» Recenzje » Wszystkie » Achtung! Cthulhu: The Stuff of Nightmares

Achtung! Cthulhu: The Stuff of Nightmares


wersja do druku

Niebezpieczne sny

Redakcja: AdamWaskiewicz

Achtung! Cthulhu: The Stuff of Nightmares
Krainy Snów to jeden z ikonicznych elementów szeroko pojętych Mitów Cthulhu, ale jednocześnie jest to aspekt uniwersum, który w dziełach nawiązujących do spuścizny Samotnika z Providence pojawia się wyraźnie rzadziej niż inne motywy zaczerpnięte z opowieści o kosmicznej grozie.

Od czasu do czasu autorzy sięgają jednak po istoty czy miejsca wywodzące się z krainy sennych marzeń i koszmarów. Doskonałym tego przykładem są różnego rodzaju gry fabularne spod znaku Wielkich Przedwiecznych, w liniach wydawniczych których bez trudu znajdziemy produkty osadzone w alternatywnym świecie lub przenoszące do naszej rzeczywistości jego mniej lub bardziej potwornych mieszkańców.

Jednym z ostatnich przykładów tego rodzaju pozycji jest przygoda The Stuff of Nightmares do drugiej edycji systemu Achtung! Cthulhu brytyjskiego wydawnictwa Modiphius Entertaiment, która do sprzedaży trafiła jesienią 2023 roku. Wydana w ramach serii krótkich suplementów, dystrybuowanych jedynie drogą elektroniczną, pozwala przekonać się jak groźne skutki może przynieść połączenie Krain Snów, okultyzmu i szalonej nauki praktykowanej przez członków tajnych nazistowskich organizacji.

Jednocześnie jest to scenariusz, który pod wieloma względami odchodzi od rozwiązań standardowych dla swych poprzedników zarówno pod względem historii, jak i domyślnej struktury rozgrywki.

Oba powyższe elementy sprawiają, że Koszmarom warto przyjrzeć się bliżej i sprawdzić jak brytyjscy autorzy poradzili sobie z wpleceniem do opowieści o nadnaturalnej II wojnie światowej jednego z bardziej unikalnych aspektów literackiego pierwowzoru. Zanim jednak przejdziemy do dalszej części recenzji, pragnę ostrzec czytelników, że w tekście mogą pojawić się drobne spoilery, choć postaram się, żeby nie wykraczały one poza to, czego można się dowiedzieć z opisu na tylnej stronie okładki.

Wydarzenia przedstawione w The Stuff of Nightmares rozgrywają się w lipcu 1941 roku w pobliżu małego luksemburskiego miasteczka Vilchen. Pomimo znikomego znaczenia strategicznego, miejscowość stała się świadkiem tajemniczych wydarzeń (w tym serii zaginięć mieszkańców), które zwróciły uwagę kierownictwa brytyjskiej Sekcji M, tym bardziej, że zwiad lotniczy potwierdził w okolicy podejrzanie wysoką aktywność Niemców.

Postacie graczy jako doświadczeni agenci (scenariusz zakłada, że mają oni już za sobą 3-4 misje bojowe, co na tym etapie wojny czyni z nich zapewne elitę tajnych służb) zostają wysłane z misją sprawdzenia, co właściwie dzieje się w Vilchen. Na miejscu okazuje się, że zagrożenie jest niezwykle poważne, ponieważ Niemcy są właśnie w trakcie realizacji planu, który w zamierzeniach ma zmusić do kapitulacji Wielką Brytanię – coś, czego rok wcześniej nie zdołała dokonać cała potęga Luftwaffe.

Z uwagi na objętość podręcznika (nieco ponad trzydzieści stron) historia nie jest specjalnie rozbudowana, ale może się podobać. Stawka wydarzeń jest odpowiednio wysoka, nazistowski plan należycie złowieszczy, a główny antagonista wystarczająco szalony, żeby bohaterowie zapragnęli go powstrzymać raz na zawsze. Poza tym opowieść bardzo elegancko wpasowano w szerszy kontekst historyczny – mamy tu zarówno nawiązania do prawdziwych miejsc i wydarzeń (Bitwa o Anglię, plan Barbarossa, zamek Wewelsburg), jak i elementy settingowej Tajnej Wojny (rzut oka na wewnętrzną strukturę jednej z organizacji okultystycznych czy specyficzne relacje pomiędzy Sekcją M i jej niemieckimi odpowiednikami). Przygoda została też pomyślana jako sposób na wprowadzenie do kampanii jednego z ikonicznych systemowych złoczyńców, a w epilogu otrzymujemy całkiem ciekawy quasi-cliffhanger, który może posłużyć jako zahaczka do dalszych przygód. Od strony fabularnej jest więcej niż dobrze.

The Stuff of Nightmares bardzo ciekawie prezentuje się także pod względem struktury. Akcja scenariusza rozpoczyna się bowiem w momencie, gdy bohaterowie budzą się jako dotknięci amnezją jeńcy w niemieckim kompleksie badawczym i dopiero w toku wydarzeń odkrywają jak trafili do Vilchen i co tak właściwie się tu dzieje. Po odzyskaniu wolności (i wspomnień) muszą natomiast powstrzymać niemieckie plany i wrócić ze zdobytymi materiałami wywiadowczymi.

Tego rodzaju rozwiązanie daje na pewno potencjał na ciekawą rozgrywkę, ale nie ulega wątpliwości, że wymaga od graczy i prowadzącego nieco większych umiejętności niż standardowa przygoda, szczególnie jeśli doliczymy do tego motyw pętli czasu, na którym opiera się pierwszy z trzech aktów historii. Nieco inaczej działa tu też mechanika systemowych metawalut i obrażeń otrzymywanych przez BG. W efekcie jest to produkt skierowany do bardziej doświadczonych fanów gier fabularnych, którzy całkiem nieźle znają zasady 2d20. Nie jest to w żadnym wypadku wada, ale na pewno warto o tym pamiętać jeśli poszukujemy gotowych scenariuszy do aktualnej edycji Achtung! Cthulhu.

O ile sposób prowadzenia narracji i prezentowania poszczególnych wydarzeń jest dość niecodzienny to poszczególne wyzwania czekające na bohaterów są już bardziej standardowe – mamy tu sporo walki, trochę skradania i kojarzenia faktów, zbieranie materiałów wywiadowczych i pojedyncze okazje do interakcji społecznych z Bohaterami Niezależnymi. Tych ostatnich nie ma zbyt wielu, ale agenci mają szansę spotkać tu interesującą niemiecką okultystkę, która postanowiła przejść na drugą stroną frontu i ewidentnie została pomyślana jako postać powracająca w dalszych przygodach. Generalnie jest tu wszystko, do czego przyzwyczaiły nas jednostrzałowe scenariusze do A!C 2d20.

Jeżeli miałbym natomiast wskazać jakieś wady omawianej przygody to wymieniłbym momentami nieco chaotyczny sposób prezentacji treści, która jest rozrzucona pomiędzy zasadniczą narrację a opisy lokacji. Przed poprowadzeniem przygody zdecydowanie wskazane będzie kilkukrotne jej przeczytanie i przygotowanie własnych notatek. Nieco zbyt skromny jest też w moim odczuciu sam kompleks badawczy stanowiący miejsce akcji – co prawda gracze odwiedzają kilka jego wersji, ale mimo wszystko niecałe dziesięć pomieszczeń to w tym wypadku trochę mało. Wydaje mi się, że niezłym pomysłem byłoby dodanie choćby krótkiego fragmentu rozgrywającego się na powierzchni – tym bardziej, że w podręczniku znalazła się całkiem poręczna mapka okolic Vilchen.

Zdziwiła mnie też obecność w scenariuszu kilku zgrzytów logicznych, na które co bardziej spostrzegawczy gracze na pewno zwrócą uwagę. Okazuje się na przykład, że stacjonujący w bazie niemieccy żołnierze nie mają kluczyków do własnych samochodów, a brytyjscy zwierzchnicy bohaterów nie zaplanowali, jak ich agenci mają właściwie wrócić do Anglii. W efekcie po wykonaniu zadania bohaterowie sami muszą wymyślić, jak wydostać się z obszaru okupowanego przez wojska III Rzeszy. Dość osobliwa niefrasobliwość ze strony kierownictwa sił specjalnych.

Przed ostatecznym podsumowaniem kilka słów warto jeszcze poświęcić jakości wydania podręcznika, szczególnie, że pod tym względem jest dość przeciętnie. Z jednej strony mamy bowiem zakładki, wersję przyjazną drukarkom, darmowy plik do wykorzystania na wirtualnych stołach i dający się przeszukiwać tekst, z drugiej natomiast dostajemy, wspomnianą wcześniej, nieco chaotyczną organizację treści, taką sobie optymalizację (szczególnie mapy dość mocno obciążają komputer) i brak jakichkolwiek ilustracji. Więcej mogłoby też być handoutów, zwłaszcza biorąc pod uwagę, jak wiele różnego rodzaju dokumentów i notatek bohaterowie zbierają podczas rozgrywki. Krótko mówiąc, widać wyraźny spadek jakości w stosunku do wcześniejszych pozycji z linii wydawniczej systemu.

Przechodząc do ostatecznej oceny The Stuff of Nightmares trzeba powiedzieć, że dostaliśmy bardzo ciekawą przygodę, która sięga po jeden z mniej popularnych motywów twórczości H.P. Lovecrafta i bardzo zręcznie łączy go z opowieścią o okultystycznej II wojnie światowej. Interesują fabuła i niestandardowa konstrukcja sprawiają, że jest to pozycja godna polecenia dla bardziej doświadczonych fanów Achtung! Cthulhu poszukujących gotowych scenariuszy kładących większy nacisk na fantastyczne elementy Tajnej Wojny. Może być to też dobry punkt wyjścia do dłuższej kampanii i sposób na wprowadzenie na własnych sesjach jednego z ikonicznych systemowych antagonistów.

Wszystkie te elementy sprawiają, że pomimo szwankującej wersji elektronicznej, momentami chaotycznego sposobu prezentacji treści i kilku drobnych wpadek logicznych jestem skłonny wystawić The Stuff of Nightmares wysoką oceną widoczną w stopce poniżej i stwierdzić, że dostaliśmy kolejny udany produkt do drugiej edycji Achtung! Cthulhu.

 

Dziękujemy wydawnictwu Modiphius za udostępnienie podręcznika do recenzji.

8.0
Ocena recenzenta
8
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
Tytuł: Achtung! Cthulhu: The Stuff of Nightmares
Linia wydawnicza: Achtung! Cthulhu
Autor: Marieke Cross
Wydawca oryginału: Modiphius Entertainment
Data wydania oryginału: 21 listopada 2023
Miejsce wydania oryginału: Wielka Brytania
Liczba stron: 33
Format: PDF
Numer katalogowy: MUH0010343-PDF
Cena: 7,50 USD



Czytaj również

Achtung! Cthulhu: Horrors of the Secret War
Potwory małe i duże
- recenzja
Achtung! Cthulhu: Operation Achilles
Eksperymenty fabularno-mechaniczne
- recenzja
Achtung! Cthulhu: Ill Flown by Moonlight
Powietrzne zmagania
- recenzja
Achtung! Cthulhu: Hidden Depths
Historie w piaskach ukryte
- recenzja
Achtung! Cthulhu: Unexplored
Podróże małe i duże
- recenzja
Achtung! Cthulhu: D-Day: The Darkest Day
Operacyjny bałagan
- recenzja

Komentarze


Johny
   
Ocena:
0

Dzięki za recenzję! Z przyjemnością się czytało.

03-08-2024 22:40
AdamWaskiewicz
   
Ocena:
+1

A ja tylko przypomnę, że Krainy Snów mieliśmy już w Achtung! Cthulhu wcześniej, choćby w dodatku Secrets of the Dust.

04-08-2024 17:51

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.