» Recenzje » Wszystkie » Achtung! Cthulhu: Operation Talisman

Achtung! Cthulhu: Operation Talisman


wersja do druku

Piekło w dżungli

Redakcja: Tomasz 'Asthariel' Lisek

Achtung! Cthulhu: Operation Talisman
Archipelag Filipin zajmuje ważne miejsce w amerykańskiej opowieści o II wojny światowej – bitwa w zatoce Leyte, debiut pilotów kamikaze czy krwawe walki o Manilę będą rozpoznawalne dla praktycznie każdego interesującego się historią Stanów Zjednoczonych.

Położone na zachodnim Pacyfiku wyspy były też scenerią jednej z największych klęsk armii USA w dziejach tego mocarstwa, kiedy to relatywnie niewielkie siły japońskie rozbiły znacznie liczniejsze wojska amerykańsko-filipińskie. Owe dramatyczne wydarzenia kampanii lat 1941-1942 stanowią tło dla Operacji Talizman, kolejnego scenariusza do Achtung! Cthulhu 2d20.

Nie ukrywam, że zmagania na Pacyfiku nie znajdują się w centrum moich zainteresowań w kontekście największego konfliktu XX wieku, ale nie da się ukryć, że ich skala i różnorodność doskonale nadają się na temat rożnego rodzaju dzieł popkultury, w tym stołowych gier fabularnych. Z tego też względu sięgnąłem ze sporym zaciekawieniem po dodatek przygotowany przez autorów z wydawnictwa Modiphius.

Po odpowiedź na pytanie, jak wypadło pierwsze spotkanie bohaterów obecnej odsłony pulpowej Tajnej Wojny z żołnierzami Cesarstwa Japonii, zapraszam do dalszej recenzji. Jednocześnie ostrzegam czytelników, że w tekście mogą pojawić się pewne spoilery, choć postaram się unikać zdradzania najważniejszych elementów fabuły.

Historia opowiedziana w Talizmanie jest względnie prosta. Gracze wcielają się w członków grupy specjalnej, która na rozkaz Majestic (amerykańskiej agencji zajmującej się sprawami paranormalnymi) i dowództwa amerykańskich sił na Filipinach ma zbadać doniesienia o podejrzanych działaniach wojsk japońskich na opanowanych terenach i masowych zniknięciach ludności cywilnej. Szybko okaże się, że cała sprawa faktycznie ma nadnaturalne podłoże i bohaterom przyjdzie zmierzyć się nie tylko z niebezpieczeństwami filipińskiej dżungli i brutalnymi cesarskimi żołnierzami, ale też zagrożeniami wprost z Mitów Cthulhu i azjatyckiego folkloru.

Opowieść nie zachwyca oryginalnością czy stopniem złożoności, ale jako podstawa krótkiego, praktycznie jednostrzałowego scenariusza, sprawdza się całkiem dobrze. Duży wpływ ma na to znaczna swoboda pozostawiona przez autorów prowadzącemu i graczom – w wielu miejscach to od decyzji tych ostatnich zależeć będzie przebieg wydarzeń nie tylko w obrębie danej sceny, ale całego scenariusza. Jedna z kluczowych lokacji w ogóle zaprezentowana została w postaci swoistej piaskownicy przywodzącej na myśl gry komputerowe z serii Commandos. Taka konstrukcja wymaga od Mistrza Gry nieco więcej pracy i gotowości do improwizacji, ale moim zdaniem wysokie poczucie sprawczości postaci jest tego warte. Poza tym ta otwartość okraszona została licznymi poradami i sugestiami, więc nawet osoba dopiero zaczynające przygodę z prowadzeniem gier fabularnych powinna sobie bez większego problemu poradzić. Zdecydowany plus dla autorów.

Na pochwałę zasługuje również zestaw przygotowanych wyzwań. Mamy tu nie tylko potyczki z japońskimi żołnierzami i ich sprzymierzeńcami nie z tego świata, ale też sporo zagrożeń środowiskowych (w tym kilka pulpowych klasyków) czy okazji do wykazania się umiejętnościami społecznymi. Nie zabrakło też kilku efektownych scen akcji obecnych szczególnie w trzecim akcie. Dodatkowo w to wszystko bardzo elegancko zostały wplecione elementy mechaniczne takie jak Impet (Momentum) i Zagrożenie (Threat) – na tym przykładzie doskonale widać jak długą drogę aktualna wersja Achtung! Crhulhu przeszła od czasu Szybkiego wypadu do Francji.

Interesujący jest także sposób przedstawienia adwersarzy. Przeciwnicy z jednej strony wpisują się bowiem w popkulturowy archetyp (są brutalni, bezwzględni, przekonani o swojej rasowej wyższości i hołdują momentami dziwnym tradycjom), ale z drugiej wymykają się stereotypowi gardzących własnym życiem fanatyków o skłonnościach samobójczych. Autorom bardzo umiejętnie udało się uchwycić fakt, że mamy tu do czynienia z armią japońską z roku 1942, kiedy to poddani cesarza odnosili swoje największe triumfy i byli znani nie z bezmyślnych szarż na umocnione pozycje przeciwnika, ale zdolności pokonywania, częstokroć silniejszych, armii państw zachodnich.

Kończąc omawianie zalet Operacji Talizman warto jeszcze wspomnieć o grupie gotowych bohaterów, którzy reprezentują całkiem ciekawy wachlarz osobowości – od lokalnego bojownika o wolność Filipin przez osiłka, który wybrał wojsko zamiast więzienia po… niedoszłego księdza polskiego pochodzenia o swojsko brzmiącym nazwisku John "Koz" Kozikowski. Dla militarnych purystów plusem będzie natomiast zgodność uzbrojenia z historycznymi realiami – nie ma tu wprawdzie zbyt wielu rodzajów sprzętu, ale wszystkie karabiny i pistolety były rzeczywiście używane podczas kampanii lat 1941-1942.

Patrząc na powyższe akapity wyłania się obraz produktu praktycznie idealnego i faktycznie Operation Talisman w swojej klasie prezentuje się naprawdę dobrze. Podręcznik ma jednak pewne elementy, które trzeba wymienić nawet jeśli nie są one jednoznacznymi wadami. Wśród nich na pierwszym miejscu postawiłbym limit czasowy, który nie jest może wyjątkowo wyśrubowany, ale miejscami z lekka irytuje. Poza tym wytknąłbym okazjonalnie nieuczciwy poziom trudności, sprawiający, iż jedna nieprzemyślana decyzja może doprowadzić do zagłady całej drużyny, choć trzeba przyznać, że takie postawienie sprawy dość dobrze odpowiada charakterowi działań za liniami wroga. Nie każdemu musi się też podobać wykorzystywanie postaci historycznych, a tutaj autorzy uczynili jednego z ikonicznych dla walk na Pacyfiku generałów ważną figurą Tajnej Wojny. Ambiwalentne uczucia wzbudziły we mnie też pewne sceny pokazujące zdarzenia ocierające się o zbrodnie wojenne – z jednej strony oddaje to okrucieństwo II wojny światowej na Dalekim Wschodzie, ale z drugiej wydaje mi się nieco nie pasować do awanturniczej konwencji systemu. Niemniej jest to rzecz do indywidualnej oceny w ramach każdej grupy, a wprowadzenie ewentualnych modyfikacji nie powinno nastręczać zbyt wielu problemów.

Przed wystawieniem ostatecznej oceny warto jeszcze zatrzymać się na chwilę przy jakości wydania podręcznika. Pod tym względem recenzencka wersja jest bardzo nierówna. Z jednej strony docenić należy organizację tekstu, rzetelną korektę (acz pomylono na przykład nazwę jednej z bardziej znanych wysp filipińskiego archipelagu), nieźle wykonane mapy i dostępność wariantu przyjaznego drukarkom. Z drugiej natomiast domyślny plik jest dość ciężki i wymaga relatywnie mocnego sprzętu, brakuje zakładek i aktywnych odnośników, a ilustracje to znów wielki nieobecny. Wszystko to sprawia, że formę wydania Operacji Talizman mogę ocenić co najwyżej na szkolną trójkę.

Problemy z jakością wydania, choć bez wątpienia istotne i znajdujące odzwierciedlenie w finalnej nocie widocznej w stopce poniżej, nie zmieniają w znaczącym stopniu faktu, że Operation Talisman to zdecydowanie jedna z najlepszych krótkich przygód do drugiej edycji Achtung! Cthulhu, z jaką miałem okazję do tej pory się zapoznać i mogę ją z czystym sumieniem polecić właściwie wszystkim fanom A!C 2d20. Autorom z wydawnictwa Modiphius udało się zaadaptować na potrzeby systemu kolejny z ikonicznych frontów II wojny światowej i pozostaje mieć nadzieję, że nie jest to ostatnia pulpowa wycieczka na Daleki Wschód w wykonaniu Brytyjczyków.

 

Dziękujemy wydawnictwu Modiphius za udostępnienie podręcznika do recenzji.

8.5
Ocena recenzenta
8.5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
Tytuł: Operation Talisman
Linia wydawnicza: Achtung! Cthulhu
Autor: Jeremy Gypton
Wydawca oryginału: Modiphius Entertainment
Data wydania oryginału: 11 maja 2023
Miejsce wydania oryginału: Wielka Brytania
Liczba stron: 32
Format: PDF
Numer katalogowy: MUH0010332-PDF
Cena: 7,99 USD



Czytaj również

Achtung! Cthulhu: Horrors of the Secret War
Potwory małe i duże
- recenzja
Achtung! Cthulhu: Operation Achilles
Eksperymenty fabularno-mechaniczne
- recenzja
Achtung! Cthulhu: Ill Flown by Moonlight
Powietrzne zmagania
- recenzja
Achtung! Cthulhu: Hidden Depths
Historie w piaskach ukryte
- recenzja
Achtung! Cthulhu: Unexplored
Podróże małe i duże
- recenzja
Achtung! Cthulhu: D-Day: The Darkest Day
Operacyjny bałagan
- recenzja

Komentarze


Exar
   
Ocena:
+1
Dzięki za ten tekst. Temat drugiej wojny światowej na obszarze Azji jest bardzo ciekawy, zwłaszcza, że dość mały znany u nas w Europie. A działo się dużo, chociażby wspomniane przez Ciebie ludobójstwo w Manili (ludobójstw zresztą tam było pełno, tak więc nie jest to tylko europejska praktyka).Tak więc, jak już pisałem, mam nadzieję na zapoznanie się z systemem Achtung Cthulhu bliżej (może jakieś Humble Bundle się trafi) ale i mam zajawkę na kolejny dodatek do ASLa, który przedstawia wojska japońskie i chińskie, jednocześnie otwierając drogę do scenariuszy z dodatku o Manili.

Z ciekawostek, Manila nazywana jest Perłą Orientu. Spotkałem na swej drodze kiedyś człowieka z Filipin, zapytałem skąd takie pseudo. Był bardzo zdziwiony, że ktoś tak mógł nazwać Manilę, bo wg niego to syf i bieda.
17-08-2023 19:49
Radnon
   
Ocena:
+1

Trzeba obecnemu modelowi wydawniczemu Achtunga przyznać, że autorzy nie boją się sięgać po fronty odległe od utartego zestawu Normandia, Ardeny, Stalingrad. Oby było tak dalej.

Czytając o tym co się działo podczas walk o Manilę w 1945 roku włos się na głowie jeży i pokazuje jak bestialskim konfliktem była II wojna światowa bez względu na front. Sama operacja jest też interesująca z punktu widzenia wojskowego - nie tylko była to właściwie jedyna na Pacyfiku regularna bitwa miejska w wykonaniu Amerykanów, ale też przykład pewnej krótkowzroczności. Nie tak dawno spotkałem się z tezą (całkiem sensownie uargumentowaną), że zamiast wikłać się w ciężkie walki uliczne z okrążonym przeciwnikiem lepiej było Japończyków ze stolicy Filipin wypchnąć i dopaść na otwartym polu (na pewno ludność cywilna by na tym zyskała).

Samej Manili nigdy nie widziałem na żywo (i nie miałem okazji rozmawiać z nikim kto by Filipiny odwiedził), ale z tego co czytałem w okresie międzywojennym było to miejsce dość unikatowe, gdzie przenikały się wpływy miejscowe, hiszpański styl kolonialny i amerykańska nowoczesność.

18-08-2023 09:55

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.