Unita

Fotounboxing #7

Autor: Balint 'balint' Lengyel

Unita
Wydawnictwo Portal Games znakomicie radzi sobie na krajowym rynku wydawniczym. Niegdyś kojarzone tylko i wyłącznie z rodzimymi produkcjami, coraz odważniej sięga po tytuły zagraniczne. Przykładem jest Unita. Lecz zanim szczegółowo omówimy grę, zapraszamy do zapoznania się z zawartością pudełka.

Kontynuując powyższy wątek należy napisać, iż Portal nie tylko coraz częściej wydaje zagraniczne tytuły, ale są to też gry których premiera miała miejsce niedawno, będące owocem pracy nieznanych w naszym kraju projektantów. Potwierdzeniem tej opinii jest właśnie wydana w roku 2014 Unita, tytuł autorstwa pochodzącego z Luksemburga, acz tworzącego w Szwajcarii, Steve'a Brücka.

Po tym krótkim wprowadzeniu zajrzyjmy do pudełka z grą. Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy, jest nietypowy format pudełka, o rozmiarach 31 x 31 cm.

Rzeczą, która najbardziej rzuca się w oczy, jest dwustronna plansza o wymiarach 60 x 50 cm, ciesząca oczy swoją krzykliwą kolorystyką. Można nawet pokusić się o twierdzenie, iż plansza Unity przypomina nieco znaną chyba wszystkim miłośnikom gier planszę z Talizmanu.

Jakość wykonania planszy oraz poziom detali sprawiły, iż pokusiłem się o wykonanie czterech dodatkowych zdjęć, dla każdej ćwiartki planszy po jednym.

Przyglądając się kolejnym polom nie sposób nie docenić kunsztu ilustratorów: Lorenzo Mastroianniego oraz Ismaëla Pommaza.

Trzecia część planszy...

...oraz czwarta.

Powyżej zaprezentowane zostały zdjęcia dla dwóch oraz czterech graczy. Poniżej plansza wykorzystywana w wariancie trzyosobowym.

Inne ujęcie na planszę dedykowaną trzem osobom.

Karty. Jedyny element gry, który nie wprawił mnie w zachwyt. Nie dość, iż ilustracje można uznać za co najwyżej przeciętne, to jeszcze wykorzystany do produkcji papier sprawia, iż obowiązkowo należy je opakować w koszulki.

Kości, będące esencją gry. Te z kolei robią spore wrażenie, głównie ze względu na ich jakość. Porządne, ciężkie, z ładnie wyglądającej mieszanki plastiku. 

Poniżej żetony terenów. Ich wykonaniu także nie można niczego zarzuć. Warto także nadmienić, iż elegancko dają się wypchnąć z wyprasek.

I na końcu instrukcja. Bardzo dobrze wydana, z mnóstwem przykładów.

A poniżej kości, karty oraz żetony na powrót umieszczone w wyprasce.

Pierwsze wrażenie, wynikające z rozpakowania gry, jest bardzo pozytywne.

Za wyjątkiem kart, których zresztą jest dwanaście, do żadnego z elementów nie można mieć uwag. Całość prezentuje się bardzo okazale i daje nadzieję, iż gracze będą mieli do czynienia z kolejnych hitem sygnowanym logo Portal Games.

A jak wygląda sama rozgrywka i czy stoi na równie wysokim poziomie co wykonanie gry, o tym już niedługo w recenzji, która ukaże się na łamach serwisu.