» Recenzje » Zagraniczne » Achtung! Cthulhu: Under the Gun

Achtung! Cthulhu: Under the Gun

Achtung! Cthulhu: Under the Gun
Wydawany przez brytyjską firmę Modiphius setting Achtung! Cthulhu, łączący realia II Wojny Światowej z grozą lovecraftowskich Mitów zaczynał od mechaniki Savage Worlds oraz szóstej edycji Zewu Cthulhu, jednak z czasem doczekał się też konwersji na zasady FATE, a w planach jest wersja wykorzystująca mechanikę 2d20, znaną z nowych Kronik Mutantów i Conana.

Niedawno ukazała się także wersja wykorzystująca zasady najnowszej, siódmej edycji Zewu Cthulhu. Oprócz podręczników Badaczy i Strażnika Tajemnic wydano do niej również wprowadzającą przygodę Under the Gun, dostępną w wersji elektronicznej. Scenariusz kosztujący niespełna cztery dolary liczy zaledwie trzynaście stron (wliczając okładki i spis treści), jednak – wedle opisu – ma przynosić trzyczęściową przygodę łączącą śledztwo, eksplorację i walkę uzupełnioną o czwórkę gotowych postaci. Jak na tak niewielką objętość, to sporo, a jako że wcześniejsze przygody do tego settingu, z którymi miałem okazję się zapoznać, prezentowały bardzo zróżnicowany poziom (że wspomnę – z jednej strony świetne Kontamination i Heroes of the Sea, a z drugiej – rozczarowujące The Trellborg Monstrosities), do najnowszego scenariusza sygnowanego logo wydawnictwa Modiphius podchodziłem dość ostrożnie.

Pierwsze wrażenie, jakie robi podręcznik, trudno określić jako specjalnie zachwycające. Nie uświadczymy żadnych ilustracji poza kilkoma schematycznymi mapkami, próżno szukać takich elementów jak obecne w starszych podręcznikach odręczne notatki, fotografie lub fiszki doklejane taśmą albo przypięte biurowym spinaczem; jedynie niewielkie fragmenty tekstu stylizowane są na maszynową czcionkę i w dosłownie jednym miejscu znajdziemy dopisek BN-a. Dla osób przyzwyczajonych do oprawy graficznej, z jaką mieliśmy do czynienia w starszych scenariuszach z linii Achtung! Cthulhu, musi być to rozczarowujące – w Under the Gun nie zadbano nawet o jakąkolwiek ilustrację na okładce podręcznika, zamiast tego dostajemy prawdziwie minimalistyczny design, z tytułem i nazwiskiem autora oraz logotypami linii wydawniczej, systemu i firm Chaosium oraz Modiphius.

Jednak, jak mawiał Tytus de Zoo, nie szata zdobi szympansa, a o jakości podręcznika także nie decyduje jego oprawa graficzna. Niestety, pod względem merytorycznym Under the Gun można postawić poważne zarzuty – opis scenariusza sporo obiecuje, acz wymaga posiadania zarówno podręcznika podstawowego do siódmej edycji Zewu Cthulhu, jak i settingowej podstawki w wersji opartej na najnowszej wersji systemu Chaosium. W zamian mamy dostawać rozbudowaną fabułę, niewiarygodnie starożytną tajemnicę i połączenie śledztwa, walki i eksploracji. Lektura scenariusza pozwala szybko zweryfikować te zapowiedzi, które – na dobre i złe – okazują się mocno przesadzone.

Otwierające podręcznik jednostronicowe Wprowadzenie (Introduction) pokrótce przybliża ogólne założenia settingu, fabułę scenariusza, jak i Sekcję M – niezbyt szczegółowo, ale na potrzeby rozgrywki powinno być to w zupełności wystarczające.

Następnie dostajemy sam scenariusz. Osadzony w czerwcu 1940 roku, zabiera graczy w okolice Dover na południowym wybrzeżu Anglii, gdzie przygotowywana jest obrona przed nadciągającą niemiecką inwazją. W trakcie budowy umocnień w wapiennym klifie odkryto pozostałości tajemniczej budowli, najwyraźniej starszej od otaczających ją formacji, które – jak się wydaje – narosły wokół ruin. Biorąc pod uwagę, że wiek wapienia ocenia się na sto milionów lat, odkrycie to zaprzecza wszelkiej wiedzy o historii (i prehistorii) regionu, jednak nie jest to jedyny powód, dla którego informacje o odkryciu zostały szybko utajnione przed mediami, do których wydostał się tylko zdawkowy komunikat, a na miejsce została wezwana nietypowa ekipa specjalistów – czyli Badacze.

Po przybyciu do celu postacie dowiedzą się, że wszyscy żołnierze, którzy mieli bezpośredni kontakt z odkrytymi ruinami, w tym ich dowódca, przeszli załamanie nerwowe, i aktualnie przebywają pod obserwacją w szpitalu polowym. Dotarcie do Dover i szpitala to pierwsza część przygody, przynosząca obiecywane śledztwo. Przesłuchanie hospitalizowanych żołnierzy i opiekującego się nimi lekarza pozwoli badaczom zdobyć sniemało cennych informacji i ze sporym prawdopodobieństwem domyślić się natury zagrożenia, któremu będą musieli stawić czoła w dalszej części przygody. Ten fragment prezentuje się całkiem solidnie, nawet jeśli można mu zarzucić pewną przewidywalność. Niewątpliwym plusem jest jego elastyczność – Strażnik dostaje zestaw informacji, które postacie mogą uzyskać od poszczególnych BN-ów, natomiast wyłącznie od niego i graczy zależy tempo, w jakim Badacze będą je odkrywać. Wszystkich żołnierzy da się przesłuchać w ciągu jednego popołudnia, bez trudu można także zmodyfikować liczbę testów, jakie będą konieczne do poznania ich wiedzy. Grupy ceniące sobie powolne odkrywanie tajemnic mogą przeciągnąć tę część przygody na całą sesję, podczas gdy gracze pragnący jak najszybciej przejść do akcji – zabawić w szpitalu tylko tyle, ile to konieczne, po czym udać się na miejsce wykopalisk.

Druga część przygody osadzona jest właśnie wśród budowanych umocnień mających ochronić Brytanię przed nadciągającymi wojskami Trzeciej Rzeszy. Ten fragment trudno już rozbudować do pełnej sesji – od wojskowych stacjonujących na miejscu nie uda się dowiedzieć wiele, a dokładne zbadanie tajemniczych ruin odkrytych wewnątrz wapiennego klifu wymagałoby znacznie więcej czasu niż Badacze mają do dyspozycji.

Błyskawicznie przechodzimy bowiem do trzeciej, ostatniej części scenariusza. W nocy po przybyciu Badaczy do wojskowego obozu na klifie, pada on celem niespodziewanego ataku ze strony sił, które chcą przejąć ruiny i skrywane przez nie sekrety – a w ostateczności zniszczyć je na zawsze. W finale dostajemy bitwę toczącą się między trzema grupami, z których każda gotowa jest walczyć do samego końca. Plusem takiego rozwiązania jest łatwość dostosowania sił atakujących Badaczy i ich sojuszników do tego, jak dobrze radzą sobie z niespodziewanym atakiem, pozostali przeciwnicy mogą walczyć między sobą bez szkody dla wiarygodności przedstawianej sceny. Minusem jest z kolei brak jakichkolwiek zasad do rozgrywania w Zewie Cthulhu masowych starć – a rozliczanie wedle standardowych reguł walki, w której biorą udział trzy frakcje, każda z kilkoma-kilkunastoma uczestnikami, trudno określić jako komfortowe. Powraca zarzut, który przed laty stawiałem przygodzie The Three Kings – tam jednak można było posiłkować się zasadami Savage Worlds, które jak najbardziej dają mechaniczne wsparcie dla rozgrywania walk z większą liczbą uczestników. Tu Strażnicy pozostawieni są sami sobie.

Na koniec dostajemy rozpiski sojuszników i wrogów postaci biorących udział w finałowej bitwie oraz czworo gotowych Badaczy. Tych ostatnich wypada pochwalić nie tylko za zróżnicowanie, ale także za wyraźne podkreślenie, w jakim celu każdy z bohaterów został przydzielony do tej konkretnej misji.

Mimo wszystkich słabości Under the Gun, sądzę, że ta przygoda w szkolnej skali zasługiwałaby na ocenę dobrą, może z małym minusem, co w dziesięciopunktowej skali przekładałoby się na 6,5. Stanowi dobre wprowadzenie do settingu, z powodzeniem może posłużyć jako podstawa sesji konwentowej, mającej wprowadzać graczy w realia Achtung! Cthulhu. Niestety, cieniem na ocenie kładzie się sposób przedstawienia przygody przez wydawcę – obiecuje on coś, czego finalnie nie ma. Przypomina to trochę sytuację z The Black Sepulchre do Dark Heresy, która była solidnym i ciekawym dungeon crawlem, zupełnie niepotrzebnie przedstawianym jako wielowątkowe, nieliniowe dochodzenie. Także i tu dostajemy opis, który – choć formalnie prawdziwy – sugeruje znacznie więcej, niż faktycznie otrzymujemy. Niepotrzebne są deklaracje, jakoby do rozegrania przygody niezbędne było posiadanie zarówno Księgi Strażnika do Achtung! Cthulhu, jak i podręcznika podstawowego do siódmej edycji Zewu Cthulhu. Wszelkie nowe elementy mechaniczne (jak statystyki broni z okresu II Wojny Światowej i nowe składniki konstrukcji postaci) znajdują się w tekście, a jedyne, czego nie przynosi siódmoedycyjny Starter, a co mogłoby być przydatne przy prowadzeniu tego scenariusza, to zaklęcia, którymi dysponuje jeden z Bohaterów Niezależnych. Uważny czytelnik dostrzeże jednak, że z czarów, które zna ten przeciwnik, bezpośrednie zastosowanie w walce z Badaczami będzie mieć tylko Ochrona ciała, z powodzeniem można więc wykorzystać alternatywną wersję tego zaklęcia zamieszczoną przy opisie Waltera Corbitta w przygodzie Nawiedzenie wchodzącej w skład Startera.

Gdyby wydawca przedstawił Under the Gun jako krótki scenariusz wprowadzający nowych graczy i Strażników w realia i klimat Achtung! Cthulhu, gotowy do poprowadzenia bez większych przygotowań i nie wymagający dodatkowych materiałów poza systemowym quickstartem, zasługiwałby na wyższą ocenę, sugerowaną powyżej. W obecnym kształcie dostaje notę zaledwie przeciętną, co nie oznacza, że nie jest wart tego, by się z nim zapoznać – z powodzeniem powinien zapewnić udaną sesję, dla Badaczy stanowiąc pierwszy kontakt z przeciwnikami charakterystycznymi dla realiów settingu, a dla graczy – z nim samym.

 

Dziękujemy wydawnictwu Modiphius za udostępnienie podręcznika do recenzji.

5.0
Ocena recenzenta
5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
Tytuł: Achtung! Cthulhu: Under the Gun
Linia wydawnicza: Achtung! Cthulhu, Call of Cthulhu,
Autor: Graeme Davis
Ilustracje: Michal E. Cross, Richard L. Gale,
Wydawca oryginału: Modiphius
Data wydania oryginału: 5 marca 2019
Miejsce wydania oryginału: Anglia
Liczba stron: 13
Format: pdf
Numer katalogowy: MUH051831
Cena: 3,99 USD (pdf)



Czytaj również

Komentarze


Radnon
   
Ocena:
0

Tak trochę z ciekawości pytając, są w przygodzie jakieś nawiązania do Heroes of the Sea? Z Dover do Dunkierki w sumie nie jest tak daleko, a i ramy czasowe chyba dość podobne. Ewentualnie czy da się oba scenariusze jakoś fabularnie połączyć?

02-06-2019 21:57
AdamWaskiewicz
   
Ocena:
0

Nie ma żadnych nawiązań do innych oficjalnych scenariuszy, w domyślnym kształcie to zdecydowanie jednostrzał. Biorąc pod uwagę, że ta przygoda jest przeznaczona dla konkretnych bohaterów, połączenie jej z Heroes of the Sea wymagałoby nieco pracy. Natomiast na pewno skorzystałaby na przeniesieniu do niej zasad rozgrywania masowych starć, zamieszczonych w HotS.

02-06-2019 22:12

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.