» Recenzje » Z kilofem przez prerię...

Z kilofem przez prerię...


wersja do druku

...czyli jak to Dziki Zachód się bogacił

Autor: Redakcja: Balint 'balint' Lengyel, Joanna 'Taun_We' Kamińska
Ilustracje: Paweł 'BeeRee' Spryszyński

Z kilofem przez prerię...
"Każdy kto myśli, że zapewnił sobie w jakimkolwiek stopniu finansowe bezpieczeństwo bez posiadania złota jest albo ignorantem, albo naiwniakiem, głupcem albo wszystkimi trzema na raz." - Doug Casey

Tak tak. Gorączka Złota dotarła i tu, do znanej wszystkim i jakże lubianej gry kafelkowej Carcassonne. Pierwowzór polegał na budowaniu średniowiecznego francuskiego obszaru, pełnego zbójców, rycerzy, pasterzy i mnichów. Teraz, za sprawą serii Carcassonne around the World, która mam nadzieje, będzie się rozwijać przenosimy się wprost na Dziki Zachód, gdzie rozciąga się nieznana kraina, budowa pierwszej linii kolejowej dopiero co się rozpoczęła, a niezmordowana praca osadników zaczyna przynosić efekty. Nareszcie mogą zamieszkać w miastach, które bez wytchnienia wznosili, a najbardziej opłacalnymi zajęciami będzie handel dzikimi końmi i wydobywanie złota.

Budowie nie ma końca

Skoro już mamy ten Dziki Zachód wznieść, to dowiedzmy się z czego będziemy układać planszę. Otóż w pudełku z grą znajdują się siedemdziesiąt dwie płytki terenu. Na nich znajdują się tory kolejowe z lokomotywami, góry z samorodkami złota, prerie z indiańskimi tipi i stadami dzikich koni, oraz miasta wprost z Dzikiego Zachodu. Odnajdziemy też dwudziestu pięciu kowbojów i pięć namiotów w równych grupach w pięciu różnych kolorach graczy. Otrzymujemy również planszę ze strumieniem, na której będziemy zaznaczać aktualną liczbę punktów, oraz sześćdziesiąt trzy żetony wydobycia. Na awersie mają one namalowane złote samorodki w ilości od jednego do pięciu lub kamień oznaczający zero.

Najpierw należy potasować płytki  terenu i umieścić je w zakrytych stosach, a kafel początkowy oznaczony specyficznym rewersem umieścić na środku stołu. Przy czym, zdecydowanie lepiej sprawdza się woreczek, z którego można losować płytki. Takowy pojawił się w jednym z dodatków do średniowiecznego Carcassonne. Szkoda, że go tu nie ma, ale z powodzeniem można go zastąpić choćby papierową torebką do prezentów, który każdy w domu na pewno ma kilka.

Eksploracja dzikich gór i prerii

No więc gracze kolejno losują i kładą płytki terenu. W ten sposób powstanie krajobraz prerii, gór, miast i torów kolejowych, na których gracze będą umieszczać swoich kowbojów, aby zdobywać punkty. Będziemy poszukiwać złota w górach, niezależnie czy mamy do tego prawo czy nie. Kiedy wszystkie płytki tereny zostaną ułożone, gra się kończy i po ostatecznym podliczeniu punktów wygrywa gracz z największą ich liczbą.

Płytkę startową należy umieścić, jak już wspomniałem na środku stołu. Na znajdującej się na niej górze należy umieścić żeton wydobycia rewersem do góry. Pozostałe żetony, również rewersami ku górze umieszczamy gdzieś w pobliżu pola gry. Najlepiej wyznaczyć kogoś, kto będzie wpychał samorodki w góry, jeśli zajdzie taka potrzeba, dlatego, że łatwo o tym zapomnieć. Najmłodszy z graczy decyduje kto rozpocznie. Każdy bierze kowboi i namiot w wybranym kolorze, z czego jednego z nich umieszcza na torze punktacji.

Gracz w swojej turze dobiera płytkę terenu, ujawnia ją i dokłada tak by pasowała do pozostałych, jeśli zachodzi taka potrzeba to umieszcza się na niej żetony wydobycia zgodnie z ilością samorodków umieszczonych na kaflu. Na dołożonej płytce gracz może umieścić swojego kowboja lub umieścić swój namiot na płytce symbolizującej górę, lub może wziąć żeton wydobycia z gór w których znajduje się jego namiot.

Nowo ułożona płytka zawsze musi pasować do otoczenia, to znaczy górą do góry, prerią do prerii oraz torami do torów, dokładnie tak jak to miało miejsce w edycji podstawowej. Co do umieszczania kowbojów, to można wykonać tylko jedną taką operację. Czyli jedna płytka – jeden kowboj. Taki ludek musi też oczywiście pochodzić z rezerw gracza, a nie przypadkiem z planszy, może być umieszczony wyłącznie na dokładanym i nie niezajętym wcześniej obszarze planszy

Oznacza to, że nasz kowboj może zostać kolejarzem, stanąć na torach i otrzymać punkty równe ich długości, jeśli natomiast na torach znajduje się jedna tylko lokomotywa, to punkty te są podwajane. Nasz drewniany ludek może też zostać poszukiwaczem złota i zgarnąć po dwa punkty za każdy segment, kiedy góra zostanie ukończona, oraz żetony wszystkie żetony wydobycia, jeśli dokłada kończący segment gracz, który posiada meepla na tej górze. Jeśli zaś taki kafel dokłada inny gracz, to żetony są między nich dzielone. Kowboj może też zostać handlarzem w mieście i zdobywać po trzy punkty za każde ukończone połączenie kolejowe dochodzące do jego jakże wielkiej, składającej się z kilku chat metropolii. Ale kiedy nie chce być mieszczuchem to układa swoje pionki na preriach, gdzie zostają do końca gry zarabiając na indiańskich tipi i stadach dzikich koni. Kiedy ostatni kafel zostanie dołożony, wtenczas gra się kończy i następuje ostateczne podliczenie punktów.

Grosz do grosza…

Cóż powiedzieć można nowego o wariacji jakże już wyświechtanego tytułu jakim jest Carcassonne. To czy gra się wam spodoba zależy wyłącznie od tego, czy jesteście fanem serii, czy nie. Gorączka Złota zasadami przypomina nieco dodatek Kupcy i Budowniczowie: otrzymujemy tu również punkty za żetony umieszczane nie tylko w miastach lecz również w górach.

Losowości tytułu nawet nie ma co poruszać. Jest ogromna. Niezależnie co chcesz zrobić wszystko zależy od wylosowanego kafla i od wylosowanej ilości samorodków, więc strategom nie podejdzie. Mamy tu też sporą dozę interakcji w postaci odbierania żetonów z gór, dokładania kafli tak by jak najniższym kosztem wkraść się w dobre obszary innych graczy, za co ja na przykład bardzo ten tytuł cenię. Wiadomo też, że bardzo różnie się gra w różnej kompilacji graczy. Im nas więcej, tym bardziej chaotycznie, co nie jest wadą w żaden sposób, ale najlepiej grać we trójkę, gdyż rozsądnie można dokładać kafle a i frajdy z podkładania świń jest więcej.

Regrywalność to tu akurat dość trudna kwestia. Partie wiadomo są do siebie podobne, ale też nigdy nie ułoży się takiego samego krajobrazu. Świetne jest również wykonanie, które jest na poziomie wersji pierwotnej, czyli ładne, kolorowe i nie do zniszczenia , co tylko wspomaga aspekt regrywalności. A co do klimatu? Całkiem nieźle oddany. Drobne podkradanie sobie elementów świetnie pasuje do Gorączki Złota.

Można by też zapytać czy mając pierwszą wersję Carcassonne warto zainwestować w tak podobną grą. Na to pytanie nie sposób jednak odpowiedzieć jednoznacznie. Na pewno warto tytuł wypróbować w jednym z bardzo wielu już miejsc gdzie można gry wypożyczać, albo zagrać przy kawie i ciasteczku, po czym samemu stwierdzić która z wersji bardziej przypada do gustu. Nie wykluczone, ze fani sięgną po obie dostępne wersje i będą cieszyć się rozbudową średniowiecznego miasta, jak i eksploracją Dzikiego Zachodu.

Plusy:

  • interesująca wariacja popularnego tytułu
  • duża regrywalność
  • fantastyczne, trwałe wykonanie
  • interakcja pomiędzy uczestnikami na optymalnych poziomie 
  • mocno familijna

Minusy:

  • przydałby się woreczek do losowania kafli
  • ze względu na losowość raczej nie dla geeków

 

Dziękujemy wydawnictwu Bard Centrum Gier za udostępnienie gry do recenzji.

9.5
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Carcassonne Gorączka złota (Carcassonne Gold Rush)
Typ gry: familijna
Projektant: Klaus-Jürgen Wrede
Ilustracje: Claus Stephan
Wydawca oryginału: Hans im Glück Verlags-GmbH
Data wydania oryginału: 2014
Wydawca polski: Bard Centrum Gier
Data wydania polskiego: 2015
Liczba graczy: od 2 do 5
Wiek graczy: od 8 lat
Czas rozgrywki: 30 minut



Czytaj również

Carcassonne: Star Wars
Gwiezdne miasta i drogi
- recenzja
Carcassonne
Zmagania z legendą
- recenzja
Górą i Dołem
Gdy gra staje się doświadczeniem
- recenzja
Munchkin: Lista Skarbów
Listy do M
- recenzja
Epoka Kamienia Junior
Mój pierwszy mamut
- recenzja
Władca pierścieni
Warto powrócić do Śródziemia
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.