» Recenzje » Ubongo Extreme

Ubongo Extreme


wersja do druku

Łamigłówki w kieszonkowym wydaniu

Autor: Redakcja: earl, Henryk Tur, balint, Taun_We, Karriari

Ubongo Extreme
O Ubongo już zapewne każdy słyszał. Do tej pory ukazało się kilka jej odsłon, które zostały dobrze przyjęte przez graczy. A teraz zapoznamy się z Ubongo Extreme – jej mniejszym odpowiednikiem, gdyż mieści się w bardzo małym, kompaktowym opakowaniu.  

Ubongo Extreme stworzył Grzegorz Rejchtman (Dopasowani, Ubongo, Ubongo 3D), a za ilustracje odpowiedzialni są Bernd Wagenfeld (Hobbit: Niezwykła podróż), Karl Homes i Nicolas Neubauer (Ubongo, Ubongo 3D). W pudełku znajdziemy instrukcję do gry, 32 kafelki (4 zestawy po 8), 32 dwustronne karty z łamigłówkami (łącznie 64). Jakość wykonania ma pewne minusy. Do nich można zaliczyć karty z łamigłówkami, gdyż są one za śliskie i kafelki po nich jeżdżą, co jest momentami uciążliwe.

Kafelki również posiadają wadę, mianowicie są cieniutkie i czasem ciężko jest je do siebie dopasować. Jednakże przy łączeniu klocków w kształcie zespolonych ze sobą heksów czasami musimy użyć troszkę więcej siły, aby złączyć jeden z drugim. Jeśli gramy solo, to jest nam to bez różnicy, ale kiedy rywalizujemy z innymi graczami, to wtedy tracimy niepotrzebnie czas na ich dokładanie. Tak czy inaczej, to taki szczegół, który mi nie zawadza. Instrukcja jest krótka i czytelna, dobrze wyjaśnia reguły zabawy. 

W zabawie może uczestniczyć od 1 do 4 graczy. Rozgrywki są dosyć szybkie i można zmieścić się w 20 minutach, ale ten czas jest też uzależniony od tego, na jak ciężką kartę trafimy. Gra jest przeznaczona wprawdzie dla osób od 8. roku życia, ale młodsze dzieci też mogą spokojnie próbować swoich sił. Z nimi najlepiej grać bez presji czasu, dać kartę wraz z kafelkami do niej przynależącymi, żeby dziecko sobie spokojnie zapełniło puste pola. Bez ogólnych zasad, które obowiązują w grze. Zasady gry są bardzo proste, ale rozgrywka już do takowych nie należy. Przed przystąpieniem do zabawy należy posegregować kolorami komponenty. Karty tasujemy i kładziemy je w 4 stosach przy kafelkach (o tej samej kolorystyce). Celem graczy będzie zdobycie jak najwięcej kart poprzez układanie zadań. 

Przed rozgrywką decydujemy się na poziom trudności, z którym będziemy mieli do czynienia. Na stronie łatwiejszej mamy do ułożenia 3 kafelki, a na trudniejszej 4. Początek rundy jest zawsze taki sam – gracz rozpoczynający wybiera jedną z kart z wierzchu stosu (razem z kafelkami) i kładzie ją przed sobą zakrytą. Pod spodem powinien znaleźć się ustalony poziom. Teraz drugi uczestnik postępuje w ten sam sposób, tylko że nie może wziąć tego samego koloru, co poprzedni gracze. Po wykonaniu tego kroku wszyscy odwracają swoje karty, szukają kafelków z numeracją odpowiadającą tym, które widnieją na karcie i starają się ułożyć układankę jak najszybciej. Gracze mogą układać kafelki w różne strony, umieszczać je na planszetce w taki sposób, aby móc zapełnić całe białe pole. Czasem przy jednej łamigłówce może zejść jednak trochę czasu. Na początku wydaje się to bardzo proste, ale z chwili na chwilę zmieniamy zdanie. Szczególnie ciekawa jest presja czasu, a kombinacji jest bardzo dużo, ale znaleźć tą prawidłową to czasami graniczy z cudem. 

Po wypełnieniu zadania gracz krzyczy UBONGO i teraz będzie liczył do 20, aby inni gracze mieli jeszcze możliwość rozwiązać swoje łamigłówki. Jeżeli któremuś uczestnikowi się uda, to zostawia swoją kartę. Jeżeli innym nie udało się zapełnić planszetki w trakcie odliczania, to przekazują swoją kartę graczowi, który jako pierwszy ukończył zadanie. Można sobie jeszcze urozmaicić rozgrywkę poprzez wariant solo czy dla zaawansowanych graczy. W pierwszym wybiera się po prostu poziom trudności i w ciągu 20 minut trzeba jak najwięcej ułożyć łamigłówek. Natomiast w drugim tylko najszybszy gracz zdobywa punkt, a pozostali uczestnicy swoje karty odrzucają do pudełka. Gra kończy się w momencie, kiedy któryś ze stosów z zadaniami zostanie wyczerpany. Wtedy gracze liczą posiadane karty, a uczestnik, który posiada ich najwięcej, zostaje okrzyknięty zwycięzcą. 

Na pewno zauważyliście, że gra Ubongo Extreme jest dużo mniejsza niż jej wersja klasyczna. Z jednej strony jest to plusem, z drugiej minusem. Małe pudełko można zabrać wszędzie, mało miejsca zajmuje, szybko się rozstawia – to jest dużą zaletą tej gry. Minusem jest to, że układamy je na malutkich kartach, które są dosyć śliskie. Elementy są bardzo małe i niektóre nie za bardzo na siebie tak wchodzą na ścisk. 

Czy ta wersja jest dużo trudniejsza od swoich poprzedników? Tak. W Ubongo Extreme jest ciężej ułożyć te zagadki, zwłaszcza te z 4 elementami. Naprawdę trzeba się nad nimi pogłówkować, nie raz już się myślało o zrezygnowaniu, bo nie dawało rady w żaden sposób dopasować do siebie kafelków. Niestety, presja czasu działa i, mimo że zadania rozwiązujemy wszyscy razem, to i tak najszybszy gracz wygrywa. A niech dojdzie do takiej sytuacji, że ktoś okaże się bardzo dobry w te klocki i co jakiś czas będzie krzyczał UBONGO, a przed nami jeszcze daleka droga do końca. Trzy razy może wytrzymalibyśmy taką sytuację, ale później pojawi się frustracja i zniechęcenie.  

Losowość ma tu tylko znaczenie przy tasowaniu kart przed rozgrywką. Skalowalność działa dobrze w każdym składzie, czy to w 2 czy w 4 osoby. W Ubongo Extreme zabawa solo również przebiegała bardzo dobrze. Można się odstresować, a nawet pomijając zasady wylosować sobie kartę i ją zapełnić. Także ta opcja jest najlepsza wtedy, kiedy nie ma się ochoty rywalizować z innymi graczami zasiadającymi do gry. 

Jak zatem wygląda regrywalność? Ujmę to tak – w pudełku tylko 32 karty (a 64 łamigłówek) to wydaje się tak niedużo. Po zagraniu – tak jak wcześniej wspomniałam – nie było tak łatwo. Nawet te najłatwiejsze zadanie okazywało się wyzwaniem. A że nie mam pamięci fotograficznej, to ciężko jest mi spamiętać wcześniej umieszczone kafelki na konkretnej karcie. Także przy dobraniu karty z takim układem, z którym miałam styczność w poprzedniej rozgrywce, to nadal będę się nad nim głowić. Wniosek z tego taki, że każda partia będzie i tak wyglądać inaczej i będziemy chcieli się odegrać. 

Podoba mi się ta gra, szkoda, że w tak małym pudełku i takiej jakości. Ale sądzę, że spowodowane to jest tym, że to jest wersja podróżna. Można ją zabrać w każde miejsce. Ubongo Extreme to bardzo fajna układanka logiczna, która dodatkowo daje niezły wycisk naszym szarym komórkom. Musimy się nieźle napocić, żeby poprawnie ułożyć łamigłówki. Jeśli zatem lubicie sobie pogłówkować, to wersja Extreme da Wam mnóstwo satysfakcji. 

Plusy: 

  • proste zasady 
  • małe, kompaktowe pudełko 
  • poziomy trudności 
  • zasady punktowania 
  • bardzo dobra skalowalność 
  • wysoka regrywalność 

Minusy: 

  • małe i dodatkowo śliskie karty 
  • wykonanie kafelków

 

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za przekazanie egzemplarza do recenzji.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
6.5
Ocena recenzenta
6.5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Ubongo Extreme
Seria wydawnicza: Ubongo
Typ gry: familijna
Projektant: Grzegorz Rejchtman
Wydawca polski: Egmont
Data wydania polskiego: 31 marca 2020
Liczba graczy: od 1 do 4
Wiek graczy: od 8 lat
Czas rozgrywki: ok. 20 min.
Cena: 49,99 zł
Mechanika: Pattern Building
EAN: 5908215009656



Czytaj również

Dopasowani
Część pierwsza czytania w myślach
- recenzja
Hellblazer (Wyd. zbiorcze) #4
Czterdziestolatek
- recenzja
DC Black Label. Joker – Zabójczy uśmiech
Czy Jokera da się odstawić bez skutków ubocznych?
- recenzja
100 Naboi. Brat Lono
Szukając zapomnienia
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.