» Recenzje » Saloon

Saloon


wersja do druku

Bij Metysa!

Autor:
Saloon
O ile mnie pamięć nie myli, reklama niekolekcjonerskiej gry karcianej Saloon prezentowała obitą twarz anonimowego kowboja. Pomyślałem wtedy, że jest to bardzo brzydka grafika. Ten sam obrazek znalazł się na pudełku z kartami. Na szczęście jest to jeden z niewielu mankamentów tej gry.

Akcja nowej karcianki Wydawnictwa Portal, wydanej na licencji niemieckiej firmy Krimsus Krimskrams-Kiste, dzieje się oczywiście w anonimowym saloonie. Anonimowym, gdyż nie znamy ani nazwy miasteczka, w którym się on znajduje, ani też imienia barmana. Bezimienni są też bywalcy przybytku, opisani jedynie poprzez wykonywany zawód lub pochodzenie. Są to: Jankes, Kowboj, Górnik, Meksykanin, Metys i Pokerzysta - czyste archetypy Dzikiego Zachodu.

Zasady są proste. Wymienieni wyżej osobnicy pojawiają się w saloonie. Chwilę siedzą spokojnie, sącząc whisky lub lemoniadę. Po czym jeden strzela drugiego w pysk i zaczyna się zabawa - przepraszam, bójka.

Gracze na początku dostają po pięć kart. Atakujący gracz, zwany Zakapiorem, ma do dyspozycji parę rodzajów kart Ataku (na przykład Z zamachu lub Z piąchy). Jeśli ma na ręce Przedmiot - dajmy na to Spluwaczkę - może nią rzucić przy pomocy karty ataku Rzut przedmiotem lub wzmocnić nią atak wręcz. Atak można wzmocnić zagrywając kartę Ciosu, na przykład wyrzucając przeciwnika Za okno. Jeśli zaatakowany gracz posiada karty Obrony, może próbować zablokować atak. Inni gracze używając kart Pomocy mogą ingerować w starcie, opowiadając się za którąś ze stron. Zamiast atakować, gracz może zagrać kartę Zdarzenia, która pozwala na przykład przywołać Konowała, aby nieco się podleczyć. Runda się kończy, Zakapior dobiera karty, gracz zaatakowany staje się nowym Zakapiorem i teraz on leje innych.

Każda z postaci biorących udział w grze ma 10 punktów życia. Karty Ataku zadają obrażenia, karty Obrony otrzymane obrażenia zmniejszają, część Zdarzeń lub Przedmiotów pozwala odzyskiwać stracone punkty. Gra kończy się, gdy przy stole zostanie tylko jeden uczestnik bójki, który trzyma się na nogach.

Grafiki na kartach, w odróżnieniu od zdobiącej pudełko, są ładne. Nie są jednak jakieś specjalne - kilka zabawnych, kilka takich sobie, kilka ślicznych, reszta przeciętna. Na kartach brak innych tekstów, niż opis działania. Styl grafik podpada pod dobrze narysowane kreskówki i pasuje do charakteru gry.

W Saloon gra się fajnie - w cztery osoby. Przy większej ilości (gra zakłada maksimum 6 graczy, ale nie będzie problemem wtasowanie drugiej talii) pojawiają się zastoje. Starczy, żeby jeden gracz zechciał oddać temu, od którego dostał. Te same osoby grają drugą - a bywa, że i kolejną - rundę, a reszta siedzi i czeka. Problemem przy większej ilości graczy jest też konieczności częstego tasowania odrzuconych kart, by było z czego dobierać.

Kilka osób narzekało też, że brakuje postaci Południowca i grać trzeba wstrętnym Jankesem (widać grę osadzono podczas wojny z Meksykiem). Osobiście jestem unionistą, lecz wielu moich znajomych popiera Konfederację i taka karta bardzo by ich ucieszyła.

Saloon to dobra gra. Nie wzbudziła ona we mnie jednak takich emocji, jak Zombiaki czy Falling. To miła oku karcianka, w która dobrze jest grać z osobami "czującymi klimat". Westernowe teksty, złośliwości rzucane pod adresem innych postaci, czy też niezwykle popularny okrzyk, towarzyszący testowaniu tej gry w Galicyjskiej Gildii Fanów Fantastyki, który stał się tytułem niniejszej recenzji - to wszystko sprawia, że bijatyka w saloonie bawi całkiem nieźle.

Czy warto kupić? Tak. Trzy dychy to niewiele za dobrze wykonaną karciankę, do której nie trzeba kupować boosterów. Na co więc czekasz, Czytelniku? Bij Metysa!

Redakcja dziękuje Wydawnictwu Portal za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.


Ocena: 4 / 6
5.39
Ocena użytkowników
Średnia z 9 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 4
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Saloon
Typ gry: imprezowa, karciana
Projektant: Ralf Sandfuchs, Mark Sienholz
Ilustracje: Lutz Winter
Wydawca oryginału: Krimsus Krimskrams-Kiste
Data wydania oryginału: 2003
Wydawca polski: Portal
Liczba graczy: od 2 do 6 osób
Wiek graczy: od 10 lat
Czas rozgrywki: ok. 30 minut
Cena: 29,90 zł



Czytaj również

Avalon: Rycerze Króla Artura
Król versus Syn
- recenzja
Baniak Baniaka #14
Z lekką nutką konfuzji
Baniak Baniaka #12
Mistrzu, nie wykorzystuj graczy
Baniak Baniaka #11
Czy zabijać Bohaterów Graczy?
Świat Neuroshimy
Omówienie linii wydawniczej NS - część druga
Neuroshima Bestiariusz: Maszyny
Prosto z warsztatu Molocha
- recenzja

Komentarze


Krakonman
    Nie bedzie tematu ;p
Ocena:
0
A Metysem zawsze gram ja :)
17-12-2003 08:34
Nadiv
    Saloon
Ocena:
0
Saloon bardzo mi się podoba. Powiem więcej - jest to dla mnie najlepsza "jajcarska" gra w jaką kiedykolwiek grałem (z pewnością duża w tym rola tego, iż jestem ogólnie fanem westernu). Cała zabawa to raczej przede wszystkim otoczka pozakartowa - wyzwiska (Seji, Ty brudny Jankesie! :P) i mocne teksty rzucane w kierunku przeciwników.
17-12-2003 17:41
wiedzmak
    eee
Ocena:
0
dlaczego nie napisales, ze instrukcja jest napisana pokretnie i utrudnia zycie jak tylko moze? pokerzysci wszystkihc saloonow łaczcie sie !

aha, jeszcze jeden minus - dlaczego nie ma postaci konowala, za to -1 do oceny.
gra 4
17-12-2003 18:01
Seji
    Nadiv...
Ocena:
0
Ty Bawelnozerny Poludniowcu :P.

Co do instrukcji, jest na 4. Miesci sie to w ocenie. Cz, moglem wspomniec, ze sa watpliwosci momentami, ale jakos wylecialo - zdrowy rozsadek i w moment mamy interpretacje zasad. Moze Portal FAQ napisze? :)
17-12-2003 19:47

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.