» Recenzje » Wyspa Przygód

Wyspa Przygód


wersja do druku

Zagrożenia, eksploracja i tajemnice

Autor: Redakcja: Joanna 'Taun_We' Kamińska, Balint 'balint' Lengyel

Wyspa Przygód
Statek płynący do Indii wpadł w potężny sztorm i zatonął. Ocalało z niego kilkoro rozbitków, którzy cudem dopłynęli do pobliskiej wysepki. Teraz muszą przetrwać do momentu przybycia pomocy. Nie będzie jednak łatwo – wyspa może stać się miejscem ich śmierci.

Gdy po raz pierwszy wziąłem do ręki instrukcję Wyspy Przygód, od razu pojawiło się mojej głowie jedno skojarzenie – jest to produkcja, będąca grą  komputerową w wersji "stołowej". I po kilku rozgrywkach wiem, że skojarzenie było prawidłowe. Nim jednak przystąpię do opisu zabawy, zacznę tradycyjnie od pudełka i jego zawartości. Jest ono średniej wielkości, zaś w środku znajdują się upakowane w foliowe opakowania karty – Akcji, Miejsc, Wraku, Zagrożeń, Jaskini, Pustelnika, Horyzontu, Piratów, Mostu oraz Klątwy. Ponadto otrzymujemy sześć większych planszetek graczy, 65 żetonów, 64 znaczniki, pięć pionków, 5 kości (każda ma trzy ścianki zielone, dwie żółte i jedną czerwoną) oraz kartę obozu. Ważną rolę pełnią kartonowe separatory, które należy włożyć w wypraskę tak, aby powstały przegródki dla każdego rodzaju kart.

O co chodzi w rozgrywce?

Wyspa Przygód to zabawa kooperacyjna, w której rozbitkowie mają za zadanie przetrwać do przybycia pomocy. Nie jest klasyczną rozgrywką, w której "rozkładamy planszę i działamy". Tutaj plansza budowana jest w trakcie rozgrywki. Ale, ale – plansza? Na stole podczas zabawy leżą odsłaniane karty, które tworzą dostępne lokacje. Im dalej, tym zajmują więcej miejsca, więc do pełnej rozgrywki przyda się większy stół. Jeśli go nie ma – zalecam granie na podłodze. Wyspę Przygód może odkrywać od dwóch do pięciu graczy w wieku od 10 lat wzwyż, zaś pomimo napisu na pudełku, sugerującego 90 minut zabawy, cała rozgrywka zajmie ok. 180 minut, więc należy przygotować się na dłuższą sesję.

Całość podzielona jest na pięć rozdziałów, podczas których dochodzą sukcesywnie kolejne rodzaje kart. Próby przetrwania nie są chaotycznymi poszukiwaniami. Wyspa Przygód to historia ze scenariuszem – na początku każdego rozdziału otrzymuje się cel, który należy zrealizować do momentu, dopóki na stole znajdują się nie odkryte karty zagrożenia. Jeśli to się nie powiedzie – koniec zabawy. To znaczne zwiększa trudność – trzeba nie tylko zadbać o to, aby wszyscy przeżyli, ale także o to, aby postawione cele zostały zrealizowane.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Początek to oczywiście przybycie rozbitków na wyspę. Jakich rozbitków? Tutaj wybierają ich sami gracze – każdy ma jedną postać pod kontrolą. Rozbitek ma trzy cechy: Wiedza, Zręczność i Siła. Będą potrzebne do różnego rodzaju testów, określają też możliwości. Ponadto postacie dysponują indywidualnymi cechami, których odpowiednie wykorzystanie może mieć kluczowe znaczenie dla przetrwania całej grupy. Co istotne – każda z postaci ma miejsce na pięć znaczników zmęczenia – jeden zyskuje za brak posiłku w ciągu dnia, inne mogą pojawić się na skutek zdarzeń lub ran. Gdy wszystkie miejsca na zmęczenie są zajęte, a postać otrzymuje kolejny znacznik tego typu, dochodzi do jej zgonu. I wówczas… koniec zabawy, grupa przepadła, można złożyć karty i zacząć od nowa. Tak, tak – to element, od którego odzwyczaiły nas gry planszowe, a który tym bardziej pozwala na porównanie Wyspy do gry wideo. Dlatego tak ważna jest koordynacja działań rozbitków, aby wszyscy przeżyli jak najdłużej. Zgon jednej osoby to koniec zabawy dla wszystkich.

Jak przetrwać na tropikalnej wyspie?

Kluczowe elementy rozgrywki są dwa: zdobywanie pożywienia oraz eksploracja. To pierwsze to ryby, mięso lub inne pożywienie. Jedna postać wymaga jednego żetonu któregoś z powyższych dziennie. Wieczorem deklaruje, że go zjada, żeton odrzuca się ze zgromadzonych zapasów i gotowe. Jeśli jednak nie ma pożywienia – otrzymuje zamiast tego żeton zmęczenia, który umieszcza na swojej planszetce. Zapasy zdobywa się podczas eksploracji wyspy. Ta zaś polega na przesuwaniu pionków rozbitków do wybranych lokacji i stosowaniu się do ich opisów. Każdy postać ma dwie akcje dziennie, może zatem odwiedzić dwa miejsca.

Pierwszego dnia mamy na stole cztery karty: Plaża, Szukaj Pożywienia, Buduj Szałas i Eksploruje Wyspę. Pierwsza i ostatnia umożliwiają nam odpowiednio przeszukiwanie wraku okrętu oraz odkrywanie nowych miejsc – i to klucz do sukcesu. Eksploracja odsłania kolejne zakamarki tropików, gdzie można znajdować zarówno pożywienie, jak i napotykać tajemnicze budowle oraz postacie. Więcej o tym nie napiszę, aby nie psuć zabawy osobom, które będą badać Wyspę Przygód, napomnę tylko, że można nie raz i nie dwa poczuć się zaskoczonym. Ogólnie przebieg tury wygląda następująco: gracze wykonują po dwie akcje, wszelkie zdobycze umieszcza się w Obozie, na koniec dnia trafiają tam wszystkie pionki rozbitków, każdy spożywa posiłek, a następnie wyciąga kartę Zagrożenia. Efekt może być różny - od bezsenności wywołującej zmęczenie po ugryzienie przez skorpiona. Tak, tak – wyspa to niebezpieczne miejsce.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Jak wspomniałem, zabawa dzieli się na pięć rozdziałów. Logicznym jest, że powinno przechodzić się je kolejno, aby poznać całą historię rozbitków. Można jednak zacząć od dowolnej – co polecam po skończeniu zabawy "w trybie fabularnym". Instrukcja wyszczególnia, które karty mogą być użyte w którym z rozdziałów, a przy opisie każdego mamy krótkie "intro", wprowadzające w dany rozdział.

Jak wypada całość?

Wyspa Przygód to bardzo pomysłowa i oryginalna zabawa, a co istotne – o prostych, przejrzystych zasadach, które gracze (niezależnie od stopnia zaawansowania) opanują w kilka chwil. Nie rywalizują tu ze sobą, a starają się razem przetrwać nieprzyjemną sytuację, dlatego nieraz przyjdzie do debat i planowania, kto w jaki rejon wyspy się uda. Istotne są cechy i umiejętności każdej postaci – do zadań wymagających wysiłku fizycznego pośle się kogoś, kto ma największy współczynnik siły, a jeśli trafimy na miejsce obfite w pożywienie, rozbitka mającego bonus do jego gromadzenia.

Co bardzo fajne, to wybory dokonywane podczas przygód. Można zdecydować się na wykonanie danej czynności lub nie, w związku z czym wyciąga się kartę z odpowiednim numerem. Skłania to także do ponownego rozegrania danego rozdziału, aby zobaczyć, co by się stało, gdyby poszło się inną drogą lub podjęło odmienną akcję. Dlatego Wyspa Przygód – zwłaszcza, gdy gramy w nią po raz pierwszy – to prawdziwe odkrywanie nieznanego; zagłębianie się w terra incognita, gdzie może kryć się… niemal wszystko. Starożytne klątwy, dzikie plemiona, piraci, niebezpieczna flora i fauna. Tak, tak, te tropiki to nie wycieczka all inclusive, ale bezlitosna szkoła przetrwania.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Zawsze przy recenzji docieramy do momentu, w którym należy wymienić coś, co irytuje, przeszkadza i do czego – ogólnie mówiąc – można się przyczepić. W przypadku Wyspy Przygód nie mam zastrzeżeń co do samej mechaniki, wykonania kart czy oprawy graficznej (tę widzicie na zdjęciach i jest ona bardzo klimatyczna). Tutaj wszystko jest dokładnie przemyślane przez twórców – są nimi Michael Palm (odpowiedzialny m.in. za karciankę Aventuria) oraz Lukas Zach (maczał palce przy m.in. Bang – grze kościanej). Jedynym irytującym momentem zabawy jest jej… składanie. Podczas rozgrywki zbieramy karty z różnych zestawów, które należy potem odpowiednio porozdzielać, aby znajdowały się na swoich miejscach dla przyszłych rozgrywek. Jest to – zwłaszcza, gdy przechodzi się całą zabawę – czasochłonne i nużące.

Muszę też dodać jedną, bardzo istotną uwagę. Wyspa Przygód jest świetna, ale przyjemna tylko na 2-3 rozgrywki. Po trzykrotnym rozegraniu znamy już konsekwencje wszystkich wyborów i znamy wszystkie dostępne zagrożenia, znika więc efekt zaskoczenia i przyjemności z odkrywania tropikalnego lądu, czyli elementy, które sprawiają, że pierwszy kontakt z grą jest tak ciekawy i przyjemny.

Czy warto nabyć?

Mimo to te dwie-trzy rozgrywki to na tyle udane, ciekawe i przynoszące satysfakcję doświadczenie, że warto wydać na tę produkcję swoje ciężko zarobione pieniądze. A komu ją polecić? Tutaj powinni dobrze bawić się wszyscy, niezależnie od tego, czy na co dzień preferują gry karciane, strategiczne czy z dużymi planszami. Wyspa Przygód to zabawa dla każdego – i dodam, że bardzo udana zabawa. Warto też wspomnieć, że Portal Games sprzedaje także edycję ze specjalnie zaprojektowaną matą, na której rozkłada się wszystkie elementy zabawy – różnica w cenie pomiędzy zwykłym wydaniem a tym nie jest duża, polecam więc zakup tej "rozbudowanej wersji".

Plusy:

  • ciekawy pomysł na rozgrywkę
  • klimatyczna i zaskakująca opowieść, na którą ma się wpływ
  • więcej niż jedno zakończenie
  • oprawa wizualna
  • solidne wykonanie

Minusy:

  • na 2-3 razy
  • zajmuje dużo miejsca
  • nużące składanie i segregacja kart na koniec

Dziękujemy wydawnictwu Portal Games za egzemplarz gry do recenzji

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
8.5
Ocena recenzenta
8.5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Wyspa Przygód
Typ gry: kooperacyjna
Projektant: Michael Palm, Lukas Zach
Ilustracje: Lea Frolisch, Lisa Lenz, Christine Conrad
Wydawca polski: Portal Games
Liczba graczy: od 2 do 5
Wiek graczy: od 10 lat
Czas rozgrywki: od 30 do 240 min
Cena: 119



Czytaj również

Detektyw: Sezon pierwszy
Włoska mafia na kampusie Agathy Christie
- recenzja
New Frontiers
Odgrzewany kosmos
- recenzja
Little Town
Ekspresowa budowa miasta
- recenzja
Teotihuacan: W cieniu Xitle
Wulkan, który obdarzył kafelkami
- recenzja
Paladyni Zachodniego Królestwa
Meeple u bram
- recenzja
Prêt-à-Porter (trzecia edycja)
Przepraszam, czy tu dziergają?
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.