Peter A. Flannery, Decimus Fate i talizman marzeń
» Recenzje » Polskie » Akeya: Zestaw Startowy

Akeya: Zestaw Startowy


wersja do druku

Pierwsze kroki na potwornym pograniczu

Autor: Redakcja: Tomasz 'Radnon' Cybulski

Akeya: Zestaw Startowy
Darmowe quickstarty do rozmaitych gier fabularnych zazwyczaj konstruowane są według zbliżonego schematu – dostajemy ogólne założenia systemu, skrótowe przybliżenie najważniejszych bądź najbardziej charakterystycznych elementów settingu, skrót mechaniki, scenariusz wprowadzającej przygody i zestaw gotowych postaci do jej rozegrania.

Mimo że podobny szablon wydaje się być wręcz pewnym standardem, to niekiedy wydawca nowej gry, debiutującej na rynku, udostępniając przeznaczony do niej starter świadomie odchodzi od podobnego układu – czy to dlatego, że inny lepiej będzie podkreślać specyfikę konkretnego erpega, czy choćby z czystej chęci wyróżnienia się pośród innych, podobnych materiałów.

Jednym z systemów, którego Zestaw Startowy wyraźnie zrywa z takim schematem, jest Akeya – autorskie dark fantasy, zbiórka na wydanie którego w momencie pisania niniejszej recenzji (w kwietniu 2021 r.) trwa w serwisie wspieram.to. Liczący 23 strony dokument (do którego osobno dodano skrócone karty postaci, ściągę tłumaczącą znaczenie poszczególnych atrybutów postaci, znaczniki, żetony i planszę) ma wprowadzać czytelnika w realia systemu i mechaniki oraz pozwolić na rozegranie krótkiej startowej przygody.

Plik jest nieduży, wgrywa się szybko i płynnie. Spis treści nie jest interaktywny, nie uświadczymy także skorowidza ani zakładek, na szczęście przy tak niewielkiej objętości nie są one konieczne, potraktowałbym więc to jako cechę, a nie jednoznaczną wadę. Tego samego, niestety, nie mogę powiedzieć o języku, jakim napisany jest quickstart, jego korekcie i redakcji. Dziwaczne konstrukcje językowe, błędne przeniesienia przy dzieleniu wyrazów, nieprawidłowe formy gramatyczne – to nie jest kwestia świadomego stylu (jak swoista maniera w Słowianach czy Neuroshimie) i mam nadzieję, że jeśli dojdzie do wydania pełnego systemowego podręcznika, przejdzie on gruntowną, profesjonalną redakcję i korektę. Oprawę graficzną startera określiłbym jako skromną – poza okładką i portretami gotowych postaci dostajemy dosłownie trzy ilustracje potworów występujących w przygodzie. Na pewno nie jest to dużo, ale może dawać pewne pojęcie o tym, jak ilustrowana będzie systemowa podstawka. Portrety przykładowych bohaterów niespecjalnie przypadły mi do gustu, ale to już kwestia indywidualnej oceny.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Po krótkim, niespełna półstronicowym Wprowadzeniu dostajemy Intro przygody przedstawiające fabularne tło startowego scenariusza. Dowiadujemy się tu, że postacie są farmerami, których gospodarstwo leży na dzikim pograniczu, gdzie z jednej strony czyhają niebezpieczeństwa, ale z drugiej – na śmiałków czekają możliwości zdobycia sławy i bogactw niedostępne gdzie indziej. To krótki szkic, ale w mojej ocenie stanowi najlepszą część przygody, jeśli nie całego Zestawu Startowego. Mimo naszpikowania geograficznymi nazwami (których jeszcze więcej przynosi dołączona do niego poglądowa mapka regionu), jasno i wyraźnie rysuje przed graczami punkt wyjścia, w jakim znajdują się ich postacie.

A właśnie Postaci Graczy stanowią kolejny fragment zestawu. Czwórka bohaterów prezentuje dość szeroki przekrój – należą do różnych ras i profesji, dysponują zróżnicowanymi zdolnościami, talentami i wyposażeniem. Niestety, lektura kart postaci praktycznie na każdym kroku stawia przed potencjalnym graczem szereg znaków zapytania. Teoretycznie opisy postaci przynoszą wszystko, czego można potrzebować – informacje o rasach, do których należą, krótką historię ich dotychczasowego życia, wartości głównych atrybutów, specjalne zdolności (tu określane jako Umiejętności Unikatowe), profesje, talenty, informacje o uzbrojeniu i innych elementach wyposażenia, ale nawet jeśli wczytać się w specjalną ściągę dołączoną do zestawu, ani warstwa fabularna, ani mechaniczne rozpiski nie staną się przez to bardziej zrozumiałe. Patrząc choćby na pierwsze zdanie opisu jednej z postaci: "Karnif zlecił zadanie utworzenia nowego życia Pierwszym Vaigom, którzy jednak srogo zawiedli, tworząc rasę Uvhraddów, która w założeniu miała być podrzędna Vaigom." – ile z tego będzie zrozumiałe dla gracza lub Mistrza Gry, który na razie nie miał jeszcze do czynienia z pełną wersją systemu?

Co gorsza, dotyczy to także mechanicznych rozpisek – co oznaczają zapisane przy broni posiadanej przez jednego z bohaterów wartości zapisane jako R2Z2C3? Ja też nie wiem, przywodzą mi na myśl modele droidów z Gwiezdnych Wojen. Niezbyt intuicyjna jest także systemowa nomenklatura – pojęcie "Profesja" spodziewałbym się rozumieć jako zawód postaci, obecny lub wykonywany dawniej (domyślnie – zanim została poszukiwaczem przygód), tymczasem na kartach postaci znajdziemy takie zapisy jak "Profesja Kuszy" albo "Profesja Ciężaru Broni Białej".

Kolejne fragmenty zestawu przynoszą przygodę podzieloną na kilka części. Zamiast dawać odrębny rozdział poświęcony systemowej mechanice, autor quickstartu postanowił stopniowo przybliżać poszczególne segmenty zasad w miarę rozwoju fabuły. Testy w Akeyi wykonuje się rzucając dwiema kostkami dwudziestościennymi, wybierając wyższy wynik i dodając go do poziomu używanej statystyki. Końcowy rezultat porównywany jest ze stopniem trudności działania, wynoszącym od sześciu dla czynności bardzo łatwych aż do pięćdziesięciu dla ekstremalnie trudnych. Ciekawie prezentuje się mechanika, według której gdy coś utrudnia lub ułatwia działanie postaci – nie modyfikuje się wówczas stopnia trudności ani nie dodaje statycznej premii do rzutu, zamiast tego pozytywne modyfikatory pozwalają zwiększyć końcowy rezultat o dodatkowe k4, k8 czy k12, a w wyjątkowo sprzyjających okolicznościach – aż k20 plus dodatkowo przerzucić wynik na którejś z kostek. Analogicznie warunki utrudniające działania sprawiają, że gracz zamiast kostkami dwudziestościennymi będzie rzucać dwunasto- lub nawet ośmiościennymi – jednak nawet wówczas wysoki poziom atrybutu i odrobina szczęścia mogą zapewnić mu sukces.

O ile podstawy systemowej mechaniki są stosunkowo proste, to zasady znacząco komplikują się gdy dochodzi do walki – postacie w każdej rundzie dzielą inicjatywę między atak i obronę, zadawane obrażenia oblicza się zależnie od Siły, używanej broni i posiadanej profesji, dzieląc sumę ich wartości na kostki. Co ciekawe, gdy postać na skutek odniesionych obrażeń utraci wszystkie Punkty Życia (a patrząc na przykładowych bohaterów zawartych w zestawie, może być to już efektem pierwszego trafienia), nie traci przytomności, ani nie umiera, lecz przy każdym kolejnym trafieniu traci punkty z odrębnej puli (Punktów Zagłady) – jednak każdorazowo redukuje ich liczbę o 1k10, niezależnie od broni używanej przez przeciwnika.

Patrząc na zasady walki widać wyraźnie, że Akeya nie rozpieszcza postaci, starcia będą śmiertelne i – co istotne – mocno taktyczne i abstrakcyjne. Walki z większą liczbą uczestników domyślnie mają być toczone z wykorzystaniem żetonów lub znaczników na specjalnej planszy. Jak dla mnie to już przesada, ale może taki model rozgrywki też znajdzie swoich fanów.

Warto pochwalić dobre rozplanowanie wyzwań, jakie stawia przed postaciami fabuła przygody zatytułowanej Cavruny na polach – postacie będą mogły wykorzystać posiadane talenty, do różnych problemów podejść na kilka sposobów, ale oczywiście nie zabrakło obowiązkowych starć. To, co podobało mi się już znacznie mniej, to fakt, że praktycznie na każdym kroku autor stara się dowalić postaciom – nawet jeśli bohaterowie dysponują talentami idealnie dopasowanymi do konkretnej sytuacji, to koniecznie muszą one zostać zniwelowane przez niesprzyjające okoliczności, by gracz nie mógł skorzystać z dodatkowych premii. Ba – nawet jeśli jakimś cudem bohaterowie zdołają zakończyć przygodę sukcesem, natychmiast ktoś będzie chciał pozbawić ich owoców zwycięstwa, a nawet ich zachowanie nie gwarantuje, że postaciom nie przysporzy to nowych kłopotów. Rozumiem, że ma być "hard" i "dark", ale bez przesady.

To jednak nie tyle uwaga do systemu jako takiego, a Mistrzowie Gry, którym ten element się nie spodoba, bez trudności mogą go zmienić. Z drugiej jednak strony taki może być domyślny styl prowadzenia gry, odgórnie zakładany klimat historii opowiadanych na sesjach. Z pewnością nie każdemu musi on odpowiadać, co przynajmniej w jakimś stopniu musi zawężać grono potencjalnych odbiorców. Szkoda, że nie jest to powiedziane bardziej jednoznacznie; tak samo ciężko stwierdzić, w jakie postacie mamy domyślnie wcielać się w Akeyi – czy mają to być poszukiwacze przygód, zwykli mieszkańcy świata, czy może system będzie dawać jakieś opcje wyboru i różne style rozgrywki? Przekonamy się, gdy ukażę się pełna jego wersja, do tego czasu można oczywiście posiłkować się materiałami publikowanymi w Internecie przez autora gry, ale nie ukrywam, że wolałbym, by systemowy quickstart dawał takie informacje bez konieczności samodzielnego ich wyszukiwania.

Akeya: Zestaw Startowy na tle demonstracyjnych wersji innych gier fabularnych wygląda dość niestandardowo. Stopniowe przedstawianie segmentów mechaniki w miarę rozwoju fabuły na pewno zasługuje na uwagę, nawet jeśli nie wszystkie elementy zasad zostały wyczerpująco wyjaśnione, to na to przyjdzie już czas w pełnej wersji systemu. Mocno niestandardowa jest także sama mechanika, z domyślnym wykorzystywaniem specjalnej planszy do rozgrywania starć; bardzo dalekie od kanonu fantasy są rasy przedstawione w quickstarcie. Niestety brakuje mi szerszego przybliżenia settingu, bez którego spora część informacji zawartych we wprowadzeniu do scenariusza i opisach bohaterów to tylko niewiele mówiące zlepki dziwnie brzmiących nazw. Na to na pewno też przyjdzie czas w kompletnej edycji systemu, ale patrząc na materiały, które przynosi ten starter, nie mam wątpliwości, że Akeya będzie erpegiem z bardzo wysoko postawionym progiem wejścia. Bez możliwości oparcia się na sprawdzonych i popularnych schematach, odwołań do znanych popkulturowych kodów, wejście w świat gry będzie wymagało większego wysiłku i przyswojenia sobie jego unikalnej specyfiki – co dla niektórych odbiorców może być zaletą, dla innych już niekoniecznie.

Krytyczne uwagi zgłaszane przez użytkowników Zestawu Startowego i osób wspierających społecznościową zbiórkę na wydanie gry doprowadziły do wydania w ostatnich dniach nowej, znacznie obszerniejszej wersji systemowego quickstartu. Oprócz scenariusza obecnego w recenzowanej wersji zawiera on także przygodę Dzieci Meemosa, rozbudowane informacje o zasadach i świecie gry, łącznie licząc ponad sto stron. Wypada docenić wsłuchiwanie się autorów w głos fanów wspierających system, można mieć nadzieję, że jeśli do pełnej wersji podręcznika będą zgłaszane uwagi i zastrzeżenia, także zdążą zostać skorygowane przed finalnym oddaniem go do druku.

Sukces społecznościowych zbiórek na wydanie takich systemów jak Słowianie czy Agonia pokazuje, że mimo dominacji znanych i popularnych zachodnich produkcji na erpegowym rynku cały czas jest miejsce na mniejsze i bardziej oryginalne gry fabularne należące do szeroko postrzeganego gatunku fantasy. Już niedługo przekonamy się, czy Akeya także znajdzie dla siebie niszę i dołączy do innych systemów rodzimych twórców, które z sukcesem funkcjonują na polskiej scenie RPG.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
5.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram



Czytaj również

Amalgam RPG: Biblia Kronikarza
Ładne opakowanie to nie wszystko
- recenzja
Nibiru
Kosmos niepamięci
- recenzja
MidGuard: Gra Fabularna Starter
Kosmiczni Wikingowie
- recenzja
Zombie Chopper
A kto nie wypije...
- recenzja
Zew Cthulhu: Cienie Tatr
Góralu, czy ci nie żal?
- recenzja
Agonia
W cieniu umierającego boga
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.