» Almanach » Gracze » Baniak Baniaka #05: Złych chłopców nie kręci herbata

Baniak Baniaka #05: Złych chłopców nie kręci herbata

Baniak Baniaka #05: Złych chłopców nie kręci herbata
Graliście kiedyś postaciami nie do zdarcia, nie do zagięcia i nie do złamania? Pomyślcie o postrzeganiu dobra oczami mega-twardziela, wielkiego indywidualisty i hardkorowego egoisty. W dodatku bohatera Waszych sesji RPG.

W tym odcinku Baniaku Baniaka przedstawiony został pomysł zagrania antybohaterem. Dla widzów, którzy dotrwają do końca odcinka, jest niespodzianka, więc warto. Miłego oglądania.
 




Czytaj również

Baniak Baniaka #07: Jak Mistrz Gry graczowi...
Świąteczne wydanie vloga o erpegach
Wielka lista fabuł RPG
Wszystko już było...
Więcej niż +1
O przedmiotach magicznych w światach fantasy nie tylko dla prowadzących
Baniak Baniaka #20
Jak prowadzić bitwy w RPG
Baniak Baniaka #19
Jak wprowadzić miłość i związki do sesji RPG
Baniak Baniaka #15
Dwa tematy na jeden baniak

Komentarze


AdamWaskiewicz
   
Ocena:
+4

Bardzo niefajny materiał, promujący szkodliwy styl grania. Znamienne, że autor kilkakrotnie wspomina o komunikacji z MG przy koncepcji grania wrednym egoistą, ale ani słowem nie zająknie się, że inni gracze też mogliby mieć coś do powiedzenia.

RPG to jednak gra zespołowa, a postać, która patrzy tylko i wyłącznie na czubek własnego nosa skutecznie to rozwala. Nie mówiąc już o sytuacji, kiedy w grupie jest więcej niż jeden taki bohater / gracz i każdy ciągnie na siłę w swoją stronę - sesja błyskawicznie może się wówczas posypać.

Zgadzam się z autorem, że granie takim egoistycznym antybohaterem może być ciekawe; niestety, granie z nim - już niekoniecznie.

13-11-2013 16:29
Kilik Lodowa Zamieć
   
Ocena:
+3

@ AdamWaskiewicz

Czy ja wiem?

Prowadziłem 8-letnią (tak, dobrze czytacie, 8 letnią) kampanię graczom, wśród których była postać o zbliżonej koncepcji. Może nie zła, ale na pewno dbająca głównie o siebie, mająca gdzieś zdanie innych, z początku zupełnie nieprzewidywalna. I mimo kilku zgrzytów granie z tą drużyną było najlepszą kampanią, jaką prowadziłem. Już to, że chciało nam się ciągnąć jedną drużynę przez taki okres czasu o czymś świadczy. Owszem, zdarzały się różne momenty, w którym chciałem strzelić gracza w mordę za utrudnianie mi życia lub w których postać ginęła ze względu na swoje zachowanie. Ale zabawy mieliśmy jeszcze więcej, a anegdoty, różne "kwiatki" i zupełnie odjechane sytuacje wspominamy do dziś.

RPG to nie jest gra zespołowa ze swojej definicji. Role playing game znaczy gra w odgrywanie ról. To, czy będzie zespołowa, zależy od woli graczy i MG. To jest opcja, nie wymóg. Dlaczego spotykamy się i gramy w RPG? Żeby się dobrze bawić. To, jak to robimy, zależy od naszych, wspólnie wypracowanych upodobań, a nie od czegoś narzuconego nam z góry. Poza tym rozróżniłbym pojęcie "gra zespołowa" (tj. kooperacja, współpraca, w celu osiągnięcia jakiegoś celu) od "gra drużynowa" (grupa indywiduów gra razem, bo wspólne spędzanie czasu sprawia im frajdę). Jeżeli chcemy grać kłótliwą, niezorganizowaną ekipą, która w zasadzie cudem uchodzi z życiem od różnych opresji - nikt nam nie zabroni. 

Rozumiem, że masz wątpliwości, że sesja się posypie, jeżeli każdy będzie miał własny interes i robił tylko to, co mu odpowiada. Okej, to się posypie. Ojejku. Stworzy się nowe postacie, zmieni koncepcję, zacznie się od początku z innej perspektywy. A może się nie posypie? Może się spodoba i graczom, i MG? Może owi "twardziele" i "indywidualiści" stworzą coś w rodzaju drużyny A albo "Niezniszczalnych"? Albo Ligi Sprawiedliwych czy Avengers? Popkultura aż wkłada w usta przykłady wyrazistych, często egoistycznych postaci, które w jakimś celu łączą siły z podobnymi sobie lub ze swymi zupełnymi przeciwieństwami. Skoro Tony Stark umiał współpracować z Kapitanem Ameryką, to czemu na sesji miałoby to nie przejść? Dopóki eksperyment nie zostanie przeprowadzony, nie będziemy wiedzieć na pewno. Chyba, że już przed sesją wszyscy wyrażą niechęć - wtedy nie ma co forsować tego na siłę.

15-11-2013 15:36
Z Enterprise
   
Ocena:
+1

Popkultura aż wkłada w usta przykłady wyrazistych, często egoistycznych postaci, które w jakimś celu łączą siły z podobnymi sobie lub ze swymi zupełnymi przeciwieństwami. Skoro Tony Stark umiał współpracować z Kapitanem Ameryką, to czemu na sesji miałoby to nie przejść?

Może dlatego, że Tony Stark i Cpt. Ameryka nie są naprawdę, a gracze na sesji tak?

A popkultura to pokultura, z rzeczywistością bym jej nie mieszał - dużo widzisz na ulicy kobiet ubranych jak Beyonce, Rihanna czy Britney Spears?

15-11-2013 15:47
Kamulec
   
Ocena:
+3

@AdamWaskiewicz

Niekoniecznie będzie się też dobrze grało z postacią prawdomównego altruisty, gdy rozgrywka ma się opierać na konfliktach w drużynie. Mój główny zarzut do wygłaszanych fraz dotyczy tego, że gracz zrobi postać źle współpracującą, a MG ma się martwić, jak sklecić drużynę. Prowadzący powinien starać się dać ograniczenia i uwagi przy tworzeniu postaci, które sprawią, że drużyna będzie miała rację bytu. W wielu przypadkach główny ciężar stworzenia zgranej drużyny spoczywa jednak na graczach, nie MG. Jeśli gracz wykreuje nieadekwatną postać, to spora szansa, że rozstanie się ona z drużyną, a gracz będzie musiał stworzyć nową.

15-11-2013 19:42
AdamWaskiewicz
   
Ocena:
+1

@ Kamulec

Słusznie - jeśli gra ma się opierać na konfliktach w drużynie, jasno komunikujemy to graczom, którzy tworzą sobie postacie generujące konflikty. Jeśli gra ma się opierać na współpracy (co jednak jest sytuacją w erpegach nieporównanie częstszą i w większości systemów głównego nurtu traktowaną jako domyślna), to tworzymy postacie współpracujące. A tu dostajemy koncept, w którym jeden gracz tworzy sobie wrednego egoistę nawet nie informując o tym pozostałych ani tym bardziej nie pytając ich o zdanie, i żadnych choćby sugestii, jak pogodzić taką postać z pozostałymi.

15-11-2013 20:10
Petra Bootmann
   
Ocena:
+1

Dodajmy założenia Baniaka: gracz może _poprosić_ MG, żeby mógł stworzyć taką postać. Komunikacja jest jedynie na tej linii, nie ma mowy o rozmowie z innymi graczami czy graczkami, a relacja MG -- gracze jest nadmiernie zhierarchizowana.

15-11-2013 20:33
Kilik Lodowa Zamieć
   
Ocena:
+2

Może dlatego, że Tony Stark i Cpt. Ameryka nie są naprawdę, a gracze na sesji tak?

Hm, ale porady Banika i komentarz Adama dotyczył, jak mi się zdawało, postaci, którymi gra gracz, a nie gracza. Pewnego stylu grania, a nie postawy czy charakteru osoby, która go odgrywa. Trzeba postawić wyraźną linię odgraniczającą to, co się dzieje w świecie gry, a co w pokoju, w którym prowadzona jest owa gra. Jeżeli fikcyjne postacie się kłócą, są niezgrane, a "twardziel", o którym mówi Baniak, co rusz wpada w kłopoty i daje wszystkim (w tym członkom własnej drużyny) wokół po mordzie, lecz pomimo tego gracze w pokoju bawią się świetnie... to co za problem? Niech postać patrzy tylko "na czubek własnego nosa", niech będzie zła, zepsuta i skorumpowana nawet. Dlaczego ma to być "szkodliwy styl grania"? Dla mnie takie pojęcie nie istnieje. O ile gracze i MG mają frajdę, to żaden styl grania nie jest szkodliwy.

Inną zupełnie kwestią jest postawa gracza. Dlatego doszło tu trochę do pomieszania dwóch pojęć. Gracze nie są swoimi postaciami i to, jak się zachowują na sesji trzeba odróżnić od tego, co robią ich postacie w grze. 

A komunikacja pomiędzy graczami i MG w ogóle nie była rozwijana w tym filmiku - bo po co? Baniak podsuwał koncepcję na ciekawą postać. Kwestia dogadywania się z MG i kolegami to zupełnie odrębny i bardzo szeroki temat, na który wartałoby poświęcić nowy filmik, a nie wpychać go tutaj ukradkiem. Bo to nie jest coś, co można podnieść na marginesie bez niedomówień. Zasygnalizowanie, że taka postać rodzi trudności i jest kontrowersyjna jest moim zdaniem wystarczające na potrzeby krótkiego materiału, który skupiał się tylko na pomyśle na postać.

18-11-2013 11:27
Squid
   
Ocena:
+3

Mi się wydaje, że większość osób zaczyna grę w RPG od postaci egoistów, kierujących się tylko własnym dobrem - z tego nabija się na przykład DM of the Rings. No, i nie wiem, czy jest jakikolwiek gracz, który nigdy nie spróbował stworzyć postaci twardziela. Inna sprawa, że egoista to niekoniecznie twardziel - właśnie wygodniccy mięczacy byliby egoistami, kiedy Batmanowi trudno odmówić bycia twardzielem. A poza tym, jak drużynowy dupek zacznie wrzeszczeć na resztę bohaterów jak sierżant Hartman, to czemu właściwie nie mają go zabić?

Więc tak ogólnie: filmik mnie nie przekonuje.

18-11-2013 12:22

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.