Co roku w dziale RPG serwisu Poltergeist publikujemy świąteczną listę podręcznikowych polecajek, ale rynek gier fabularnych od wielu lat obrósł także całą masą dóbr komplementarnych wobec podręczników i w tym tekście postaram się przybliżyć przynajmniej niektóre z nich – można je potraktować jako pomysły na potencjalne prezenty, które na pewno mogą ucieszyć obdarowanych nimi erpegowców. Ewentualne linki zamieszczone w treści artykułu mają charakter wyłącznie poglądowy i informacyjny.
Gadżety
Kto nie lubi gadżetów? To kategoria, której granice są płynne i nieostre a to, co w jednej grupie grających będzie traktowane jako zbytek i ekstrawagancja, w innych może być oczywistością obowiązkowo pojawiającą się na każdej sesji. Patrząc na mnogość i różnorodność akcesoriów obecnych w erpegowych sklepach i wystawianych na imprezach w rodzaju Targów Fantastyki, nie sposób jednak uciec od wrażenia, że ich wytwórcy muszą odpowiadać na konkretne potrzeby klientów.
Kostki – wielościenne kości to element, bez którego wręcz trudno wyobrazić sobie rozgrywkę w większości systemów. Mimo że istnieją gry, w których do rozliczania testów wykorzystuje się inne metody (choćby karty albo Jengę), a dodatkowo istnieją też aplikacje umożliwiające generowanie losowych wyników, to w większości głównonurtowych erpegów plastikowe wielościany stanowią element powszechny.
Równocześnie na rynku jest dostępne nieprzebrane mnóstwo rodzajów kości i całe firmy (jak Chessex i polski Q-Workshop) wypuszczają coraz to nowe wzory i modele. Łatwo więc można dobrać zestaw dopasowany do prowadzonego systemu i rozgrywanej kampanii – do wielu gier są produkowane specjalne kostki, a choćby do Zewu Cthulhu, Starfindera i Pathfindera komplety tworzone z myślą o konkretnych oficjalnych kampaniach. A jeśli mamy fantazję (i odpowiedni stan konta), możemy zaszaleć i szarpnąć się na kostki świecące w ciemności, wykonane z metalu, bursztynu albo półszlachetnych kamieni czy kości, rogu lub egzotycznego drewna. A może skamieniałych kości tyranozaura? Nie tylko materiał, ale i kształt nie musi być standardowy – obok zwykłych wielościanów znajdziemy też kostki w formie eliksirów albo naboi.
Sakiewki – same kostki to jedno, trzeba jeszcze jakoś je przechowywać i nosić. Plastikowe tuby, w jakich sprzedaje się popularne zestawy, z reguły szybko się niszczą, niekoniecznie są też wygodne w transporcie. Łatwym rozwiązaniem staje się sakiewka - dostępnych jest mnóstwo wzorów i fasonów, od prostych płóciennych woreczków po wytłaczane skórzane mieszki. Podobne zadanie mogą też spełniać specjalne pudełka, których wybór i różnorodność wydają się być ograniczane tylko wyobraźnią producentów – możemy zdecydować się na prosty drewniany albo plastikowy pojemnik, fantazyjny kuferek z drewna, skóry bądź epoksydowej żywicy albo nawet na mimika strzegącego naszych kości przed niepowołanymi profanami.
Kubki, tacki, wieże – komu nie zdarzyła się na sesji sytuacja, gdy rzucone kostki spadły ze stołu i trzeba było zbierać je z podłogi albo wręcz wturlały się pod kanapę i konieczne było wyciąganie ich stamtąd? Przynajmniej w jakimś stopniu podobnym sytuacjom zapobiega korzystanie ze stosownych akcesoriów, takich jak kubki do kości, tacki albo specjalne wieże. Te pierwsze mogą być wykonane z plastiku, skóry albo drewna, proste lub zdobione, małe albo duże. Tacki sztywne, z drewna lub tworzyw sztucznych (z reguły z miękkim wnętrzem, tłumiącym dźwięk turlania) albo z elastycznego materiału (skóry lub tworzywa) umożliwiającego rozłożenie ich na płasko lub zwinięcie i łatwiejszy transport. Wieże mogą stanowić proste konstrukcje z drewna albo sklejki bądź efektowne modele wykonane w technice druku 3D – wśród tych ostatnich dominuje estetyka fantasy, z ruinami, zamkami lub czaszkami niczym Posępny Czerep z He-Mana, ale bez większego trudu znajdziemy też wersje utrzymane w stylistyce cyber- i steampunka albo produkcje wykorzystujące modele Obcego czy Wielkiego Cthulhu.
Drukarki 3D i laserowe grawery wykorzystywane są przy tworzeniu rozmaitych znaczników i żetonów, choć dostępne są także prostsze, tańsze wersje ze szkła albo żywicy akrylowej. Doskonale sprawdzą się one do oznaczania wartości współczynników, których poziom może dynamicznie zmieniać się w trakcie sesji (zależnie od systemu – w starszych edycjach gier z serii Świata Mroku byłyby to na przykład Siła Woli, Szał albo punkty Krwi) – zamiast zapisywać je na karcie postaci i aktualizować na bieżąco, wygodniejsze może być operowanie pulami znaczników w odpowiednich kolorach. W innych systemach znaczniki mogą przypominać graczom o stanach, jakimi dotknięta jest ich postać i czasie ich trwania. To jednak nie jedyne zastosowania – w jednej z rozgrywanych przeze mnie kampanii MG wykorzystywał metalowe monety jako pieniądze zdobywane przez postaci. Ten patent może sprawdzić się w grach, gdzie bohaterowie domyślnie nie dysponują dużymi zasobami gotówki, ale choćby w Zewie Cthulhu Badacze mogą zdobyć monety ze złota z Innsmouth, a wykorzystanie fizycznych handoutów pomoże podkreślić ich wagę i znaczenie.
Niezależnie od tego, czy na sesjach będziemy korzystać z podobnych pomocy, innym akcesorium wartym rozważenia są maty. Na rynku dostępne są zarówno maty przeznaczone do toczenia na nich rozgrywek konkretnych planszówek i karcianek jak i bardziej uniwersalne modele przedstawiające kosmiczną pustkę, fantastyczne krajobrazy albo mapy konkretnych krain i settingów. Zmywalne maty oferowane są w różnych rozmiarach i dobrze mogą sprawdzić się do przykrycia stołu, przy którym toczy się rozgrywka, zastępując bardziej standardowy obrus.
Tę samą rolę mogą pełnić nieporównanie tańsze, choć równocześnie bardziej podatne na uszkodzenia, papierowe mapy i plany. Nie tylko przedstawiające całe krainy lub wręcz kontynenty, ale także konkretne lokacje mogące służyć do toczenia taktycznych starć. Te ostatnie na polskim rynku dostępne są od dłuższego czasu, a od momentu wydania pozycji z serii Fantastyczne Lokacje do trzeciej edycji D&D ukazały się także choćby do fabularnego Fallouta.
Z taktycznymi mapami doskonale współgrają figurki – ich ilość i różnorodność potrzebna do zapewnienia, że wszelkie rodzaje przeciwników, jacy mogą pojawić się w przygodach, będą miały swoje modele i, przede wszystkim, związany z nimi koszt, mogą czynić ich zakup niezbyt opłacalnym i mało praktycznym. Nawet jeśli użytkownicy gier bitewnych i planszowych (jak Descent czy HeroQuest) mogą posiłkować się pochodzącymi z nich figurkami, to bardziej ekonomiczną alternatywą mogą być kartonowe żetony z wizerunkami przeciwników. Do systemów fantasy można je zrobić wycinając grafiki z niezbyt wartościowych kart do Magica, użytkownicy gier utrzymanych w innych konwencjach mogą posiłkować się ilustracjami z innych źródeł.
Jeżeli jednak ograniczenia budżetowe nas nie dotyczą, możemy zaszaleć i szarpnąć się na rzutnik wyświetlający na blacie mapy, plany sytuacyjne, dokumenty i co jeszcze prowadzący przygotuje na swoim komputerze albo pełnoskalowy stół gamingowy, który zapewni na sesjach dostatecznie dużo miejsca nie tylko na karty postaci i handouty, ale także wszelkie inne pomoce i akcesoria.
Cyfrowe narzędzia
Jednak sesje rozgrywa się dziś nie tylko przy fizycznych stołach, a pandemia i związane z nią lockdowny tylko upowszechniły sesje on-line, które na przestrzeni ostatnich lat zarówno znacząco zyskały na popularności jak i obrosły całym ekosystemem wspierających je narzędzi i produktów – choć warto zaznaczyć, że wiele z nich może służyć także osobom prowadzącym na żywo jak najbardziej analogowe sesje.
Najbardziej oczywistym wyborem może być wykupienie rozszerzonego dostępu do którejś z popularnych platform służących wirtualnym rozgrywkom – choć większość z nich pozwala na darmowe użytkowanie, to opłacając abonament zyskujemy dostęp do większej liczby opcji.
Niezależnie od tego można także sięgnąć po cyfrowe wersje przynajmniej niektórych z wymienionych wcześniej fizycznych gadżetów. Mapy, znaczniki, miniatury przeciwników – wszystkie one są dostępne w cyfrowych wersjach, a wydawcy popularnych systemów oferują szeroki wachlarz całych zestawów przeznaczonych do swoich gier lub zgoła konkretnych kampanii, łącznie z miniaturami / żetonami przedstawiającymi nie tylko anonimowych przeciwników, ale także konkretnych Bohaterów Niezależnych. Nawiasem mówiąc, ze sporym zaskoczeniem przyjąłem informację, że wśród bestsellerów w serwisie Fantasy Grounds większości pozycji nie stanowią podręczniki do D&D (choć trzy systemowe podstawki zajmują podium), ale zestawy kostek. Najwyraźniej także przy cyfrowych stołach wielu graczy ceni sobie widok toczących się wielościanów.
Jeżeli nasz MG nie prowadzi gotowych kampanii i woli samodzielnie tworzyć mapy i plany do opracowywanych przygód, można wesprzeć go w tym specjalistycznym oprogramowaniem – większość podobnych narzędzi (jak choćby Dungeon Alchemist) pozwala zarówno na wykorzystanie stworzonych map i planów w wirtualnych rozgrywkach jak i wydrukowanie ich i używanie na bardziej tradycyjnych sesjach.
Równie wszechstronnie można wykorzystać narzędzia do zarządzania na sesjach muzyką i tłem dźwiękowym – niezależnie od tego, czy nasz MG prowadzi na żywo czy przy wirtualnym stole, na pewno doceni solidną oprawę muzyczną, którą będzie mógł wzbogacić sesje, a aplikacje takie jak Syrinscape dają dostęp do szerokiej gamy dźwiękowych teł i efektów, czy to stworzonych z myślą o specyficznych gatunkach i konwencjach czy konkretnych kampaniach jak Rise of the Runelords do Pathfindera albo Maski Nyarlathotepa do Zewu Cthulhu.
Innym rodzajem cyfrowych narzędzi mogących wspierać prowadzących są rozmaite organizatory kampanii – tu również nierzadko mamy wersje darmowe i płatne, rozszerzone opcje. Wykupienie Mistrzowi Gry abonamentu (na przykład na czas prowadzenia kampanii) w serwisie takim jak World Anvil może ułatwić mu prowadzenie, a graczom – stosunkowo niewielkim kosztem dać zwyczajnie lepiej zorganizowane kampanie, w których wątki nie będą się plątać, a poznany dawno BN spotkany wiele sesji później nie zmieni nagle imienia, gdy MG zapomni notatek.
Usługi
Ostatnią kategorią potencjalnych sposobów na docenienie swojego Mistrza Gry są rozmaite usługi – w końcu po co robić coś samemu, gdy można wynająć zawodowca (albo poszukiwaczy przygód), by zrobił to za nas. Po co kupować, gdy można wynająć, płacąc ułamek ceny?
Płatne sesje to temat, któremu poświęciliśmy już na łamach Poltergeista osobny artykuł. Choć płacenie za erpegowe spotkania wielu osobom jawi się jako wynaturzenie i herezja, to w grupach cierpiących na syndrom "etatowego MG", w których żaden z graczy nie poczuwa się do prowadzenia, opłacenie zewnętrznego specjalisty może być de facto jedyną opcją, która pozwoli na granie we wspólnym gronie i równocześnie da stałemu MG możliwość doświadczenia zabawy z perspektywy gracza. A jeżeli wynajęty MG byłby personą znaną w fandomie, tym atrakcyjniejszy byłby to prezent.
Nawet jeśli prowadzić miałby nasz regularny MG, można zadbać o zmianę scenerii i zapewnić mu wyjątkowe miejsce na sesję. Na rynku można znaleźć oferty sal RPG do wynajęcia – z reguły z oprawą, jakiej nie mamy szans zapewnić grając z mieszkaniu czy domu kultury. Raczej nie jest to opcja do wykorzystania na co dzień (nie tylko z uwagi na koszty, ale także konieczność dopasowania terminów do dostępności sali), ale na pewno może być warta rozważenia przy wyjątkowych okazjach w rodzaju urodzin MG albo finału kampanii. Tego rodzaju miejscówki do wynajęcia znajdziemy między innymi w Gdańsku, Krakowie i Warszawie, a przypuszczam, że i w innych miastach będzie ich przybywać.
Nie do końca jest to usługa, ale firmy oferujące tacki do kości i maty do grania nierzadko mają w ofercie nie tylko gotowe wzory i modele, ale również możliwość wykonania spersonalizowanych wersji. Dopasowanie rozmiaru do wielkości stołu, przy którym odbywają się sesje, tacka do kostek z logo systemu i nazwą kampanii – to tylko propozycje, a gracze chcący zaskoczyć MG ciekawym i oryginalnym prezentem na pewno znajdą pomysły na dopasowanie takich gadżetów do konkretnej osoby.
Zamówić można też grafikę przedstawiającą na przykład drużynę postaci graczy – profesjonalni plastycy podejmujący się wykonania podobnych prac często ogłaszają się w serwisach oferujących ilustracje. Bardziej budżetową opcją może być posłużenie się którymś z narzędzi Sztucznej Inteligencji, wówczas pozostaje tylko wydrukowanie stworzonej grafiki.
Ambitniejszą wersją jest sporządzenie i wydrukowanie w technologii 3D modelu przedstawiającego postacie (albo ulubionego BN-a Mistrza Gry). Tu zapewne konieczne mogłoby okazać się skorzystanie z pomocy profesjonalisty, by takowy zaprojektować, ale taka pamiątka po poprowadzonej kampanii na pewno zrobi wrażenie.
1 Dzień MG, 364 Dni Graczy
Niezależnie od tego, czym w i jaki sposób uhonorować swojego Mistrza Gry, niekoniecznie trzeba to robić z okazji czwartego marca i robieniem mu prezentów. Wielu prowadzących może bardziej docenić punktualne przychodzenie na sesje, nauczenie się mechaniki systemu, który prowadzą (zwłaszcza jej segmentów dotyczących naszej postaci), zwracanie uwagi na fabułę i angażowanie się w historię wspólnie opowiadaną na sesjach. A ewentualne gadżety mogą być do tego tylko miłym dodatkiem.






