» Recenzje » Tłumaczenia » Dracula: Klątwa wampira

Dracula: Klątwa wampira


wersja do druku

Krew to życie!

Redakcja: Tomasz 'Radnon' Cybulski

Dracula: Klątwa wampira
Spośród rozmaitych monstrów, jakie zrodziła dziewiętnastowieczna literatura, niewątpliwie najbardziej znanym i najpopularniejszym jest Dracula. Wołoski hospodar od czasu swego pojawienia się na kartach klasycznej powieści Brama Stokera powracał niezliczoną ilość razy.

Mieliśmy okazję obserwować go w książkowym sequelu i osobnych powieściach, filmach zbyt licznych by wymienić choćby część z nich, komiksach, erpegowych podręcznikach, grach planszowych i komputerowych. Nic więc dziwnego, że było tylko kwestią czasu, nim dostaniemy grę paragrafową z transylwańskim krwiopijcą w roli głównej. Nakładem wydawnictwa Muduko otrzymaliśmy grę Dracula: Klątwa wampira autorstwa Jonathana Greena. Autora tego nie trzeba przedstawiać czytelnikom Poltergeista – na łamach serwisu przybliżaliśmy już dwie inne jego gry, Koszmar Alicji w Krainie Czarów i Złego Czarnoksiężnika z Oz. Podobieństwa do obu tych pozycji znajdziemy także w Draculi, gdzie po raz kolejny wykorzystane zostały znane rozwiązania.

Już na pierwszy rzut oka widać, że ta gra jest wyraźnie obszerniejsza od dwóch poprzednich – na ponad 700 stronach dostajemy równy 1000 paragrafów pozwalających na poznanie tej samej historii z kilku różnych perspektyw. Możemy bowiem wcielić się w młodego Jonathana Harkera, pannę Minę Murray, doktora Johna Sewarda lub samego hrabiego Draculę. Każdy z bohaterów opisany jest przez kilka statystyk – Walkę, Zręczność i Wytrzymałość możemy kojarzyć z wcześniejszych gier, podobnie jak zdolność Pióro jest silniejsze..., którą dysponują śmiertelni Łowcy. Nowością jest za to ESP – miara niezwykłych, nadprzyrodzonych mocy, która może jednak oznaczać też przeczucia, intuicję lub zwykłe szczęście, ludzkie postacie dysponują jeszcze Grozą, która odzwierciedla ich stan psychiczny i wpływ, jaki wywarły na niego przerażające wydarzenia, zaś Draculę opisują jeszcze dwa współczynniki – Podejrzliwość określa, jak wiele rozgłosu wzbudziły działania wampira (co, rzecz jasna, jest rzeczą wielce niepożądaną), zaś poziom Krwi jest miernikiem nie tylko jego osobistej potęgi, ale także tego, jak bliski jest on realizacji swoich celów – ciekawym mechanizmem jest możliwość jego obniżenia w niektórych sytuacjach, by zapewnić sobie automatyczne powodzenie w teście lub pokonanie przeciwnika bez konieczności staczania z nim walki.

Sama mechanika jest identyczna jak w dwóch wcześniejszych pozycjach – możemy więc wykorzystywać karty, kości lub obywać się bez nich, zakładając po prostu powodzenie we wszelkich testach – ta ostatnia opcja, niestety, nie uwzględnia tego, że co jakiś czas pojawiają się paragrafy, w których element losowy nie ma określić powodzenia testu ani wyniku walki, lecz zadecydować o dalszym przebiegu fabuły ("jeśli wypadnie parzysta liczba lub wyciągnąłeś czarną kartę – przejdź do X, jeśli nieparzysta lub wyciągnąłeś czerwoną kartę – przejdź do Y").

Trzeba pochwalić, że nie tylko rozgrywka Draculą jest odmienna niż łowcami (w końcu diametralnie inne są jego cele), ale nieco inaczej gra się też każdym z ludzkich bohaterów – doktorem Sewardem nie musiałem toczyć zbyt wielu walk, podczas gdy Jonathanem Harkerem co i rusz stawałem naprzeciw jakichś złoli, co omal nie skończyło się tragicznie dla mojej postaci. Na szczęście, i to poczytuję grze na olbrzymi plus, co jakiś czas dostajemy możliwość zmiany Łowcy, którego poczynaniami kierujemy – nie tylko dzięki temu możemy oszczędzać siły poszczególnych postaci, ale także poznawać opowiadaną historię z różnych perspektyw.

Nie tylko sama rozgrywka zasługuje na pochwały (również dzięki mnogości i różnorodności dostępnych zakończeń), wypada docenić także walory literackie książkowej gry Jonathana Greena. Nie stara się on uwspółcześniać czy modyfikować przesadnie historii Draculi, pozostaje wierny literackiemu pierwowzorowi, także pod względem formy – podobnie jak w powieści Stokera, znajdziemy listy, fragmenty dzienników czy gazetowych artykułów ukazujących nam inne spojrzenie na zachodzące wydarzenia i wyróżnione odmiennym krojem czcionki (a miejscami mających także wpływ na mechanikę). Green nie poprzestaje równocześnie na opowiedzeniu po raz kolejny znanej już doskonale historii, wplątuje w fabułę nawiązania i odniesienia do innych wiktoriańskich powieści grozy, co przynajmniej część odbiorców z pewnością dostrzeże i – jak sądzę – doceni. Z pewnym zaskoczeniem przyjąłem także objętość niektórych paragrafów, które potrafią zajmować nawet po kilka stron – to przyjemna odmiana po niektórych grach paragrafowych, w których ledwie po jednym-dwóch zdaniach tekstu musimy na nowo wertować kartki (jak przy wędrówce przez nieszczęsny labirynt w Koszmarze Alicji...).

Lekturę zdecydowanie uatrakcyjnia też oprawa graficzna, za którą odpowiada Hauke Kock – ilustracji jest naprawdę sporo, od miniatur zapełniających tylko puste miejsca, po całostronicowe prace doskonale współgrające z nastrojem gry. Jako erpegowiec nie mogę też nie docenić możliwości rozwoju postaci – zarówno przez podnoszenie atrybutów jak i gromadzenie dodatkowego wyposażenia czy nabywanie nowych zdolności – tu da się dostrzec pewną ciekawą równowagę, bowiem o ile Łowcy zdobywają ekwipunek wspomagający ich w walce z nieumarłym, o tyle Dracula wraz ze wzrostem poziomu Krwi odblokowuje nowe opcje fabularne – dzięki kolejnym poziomom mocy niektóre działania będą dla niego zauważalnie łatwiejsze. Zapisywanie statystyk bohatera i ewentualnych zmian będzie łatwe dzięki czytelnym kartom postaci (dostępnym także do pobrania ze strony wydawcy).

Dobrze spisała się korekta – owszem, dostrzegłem jakąś zagubioną spację czy błędnie sformatowany fragment tekstu, znalazły się też rozbieżności w statystykach hrabiego (skorygowane w erracie), ale to drobiazgi nie wpływające na jakość tej pozycji i komfort rozgrywki.

Wszystkie cechy gry sprawiają, że oceniam ją najwyżej z trzech pozycji autorstwa Jonathana Greena, z jakimi miałem okazję się zapoznać. Mam nadzieję, że wydawnictwo Muduko włączy do swojej oferty kolejne paragrafówki tego twórcy – na pewno chętnie się z nimi zapoznam, a sięgnięcie po Draculę: Klątwę wampira z czystym sumieniem polecam wszystkim miłośnikom tego rodzaju rozrywki.

 

Dziękujemy wydawnictwu Muduko za udostępnienie gry do recenzji.

9.0
Ocena recenzenta
9
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
Tytuł: Dracula: Klątwa Wampira
Autor: Jonathan Green
Tłumaczenie: Maciej Nowak-Kreyer
Okładka: miękka
Ilustracja na okładce: Dominik Mika
Ilustracje: Hauke Kock
Wydawca polski: Muduko
Liczba stron: 720
Oprawa: miękka
Format: 150mmx210mm
ISBN-13: 978-83-963925-0-3
Cena: 79,90 zł



Czytaj również

Zły Czarnoksiężnik z Oz
Znowu nie jesteśmy w Kansas...
- recenzja
Koszmar Alicji w Krainie Czarów
Powrót przez króliczą norę
- recenzja
Erpegowe polecajki 2023
Podręczniki pod choinkę
Duch świąt
Opowieść wigilijna
- recenzja
Pan Lasu
W mroku puszczy
- recenzja
W mroku wieży
Wyżej, coraz wyżej
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.