» Recenzje » Wszystkie » Call of Cthulhu: Alone Against the Static

Call of Cthulhu: Alone Against the Static

Call of Cthulhu: Alone Against the Static
Samotnie przeciwko… to seria  – zależnie od podejścia – fabularnych gier paragrafowych lub pełnoprawnych erpegowych scenariuszy do siódmej edycji Zewu Cthulhu, przeznaczonych do jednoosobowej rozgrywki. Wydawana przez Chaosium, a w przypadku kilku pozycji, także w Polsce, przez Black Monk Games. Najnowsza odsłona serii, Alone Against the Static, przeniesie nas w przepełniony białym szumem ogromny las w Południowej Dakocie, gdzie pojechaliśmy rozwiązywać problemy naszego związku.

Recenzowana pozycja to 106 stronicowy PDF, w którym autorzy umieścili 371 paragrafów i kilkanaście ilustracji. Czytelnik dostaje przygotowane karty dwóch postaci, rozpiskę zdobytych przedmiotów, sytuacji czy faktów, które należy zapamiętać lub zapisać (w praktyce nie trzeba nic drukować, wystarczy kartka papieru). Warto nadmienić, że na końcu podręcznika znalazł się też dokładniejszy opis istoty, która pojawia się w treści przygody – zamierzeniem autora było tutaj ułatwienie jej wykorzystania w standardowych erpegach. Sam PDF przewija się płynnie a odnośniki działają poprawnie, tak więc wersja cyfrowa jest wygodna w użyciu.

Bezpłciowo, czyli bezpłciowo

Jeśli chodzi o postacie, mamy do wyboru dwie: Alex i Charlie, z których każde może być dowolnej płci. W treści zastosowano angielski mechanizm gramatyczny Singular They, tak więc do końca zabawy tylko my będziemy wiedzieć, jakiej płci jest Bohater(ka) i jej/jego partner(ka). 

Rozumiem intencję autora, żeby bohaterowie mogli być dowolnej płci, jednak problemem jest to, że ich opisane wersje są do siebie mechanicznie dość podobne. Mimo kilku zdań opisu na drugiej stronie karty postaci nie będzie jakiś drastycznych różnic w cechach, a co za tym idzie – prawdopodobieństwie sukcesu w testach. Ja wizualizowałem sobie Charlie jako kobietę, ale, przykładowo, miała ona aż 70 Siły (STR) czy 60 Zastraszania (Intimidate); Alex, u mnie mężczyzna-pielęgniarz, miał te cechy na poziomie 60 i 45 – różnice, które można częściowo zniwelować chociażby Szczęściem. Dla niektórych takie “uśrednienie” postaci może być nieklimatyczne; brakowało mi tutaj trochę wyrazistości i musielibyśmy sami modyfikować statystyki aby faktycznie grać filigranową kobietą czy dużym facetem (albo odwrotnie – wysportowaną “laską” i na przykład geekiem).

Jeśli mówimy o mechanice, to warto wspomnieć, że niewiele trzeba wiedzieć – przyswojenie wiedzy z systemowego Startera będzie wystarczające z dużym nadmiarem – w praktyce trzeba znać tylko kilka podstawowych zasad wykonywania testów, Szczęścia i punktów Poczytalności.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Lata 90.

Akcja Alone Against the Static dziać się będzie w ogromnym lesie, w latach 90. ubiegłego wieku. Nie będzie więc telefonów komórkowych, Internetu, czy GPS. Co więcej, pojawią się zamiast tego jakieś dziwne przedmioty w postaci kaset VHS – szkoda, że nigdzie nie napisano, co to jest, bo dwudziestoletni gracze mogą nie wiedzieć, co to takiego. Poza samymi kasetami niewiele tutaj odniesień do elementów końcówki XX wieku, więc, że żeby zrozumieć fabułę, nie trzeba było żyć w tamtych czasach. Kontekstem wydarzeń jest to, że postacie jadą w pewne miejsce chcą (albo nie chcąc – zależy od czytelnika) rozwiązać swoje problemy sercowe – czy im się uda? Tego dowie się już gracz(ka), warto jednak nadmienić, że sam wątek mimo swojej banalności jest porządnie przedstawiony, zachowania drugiej strony w zależności od naszych decyzji nie są trywialne i bardzo dobrze oddają klimat trudnych relacji międzyludzkich. 

Las, las i las

Jak to w grach solo bywa, ogrom odbioru zależy od nastroju i podejścia grającego. Jednakże mi się udało odczuć klimat grozy, który, znowu – subiektywnie – był mocniejszy niż ten z Alone Against the Flames czy Samotnie Przeciwko Mrozowi. Może to wynikać z prostego faktu, że i sam niejednokrotnie tułałem się po wielkich lasach, ale i może po prostu z tego, że był wieczór, był półmrok a za oknem szalała wichura – a może, i być może przede wszystkim, że autorowi udało się dobrze spiąć historię, używać dobrych słów, sugestywnie przedstawiać sceny, które działy się na względnie niewielkim obszarze i ciężko było wypaść z roli. Nawet w kolejnych podejściach do gry możemy ciągle czuć pewne napięcie, co wynika z tego, że do wielu scen da się podejść na różne sposoby: możemy szukać wsparcia u drugiej osoby, ale i możemy nasz związek uznać za skończony; z antagonistami możemy rozmawiać łagodnie albo agresywnie. W praktyce zawartości wystarczy na dwa, a nawet trzy podejście, a wtedy niekoniecznie poznamy wszystkie odpowiedzi. Czas rozgrywki w moim przypadku wyniósł około 50-60 minut, plus oczywiście parę minut na przygotowanie przed pierwszą grą.

Wszyscy do magnetowidów, czyli podsumowanie

Jak oceniam tę grę? Jako bardzo mocną pozycję, której lektura powoduje, że możemy przez te kilkadziesiąt minut czuć zdenerwowanie i obawiać się robić naszą postacią cokolwiek bardziej niebezpiecznego (co bynajmniej nie znaczy, że nie będzie przed nami przeszkód i trudnych wyborów). Podobało mi się, że różnie możemy podchodzić do relacji z drugą osobą – i w zależności od naszych wyborów inaczej toczyć będą się losy postaci. Ucieszyło mnie też to, że nie wszystko zostaje podane na tacy, tak więc nawet po przejściu przez grę parokrotnie, ciągle pozostają pytania, na które odpowiedzi nie uzyskamy – a często o to właśnie w horrorze chodzi.

 

Dziękujemy wydawnictwu Chaosium za udostępnienie podręcznika do recenzji.
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
9.0
Ocena recenzenta
9
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
Tytuł: Call of Cthulhu: Alone Against the Static
Linia wydawnicza: Call of Cthulhu
Autor: B.W. Holland
Ilustracja na okładce: Nicholas Grey
Ilustracje: Nicholas Grey, Andrey Fetisov, Pat Loboyko
Wydawca oryginału: Chaosium
Data wydania oryginału: 29 listopada 2023
Liczba stron: 106
Format: PDF
ISBN-13: 978-1-56882-471-0
Numer katalogowy: 23181-H
Cena: 29,99 USD



Czytaj również

Call of Cthulhu: Arkham
Wieczne cienie lęgną się w tej ziemi
- recenzja
Call of Cthulhu: Cold Harvest
Czerwony Cthulhu
- recenzja
Erpegowe polecajki 2023
Podręczniki pod choinkę
Call of Cthulhu: Horror on the Orient Express
Ekskluzywna podróż z Cthulhu
- recenzja
Rzut okiem na Call of Cthulhu: Masks of Nyarlathotep
W 80 masek dookoła świata
- pierwsze wrażenia
Zew Cthulhu: Samotnie przeciwko ciemności
Czy w pojedynkę ocalisz świat?
- recenzja

Komentarze


Kamulec
   
Ocena:
0

Dzięki za recenzję. Z kasetami VHS mam wrażenie, że nie ma dużego problemu, bo 20-latek ma zawsze pod ręką telefon z internetem, by sprawdzić – choć to pewnie nieoptymalne dla klimatu. Ile zajęła Ci rozgrywka?

04-12-2023 22:39
Exar
   
Ocena:
+2

Około 50 minut.

05-12-2023 06:49

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.