» Recenzje » Splendor Kids

Splendor Kids


wersja do druku

Podróż pełna splendoru

Redakcja: Daga 'Tiszka' Brzozowska

Splendor Kids
Ostatnimi czasy coraz więcej znanych tytułów otrzymuje specjalne wersje dla dzieci. Jako ojciec sześciolatka śledzę te premiery z dużym zainteresowaniem. Tym razem dzięki wydawnictwu Rebel na nasz stół trafił Splendor Kids. W recenzji przedstawię, jak wypada na tle pierwowzoru oraz jak grało się nam w rodzinnym gronie.

Zawartość i pierwsze wrażenia

Pierwszą znaczącą różnicą jest sama zawartość. W pudełku znajdziemy planszę, drewniane i tekturowe żetony oraz planszetki graczy. Zadziwiające, że mimo tak dużej liczby elementów gra pozostaje świetnie przeskalowana do wieku docelowego: dzieci od sześciu lat wzwyż.

Wyścig zamiast budowania silniczka

Podstawowe założenia są podobne jak w oryginale: zbieramy żetony, które następnie wykorzystujemy. W klasycznym Splendorze kupujemy za nie karty, natomiast w wersji dla młodszych wydajemy je, aby poruszać się po mapie. Każde pole na planszy reprezentuje miasto lub wioskę, połączone drogami z określonym kosztem przejazdu. Dodatkowo wejście na każde pole daje bonus – w miastach zdobywamy wielorazowe płytki, które mogą zastąpić wskazany surowiec, a odwiedzenie wioski pozwala wykonać dodatkową akcję.

Zasady rozgrywki są bardzo zbliżone do tych z oryginału. W swojej turze można dobrać trzy różne żetony, dwa takie same lub jednego jokera. Alternatywnie można wydać posiadane zasoby, aby ruszyć w stronę Pałacu, gdzie czekają żetony splendoru. Reguły są wystarczająco proste, by dziecko mogło je szybko opanować; do tego do celu wiedzie wiele dróg o różnych kosztach, a twórcom w oczywisty sposób zależało, by unikać sytuacji całkowitego zablokowania ruchu gracza.

Warto dodać, że w tej wersji nie występują również w pełni darmowe przejścia, co sprawia, że ruchy trzeba planować nieco dokładniej. Nie ma miejsca na budowanie "silniczka”, który umożliwiałby bezkosztowe akcje.

Obserwacje z rozgrywki

Mój syn jest już dość ograny w różne tytuły i z opanowaniem zasad Splendor Kids nie miał najmniejszego problemu. Choć radzi sobie naprawdę dobrze, to brakuje mu jeszcze odrobiny umiejętności planowania i optymalizacji ruchów, przykładowo: bardzo lubi dobierać jokery, czasem nawet wtedy, gdy ma pod ręką potrzebny surowiec. Mimo że nie gra w sposób szczególnie efektywny, i tak porusza się po mapie całkiem żwawo i kończy rozgrywkę w podobnym czasie co dorośli. Mam wrażenie, że z każdą kolejną partią idzie mu coraz lepiej — można więc powiedzieć, że tytuł pozytywnie wpływa na rozwój umiejętności planowania. Uważam to za dość reprezentatywny wynik "testowania" gry na dzieciach i pozytywny werdykt w tym zakresie.

Skalowanie liczby graczy

Po partiach w różnych składach okazało się, że mimo prób skalowania dostępnej puli żetonów, ich liczba wciąż wpływa na możliwości graczy. Rodzinnie zaobserwowaliśmy, że gracz wykonujący ruch jako ostatni często ma mniej korzystne opcje, szczególnie na początku rozgrywki, kiedy pula zasobów jest ograniczona. Z czasem sytuacja się normuje, ale początkowa przewaga pozostałych jest zauważalna. Im więcej graczy, tym efekt staje się mniej odczuwalny, natomiast w duecie często mieliśmy wrażenie, że drugi gracz ma mniejszy wybór.

Podsumowanie

Splendor Kids świetnie przygotowuje do grania w klasycznego Splendora, jednocześnie oferując własną, wyścigową frajdę. Szata graficzna została znakomicie dostosowana do młodszych odbiorców. Choć niektóre dzieci w rekomendowanym wieku mogą już śmiało próbować wersji podstawowej, ta jest zdecydowanie bardziej przygodowa i mniej "sucha”. Co ważne — planszówka nadal zachowuje urok oryginału i potrafi dostarczyć zabawy także dorosłym.

Przy maluchach, które nadal rozwijają umiejętność planowania i wykonują nieoptymalne ruchy, gra z dorosłymi może być wyzwaniem, zwłaszcza jeśli starszy gracz będzie działał na bardzo poważnie. Aby wyrównać szanse i uniknąć zniechęcenia, warto pozwolić kilkulatkowi być pierwszym graczem — w naszej opinii robi to sporą różnicę, przynajmniej do momentu, aż poczuje się pewniej.

To tytuł, który z pewnością będzie wracać na nasz stół. Jak na grę dla najmłodszych, jest jednym z ciekawszych wyborów dostępnych na rynku.

Zalety

  • łatwe zasady
  • ładna szata graficzna
  • przyjemna rozgrywka

Wady

  • przewaga graczy ruszających się wcześniej
  • możliwość delikatnego przyblokowania jeżeli ktoś chomikuje jakiś rodzaj surowca

 

Dziękuję wydawnictwu Rebel za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

W artykule wykorzystano zdjęcia wydawcy.

8.0
Ocena recenzenta
8
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Splendor Kids
Typ gry: familijna
Projektant: Catherine André, Marc André
Ilustracje: Olivier Danchin
Wydawca oryginału: Space Cowboys
Wydawca polski: REBEL
Liczba graczy: od 2 do 4 graczy
Wiek graczy: od 6 lat
Czas rozgrywki: 30 min.
Cena: 109,95
Mechanika: Set Collection
EAN: 3558380132752



Czytaj również

Splendor: Miasta
Którędy droga do miasta?
- recenzja
Majestat: Królewska Korona
Miecz, berło i liczydło
- recenzja
Planszowy Poradnik
Gry na start cz.I
Splendor
Dlaczego ta gra tak wciąga?
- recenzja
Splendor
Kolorowe kamienie dla każdego
- recenzja
Splendor
Fotounboxing #6

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.