» Wieści » Druga część wspominek o Kryształach Czasu

Druga część wspominek o Kryształach Czasu

19-02-2013 19:39 | AdamWaskiewicz

Druga część wspominek o Kryształach Czasu
Na łamach serwisu Gadżetomania ukazała się druga część tekstu Tomka Kreczmara przybliżającego historię Kryształów Czasu.
Źródło: Gadżetomania
Tagi: Kryształy Czasu | Gadżetomania | Tomek Kreczmar


Czytaj również

Komentarze


meryphillia
   
Ocena:
0
Aż mnie duma rozpiera widząc, że dostępna niegdyś tu i tam część moich skanów MiM'a się komuś przysłużyła. ;)

Szkoda z drugiej strony, że redakcja nie postarała się o wykupywanie praw do tekstów które zamieszczała i zrobienie legalnych wersji skanów nigdy nie będzie możliwe.
Skorzystałby wtedy każdy chętny...
19-02-2013 23:08
Anioł Gniewu
   
Ocena:
+1
Każdy chętny skorzystał już ze skanów z Pomocnego Gryzonia... :)

http://2.bp.blogspot.com/-9txURbWVigU/UA8V9_LXedI/AAAAAAAAAIk /Bj_DeueL-NE/s1600/chomik.jpg
19-02-2013 23:54
Squid
   
Ocena:
0
Albo Gryzoń, albo robienie retroklonów. Ktoś chętny? :P
20-02-2013 00:09
Z Enterprise
   
Ocena:
0
Chetni nie muszą korzystac z chomika, większośc MiMów można znaleźc pod pewnym adresem internetowym bez żadnych chomików.
Wszystko w pedefach, tylko dośc sporych.
potrzeba tylko wiedziec co wpisac w google :)
20-02-2013 00:51
Indoctrine
   
Ocena:
0
@Meryphillia

Czyli MiM nie miał praw do zamieszczanych tekstów? Nieładnie :>

A te powyższe sposoby na zdobycie skanów MiMa chyba do końca legalne nie są w takim razie ;)
20-02-2013 07:53
meryphillia
   
Ocena:
+1
Raczej większość MiMów nie jest dostępna.
Kompletu 94 pism nigdzie nie namierzyłem; jest dostępne z tego co widzę tylko 42 z nich.

Natomiast o problemie legalnych pdfów pisał przed laty A. Miszkurka:
http://www.mag.com.pl/forum/viewto pic.php?t=2462&sid=48d95c66fa0e6cd3e d1d9011fdc66401

Szkoda, że wzorem Dragonów i White Dwarfów nie da rady pozyskać legalnie tyle cennego materiału.
Szkoda że się to wszystko bezowocnie marnuje...

Co do "legalności" natomiast to myślę, że raczej nikt z ludzi odpowiedzialnych za MiM'a nie ścigałby po sądach za te paredziesiąt pedeefów.
Równie dobrze można się oburzyć, że egzemplarze pozyskane z alledrogo też są "wątpliwie legalne", bo ktoś na nich kabzę sobie ściągnął, ale nie zamieszani w pismo ludzie...

20-02-2013 09:19
Cherokee
   
Ocena:
+4
"Warto pamiętać, że pierwsze rozgrywki miały miejsce w czasach, gdy w RPG bawili się ludzie naprawdę chętni i poszukujący.

Im popularniejsze były gry fabularne, tym bardziej średnia entuzjazmu malała."

Najciekawszy fragment do tej pory.
20-02-2013 09:27
KFC
   
Ocena:
+1
Wyjęty z kontekstu? :P

Ja ten fragment odczytuję raczej jako odnoszący się bezpośrednio do entuzjazmu na KCty a nie ogólnie na granie w rypygy.
20-02-2013 13:00
Cherokee
   
Ocena:
0
@KFC - no akurat w pierwszym cytowanym zdaniu autor pisze wyraźnie o RPG, a nie w KC.

Ale mniejsza o to, generalnie ciekawa obserwacja. Co mnie zastanowiło to pewna analogia z tym co można było zaobserwować w czasie inwazji gier indie w Polsce. Co by nie mówić o stylu w jakim promowali je (promują?) ludzie tacy jak Darken, Arioch, Deckard i sk-a, to nie można odmówić im entuzjazmu, zaangażowania i otwartości na nowe. Czyli opis pionierskich klimatów jakby się zgadza, choć pionierzy dzisiejszego mainstreamu raczej nie dissowali miłośników paragrafówek, planszówek, czy co tam miało przepaść na śmietniku historii. Po tym tekście Kreczmara zastanawiam się, czy powinni się cieszyć czy martwić, że jednak muszą się kisić we własnym sosie. :-)

20-02-2013 14:13
meryphillia
   
Ocena:
0
Ale i tacy ludzie byli w ogóle w środowisku ówczesnym w przeważającej większości.
Człowiek zapoznany w sklepie czy na konwencie już po paru wymienionych zdaniach, stawał się najlepszym kumplem.
Takie czasy to były panocku. ;)

Działo sie tak gdzieś do 97-98 roku, gdy boom się cofnał i kultowe księgarnie zaczeły znikać, pojawił się Doom Trooper i komercjalizacja hobby stała się nagłym faktem, tak jak i powszedniość samego RPG, bo każdego obrotnego stać już było na zagramaniczny, kolorowy podręcznik, którym i tak już nie dało się brylować w towarzystwie.

Fajnie że miało się częściowo chociaż możliwość brać w tym udział, a i samego Artura pamiętam jak dziś otoczonego wianuszkiem pochlebców, z jednej z moich pierwszych wizyt w "Awanturniku". ;)
20-02-2013 18:42
KFC
   
Ocena:
+1
Teraz też mamy pełno TWA,
grupy na FB, grupy na G+, Poltery, GOłplejki tyle że w cyfrze a nie w analogu, nihil novi sub fandome.
A stacjonarne sklepy RPG są nawet bardziej elitarne niż księgarnie ówczesne. Powrót do erpegowego średniowiecza nam nastał? ;-)
20-02-2013 18:59
Vukodlak
   
Ocena:
+4
Nie nastał. Kreczmar tym tekściorem trafił w dziesiątkę. Są ludzie grający w RPG, bo ich koledzy grają, oraz są ludzie grający w RPG bo uwielbiają RPG. Casuala nietrudno spotkać i łatwo rozpoznać, a zdołałem się przekonać, że z casualami po prostu nie mam ochoty grać. Mimo znacznie większej powszechności gier fabularnych, jest o wiele trudniej znaleźć kogoś naprawdę w hobby zaangażowanego. Jasne, jesteśmy starzy, mamy prace, rodziny, etc. Niemniej jak się chce, to raz w tygodniu 4-6 godzin na sesje się znajdzie. Jak się nie znajdzie, to znaczy, że ma się ciekawsze rzeczy do roboty, niż RPG i nie mamy do czynienia z zapaleńcem.

Chociaż z drugiej strony w tamtych czasach mogło być dużo osób, które udawały zapał, albo myliły chwilowe fascynacje z autentycznym zaangażowaniem.
20-02-2013 19:32

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.