te "imprezy" to jakiś rodzaj kultu religijnego bądź sekty i ten fakt może pogrążyć tę BN-kę? Jak można wykorzystać to na sesjach w rękach BG i co ten aspekt w ogóle ma znaczyć? Mam wrażenie, że autorzy chcieli zakodować coś konkretnego, ale ów konkret jest dla mnie, jako czytelnika i odbiorcy, niezwykle trudny do odczytania. To jeden z niewielu problemów, jakie mam z tym settingiem, ale jest dosyć spory.

Jeśli chodzi o tworzenie BG, to różnice w stosunku do "czystego" Fate nie są jakieś bardzo duże. Ciekawostką jest tabela, w której możemy wylosować (lub po prostu wybrać, jeśli taka jest nasza preferencja) rasę (elfy, krasnoludy, niziołki, orki, smokowcy itp.), profesję (wojownik, barbarzyńca, łotrzyk, mnich itd.) jak i pozycję zwaną "setting", czyli rodzaj politycznego tła postaci.

Zamiast "pierwszej przygody" i aspektu z nią związanego, mamy tutaj ambicję postaci, czyli coś, co chce osiągnąć za wszelką cenę. Może to być założenie własnej akademii magii, zostanie nowym Arcykapłanem – cokolwiek gracze sobie wymyślą. Jak każdy aspekty, może być wywoływany i wymuszany. Poza tym ładnie definiuje on postać, razem z jej ogólny, konceptem (High Concept).

System posiada także Winiety (Vignettes), czyli luźne pomysły na przygody, które można wpleść w kampanię. Oceniam je ogólnie jako dobry i ciekawy element i bardzo dobrze, że coś podobnego się znalazło w tym dodatku. Niewątpliwie przydadzą się one i razem z pomysłami które ma MG na bazie stworzonych dystryktów i działaniami poszczególnych BG, stworzą one ciekawą kampanię z masą połączeń, wydarzeń i zwrotów akcji –  co przecież jest sercem dobrego systemu RPG.

Podsumowując, jak się zapatruję na Dom Bardów? Z jednej strony to bardzo ciekawy i innowacyjny dodatek, który robi coś, czego nigdy wcześniej nie widziałem – bądź choćby rozważałem – w systemie fantasy. Z drugiej jest tu parę elementów, które można było bardziej przemyśleć lub choćby ogólnie zarysować, między innymi jak obecność partii bądź innych organizacji politycznych niż magowie i Inkwizytorzy. Myślę też, że choć ogólna idea dodatku jest bardzo nowatorska, to wykonanie niestety nie jest już aż tak dobre. Nie znaczy to, że jest złe, ale mogę od ręki wymienić parę dodatków do Fate, które spodobały mi się znacznie bardziej od House of Bards, nawet jeśli sam Dom nie jest w sumie zły. Z drugiej strony, istnieją też dodatki do tego systemu znacznie gorsze od recenzowanego. Muszę także zaznaczyć, że bardzo lubię politykę i interesuje mnie ona, co także znajduje odzwierciedlenie w finalnej ocenie. Wątpię jednak, by osoby które nie interesują się polityką, uznały ten dodatek za równie dobry, co ja.  

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
7.0
Ocena recenzenta
7
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
Tytuł: Fate: House of Bards
Linia wydawnicza: FATE: Worlds of Adventure
Autor: Dave Chalker
Ilustracje: Tyler Clark
Wydawca oryginału: Evil Hat Productions
Data wydania oryginału: 8 grudnia 2015
Miejsce wydania oryginału: USA
Liczba stron: 48
Format: PDF
Cena: PWYW



Czytaj również

Fate: Masters of Umdaar
Setting inspirowany He-Manem
- recenzja
Fate: Nest
Powrót do krainy dziecięcych fantazji
- recenzja
Fate: Sails Full of Stars
Kosmos XIX wieku
- recenzja
Fate: Behind the Walls
Więzienie, ucieczka... i co potem?
- recenzja
Fate: The 3 Rocketeers
Trzej Muszkieterowie w kosmosie
- recenzja
Fate: Weird World News
Hołd złożony Scooby-Doo
- recenzja

Komentarze


Johny
   
Ocena:
+1

jej sekret to "to, co się dzieje na moich imprezach, zostaje na moich imprezach". I kompletnie nie wiem jak to zinterpretować.

To nawiązanie do "To co się dzieje w Vegas, zostaje w Vegas". Podstawowa interpretacja to najdziksze imprezy rodem z filmu Kac Vegas :).

Dzięki za reckę. Rzeczywiście, szkoda że nie ma partii. Sam temat polityki na sesjach jest super, a intrygi dają mnóstwo rozrywki na sesjach.

22-05-2024 13:45
Radnon
   
Ocena:
+1

@Johny

Intrygi to wręcz klasyczny materiał na przygody w właściwie dowolnej konwencji, ale polityka? Nie twierdzę, że nie może być ona fascynująca, ale w swoim regularnym, codziennym, oderwanym od intryg wydaniu wydaje się trochę mało grywalna.

22-05-2024 14:12
Johny
   
Ocena:
+1

@Radnon

Zależy jak ją rozumieć. Jeśli polityka na sesji ma się skupiać na, nie wiem, rozklejaniu plakatów wyborczych na dzielnicy, albo pisaniu jak najbardziej realistycznych ustaw to pewnie jest tak sobie grywalna.

Ale jeśli za politykę uznamy walkę o władzę i wpływy, negocjowanie z innymi frakcjami tak by osiągnąć własne cele i jednocześnie nie narobić sobie wrogów. Albo wręcz odwrotnie, kminienie jakby tu wszystkie frakcje zniszczyć i skłócić je, tak by zagarnąć wszystko dla siebie. To jak najbardziej dobry materiał na sesje. Nawet walki o ustawy w sejmie mogą być ciekawe gdy się je odpowiednio przedstawi jako konflikt który pozwoli zagarnąć którejś ze stron większe wpływy, albo grozi utratą reputacji.

Gdyby polityka była niegrywalna, to ludzie nie oglądaliby tak nałogowo wiadomości, jakby to były wydarzenia sportowe i rodziny nie wszczynałyby wojen domowych podczas Polaków świątecznych rozmów przy stole.

22-05-2024 14:30
Radnon
   
Ocena:
+1

Wszelkiego rodzaju intrygi polityczne, przepychanki, zakulisowe gierki czy mniej lub bardziej jawne konflikty potrafią być diablo interesujące i dają ogromne pole do popisu dla prowadzących/graczy. Gdyby było inaczej nie tylko nie wzbudzałyby tylu emocji (o czym słusznie wspomniałeś), ale i nie stanowiły podstawy dla masy książek, filmów czy seriali. Pełna zgoda.

Ja miałem bardziej na myśli to co się dzieje "pomiędzy" ciekawymi wydarzeniami politycznymi - przygoda, której tematami byłyby przetarg na zakup odkurzaczy do ministerstwa, spotkanie z ministrem gospodarki jakiegoś państewka, które nie ma nic do zaoferowania i prace nad rozporządzeniem o standaryzacji kolorystyki płótna żaglowego raczej nie spotkałaby się z entuzjazmem ze strony graczy.

Przy czym zdaję sobie sprawę, że nie jest to do końca uczciwe postawienie sprawy, bo w równie "nudny" sposób można by przedstawić właściwie dowolną formę działalności.

22-05-2024 14:51
Johny
   
Ocena:
+1

Zgadzam się z tobą że to pewnie zależy od tego jak coś jest przedstawiane. Podobnie jest z archeologią, dla kogoś kto nie jest w to wkręcony prawdziwa archeologia z pracą małymi miotełkami wśród skał na wykopaliskach by osłonić jakiś drobniutki przedmiot do skatalogowania może wydawać się mega nudna.

I pewnie dlatego w RPG wygląda prawie zawsze niczym w filmach z Indianą Jonesem czy grach z Larą Croft, z wielkimi pradawnymi ruinami i artefaktami sprzed wieków, które mogą sprowadzić na świat zagładę :). Coś czego prawdziwy archeolog w życiu nie zobaczy.

W ogóle fikcja jest bardziej kolorowa niż rzeczywistość. Zawsze mnie zadziwiało jak na filmach policjant gonił przestępcę i biegł za nim w pełnym pędzie pokonując różne przeszkody przez piętnaście minut filmu, podczas gdy ja po dwuminutowym sprincie na autobus mam ochotę wypluć swoje płuca :).

22-05-2024 18:57
Kaworu92
   
Ocena:
0

To nawiązanie do "To co się dzieje w Vegas, zostaje w Vegas". Podstawowa interpretacja to najdziksze imprezy rodem z filmu Kac Vegas :).

Hm... nie oglądam praktycznie żadnych filmów (może z wyjątkami produkcji Disneya?), więc i nie dziwota, że nie rozumiem :-P ;-) Ale ten... dzikie imprezy? Hm... w sensie, że udaje taką grzeczną i układną, a na imprezach ogierki? (xD)

Przepraszam, ale ten aspekt, jeśli mnie pamięć nie myli, miał być jej "trouble" (przepraszam, podręcznik czytałem x miesięcy temu), więc... chyba dalej nie do końca ogarniam? xD

23-05-2024 14:18
Johny
   
Ocena:
+1

https://www.dictionary.com/e/pop-culture/what-happens-in-vegas/ Tu masz więcej o tym haśle :).

Orgietki, narkotyki, litry alkoholu, hazard generalnie do do wyboru do koloru. I wszystko objęte tajemnicą by nie zszargać czyjeś reputacji.

24-05-2024 11:20
Kaworu92
   
Ocena:
0

Ah, w ten sposób ;-) Okej, dzięki ;-) Teraz zaczynam rozumieć... :-P

27-05-2024 21:35

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.