» Wieści » Copernicus zamyka linię wydawniczą Black Library

Copernicus zamyka linię wydawniczą Black Library

11-06-2010 11:54 | AdamWaskiewicz

Jak informuje na swojej stronie internetowej wydawnictwo Copernicus Corporation, zamknięta zostanie polska linia wydawnicza książek z serii Czarna Biblioteka, osadzonych w realiach Warhammera i Warhammera 40.000. Póki co nie wiadomo, czy jakieś inne wydawnictwo będzie kontynuować ich publikację na naszym rynku.
Źródło: Copernicus Corporation
Tagi: Copernicus Corporation | The Black Library


Czytaj również

Komentarze

string(15) ""

27383
   
Ocena:
0
@Headbanger
Jakieś oficjalne dane? Jeśli tak, to poprosiłbym, bo lubię statystyki, a nie lubię gadania "jest źle, bo tak uważam, koniec swiata i niekomputerowej rozgrywki" :)
12-06-2010 09:13
Headbanger
   
Ocena:
+4
@Thoctar
Nigdy nie twierdziłem, że koniec grania. Wręcz przeciwnie - to się rozwija! Coraz więcej, coraz lepszych graczy.
Po prostu uczyć się angielskiego...

Nie oszukujmy się, nikt nie prowadzi takich badań...

Jednak spójrz na zakładki RPG po polsku i RPG po angielsku na rebelu. Po polsku są 3 systemy na krzyż i wydane tylko podstawki bez dodatków. Zaś podręczniki indie mają swoje zakładki takie jak poważne systemy (hospiterror, kiedy rozum śpi itd.) Jedyne systemy, które naprawdę się udały to warmłot, neuroshima i monastyr. Przy czym dwa ostatnie to polskie gry.

Nakłady drukowanych podręczników rzadko przekraczają 4000 egz. Coraz więcej sklepów rezygnuje ze sprzedaży podręczników rpg (ostatnio EMPIK oficjalnie zarzucił ten projekt). U mnie w mieście są 3 sklepy z rpgami (i mnóstwem innych rzeczy) i od 2 lat nikt nie kupił żadnego podręcznika - jedynie figurki i codexy idą. Ostatnio na coolconie 4 gadałem z gościem co sklep prowadzi. Na całym konwencie NIKT nie kupił nic poza kilkoma kostkami i koszulkami. Na dodatek sam powiedział, że w ich sklepie wysyłkowym prawie w ogóle nie idą - jedynie jak pojawi się coś nowego hype zaczyna działać i efektem czego pójdzie 300-400 sztuk w dwa tygodnie - potem już nic. Głownie zarabiają na planszówkach... bo planszówek nie da się ściągnąć z internetów...

Ciężko to nazwać lukratywnym biznesem.

A jakoś jak jestem u jakichś znajomych rpgowców to na dysku leży kilkanaście giga podręczników (patrz! MAM CAŁY ŚWIAT MROKU! 28giga! WSZYSTKIE EDYCJE! ŁAAAAŁ! i WARHAMMERA WSZYSTKO 400 pdfów! - czy naprawdę jest ktoś tak naiwny iż uważa że on to wszystko kupił? Chyba na pirate-bay'u), a na półce 2 kg ząbkowo-zbindowanej makulatury fast-draft.

Ludzie są do tego bezczelni, że drukują nawet tak śmiesznie tanie systemy jak Dzikie Pola... gdzie dodatek kosztuje 29zł. ZERO poszanowania cudzej pracy... bo przecież MI SIĘ NALEŻY!...

Sama postawa graczy. No kurde. Spotykam zioma, którego dawno nie widziałem. Wywiązuje się dialog:
JA:Wiesz że wampir po polsku wyszedł?
ON:No! Do dupy tłumaczenie
JA:Racja, ale i tak ułatwia granie - to kupiłem...
ON:Daj spokój... ja już się wyleczyłem z kupowania podręczników.

Miło słyszeć, że gość wyleczył się z uczciwości. A typ w tygodniu ma 3 sesje erpegie - więc to nie jest tak, że zarzucił hobby. Po prostu ma netbooka ze 160gb z czego 30gb to podręczniki. Przychodzi na sesje, odpala pdfa i z ctrl+f szuka tego co potrzebne i gra... spoko. Czemu nie! Jednak on NIE kupił tych pdfów...

I naprawdę jest dla kogoś dziwne, że podręczniki po polsku nie wychodzą? Albo się nie sprzedają? Albo zamykają całe linie wydawcze materiałów do nich? Proszę cię...

smutne... to samo można powiedzieć o graniu na PC... tam to jeszcze bardziej dotkliwe zjawisko.
12-06-2010 10:22
Radowid
   
Ocena:
0
Headbanger ma niestety rację. Szanowne społeczeństwo nie jest nawykłe do uczciwości. Do rangi cnoty urosło nie kupowanie książek/gier/filmów/muzyki, bo "co będę nabijał kasę komuś tam"/ "bo za drogo"/"bo wszyscy tak robią"/"bo to jedna książka/film/mp3". Inna sprawa że wydawcy też nie są bez winy. Zwyczajnie rzeczywiście nie słuchają klientów i efekt jest bardzo widoczny. Najlepszym przykładem Ied WFRP. W Polsce wydano jeden (!) dosłownie jeden dodatek fluffowy. "Middenheim-miasto Białego Wilka". Po za tym katowano kampanie. No i nas ominęły "Realms of Chaos" (cudowny dodatek) czy "Realms of sorcery" (Królestwa magii II ed są słabsze jakoś z pięć razy) czy fanowski "Dwarfs" Stone & steel". Potem jest zdziwienie że nikt nie kupuje. Kampania jest fajna ale właściwie to jednorazowe wykorzystanie. Mając możliwości wybiorę coś innego. Wracając do zamkniecia linii przez Copernicusa pozostaje powiedzieć że fatalnie, ale się tego spodziewałem. Copernicus wyraźnie zaczął zwalniać Fiasko II ed było aż nadto czytelnym sygnałem. Pozostaje sięgnąć po angielskie wydawnictwa i zobaczyć co tam u Gaunta i Gotreka dalej się działo. Wielka szkoda, bo w tym momencie moje książki pozostaną zdekompletowane.
12-06-2010 15:14
~fungus

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+4
@Headbanger:
I call bullshit.
Piracone są jeśli już to podręczniki angielskie, nie polskie. W zasadzie podziwiam kogoś kto jest w stanie prowadzić przeciętny mainstreamowy system z pdfa, raczej pdfy są sciągane żeby sprawdzić czy coś jest na tyle interesujące żeby kupować. Mam wrażenie że nie powoduje to dużych strat dla zachodnich wydawnictw - dowody że tak jest mam takie same jak ty przeciwko, czyli żadne.

Podobnie, dopóki nie dostanę jakichś wiarygodnych danych to drukowanie pdfów będe uważał za zjawisko marginalne - choćby dlatego że ja się z nim nie spotkałem (no, spotkałem się w czasach oWoDu, pózniej nie).

Ksiażki są w Polsce drogie, dlatego mało się ich kupuje. RPGi są dodatkowo zwykle drogie w produkcji (twarde okładki, duży format, ładny papier, kolor) a rynek niewielki. Dodaj do tego że łatwo i często taniej sprowadzić podręcznik z zagranicy, bez obaw o tłumaczenie, o opóznienia i o to co z linii zostanie w Polsce wydane - i RPGi widać że RPGi to dla wydawców ryzykowny interes.
12-06-2010 16:26
~theNatoorat

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
książki drogie ?
litości, przy częstotliwości wydawania przez CC i przy ich cenach (30-40 40 zł dla opowiadań i ~50 - 100 zł dla podręczników rpg) to koszt wcale nie zwala z nóg. Nie żyjemy w państwie w którym pracuje się za miskę ryżu dziennie. A nawet jeśli nikt nie zmusza nikogo żeby kupować wszystko za jednym zamachem (widzę po sobie i systematycznym uzupełnianiu braków na półce).
A co do sprawy z newsa to shit happend i co zrobić. Było to przewidzenia po urwaniu 2ed.
12-06-2010 17:22
~

Użytkownik niezarejestrowany
    Wyznania
Ocena:
0
Przyznam się że drukowałem pdfy, całkiem sporo, ale nie całe książki, raczej mechanikę. Druki nie są zbyt wygodne.

Do dnd, żadnej edycji, nie ma obecnie legalnych pdfów.

Też mam netbooka z pdfami, to dość wygodne, mam też sporo legalnych papierowych podręczników.

12-06-2010 17:41
Siriel
   
Ocena:
0
Do tyldy

Czy ten komentarz zasługuje na jakąś uwagę poza "nie ma się czym chwalić"? Nie na temat, niezbyt chwalebne, bez morału. ;)

Co do zamknięcia linii, przyznam, że było to dla mnie - w końcu byłego pracownika CC - niejakim zaskoczeniem. Kawał czasu upłynęło przy tłumaczeniu Gaunta - szkoda. Aczkolwiek mnie brak polskiej edycji specjalnie nie zaboli - nie lubię tłumaczeń (poza swoimi), więc czytam w oryginale. :)

Ciekawe, jak się to zakończy i czy ktoś przejmie licencję. Śmiem wątpić.
12-06-2010 18:19
Nadiv
   
Ocena:
+2
Prawdę mówiąc, nazywanie tytułów z Czarnej Biblioteki literaturą jest mocnym nadużyciem semantycznym. Stoją co prawda na nieco wyższym poziomie niż książki niejakiego Salvatore, ale nadal nie odbiegają daleko od mizerności. Być może są jakieś przyzwoite tytuły z tej serii (ja się na nie dotąd nie natknąłem), ale są one w takim razie wyjątkiem potwierdzającym regułę.

Mam tutaj na myśli książki z Warhammera fantasy - pozycji z uniwersum 40k nie znam, być może z nimi jest lepiej ;)

Tak czy siak, o wiele większą stratą jest dla mnie brak kontynuacji linii WFRP, którą swego czasu Copernicus prowadził naprawdę porządnie i w fajnym stylu. Mimo wszystko lubię to wydawnictwo i mam nadzieję, że zamykaną linię zastąpią czymś o wiele lepszym :)
12-06-2010 18:57
Gol
    Cóż szkoda i tyle...
Ocena:
0
Ale jak cześć poprzedników uważam, że brak linii RPG to jest duża stara, a książki z Młota miały przeciętny poziom fabuły jak i warsztatu autora.

Ceny RPG w Polsce są jednak przystępne. Neuro Wolsung kilka innych sprzedają dodatki w idealnych cenach dla odbiorcy i opłacalność dla ich twórców, przynajmniej z perspektywy klienta.
12-06-2010 20:34
Headbanger
   
Ocena:
0
@fungus

Wpisz w googlu. Jedyny polski podręcznik jakiego nie ma nielegalnego pdfa to Księga Spaczenia. W dwa dni po premierze Wampira Requiem w sieci pojawił się pdf...

Ludzie piracą wszystko i wszędzie... nawet rzeczy darmowe.

Jeżeli dalej uważasz że to bullshit - to dlaczego kondycja rynku rpg w Polsce jest tak mizerna?
12-06-2010 21:02
Hagar
    osobiscie nie uwazam ze to wina piractwa
Ocena:
0
przyklad jest prosty: wszystkie podreczniki wydawane przez CopCorp szly w przedsprzedazy i z tego co pisano na roznych forach zainteresowanie ORYGINALAMI bylo b.duze, a na allegro 1ed chodzi jak cieple buleczki mimo ze skanow jest full w sieci - jak to wyjasnic?

Wydawanie 2ed przez CC bylo wg mnie bez zarzutu, nie wiem tylko co sie stalo ze sie skonczylo? Bo wiemy ze kolejne podreczniki byly juz potlumaczone, skoro tak, czemu ich nie wydano? Czyzby CC tlumaczyl podreczniki nie majac zgody na ich wydawanie? Jesli tak to nie dziwmy sie ze tak to sie konczy jesli nie portafimy nawet podpisac sensownej umowy biznesowej.

Komentarzy w stylu: po co tlumaczyc - lepiej czytac w oryginale nie skomentuje bo sa zenujace. Jesli 38mln kraj nie jest w stanie wydawac ksiazek po Polsku to chyba czas przeniesc sie na wyspy.

Jest szansa ze znajdzie sie inna firma ktora nabedzie prawa do wydawania chociaz ksiazek bo 3ed mi osobiscie obrzydzila wfrp.

Jak to poskladamy wyjdzie nam ze wszystko dzieki fantastycznemu FFG.
12-06-2010 22:26
~Anioł Gniewu

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Hagar - podpisuje się pod Twoim komentarzem obiema rękami i lewą stopą! PDF-y KSIĄŻEK z uniwersum warhammera praktycznie nie pojawiają się w sieci. Zainteresowanie kupnem i sprzedaż oryginalnych podręczników na allegro potwierdzają że Polacy doceniają cudzą pracę i są gotowi okazać to portfelem, jeśli cena nie jest zdjęta z sufitu! Tłumacze właściwie powinni odpuścić sobie komentarze, skoro ich perfekcyjna znajomość języka i dostęp do materiałów ma się nijak do możliwości przeciętnego polskiego czytelnika. 3ED Warhammera RPG i planszówkowe DLC w wykonaniu FFG - dziękuję, nie skorzystam!
12-06-2010 23:49
zegarmistrz
   
Ocena:
+1
Wydawanie 2ed przez CC bylo wg mnie bez zarzutu, nie wiem tylko co sie stalo ze sie skonczylo?

Game Workshop, właściciel praw do Warhammera cofnął licencję na system firmie, która wydawała rpg na zachodzie i sprzedał innej. Copernicusowi nie udało się nawiązać współpracy z nowym wydawcą i na tym sprawa się skończyła.

Jesli tak to nie dziwmy sie ze tak to sie konczy jesli nie portafimy nawet podpisac sensownej umowy biznesowej.

Myślę, że kluczowe jest słowo "sensownej". To nie sztuka podpisać umowę, w której obiecuje się komuś np. sprzedać milion książek i zapłacić partnerowi miliard złotych. Sztuka to podpisać umowę, na której można zarobić.
13-06-2010 00:01
Hagar
   
Ocena:
0
Game Workshop, właściciel praw do Warhammera cofnął licencję na system firmie, która wydawała rpg na zachodzie i sprzedał innej. Copernicusowi nie udało się nawiązać współpracy z nowym wydawcą i na tym sprawa się skończyła.

wszystko jasne, dziwi mnie tylko ze nie pozwolili dokonczyc 2ed ktora jak wiemy byla juz tlumaczona

Sztuka to podpisać umowę, na której można zarobić.
Dokladnie tak i nie winie tu CC, bo jesli wczesniej wlascicielom WFRP oplacalo sie sprzedawac prawa w Polsce do 1ed, potem do 2ed, to fakt ze jest jak jest zawdzieczamy tylko i wylacznie FFG.
13-06-2010 01:13
Kamulec
   
Ocena:
+1
Powszechna kradzież w formie piractwa uważam za jedną z głównych wad naszego społeczeństwa (na zachodzie jest chyba trochę lepiej).

Wystarczy spojrzeć na forum o DnD. Ktoś od dawna siedzi w D&D, lubi mechanikę, mówi o iluś anglojęzycznych podręcznikach. Jak jednak przyjrzeć się dokładniej okazuje się, że byle nowicjusz ma kilkadziesiąt podręczników, choć nie zna podstawki, a z angielskim jest na bakier. Ilość pyta "w którym podręczniku to było" nasuwa na myśl, że wiele osób ściąga podręczniki i tylko wertuje je pobieżnie. Przecież nikt normalny nie zamawia sterty podręczników tylko po to, by raz rzucić doń okiem.

Że nie ma podręczników do WH w sieci? Znalezienie 4 zabrało mi... 8 sekund.

Podręczniki nie są piekielnie drogie, po prostu ludzie nie są uczciwi. Jeżeli kradzież nie jest zła, to kto normalny będzie wydawał pieniądze?

Najważniejszym systemem na polskim rynku jest D&D (gdzieś było zestawienie nakładu). Poza nim można spotkać ludzi, którzy grali/grają w WH, Earthdown, Monastyr, Neuro, Klanarchię, WoDa i 7th sea. Tyle z autopsji.

O czytaniu po angielsku - od lat uczę się (opornie, bo leniwy jestem) angielskiego, wykorzystuję ten język w internecie, jestem w stanie czytać w nim, komunikować się, rozumieć słuchając np. CNN. Jednocześnie nie mam zamiaru stosować anglojęzycznych materiałów na swoich sesjach. Jeżeli coś potrzebuję - uprzednio dany fragment sobie tłumaczę. Angielski to nie język ojczysty i nie lubię wciskania kitu, jakoby na jedno wychodziło, w jakim jest języku. Stawiam, że góra 1% na prawdę swobodnie czyta po angielsku.

Odnośnie kupowania - poszedłem niedawno do Ogryna, przejrzałem podręcznik. Mieli 1 z 2, które mnie interesowały, więc drugi i tak musiałem przez internet zamówić. Spytałem o cenę. Wróciłem do domu, zamówiłem przez internet, zaoszczędziłem 20 złoty, podręczniki miałem po 2 dniach. Problemem jest niedostateczne zaopatrzenie i wysokie marże, które sklepy muszą narzucać.

W WH grałem tylko 2 sesje, z recki kolejnej edycji zmiany szły w dodatku w nieodpowiadającą mi stronę, ale źle się stało, że rynek znowu zostanie okrojony.
13-06-2010 02:58
~fungus

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
@Headbanger:
Tak, nadal tak uważam bo nie podałeś żadnych argumentów przeciw. To że jakiś podręcznik jest dostępny w pdfie nie oznacza automatycznie że gdyby go nie było to miałby większą sprzedaż.

@Kamulec:
Dokładnie. Ściąga taki pdfa 'Demony i sieroty 15' do D&D, przegląda raz i potem leży tylko na dysku. Gdyby go nie było w pdfie to by nie przejrzał, ale też by nie kupił - po co?
13-06-2010 08:30
Headbanger
   
Ocena:
+4
@fungus

To jeden podstawowy mit i ułuda jaką lubią się karmić piraci i ludzie bagatelizujący to zjawisko...

UT3 w stanach sprzedał się w ciągu pierwszego tygodnia w 32000 egz.
W tym samym czasie było 2mln prób zalogowania się do sieci multiplayer zduplikowanymi kluczami...

Gdyby torrentowanie nie było takie łatwe, spokojnie gra w stanach sprzedała się w 600-800 tyś. egz.


Nie rozumiesz jednej rzeczy. Ludzie piracą bo:
a) to łatwe
b) to tańsze niż wydawanie JAKICHKOLWIEK pieniędzy (pamiętam te teksty 10 lat temu... kiedy to gry PC chodziły po 200zł - jak będą kosztować 100zł to będę kupować oryginały! Teraz jest jak będą kosztować 50zł to kupie... tak 25, 17, 8, 4 i ostatni tekst po co W OGÓLE mam płacić skoro wole kupić piwo... NIE ISTNIEJE dolna cena)
c) bo mogę (znam legion ludzi mających 5425324gb muzyki której nawet nie lubią i nie przesłuchali i są z tego dumni... bo mają!)
d) bo co mi zrobią? (nie oszukujmy się jest to bezkarne)
e) ułuda moralności - jakby nie dało się ściągnąć to i tak bym nie kupił więc nikogo nie okradłem. To tak jakby tego torrenta na dysku nie było, bo przecież jakby się nie dało to bym nie ściągnął - więc nikogo nie okradam... sratatata. Wtedy właśnie dopiero byś kupił...
f) oddawanie czci przez autorów użytkownikom - ja ściągam po to by sprawdzić czy produkt jest GODNY mojego zakupu. Jak przejdę to na 100% kupie oryginał bo zaprawdę powaiadam wam dobry ten stuff jest (po czym nie kupuje bo po co mam kupować coś co już przelazłem/przesłuchałem/przeczytał em). Jak stwierdzam że to szajś to i tak przechodze/przesłuchuje/zużywam i stwierdzam że nie opłacało się kupić...
g) i ostatnie najlepsze - bo wszyscy tak robią... więc dlaczego ja mam być frajer?
13-06-2010 09:44
Furiath
   
Ocena:
+7
Piractwo ma niewiele wspólnego z wynikami sprzedaży.

Większość piratów nie wyda ani złotówki na legalną grę - albo piraci albo nigdy nie kupi oryginałów, niezależnie od tego, czy gra jest tania, czy droga (potwierdzone przez Techland w związku z taktyką sprzedaży Painkillera, radzę poczytać, jest o tym dużo w sieci).

Zatem większość i tak by oryginału nie kupiła. A przez to, że spiracili, przynajmniej podtrzymują hype na daną rzecz, mówią o niej kumplom, dzielą się doświadczeniem.

Jest też grono, które i piraci i kupi, nawet jeśli cena produktu jest oszałamiająco droga. Dla nich te pdfy to forma kopii zapasowej lub zajawka, na podstawie której kupują później oryginał.

Copernicus słowem nie wspomniał, że powodem zamknięcia linii jest piractwo.
13-06-2010 11:18
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
CC w ogóle mało wspomniało o prawdziwej przyczynie. Więc raczej wszystko się na to nałożyło.

PS. Siriel napisał bardzo ważna rzecz po pierwsze tak jak on bardzo poważnie wątpię by ktokolwiek porwał się znów na licencję Warhammer'a w Polsce więc na parę lat jeśli nie paręnaście mamy powieści i system z głowy. Może kiedyś ktoś znów zacznie je wydawać ale raczej bardzo małe szanse.

PS2. Zacznijcie się uczyć angielskiego to nie będziecie mieli problemów z graniem i czytaniem Warmłotka w oryginale. I przestańcie żywić nadzieję, bo znów wydawcy nas w Polsce zawiedli.

PS3. Jeszcze jedno przestańcie wierzyć tłumaczeniom, bo nie wszystko da się dobrze przetłumaczyć.
JA TAM TŁUMACZENIOM NIE UFAM!
13-06-2010 11:51
zegarmistrz
   
Ocena:
0
CC w ogóle mało wspomniało o prawdziwej przyczynie. Więc raczej wszystko się na to nałożyło.

Nie wiem, jak jest w Copernicusie, ale do tej pory każda umowa biznesowa, którą podpisywałem miała klauzulę dotyczącą poufności i zakazu zdradzania szczegółów komukolwiek z zewnątrz. Na mój gust pewnie CC nie mogłoby nic na ten temat powiedzieć, nawet gdyby chciało.
13-06-2010 13:29

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.