» Recenzje » Wieża duchów

Wieża duchów

Wieża duchów
Gry z gatunku "memory" są bodaj jednym z najpopularniejszych rodzajów gier planszowych dedykowanych dzieciom. Wieża duchów jest kolejną z wielu tego typu gier. Ich funkcja dydaktyczna jest jasno sprecyzowana: ćwiczenie pamięci. Równie ważny jest także aspekt popularyzatorski tej formy rozrywki. Kluczowe pytanie brzmi: ja Wieża duchów, poradziła sobie w gąszczu wielu podobnych produkcji?

Nawiedzona wieża zegarowa, bo taki jest tytuł oryginału, to rzecz bardzo wiekowa, bowiem premiera gry miała miejsce w roku 1994, a więc równe dwie dekady temu. Jej autorami jest nikomu nieznany duet w składzie: Heinz Meister (projekt) oraz Doris Matthaus (ilustracje). Dopiero jednak jej wznowienie w roku 2013 przyniosło autorom kilka cennych wyróżnień w kategoriach gier dziecięcych, co przełożyło się na popularność tytułu, a europejscy wydawcy ponownie sięgnęli po tą wydawałoby się zapomnianą grę. Nic więc dziwnego, że w konsekwencji ukazało się także polskie wydanie, za które odpowiada wydawnictwo G3.

Czy ktoś pamięta duszka Kacperka?

Wieża duchów to produkt bardzo estetycznie wydany. Sporych rozmiarów plansza przedstawia wieżę, w której w swoich pokojach mieszkają pobratymcy duszka Kacperka. Ilustracja cieszy oko kreską idealnie dopasowaną do wieku małego dziecka. Jest to istotna sprawa, ponieważ duszki mają bawić, a nie straszyć pięcioletnie dzieci, do których produkt jest kierowany. Do wieży przyczepiane są wskazówki zegara odmierzające upływ czasu, który wyznacza moment nieuchronnego końca zabawy. Z planszą komponują się żetony duchów, 9 różnokolorowych kompletów po trzy sztuki. Każdy zestaw kolorystyczny ma swoje lokum w tym samy kolorze. Warto zaznaczyć, iż gra została wyprodukowana z materiałów ekologicznych, a mimo to nie można mieć zarzutów do jakości jej wykonania.

Cel zabawy jest bardzo prosty i przewidywalny: skompletować zestawy duchów. To, co wyróżnia Wieżę duchów spośród grona bardzo podobnych gier, to fakt iż należy uzbierać zestawy składające się nie z par żetonów o identycznym obrazku, lecz z trzech sztuk o tym samym kolorze. A to nie jest już takie proste. Mając bowiem 27 rozłożonych wokół planszy (chociaż równie dobrze mogą leżeć z boku) małych kwadracików, bardzo trudno jest zapamiętać i złożyć pierwszy komplet. Owszem, wraz z postępem gry staje się to coraz łatwiejsze, jednakże autorzy gry przewidzieli jeden haczyk…

Wieża która straszy?

…w postaci zegara na wieży. Standardowo ustawiany jest na godzinę 10, a jego cykl odmierza upływ czasu w odstępach pięciominutowych. Następnie uczestnicy naprzemiennie odsłaniają duchy. Pierwsza osoba odkrywa wybrany przez siebie żeton. Następnie kolejna. Jeśli trafi w ten sam kolor, wówczas... następny uczestnik musi odsłonić trzeciego takiego samego, aby można było obwieścić sukces i ułożyć duchy do snu w ich pokojach. Jeśli zaś na kroku drugim bądź trzecim intuicja zawiedzie graczy i wyłożone kolory nie będą identyczne, wówczas należy przesunąć wskazówkę zegara o 5 minut do przodu, a duchy ponownie zakryć. Jeśli sytuacja będzie się zbyt często powtarzać, to o godzinie 12 miłe istoty nie wyśpią się, co równoznaczne jest z solidarną porażką uczestników.

Jedynym ratunkiem w walce o spokojny sen duszków jest dobra pamięć i przenikliwość graczy oraz skompletowanie wszystkich dziewięciu kolorów przed wybiciem północy. A podkreślić raz jeszcze należy, i to bardzo dobitnie, iż nie jest to sprawa prosta. Prawidłowe odsłonięcie duchów nie przyczynia się bowiem do przesunięcia wskazówek zegara wstecz, a tylko chwilo wstrzymuje postęp czasu. Oczywiście wraz z umieszczeniem ostatniego kompletu (zazwyczaj dwóch ostatnich kompletów) duszków w ich pokojach następuje koniec gry, a wszyscy gracze stanowią zwycięską drużynę.

Ależ nie! Wieża która bawi!

Wieża duchów bardzo pozytywnie zaskakuje. Spodziewać się można było kolejnej trywialnej gry korzystającej z utartego i sprawdzonego schematu. Oczywiście po części tak się dzieje, koniec końców nie jest to formuła niewyczerpana. Natomiast na olbrzymi plus należy zaliczyć możliwość modyfikacji przebiegu rozgrywki. Jeśli godzina 10 uniemożliwia odnalezienie wszystkich kafelków (jest to naprawdę wymagające zadanie dla pociech), można obniżyć przedział do godziny 9, do czego zresztą zachęca instrukcja. Nic nie stoi też na przeszkodzie, aby wyłożyć 18 duchów zamiast 27, czyli po dwie sztuki zamiast trzech. Niewątpliwie ułatwi to zabawę z najmłodszymi dziećmi.

Czy można przyczepić się do czegoś? Może do skalowalności. Zabawa w sześć osób przebiega jednak zbyt wolno. Powiedzmy, że czterech uczestników to maksymalny pułap. No i trzeba pamiętać, iż Wieża duchów to gra służąca do zabawy "tylko" z dziećmi. Nie to nie jest wypełniacz dla dorosłych. Tym niemniej spędzanie czasu z pociechami to nie jest "tylko", to jest "aż". I z tej perspektywy należy ocenić ten tytuł.

 

Plusy:

  • wykorzystanie materiałów o charakterze ekologicznym
  • bardzo estetyczne i cieszące oko wydanie
  • wymagająca dla młodszych dzieci
  • ale jednocześnie dająca możliwość modyfikacji zasad, dzięki czemu można obniżyć poziom trudności
  • świetna sprawa dla dzieci...

Minusy

  • ...ale "tylko" dla dzieci
  • memory (czyli pamięć) ma jednak swoje granice jako pomysł, którego nie można rozbudować w sposób dowolny

 

Dziękujemy wydawnictwu G3 za udostępnienie rozszerzenia do recenzji.

8.0
Ocena recenzenta
8
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Wieża duchów
Typ gry: przygodowa
Projektant: Heinz Meister
Ilustracje: Doris Matthäus
Wydawca oryginału: Ravensburger
Data wydania oryginału: 1994
Wydawca polski: G3
Data wydania polskiego: 2014
Liczba graczy: od 2 do 6
Wiek graczy: od 5 lat
Czas rozgrywki: 20 min.
Cena: 69 zł



Czytaj również

Wyprawa do El Dorado
Z punktu A do punktu B z Knizią!
- recenzja
Szarlatani z Pasikurowic
Mikstura na wszystko
- recenzja
Tata Miś
Miśki skaczą jak szalone
- recenzja
Pszczółki
Jedyna gra, w której dzieci nie lubią misia
- recenzja
Zaklęta Wieża
Kto uratuje księżniczkę, no kto?
- recenzja
Imperializm: Droga ku dominacji
Budowanie cywilizacji po polsku
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.