» Wieści » Copernicus zamyka linię wydawniczą Black Library

Copernicus zamyka linię wydawniczą Black Library

11-06-2010 11:54 | AdamWaskiewicz

Jak informuje na swojej stronie internetowej wydawnictwo Copernicus Corporation, zamknięta zostanie polska linia wydawnicza książek z serii Czarna Biblioteka, osadzonych w realiach Warhammera i Warhammera 40.000. Póki co nie wiadomo, czy jakieś inne wydawnictwo będzie kontynuować ich publikację na naszym rynku.
Źródło: Copernicus Corporation
Tagi: Copernicus Corporation | The Black Library


Czytaj również

Komentarze

string(15) ""

~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Zapewne Zegarmistrz masz rację. Chociaż pani Karlicka coś przebąkiwała iż GW chce połączyć sprzedaż książek z figurkami (tymi dziadowsko drogimi od samego GW)
13-06-2010 18:16
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Zegarmistrz już po tobie, złamałeś klauzulę poufności ;)
13-06-2010 18:59
~Anioł GNiewu

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Tylda - koniec z Tobą - złamałeś klauzulę POUFAŁOŚCI! ;)
13-06-2010 19:16
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
O rany, jak ciężko skojarzyć fakty - które wydawnictwo wPolsce spzredaje figurki i wydaje książki niszowe... A nazwa jego to trzy litery i nie jest to Mag...
13-06-2010 22:52
Kamulec
   
Ocena:
0
MPK

@Furiath
Piractwo ma związek. Po prostu piraci jak mają zapłacić za jakąś grę, to wolą spiracić inną, choćby gorszą, niż zapłacić. Jakby z jakiegoś powodu przestali piracić, to zaczęli by wydawać. Jak kogoś stać na komputer z internetem, to i na jakąś grę, czy komputerową, czy fabularną od czasu do czasu go stać. Można grać na 1,2,3 podręcznikach, albo zainwestować w grę sieciową, która też na długo starczy (sam poza RPG nie kupuję nic bez dobrego multi, bo szkoda mi pieniędzy).

@Fangus
Ściąga 50 podręczników i kupuje jeden. Przecież nie kupił by 50, więc co za strata? 50 by nie kupił, ale kilka tak.

W Polsce są dwie takie rzeczy, na które jest przyzwolenie społeczne.
1. Piractwo, czyli kradzież
2. Oszukiwanie/ściąganie w szkole, czyli oszustwa, fałszerstwa, poświadczanie nieprawdy
W obu tych wypadkach wymyślane są bzdurne historyjki, jakoby nie było w tym nic złego, a raczej jakby stanowiło to przejaw niezwykłego sprytu, który to znamionuje inteligencję.

Potem ci sami ludzi krzyczą, że jest korupcja.
14-06-2010 02:36
DevilaN
   
Ocena:
+1
Nie ma jednoznacznej oceny wpływu piractwa na sprzedaż. Trudno przytaczać argumenty z "asspullowej" serii i przeinterpretowywane "fuckty".

Naprawdę dobry produkt potrafi się obronić sam. Jako przykład mogę podać film "Ink" z 2009 roku.
http://ipretorian.org/pl/2010/02/0 7/ink-film-ktory-rozkwitl-na-bittorrencie/

Dochodzimy do skrajnych debilizmów. Wydawcy gier przypisują zarejestrowaną online grę do kont graczy aby nie mogli gry przehandlować znajomemu gdy się już znudzi!
"Straty" spowodowane odsprzedaniem używanej gry wydawca nalicza sobie tak jakby nie sprzedał "nówki". Aż czekam na argument, że Czarna Biblioteka rezygnuje z wydawania książek, bo ludzie zamiast kupować pożyczają jeden od drugiego czytając w 10 osób jedną książkę. A wtedy zamiast 5 000 sprzedaliby 50 000.

Zacznijcie myśleć trochę!
14-06-2010 06:37
Headbanger
   
Ocena:
0
Jak już na to zszedł temat to przytoczę najbardziej bezczelną praktykę wydawców gier w historii.

Activision Blizzard wraz ze swoim lordem zła Bobby'm Kotickiem wydał Call of Duty: Modern Warfare 2...
O jakości tej gry nie będę się wypowiadał, ale sprzedała się w milionach egz. Firma utonęła w dolarach...

I tutaj pojawia się zjawisko które od lat znamy jako wolny rynek. W azji gra jest tańsza w stanach i europie ok 199zł w japonii gdzieś 30zł. Jeżeli kupujesz grę na steamie - to możesz ją dowolnie ściągnąć w dowolnym języku. Więc hej? Dlaczego nie kupić w japonii i nie ściągnąć w UK? Tak czy siak kupujesz ich produkt i im płacisz... tak jak sobie to wycenili...

Po czym klucze te zostały zablokowane... a z racji złamania umowy EULA, biedni uczciwi nabywcy nie otrzymają zwrotów pieniędzy nawet...


No to już przegięcie... tak pazernego i bezczelnego zachowania wydawcy jeszcze nie widziałem. Jeszcze bym zrozumiał gdyby kondycja finansowa firmy była zła i chwytali się brzytwy... ale oni zarobili wory pieniędzy... bezczelne, bezczelne, bezczelne...

Jeżeli tak im zależało na niekupowaniu wersji na inny rynek - to dlaczego udostępnili opcję wyboru DOWOLNEGO języka... kompletny debilizm...

@DevilaN
Nie na reguły, czasem gra się dobrze sprzeda pomimo braku zabezpieczeń innym razem (jak world of goo) 95% kopi pochodziło z internetów - a gra kosztowała 5$. Studio było tak zdesperowane iż przycisk "buy" zmienił się na "donate"...

Jedno pozostaje bezmienne... piractwo to po prostu kradzież czy to się komuś podoba czy nie i bujdy o nieszkodliwości zjawiska proszęsobie między baśnie wsadzić. Widziałem naprawdę wiele oficjalnych danych i były zatrważające...
14-06-2010 10:18
~Caryca

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Nie rozumiem, dlaczego informacja o fiasku negocjacji pomiędzy wydawnictwami i utrata licencji przez stronę polską sprowokowała dyskusję na temat piractwa? Większość forumowiczów odwołuje się zresztą do rynku gier fabularnych lub - co trąci absurdem- programów komputerowych.
14-06-2010 10:48
Savarian
   
Ocena:
0
@ AdamWaskiewicz
"@ Savarian - planujesz wydać system?"

Czy bym chciał? - bardzo Czy planuje - nie. Przynajmniej nie w klasycznym tego słowa znaczeniu. Darmowy PDF popularyzujący ideę Retrogamingu (wiem dla niektórych retro to gry z lat 70-tych ale zagranie w Gema na oryginalnej mechanice bez znaczników, żetonów i kart akcji to powoli dla mnie staje się retro) z przetłumaczonym na nasz język systemem jest bardziej prawdopodobny i chyba sensowniejszy, zwłaszcza, że niedługo pojawi się Mon 2, który jak wiemy bardziej niż tylko "inspiruje" się Gemini. Jeśli był by jakiś odzew i zainteresowanie to może print on demand ale o czym tu myśleć jak mi pewnie z rok samo tłumaczenie zajmie ;)
14-06-2010 14:23
Gunnar
   
Ocena:
0
Dawno, dawno temu (w latach 80tych) piractwo tez było plagą.
Pamiętam ludzi którzy mieli ksero ksera podstawki do D&D i uważali się za rpgowych maczo. A dziś historia zatacza koło.(zamiast ksera pdf).
Podręczniki do młotka zwłaszcza pierwszej edycji ciężko dostać nawet na aukcjach internetowych więc chyba publikowanie ich w PDFfach będzie takim mniejszym złem.
Osobiście posiadam materiały tylko do nie wydawanych już systemów
jak np. Warhammer 1 ed.
Uważam że podręczniki stare jak najbardziej powinny być dostępne w sieci za darmo.

14-06-2010 14:29
~fungus

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
@Headbanger:
Oficjalnych danych? Co to są "oficjalne dane"?
14-06-2010 22:20
Headbanger
   
Ocena:
0
np. NPD, simexchange, PC gaming alliance, to co mówią sami wydawcy itd.

a i tak... rzeczy już niewydawane i abandonware w tej postaci imo są jak najbardziej ok. I tak inaczej ich nie zdobędziesz, a wartość mają ogromną.
15-06-2010 21:42
~fungus

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Ani to wiarygodne, ani na temat. O podręcznikach mówiliśmy. Jeśli chodzi o gry komputerowe... to nadal nie sposób oszacować strat, oraz trudno się spodziewać że zarząd przyzna że wydaje glupio i bezcelowo mnóstwo pieniędzy na "zabezpieczenia" które utrudniają życie legalnym użytkownikom i na tym się ich skuteczność kończy.
16-06-2010 07:51
Headbanger
   
Ocena:
0
Wiesz przez chwile udowadniałeś, że ogólnie piractwo nie jest złe... i to chciałem ci udowodnić - a to najbardziej poznany przykład

Osobiście uważam że Hagar ma rację i to najbardziej prawdopodobne...
16-06-2010 09:41
~lon

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0

napoczatek cytat z pocztaku
Pani Karlicka

Kastorze, masz rację licencje wygasają. Trzykrotnie podpisywaliśmy nowe umowy. Skąd wysnułeś wniosek, że jesteśmy "biedni"?
Licencjonodawca czyli GW, może mieć inne plany wobec rynku wydawniczego w Polsce. Może chce powiązać publikacje książek ze sprzedażą figurek?
A Cop Corp nie jest tym zainteresowany...



dziwnym trafem nikt nie pisze ze licecje cofnieto zrazygnowano z niej z jednego prostego powodu kilkuletnich obsow i tempem wydawania
BL nie jest instucja charytatywna
oczekuje zyskow a sponiektorych serii bardzo popularnych na zachodzie jak w polsce bylo to srenia raz na dwa lata albo lepiej i nie sa to bynamiej gnioty literackie


16-06-2010 14:29
~fungus

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
@Headbanger:
Zechcesz znaleźć mi cyatat który to potwierdzi? Dla mających problemy ze zrozumieniem: udowadniałem że piractwo ma w wiekszosci wypadków statystycznie mało znaczący wpływ na wyniki sprzedaży. Póki co, zdania nie zmieniłem.
16-06-2010 20:20
~AJ

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
@lon

Ech, i tak to jest, gdy wypowiada się ktoś, kto nie wie nawet, jak wygląda sprzedaż licencji. BL nie jest instytucją charytatywną - to prawda, ale BL po sprzedaży licencji na daną pozycję nie zarabia już dalej na wydawnictwie dzierżawiącym prawa do książki. Nie wiem, jak to sobie wyobrażasz, ale podejrzewam, że myślisz, że ktoś tam z dalekiej Anglii stoi nad głową prezesa CC, sapiąc mu do ucha, żeby wydawał kolejne pozycje, bo oni chcą swój procent. BL dostaje od swojego autora tekst, przejmuje doń prawa, a potem może je puścić dalej. Zakładając, że ktoś licencję na dany tekst wykupi, biorą za nią pieniądze i dalej już w gestii licencjobiorcy leży, żeby te pieniądze, które zainwestował, mu się zwróciły (poprzez sprzedaż książek rzecz jasna), a BL już nic do tego. Tak więc to co napisałeś jest zwyczajnie głupie.
17-06-2010 11:54
Headbanger
   
Ocena:
0
@fungus

Udowadnaiłeś że piractwo statystycznie mało znaczy bez podawania danych statystycznych... My god...
18-06-2010 13:36
~fungus

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
@Headbanger: Masz dane które temu przeczą? Zapraszam do podzielenia się.
18-06-2010 17:12
Headbanger
   
Ocena:
0
podałem je, a ty powiedziałeś że nie podałem więc urywam tą dyskusję. Nie ma o czym dyskutować. Nara.
18-06-2010 21:51

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.