» Artykuły » Inne artykuły » Rodzinne układanki

Rodzinne układanki


wersja do druku

Mały Książę, Wilki i Owce oraz Carcassonne

Autor: Redakcja: Tomasz 'earl' Koziełło
Ilustracje: Paweł 'BeeRee' Spryszyński

Rodzinne układanki
To są właśnie trzy tytuły gier, które postanowiłem wam przedstawić przy okazji zbliżającego się "Dnia Dziecka", niedawnej premiery Małego Księcia oraz moich dwóch ulubionych gier familijnych. Wszystkie te gry są kafelkowe. Oznacza to, że plansza składa się z elementów w postaci kwadratów, natomiast gracz ma za zadanie na pewnych konkretnych zasadach zdobywać punkty i dążyć do zwycięstwa. Nie przypadkiem wybrałem gry kafelkowe. Powodów tej decyzji jest kilka. Po pierwsze, są to gry twórcze, w których budujemy i powiększamy swoje budowle. Ma to spory aspekt edukacyjny, co bardzo doceniam w grach familijnych. Starszym graczom przypomną one stare układanki czy klocki z dzieciństwa, innym natomiast będą kojarzyć się z puzzlami. Gry kafelkowe cechuje też spora decyzyjność i niejednokrotnie interakcja, którą uznać można za negatywną, czego jednak młodszym graczom nie polecę, starszym i bardziej doświadczonym powiem natomiast, że sekret tych gier polega właśnie na tym, iż będziemy podkładać sobie kafle "po złości", tak, aby to nasz przeciwnik zdobył mniej punktów.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę


Stwórzmy kilka planet

Najmłodszą z trzech wymienionych gier jest Mały Książę na podstawie słynnej powieści Antoine'a de Saint-Exupéry'ego, która okraszona została grafikami z tejże właśnie książki. Podczas rozgrywki spotkamy wszystkich bohaterów powieści. To właśnie oni są kluczem do zwycięstwa. Każdy z nich zapewni nam jakieś punkty za obecność lub nieobecność przedmiotów, zwierząt czy roślin. Taki na przykład "Król" za różę na planecie da nam czternaście punktów, lecz kiedy mieć będziemy dwie róże to otrzymamy już tylko siedem. Jeśli na planecie znajdzie się ich więcej, to ten bohater punktów nam już nie da. Na podobnej zasadzie działa "Ogrodnik", który za jeden baobab da nam siedem punktów, za dwa natomiast czternaście. Ale trzeba uważać, bo na planecie nie może być zbyt wiele baobabów, gdyż, jak wynika z fabuły powieści, mogą one rozsadzić planetę, więc jeśli pojawi się trzecie drzewo to należy odwrócić wszystkie trzy kafle. Pozostaną nam wówczas puste pola. W takim przypadku z pomocą przyjdzie "Pijak", który, chcąc o wszystkim zapomnieć, dostarczy graczowi punkty za każdy pusty, czyli odwrócony kafel.

Mechanicznie gra jest również ciekawa i innowacyjna. Kafle podzielone są na cztery grupy: wnętrza planety, krawędzi wznoszącej, krawędzi opadającej oraz postaci. Każda planeta składa się z szesnastu kafli w układzie cztery na cztery. Rozpoczyna najmłodszy uczestnik rozgrywki, To on wybiera stos kafli, z których wyjmie tyle, ilu jest graczy. Pierwszy z nich wybierze jeden dla siebie i to on wskaże kolejnego gracza. W ten sposób ostatni gracz zostanie wybrany i teraz to on będzie pierwszym graczem, on odkryje pierwszy kolejne kafle, wskaże kolejnego gracza, i tak dalej. Tym sposobem gramy do momentu aż wszyscy zbudują planetę. Po dodaniu do siebie wszystkich punktów należy policzyć jeszcze wulkany. Ten, kto miał ich najwięcej dostaje punkty ujemne w ilości posiadanych wulkanów. Zwycięstwo nie jest więc takie pewne.

Dużym plusem tej gry jest też interakcja polegająca na dyskusji nad stołem, argumentowaniu, dlaczego to ktoś inny powinien dostać jakiś kafelek, dlaczego ktoś powinien wybierać ostatni albo absolutnie nie ostatni, by nie był pierwszym. Wkrada się tu dużo blefu, który w tego typu grach też jest dla mnie nowością.

Mały Książę jest też bardzo dobrze wykonany. Elementy są trwałe, a idealnie zaplanowana wypraska i kompaktowe pudełko umożliwiają wygodny i bezkolizyjny transport.


Rysunkowa średniowieczna Francja

Mowa tu oczywiście o Carcassonne, grze, która swoją nazwę przyjęła właśnie od średniowiecznego francuskiego miasta z zamkiem, które można przyrównać do takiego naszego Malborka. Gra spośród kafelkowych wyróżnia się tym, że poza kaflami dostajemy pionki w kształcie ludzików. W tej grze to one będą dla nas pracować.

Gra polega na tym, aby dostawić kafel do już istniejącej mapy tak, aby pasował, a zawsze będzie gdzieś pasował. Będziemy w ten sposób budować zamki, stawiać kościoły, tworzyć łąki i kopać drogi. Każdy z tych elementów dostarczy nam punktów, jeśli tylko dostawimy do niego swój pionek. Jeśli uda nam się zbudować któryś z zamków, i ten będzie pilnowany przez naszego rycerza, to przyniesie nam po dwa punkty za każdy kafel, na którym znajduje się zamek oraz dwa za każde znajdujące się w murach godło. Jeśli dociągniemy kościół to opłaca się powołać do niego księdza. Da nam on dziewięć punktów, jeśli uda nam się obudować go innymi kaflami. Dokładając drogę możemy na niej postawić złodzieja. Za każdy kafel z drogą dostarczy nam on po jednym punkcie. Niby niewiele, jednak drogi buduje się szybko, więc punkty są stosunkowo łatwe do zdobycia. Czwartą i najtrudniejszą postacią jest pasterz. Położyć możemy go na łące, a wówczas za każdy zamknięty zamek, do którego ma dostęp dostaniemy trzy punkty. Łąk trzeba jednakże pilnować, gdyż, jeśli ktoś połączy się z nami i na łączce będzie więcej niż jeden pasterz, to punkty zdobędzie tylko ten, który będzie miał ich więcej.

Carcassonne to zdecydowanie mój faworyt, jeśli chodzi o gry kafelkowe, jest jednak skierowany do starszych graczy, którzy niejednokrotnie przeliczać będą wynik, sprawdzać czy coś im się opłaca, kontrolować swoje terytoria i podkładać sobie przysłowiowe "świnie". Wydawca zadbał też o mnogość dodatków do tej gry. Niemożliwym jest to, aby się ona znudziła lub komukolwiek nie podobała. Mimo istniejącego przedziału wiekowego z powodzeniem można zagrać w nią z dzieckiem eliminując z rozgrywki pasterza. Dzieci lubią bowiem dokładać pasujące do siebie elementy. W rozgrywce z dziećmi nie polecam także spinać się na maksymalny zysk punktowy, gdyż lubią one wygrywać, a im częściej zasiadać będą do rozgrywki w twórcze gry, tym lepiej dla nich i ich rodziców.


Kolorowe pastwiska

Wilki i Owce to gra skierowana głównie do dzieci, choć i starsi będą się przy niej dobrze bawić. Mimo wszystko w rankingu tych trzech tytułów pojawia się na ostatnim miejscu. Tak jak w dwóch poprzednich złożoność i mechanika gry pozwalały na wyjście z opresji i pułapek zastawionych przez przeciwników, tak w Wilkach o Owcach jest to często niemożliwe. A bardzo łatwo jest tu do takiej sytuacji doprowadzić. Tym samym dzieci mogą się szybko zniechęcić. Ja natomiast, mimo wszystko, bawię się przy tej grze świetnie, ale mam takie upodobanie, że zawsze startuję od poziomu hard.

Gra polega na tym, by budować pastwiska, na których pasą się absurdalnie kolorowe owce: żółte, czerwone, niebieskie czy czarne. Na początku nikt nie wie, jakim kolorem grają przeciwnicy. Jest to losowe i niejawne. Celem gry jest zamknięcie jak największego pastwiska. Zamknąć możemy je płotem albo lasem, z czego las jest mniej bezpieczny, bo można doń dołożyć wilka. Takie pastwisko nie będzie liczone, chyba, że do tego samego lasu dołożymy myśliwego. Zasady są bardzo proste, ale stworzono zdecydowanie za mało kafli, by rozwinąć jakąkolwiek strategię. Gra broni się tym, że, w porównaniu do poprzednich tytułów, jest dostępna w marketach w niewiarygodnie niskiej cenie w stosunku do tego jak została wydana.

Podsumowanie

Familijne gry kafelkowe to zawsze dobre rozwiązanie. Wszyscy lubią układać, tworzyć i mieć jakiś wpływ na cały kształt planszy. Nie jest to istotne, w jakim jesteśmy wieku i jaka będzie jego amplituda. Równie dobrze można w nie zagrać z przyjaciółmi, z dzieckiem i z rodzicami podczas rodzinnego barbecue w ogródku. Nawet nam elementów nie zwieje wiosenny wietrzyk.

Gry kafelkowe mają też ogromny wpływ na rozwój wyobraźni dziecka, dlatego mogę być idealnym prezentem, zwłaszcza, że prezentowane przeze mnie tytuły są świetnie i kolorowo wykonane. Na pewno dzieci zasiądą do nich wiele razy i nie będzie trzeba ich do tego namawiać kolejny raz. Zwłaszcza, kiedy damy im fory i często będą wygrywać.

Takie gry zapewniają także dużą regrywalność, gdyż prawie nigdy nie uda nam się zagrać tak samo, a krótki czas rozgrywki nie zmęczy zbytnio umysłów.

Dziękujemy wydawnictwu REBEL.pl za udostępnienie gry Mały Książę do artykułu.


Dziękujemy blogerowi Jackowi Olejnikowi za udostępnienie gry Wilki i Owce do artykułu.




Czytaj również

Prezenty na Święta 2007
Planszówki od Mikołaja
Carcassonne: Star Wars
Gwiezdne miasta i drogi
- recenzja
Z kilofem przez prerię...
...czyli jak to Dziki Zachód się bogacił
- recenzja
Po latach...
Carcassonne
- recenzja
Wilki i owce (nowa edycja)
Nosił wilka razy kilka...
- recenzja
Carcassonne
Przegląd dodatków #2

Komentarze


leto_ii
   
Ocena:
+2
Jeśli chodzi o Wilki i Owce, to my liczymy wszystkie zamknięte pastwiska, nie tylko jedno największe - i często to zmienia wynik, gra jest przez to ciekawsza.

A trudniejszą strategią jest raczej przeszkadzanie przeciwnikom, niż budowanie własnych pastwisk. Umiejętne dokładanie 4 owiec tego samego koloru, czy stworzenie miejsca sąsiadującego z lasem i miastem (nie ma kafelka, który ma oba te tereny) powoduje często spore komplikacje u przeciwnika.

Acha, jeszcze jedna zmiana. Z grą jest dostarczony biały kafelek, pusty. Gramy z nim i jest jako tzw. 'mydełko', można go wstawić w dowolne miejsce, sam nic nie daje, ale uznajemy, że zamyka wszystkie tereny jakie ma po bokach, czyli jest to np. jedyne wyjście ze wspomnianej blokady las/miasto. Tak, element losowy, ale jaka radość jak się go wyciągnie i domknie teoretycznie stracone pastwisko :)
23-05-2013 09:11

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.